Z Do­bro­mi­rem Ma­kiem” Ma­kow­skim roz­ma­wia Aga­ta Goł­da.

Na­pi­sał Pan książ­kę pt. „Wy­rwa­łem się z pie­kła”. Co by­ło ty­tu­ło­wym pie­kłem?

– Mo­ja prze­szłość. Skła­da­ło się na nią kil­ka czyn­ni­ków: dys­funk­cyj­na ro­dzi­na – ma­ma nas zo­sta­wi­ła, a ta­ta, któ­ry nad­uży­wał al­ko­ho­lu, był nad­po­bu­dli­wy i miał ogrom­ne pro­ble­my emo­cjo­nal­ne. Gdy po­pił, za­po­mi­nał, kim jest. Za­sy­piał na uli­cy. Bar­dzo czę­sto sto­so­wał prze­moc, po­ni­żał nas i za­my­kał w ła­zien­ce. W środ­ku no­cy wy­sy­łał nas po al­ko­hol. Do­pó­ki nie po­szli­śmy do szko­ły, my­śle­li­śmy, że wszyst­ko jest ok. Tam pierw­szy raz to­wa­rzy­stwo mnie wy­śmia­ło. Na­uczy­cie­le, są­dząc, że te­go nie sły­szy­my, mó­wi­li, że je­ste­śmy z pa­to­lo­gicz­nej ro­dzi­ny. To wszyst­ko kształ­to­wa­ło mo­ją oso­bo­wość. Spra­wia­ło, że co­raz bar­dziej się izo­lo­wa­łem.

Pew­ne­go ra­zu ta­ta pod wpły­wem al­ko­ho­lu po­wie­dział, że nas za­bi­je. Wie­dzia­łem, że w ta­kim sta­nie mo­że to zro­bić. Ucie­kłem do no­wo wy­bu­do­wa­ne­go do­mu. Stam­tąd tra­fi­łem do po­go­to­wia opie­kuń­cze­go, gdzie zo­ba­czy­łem po­tur­bo­wa­nych emo­cjo­nal­nie chło­pa­ków, któ­rzy sa­mi się­ga­li po prze­moc i wy­cho­waw­ców, któ­rzy dzia­ła­li ad­mi­ni­stra­cyj­nie a nie po ludz­ku. Oce­nia­li nas, oskar­ża­li lub przy­my­ka­li oko na na­sze dra­ma­ty, przez co jesz­cze bar­dziej się ba­li­śmy. Wte­dy się­gną­łem po roz­pusz­czal­nik. Przedaw­ko­wa­łem. Tra­fi­łem do szpi­ta­la i ośrod­ka dla uza­leż­nio­nych. Się­gną­łem po nar­ko­ty­ki. W wie­ku 19 lat by­łem bez­dom­ny.

foto_01-03_22-2017

Jak uda­ło się Pa­nu po­ko­nać uza­leż­nie­nie od nar­ko­ty­ków?

– Dzię­ki mo­dli­twie i Pa­nu Bo­gu, któ­ry użył kon­kret­nych na­rzę­dzi. Za­czą­łem się szcze­rze mo­dlić, gdy zo­ba­czy­łem, jak umie­ra­ją moi ko­le­dzy. Za­sta­na­wia­łem się, kim bę­dę i co bę­dzie z mo­im ży­ciem. Szu­ka­łem Pa­na Bo­ga, a on za­czął dzia­łać przez lu­dzi i na­ukę. Bar­dzo moc­no wal­czy­łem o swo­je ży­cie. Tra­fi­łem do szko­ły, w któ­rej spo­tka­łem ge­nial­nych na­uczy­cie­li. Pan Bóg cen­ty­metr po cen­ty­me­trze na­pra­wiał mo­ją oso­bo­wość i uczył mnie pra­cy. Spo­ty­kam te­raz lu­dzi, któ­rzy chcie­li­by na­tych­miast zmie­nić swo­je ży­cie. Tak się nie da. Oni wi­dzą owoc mo­jej pięt­na­sto­let­niej pra­cy i uwa­ża­ją, że mi się uda­ło. Bzdu­ra. Nie uda­ło mi się. Każ­de­mu mo­że się udać, ale Pan Bóg py­ta: Czy je­steś go­to­wy coś zro­bić ze swo­im ży­ciem? Trze­ba pod­jąć kon­kret­ne dzia­ła­nie i wy­si­łek, by coś w swo­im ży­ciu zmie­nić.

Ja­ko dziec­ko zu­peł­nie od­ciął się Pan od Bo­ga. Nie chciał Go znać. Co spo­wo­do­wa­ło, że za­czął Pan do Nie­go wra­cać?

– Po­zna­łem księ­dza, któ­ry opo­wie­dział mi o Je­zu­sie i o tym, że On mnie na­praw­dę ko­cha. To spo­tka­nie spo­wo­do­wa­ło, że za­czą­łem my­śleć o Pa­nu Bo­gu. Za­czą­łem Go szu­kać na po­waż­nie. Bar­dzo moc­no opar­łem swo­je ży­cie na Sło­wie Bo­żym. Za­uwa­ży­łem, że dzi­siaj lu­dzie słu­cha­ją Sło­wa Bo­że­go, ale nie wpro­wa­dza­ją go w ży­cie. A ja wie­rzę, że Ono jest ży­we, mo­że dzia­łać w na­szej sfe­rze du­cho­wej i zmie­niać to, co przez wie­le lat de­for­mo­wa­ły w nas ro­dzi­ny z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym i róż­ny­mi dys­funk­cja­mi spo­łecz­ny­mi.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: