Ka­to­lic­ka ety­ka sek­su­al­na jest wy­ma­ga­ją­ca. A kto ją od­rzu­ca, czę­sto szu­ka uspra­wie­dli­wie­nia.

Stąd bio­rą się mi­ty, ma­ją­ce po­ka­zać, że na­uka Ko­ścio­ła mi­ja się z ży­ciem. Ale czy rze­czy­wi­ście?

Mit 1: Mu­si­my się wy­pró­bo­wać!

To mit uspra­wie­dli­wia­ją­cy miesz­ka­nie przed ślu­bem, mi­tycz­ny z kil­ku po­wo­dów.

Po pierw­sze, więk­szość par de­kla­ru­je, że za­miesz­ka­ło ra­zem, aby by­ło ta­niej, wy­god­niej i przy­jem­niej. Tyl­ko nie­licz­ne ma­ją na uwa­dze przy­go­to­wa­nie się do ży­cia po ślu­bie. Jest to ty­po­wa wy­mów­ka dla osób po­stron­nych, któ­rym nie po­do­ba się ży­cie na „ko­cią ła­pę”.

foto_01-03_08-2014

 

Po dru­gie, ba­da­cze mó­wią o tzw. efek­cie ko­ha­bi­ta­cji (wspól­ne­go miesz­ka­nia). Oka­zu­je się, że wśród par miesz­ka­ją­cych ze so­bą przed ślu­bem jest wyż­szy od­se­tek roz­wo­dów niż wśród par, któ­re ra­zem za­miesz­ka­ły do­pie­ro po ślu­bie. Mo­że to mieć róż­no­ra­kie przy­czy­ny, np. zwią­zek trwa dłu­go, więc po za­war­ciu for­mal­ne­go mał­żeń­stwa pa­ra szyb­ciej mu­si sta­wić czo­ła kry­zy­so­wi. Po­wo­dem mo­że być brak przy­zwy­cza­je­nia do pra­cy nad so­bą i nad związ­kiem, do za­bie­ga­nia o wzglę­dy dru­giej oso­by. Pa­ry miesz­ka­ją­ce ra­zem wie­le in­we­stu­ją w zwią­zek, je­śli cho­dzi o czas, za­an­ga­żo­wa­nie, cza­sem też wspól­ne zo­bo­wią­za­nia fi­nan­so­we. Wszyst­ko to spra­wia, że trud­no ze­rwać ta­ki zwią­zek, na­wet je­śli nie jest on szczę­śli­wy. Po ślu­bie nie­roz­wią­za­ne kon­flik­ty przy­bie­ra­ją na si­le, zwłasz­cza je­śli zo­stał on za­war­ty z po­wo­du na­ci­sków oto­cze­nia lub jed­ne­go z part­ne­rów. By­wa i tak, że na ży­cie bez zo­bo­wią­zań de­cy­du­ją się oso­by, któ­rym trud­no pod­jąć od­po­wie­dzial­ność. W mał­żeń­stwie mo­gą mieć pro­blem z od­na­le­zie­niem się w no­wej ro­li.

Po trze­cie, zła wia­do­mość dla tych, któ­rzy li­czą, że dzię­ki miesz­ka­niu ra­zem świet­nie się po­zna­ją i po ślu­bie unik­ną roz­cza­ro­wa­nia. Otóż po­zna­wać się moż­na i trze­ba, rów­nież nie miesz­ka­jąc ze so­bą. A po ślu­bie i tak wyj­dą na jaw no­we fak­ty. I nie mam tu na my­śli cze­goś, co twój na­rze­czo­ny ce­lo­wo przed to­bą za­ta­ił. Po pro­stu czło­wiek jest tak wie­lo­wy­mia­ro­wym stwo­rze­niem, że ży­cia nie star­czy, by go po­znać. Nie­któ­re z no­wych od­kryć mo­gą być trud­ne, mo­że roz­cza­ro­wu­ją­ce. Po­dob­nie jak nie je­ste­śmy za­chwy­ce­ni wszyst­kim, cze­go się do­wia­du­je­my sa­mi o so­bie. Ale ta­kie jest ży­cie: ono pły­nie, wy się zmie­nia­cie, od­kry­wa­cie co­raz wię­cej praw­dy o so­bie. I nie da się unik­nąć trud­nych spraw, na­wet je­śli by się miesz­ka­ło ze so­bą przed ślu­bem przez 50 lat.

Wnio­sek z te­go pro­sty: je­śli my­śli­cie po­waż­nie o mał­żeń­stwie, miesz­ka­nie na pró­bę w ni­czym wam nie po­mo­że.

Mit 2: Mu­si­my spraw­dzić, czy je­ste­śmy do­pa­so­wa­ni!

To wy­mów­ka uspra­wie­dli­wia­ją­ca współ­ży­cie przed ślu­bem. Cza­sem wią­że się z au­ten­tycz­nym lę­kiem. Co wła­ści­wie zna­czy owo mi­tycz­ne do­pa­so­wa­nie? Trud­no po­wie­dzieć. Czy cho­dzi o ano­ma­lie w bu­do­wie fi­zjo­lo­gicz­nej? Pod tym wzglę­dem więk­szość lu­dzi jest do­pa­so­wa­na, więc chy­ba nie.

Nie­któ­rzy bo­ją się, że przy­szły mąż lub żo­na bę­dzie mieć zbyt du­że po­trze­by sek­su­al­ne lub zbyt ma­łe. I co wte­dy? Nie­szczę­ście? Chwil­ka, prze­cież nie je­ste­śmy kró­li­ka­mi. Mo­że­my roz­ma­wiać, mó­wić o swo­ich po­trze­bach i ocze­ki­wa­niach. Dla związ­ku o wie­le bar­dziej nie­bez­piecz­ne (niż rze­ko­me „nie­do­pa­so­wa­nie”) jest prze­ko­na­nie, że po­win­ni­śmy być ma­gicz­nie „do­pa­so­wa­ni”, czy­li nie mó­wić o tym, cze­go ocze­ku­je­my, tyl­ko li­czyć, że on/ona sam/sama na to wpad­nie.

Je­śli je­ste­ście dla sie­bie na­wza­jem atrak­cyj­ni (czy­li: jest che­mia), to ozna­cza, że je­ste­ście „do­pa­so­wa­ni”. A i tak po ślu­bie bę­dzie­cie mu­sie­li się sie­bie uczyć, po­zna­wać swo­je cia­ła i roz­ma­wiać o tym, co się mię­dzy wa­mi dzie­je. Tak two­rzy się głę­bo­ka, sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ca więź. Bez mi­tu o „do­pa­so­wa­niu”.

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: