Dziś, gdy mo­da na „cho­dze­nie ze so­bą” za­czy­na się już od pod­sta­wów­ki, war­to pa­mię­tać o jed­nym pro­stym fak­cie: dziew­czy­ny, do­brze mieć kum­pla. Chło­pa­ki, ma­cie kum­pe­lę?

Kum­pel al­bo kum­pe­la prze­ciw­nej płci to ktoś, z kim mo­że­my czuć się do­brze, swo­bod­nie, ko­go po pro­stu lu­bi­my, ale nie usi­łu­je­my po­ka­zać się z naj­lep­szej stro­ny. Ktoś, ko­go po­zna­je­my i ko­mu po­zwa­la­my po­znać sie­bie – w co­dzien­nych sy­tu­acjach czy dzię­ki wspól­ne­mu hob­by. Ktoś do tań­ca i do ró­żań­ca. Ktoś, kto po­ma­ga nam zro­zu­mieć, jak wi­dzi świat ta dru­ga płeć. Cza­sem za­ska­ku­je nas zu­peł­nie in­ny ję­zyk, cza­sem in­na per­spek­ty­wa – in­nym ra­zem z ko­lei wi­dzi­my, jak bar­dzo je­ste­śmy do sie­bie po­dob­ni.

foto_01-03_15-16-2014

Kum­pel lub kum­pe­la da­ją nam jesz­cze je­den bar­dzo cen­ny pre­zent. Kto kie­dy­kol­wiek miał praw­dzi­we­go kum­pla, ni­gdy nie za­cznie pa­trzeć na przed­sta­wi­cie­li prze­ciw­nej płci tyl­ko ja­ko na obiek­ty po­żą­da­nia. Ni­by to oczy­wi­ste, jed­nak wie­le osób ma pro­blem ze zbu­do­wa­niem głęb­szej re­la­cji wła­śnie przez ste­reo­ty­po­we po­strze­ga­nie osób prze­ciw­nej płci. A gdy pa­trzy­my przez ste­reo­ty­py, nie wi­dzi­my czło­wie­ka, nie ma­my szan­sy na­praw­dę go po­znać.

Pu­łap­ki dam­sko-mę­skiej przy­jaź­ni

Cho­ciaż kum­pel­ska re­la­cja z oso­bą prze­ciw­nej płci ma wie­le za­let, nie­któ­rzy się jej bo­ją. Ma­cie już swo­je zda­nie w dys­ku­sji pt. „Czy moż­li­wa jest przy­jaźń dam­sko-mę­ska”? Jed­ni twier­dzą, że ow­szem, jest moż­li­wa i da­je du­żo ra­do­ści obu stro­nom. In­ni prze­ciw­nie, uwa­ża­ją, że ab­so­lut­nie nie, gdyż prę­dzej czy póź­niej ktoś się w kimś za­ko­cha, a wte­dy klops. Jak my­śli­cie, da się czy nie?

Ja my­ślę, że się da – na­wet gdy­by w pew­nym mo­men­cie któ­raś ze stron roz­wa­ża­ła po­głę­bie­nie re­la­cji, waż­na jest ja­sność i szcze­rość. Pró­bą doj­rza­ło­ści ta­kiej re­la­cji jest re­ak­cja na to, że przy­ja­ciel za­cznie z kimś „cho­dzić”. Czy po­tra­fi­my się tro­chę usu­nąć i zro­bić prze­strzeń dla tam­tej re­la­cji? Czy je­ste­śmy otwar­ci na po­zna­nie no­wej, waż­nej dla nie­go oso­by? Po eta­pach przej­ścio­wych mo­że się oka­zać, że sta­nie­my się nie dwój­ką, ale czwór­ką przy­ja­ciół – ta­kich, któ­rzy prze­szli pró­bę cza­su i kry­zy­sy, a to na­praw­dę cen­ne.

Gdy jed­nak za­iskrzy

Rze­czy­wi­ście mo­że się jed­nak zda­rzyć, że w tan­de­mie przy­ja­ciół jed­na z osób „po­czu­je mię­tę”. Mo­że to być po­czą­tek bar­dzo trud­ne­go do­świad­cze­nia. Je­śli dru­ga oso­ba nie od­wza­jem­ni tych uczuć, mo­że się wkraść roz­cza­ro­wa­nie i po­czu­cie od­rzu­ce­nia – a cza­sem po pro­stu żal, że przez „głu­pie uczu­cie” roz­pad­nie się coś, co dla oboj­ga by­ło du­żą war­to­ścią. W ta­kiej sy­tu­acji nie da się unik­nąć cier­pie­nia, i to z obu stron. Po­móc mo­że mak­sy­mal­na szcze­rość i sza­cu­nek za­rów­no do sa­me­go sie­bie, jak i dru­giej oso­by.

Ale prze­cież mo­że się oka­zać, że dru­ga oso­ba za­ry­zy­ku­je przej­ście na in­ny po­ziom re­la­cji (z kum­pel­skie­go na dziew­czy­na – chło­pak). Mo­że sa­ma to roz­wa­ża­ła. Mo­że po po­cząt­ko­wym szo­ku uzna, że war­to spró­bo­wać. Mo­że spoj­rzy na przy­ja­cie­la no­wy­mi ocza­mi – i do­strze­że w nim coś, cze­go do tej po­ry nie wi­dzia­ła, a co bar­dzo ce­ni­ła w płci prze­ciw­nej. Z mo­ich ob­ser­wa­cji wy­ni­ka, że gdy to się uda, że gdy obie przy­jaź­nią­ce się oso­by „zła­pią iskrę”, to po­wsta­je bar­dzo uda­ny, uszczę­śli­wia­ją­cy zwią­zek. Bo: zna­ją się jak ły­se ko­nie, lu­bią ze so­bą być, ufa­ją so­bie, ty­le ich łą­czy i jesz­cze są za­ko­cha­ni. Nie mu­szą nic uda­wać, nic so­bie udo­wad­niać, mo­gą sku­pić się na bu­do­wa­niu re­la­cji. Przy­jaźń po­prze­dza­ją­ca zwią­zek pro­cen­tu­je szczę­ściem i po­ro­zu­mie­niem przez wie­le lat, mo­że na­wet na za­wsze?

Pod­su­mo­wu­jąc: do­brze mieć kum­pla. Wcho­dząc w re­la­cję co praw­da tro­chę ry­zy­ku­je­my, ale wie­le mo­że­my zy­skać. Więc żyj­my od­waż­nie i nie bój­my się kum­plo­wać!

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: