3 ma­ja w świę­to NMP Kró­lo­wej Pol­ski od­szedł do Do­mu Oj­ca dr inż. An­to­ni Zię­ba (1948–2018) – za­ło­ży­ciel i wy­daw­ca „Dro­gi”, ale przede wszyst­kim wiel­ki przy­ja­ciel i obroń­ca dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych. Gdy umie­ra wiel­ki czło­wiek, po­zo­sta­je pust­ka, któ­rą trud­no za­peł­nić… Kim był In­ży­nier?

Ko­chał Bo­ga po­nad wszyst­ko

Ma­wiał czę­sto: „Dzię­ku­ję Bo­gu za dar wia­ry”. Tym się cie­szył i to pod­kre­ślał. Wia­ra da­wa­ła Mu si­łę do dzia­ła­nia, wy­zwa­la­ła ener­gię i opty­mizm. Je­śli spo­ty­kał się z de­struk­cyj­ny­mi czy de­mo­ra­li­zu­ją­cy­mi po­sta­wa­mi lu­dzi, nie gor­szył się, kwi­tu­jąc: „Jest Ktoś moc­niej­szy nad ni­mi”. Żył wia­rą i nas, ota­cza­ją­cych Go pra­cow­ni­ków, ku niej po­cią­gał. Stu­den­tom od­by­wa­ją­cym w na­szych re­dak­cjach prak­ty­ki dzien­ni­kar­skie, za­wsze za­da­wał py­ta­nie: „Ja­kie jest naj­waż­niej­sze we­zwa­nie Ja­na Paw­ła II skie­ro­wa­ne do Po­la­ków?”. Zwy­kle za­pa­da­ła ci­sza, więc z pa­mię­ci cy­to­wał im we­zwa­nie do mo­dli­twy na­sze­go Pa­pie­ża. Już wie­lo­krot­nie przy­ta­cza­li­śmy je w „Dro­dze”, ale jesz­cze raz przy­po­mnij­my. An­to­ni, pa­trząc na nas z gó­ry, pew­nie bę­dzie się cie­szył...

Trze­ba się za­wsze mo­dlić, a ni­gdy nie usta­wać, po­wie­dział Pan Je­zus. (...) Nie sa­mym chle­bem ży­je czło­wiek, ale wszel­kim sło­wem, któ­re po­cho­dzi z ust Bo­żych. Je­śli ma­my żyć tym sło­wem, sło­wem Bo­żym, trze­ba nie usta­wać w mo­dli­twie! Mo­że to być na­wet mo­dli­twa bez słów. Niech z te­go miej­sca do wszyst­kich, któ­rzy mnie słu­cha­ją tu­taj al­bo gdzie­kol­wiek, prze­mó­wi pro­ste i za­sad­ni­cze pa­pie­skie we­zwa­nie do mo­dli­twy. A jest to we­zwa­nie naj­waż­niej­sze. Naj­istot­niej­sze orę­dzie! Kal­wa­ria Ze­brzy­dow­ska, 1979 r.

An­to­ni Zię­ba za­bie­gał o bło­go­sła­wień­stwo wie­lu świę­tych, a naj­bar­dziej o. Mak­sy­mi­lia­na Kol­be. Ob­rał Go za pa­tro­na na­szych wy­daw­ni­czych sta­rań.

Za­ło­ży­ciel wie­lu ty­tu­łów pra­sy ka­to­lic­kiej

Po kil­ku­dzie­się­cio­let­nim okre­sie cen­zu­ry i bra­ku wol­no­ści sło­wa pra­sa ka­to­lic­ka w cza­sie trans­for­ma­cji prze­ży­wa­ła swój roz­kwit. In­ży­nier Zię­ba wie­dział, że trze­ba dać al­ter­na­ty­wę dla mło­dzie­żo­we­go „Bra­vo”. To on po kon­sul­ta­cji z pa­pie­żem Ja­nem Paw­łem II roz­po­czął w 1995 r. wy­da­wa­nie „Dro­gi”.

Po­wo­łał też Ty­go­dnik Ro­dzin Ka­to­lic­kich „Źró­dło” i mie­sięcz­nik dla na­uczy­cie­li „Wy­cho­waw­ca”. Nie po­mi­nął też naj­młod­szych od­bior­ców pra­sy, in­spi­ru­jąc do wy­da­wa­nia ty­go­dni­ka „Ola i Jaś”, a dla dzie­ci pierw­szo­ko­mu­nij­nych mie­sięcz­ni­ka „Do­mi­nik idzie do I Ko­mu­nii Świę­tej”. Wspól­nie ze stu­den­ta­mi kra­kow­skich uczel­ni za­ło­żył ka­to­lic­ki mie­sięcz­nik stu­denc­ki „Try­by”. Sze­ro­kie gro­no czy­tel­ni­ków do­ro­słych to od­bior­cy „Na­szej Ar­ki” oraz „Cu­dów i Łask Bo­żych”. Szcze­gól­ną wa­gę przy­wią­zy­wał do cza­so­pi­sma po­pu­lar­no-na­uko­we­go „Służ­ba Ży­ciu. Ze­szy­ty Pro­ble­mo­we”, prze­zna­czo­ne­go głów­nie dla dzia­ła­czy pro-li­fe.

Na­uko­wiec i wy­cho­waw­ca mło­dzie­ży

Szczy­cił się i pod­kre­ślał swój ty­tuł za­wo­do­wy in­ży­nie­ra, co ozna­cza­ło, że je­go ar­gu­men­ty, np. w spra­wie obro­ny ży­cia, są lo­gicz­ne, na­uko­wo uza­sad­nio­ne i opar­te na fak­tach. Nic więc dziw­ne­go, że wszy­scy na­zy­wa­li­śmy Go „In­ży­nie­rem”.

An­to­ni Zię­ba był au­to­rem po­nad 40 prac na­uko­wo-tech­nicz­nych oraz licz­nych ar­ty­ku­łów o obro­nie ży­cia czło­wie­ka od po­czę­cia do na­tu­ral­nej śmier­ci. Szczy­cił się, że był uczniem ge­nial­ne­go umy­słu i nad­zwy­czaj pra­we­go czło­wie­ka – pra­cow­ni­ka na­uko­we­go Po­li­tech­ni­ki Kra­kow­skiej – Słu­gi Bo­że­go prof. Je­rze­go Cie­siel­skie­go. Czę­sto się na nie­go po­wo­ły­wał i cy­to­wał je­go my­śli.

A ja­ko na­uczy­ciel aka­de­mic­ki zy­ski­wał u stu­den­tów nie­ma­łe uzna­nie. Był przez nich lu­bia­ny i znaj­do­wał z ni­mi wspól­ny ję­zyk.

Obroń­ca ży­cia

Nie by­ło ła­two go­dzić pra­cę na­uko­wą uczel­nia­ne­go wy­kła­dow­cy i za­an­ga­żo­wa­ne­go obroń­cy ży­cia. Ta dru­ga dzia­łal­ność po­chła­nia­ła mnó­stwo cza­su i sił. Od 1979 r. An­to­ni Zię­ba or­ga­ni­zo­wał wy­sta­wy pro-li­fe w ośrod­kach dusz­pa­sterstw aka­de­mic­kich w Kra­ko­wie i in­nych mia­stach, a tak­że w klasz­to­rze na Ja­snej Gó­rze i wie­lu ko­ścio­łach. Był zna­ko­mi­tym stra­te­giem, pla­nu­jąc i or­ga­ni­zu­jąc kon­fe­ren­cje i sym­po­zja na­uko­we zwią­za­ne z obro­ną ży­cia, a tak­że za­gad­nie­nia­mi bio­etycz­ny­mi i wy­cho­waw­czy­mi. Sze­ro­kie kon­tak­ty z na­ukow­ca­mi ze świa­ta me­dy­cy­ny umoż­li­wia­ły mu pu­bli­ko­wa­nie fa­cho­wych ar­ty­ku­łów zwią­za­nych z obro­ną ży­cia. Chęt­nie udo­stęp­niał pra­wa au­tor­skie np. do zdjęć przed­sta­wia­ją­cych roz­wój dziec­ka w okre­sie pre­na­tal­nym, w myśl za­sa­dy „Kto sze­ro­ko sie­je, ten sze­ro­ko zbie­ra”. Wy­dał mi­lio­ny bro­szur, fol­de­rów, pla­ka­tów i fil­mów pro-li­fe. Wie­rzył, że spo­łecz­na świa­do­mość war­to­ści ży­cia czło­wie­ka od po­czę­cia do na­tu­ral­nej śmier­ci mu­si się zmie­nić. I tak się dzia­ło. Nie ukry­wał ra­do­ści, gdy ba­da­nia opi­nii pu­blicz­nej wska­zy­wa­ły, że co­raz wię­cej Po­la­ków opo­wia­da się obro­ną ży­cia. To do­da­wa­ło ener­gii do dal­szych dzia­łań i ro­dzi­ło u In­ży­nie­ra no­we po­my­sły.

Ty­tan pra­cy

Miał za so­bą nie­zli­czo­ną licz­bę spo­tkań z mło­dzie­żą szkol­ną, stu­den­ta­mi, pa­ra­fia­na­mi. Był czę­sto za­pra­sza­ny na kon­fe­ren­cje i sym­po­zja, tak­że za­gra­nicz­ne. Za­ini­cjo­wał mię­dzy­na­ro­do­wą ak­cję mo­dli­tew­ną World Pray­er for Li­fe.

Kie­dy więc od­po­czy­wał? Brak snu nad­ra­biał za­zwy­czaj w po­cią­gu. Po­dró­żu­ją­cy z nim pra­cow­ni­cy wie­dzie­li, że w cza­sie jaz­dy po­cią­giem In­ży­nier śpi. Raz w ro­ku wy­jeż­dżał z żo­ną na ro­dzin­ny urlop na wieś. Na­wet wia­do­mość o cięż­kiej cho­ro­bie nie zmie­ni­ła je­go try­bu ży­cia. Pra­co­wał in­ten­syw­nie do koń­ca. Ma­my na­dzie­ję, że owo­ce je­go ty­ta­nicz­nej pra­cy bę­dą zbie­rać ko­lej­ne po­ko­le­nia.

 

Te­re­sa Król, za­stęp­ca red. nacz. „Wy­cho­waw­cy”, współ­pra­co­wa­ła z In­ży­nie­rem przez 38 lat

 

An­to­ni Zię­ba – ur. 5 lip­ca 1948 w Ja­worz­nie, zm. 3 ma­ja 2018 w Kra­ko­wie. Dok­tor in­ży­nier bu­dow­nic­twa lą­do­we­go, na­uczy­ciel aka­de­mic­ki, pu­bli­cy­sta.

  • Sto­pień dok­to­ra uzy­skał na Po­li­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. W 1971 zo­stał wy­kła­dow­cą tej uczel­ni. Ob­jął funk­cję ad­iunk­ta w In­sty­tu­cie Me­cha­ni­ki Bu­dow­li Wy­dzia­łu In­ży­nie­rii Lą­do­wej.
  • Od 1999 do 2018 peł­nił funk­cję pre­ze­sa Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka. Był wi­ce­pre­ze­sem Pol­skiej Fe­de­ra­cji Ru­chów Obro­ny Ży­cia.
  • Przez wie­le lat peł­nił funk­cję wi­ce­pre­ze­sa Ka­to­lic­kie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Dzien­ni­ka­rzy.
  • Współ­za­ło­ży­ciel Ka­to­lic­kie­go Po­dy­plo­mo­we­go Stu­dium Dzien­ni­kar­stwa przy Kra­kow­skim Od­dzia­le Ka­to­lic­kie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Dzien­ni­ka­rzy.
  • Współ­za­ło­ży­ciel (w 1980 r.) Kru­cja­ty Mo­dli­twy w Obro­nie Po­czę­tych Dzie­ci.
  • Współ­or­ga­ni­za­tor dwóch Na­ro­do­wych Mar­szów w Obro­nie Ży­cia.
  • Na­gro­dy i wy­róż­nie­nia:
    • na­gro­da Fun­da­cji Ja­na Paw­ła II, za dzia­łal­ność pro-li­fe,
    • me­dal Se­na­tu RP, za obro­nę ży­cia,
    • Me­dal Ko­mi­sji Edu­ka­cji Na­ro­do­wej, za za­słu­gi dla oświa­ty i wy­cho­wa­nia,
    • Me­dal Pro Ec­c­le­sia et Pon­ti­fi­ce od Pa­pie­ża Fran­cisz­ka.

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: