Wie­lu z nas z sen­ty­men­tem spo­glą­da na pa­miąt­ki otrzy­ma­ne w dniu Pierw­szej Ko­mu­nii Świę­tej. By­wa, że naj­cen­niej­sza z nich gi­nie gdzieś na re­ga­le pod war­stwą ku­rzu…

Pi­smo Świę­te ma chy­ba każ­dy z nas. A do­świad­cze­nie mo­dli­twy Pi­smem Świę­tym? To już pew­nie nie. Ale gło­wa do gó­ry – każ­dy czas jest do­bry, że­by od­kryć w Bi­blii to, cze­go nie wi­dać tam na pierw­szy rzut oka.

Tu­taj bi­je Ser­ce Bo­ga

Prze­cięt­ny uczeń wie, że Bi­blia jest dość sta­ra i skła­da się z wie­lu ksiąg. Ina­czej po­dej­dzie­my do spra­wy, gdy uświa­do­mi­my so­bie, że jest ona Sło­wem Bo­ga, li­stem na­pi­sa­nym spe­cjal­nie do mnie, hi­sto­rią zba­wie­nia i… mo­je­go wła­sne­go ży­cia. Po­za tym, że Pi­smo Świę­te jest świa­to­wym be­st­sel­le­rem prze­tłu­ma­czo­nym na nie­zli­czo­ną licz­bę ję­zy­ków – jest jed­no­cze­śnie cią­gle ak­tu­al­nym, ży­wym i na­praw­dę dzia­ła­ją­cym cu­da gło­sem sa­me­go Bo­ga. Ty­le że bez wia­ry ni­gdy nie uda się wziąć jej do rę­ki ina­czej, niż zwy­kłą książ­kę. Ale… ty je­steś wie­rzą­cy, praw­da? Więc – do dzie­ła!

foto_01-03_17-2016

Od cze­go za­cząć?

Ta­kie chwi­le z frag­men­tem Bi­blii na­zy­wa się czę­sto roz­my­śla­niem. Trze­ba jed­nak wie­dzieć, że me­tod mo­dli­twy Pi­smem jest bar­dzo wie­le. Nie war­to się na­wet po­ry­wać na wy­mie­nia­nie ich w jed­nym ar­ty­ku­le: od­sy­ła­my więc do ka­pła­nów, osób za­kon­nych al­bo do spraw­dzo­nych por­ta­li re­li­gij­nych. Mo­dli­tew­ny kon­takt z Pi­smem Świę­tym za­czy­na­my – jak to za­wsze z mo­dli­twą by­wa – od chwi­li ci­szy. Usiądź wy­god­nie, wy­cisz się. Mo­żesz uca­ło­wać Bi­blię – jak ka­płan na Mszy św. Za­proś do ser­ca Du­cha Świę­te­go. Po­proś, że­by Sło­wo, któ­re bę­dziesz czy­tał, do­sta­ło się do two­je­go wnę­trza. Duch Świę­ty tak dzia­ła. On bar­dzo do­brze zna two­je wnę­trze, a przy tym do­sko­na­le zna Sło­wo Bo­ga. Jest prze­cież Je­go Au­to­rem. On sam za­apli­ku­je two­jej du­szy ożyw­czą daw­kę Bo­że­go Gło­su. Przy­stąp do czy­ta­nia. Ja­ki frag­ment wy­brać? Naj­le­piej Ewan­ge­lię z da­ne­go dnia (na­mia­ry znaj­dziesz w in­ter­ne­cie i w wie­lu ka­len­da­rzach). War­to też mo­dlić się tek­sta­mi ulu­bio­nych Psal­mów, sło­wa­mi Li­stów al­bo in­nych ksiąg czy­ta­nych w ko­ście­le. Po prze­czy­ta­niu frag­men­tu – prze­śledź go jesz­cze raz, ty­le że wol­niej i do­kład­niej. Spró­buj so­bie wy­obra­zić to, co czy­tasz, i po­czuć w ser­cu, któ­re zda­nie naj­bar­dziej cię in­try­gu­je. I tak za­czy­na się two­ja roz­mo­wa z Bo­giem – o Je­go Sło­wie. Ty czy­tasz Sło­wo, a Ono – czy­ta cie­bie… Za­czy­nasz czuć, że ten świę­ty tekst „ja­koś” w cie­bie tra­fił, że cie­bie do­ty­czy, że do cze­goś cię po­cią­ga. Po­sta­raj się wte­dy py­tać Bo­ga, co kon­kret­nie chce ci po­wie­dzieć. I w ci­szy cze­kaj na od­po­wiedź, któ­ra nie­raz przy­cho­dzi do­pie­ro po ja­kimś cza­sie! Nie bój się więc „nie­uda­nych” roz­my­ślań. Spo­koj­nie – Sło­wo i tak zo­sta­ło już w to­bie po­sia­ne. I sa­mo się o cie­bie upo­mni! Czę­sto w naj­mniej spo­dzie­wa­nej chwi­li usły­szysz je w ser­cu i wpły­nie na two­je de­cy­zje. I tak dasz się pro­wa­dzić Sło­wu Bo­ga.

Wier­ność… i ma­łe dro­go­wska­zy

Nie­sły­cha­nie owoc­na jest mo­dli­twa Bi­blią każ­de­go dnia. War­to po­świę­cać na nią mi­ni­mum kwa­drans dzien­nie. Za ta­ką wier­ność Bóg hoj­nie wy­na­gra­dza. Oczy­wi­ście Pi­smo Świę­te moż­na (a na­wet trze­ba!) czy­tać też „nor­mal­nie” – bez głęb­szej mo­dli­twy. Ostat­nio jed­no wy­daw­nic­two za­mie­ści­ło w Bi­blii tzw. „rocz­ny cykl” – na każ­dy dzień wy­zna­czo­ne są kon­kret­ne roz­dzia­ły ksiąg, obok jest miej­sce na „od­ha­cze­nie” lek­tu­ry i tak… w rok prze­czy­tasz ca­łą Bi­blię! Zo­ba­czysz, jak czy­ta­nie Pi­sma zmie­nia prze­ży­wa­nie wia­ry. Świet­ne są też wy­da­wa­ne co­rocz­nie se­rie z tek­sta­mi Ewan­ge­lii na każ­dy dzień wraz z roz­wa­ża­nia­mi i go­to­wy­mi mo­dli­twa­mi opar­ty­mi na da­nych frag­men­tach. To cen­na po­moc, zwłasz­cza u po­cząt­ków przy­go­dy z Pi­smem Świę­tym! W ro­ku ŚDM pa­mię­taj, że nie tyl­ko „bło­go­sła­wie­ni mi­ło­sier­ni”, ale tak­że: „bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy słu­cha­ją Sło­wa Bo­że­go i za­cho­wu­ją je”.

 

ks. To­masz Pod­lew­ski

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: