A gdy­bym miesz­ka­ła w bu­szu al­bo dżun­gli, roz­ma­wia­ła z mał­pa­mi i ni­gdy nie do­wie­dzia­ła się o tym, że żył ktoś ta­ki jak Je­zus? Al­bo gdy­by mój ta­ta był mu­zuł­ma­ni­nem, więc i ja zo­sta­ła­bym wy­znaw­cą Al­la­ha? Czy wte­dy mia­ła­bym szan­sę na zba­wie­nie? Je­śli kie­dy­kol­wiek za­sta­na­wia­li­ście się nad ta­ki­mi py­ta­nia­mi, prze­czy­taj­cie. Od­po­wie­dzi po­wsta­ły na pod­sta­wie tek­stów Ka­te­chi­zmu Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go i Ka­te­chi­zmu Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go dla Mło­dych Youcat.

Czy Ko­ściół wal­czy z in­ny­mi re­li­gia­mi?

Nie, po­nie­waż Ko­ściół ka­to­lic­ki sza­nu­je wol­ność re­li­gij­ną. Gdy­by któ­raś re­li­gia na­ma­wia­ła do zła, Ko­ściół to na­pięt­nu­je. Ale jed­no­cze­śnie po­pie­ra i uzna­je wszyst­ko to, co w in­nych re­li­giach jest do­bre i praw­dzi­we, np. gdy in­na re­li­gia za­chę­ca do mi­ło­ści bliź­nie­go, służ­by, praw­do­mów­no­ści, po­ko­ry itp.

Ko­ran uwa­ża, że Je­zus był wiel­kim pro­ro­kiem. Czy za­tem mu­zuł­ma­nie bę­dą zba­wie­ni?

Wbrew te­mu, ja­ki ob­raz is­la­mu po­ka­zu­ją me­dia (woj­ny re­li­gij­ne, ter­ro­ry­ści i prze­śla­do­wa­nia ko­biet, czy­li skraj­ny fun­da­men­ta­lizm re­li­gij­ny), wy­znaw­cy Al­la­ha i chrze­ści­ja­nie ma­ją wie­le wspól­ne­go. Obie re­li­gie są mo­no­te­istycz­ne, tzn. wy­zna­ją jed­ne­go Bo­ga. Mu­zuł­ma­nie, tak jak my, czczą Bo­ga Stwór­cę oraz Abra­ha­ma ja­ko oj­ca ich wia­ry. Rze­czy­wi­ście, Ko­ran uwa­ża Chry­stu­sa za wiel­kie­go pro­ro­ka, a Ma­ry­ję za Je­go mat­kę. Jed­nak­że to nie wy­star­czy.

Ko­ściół na­ucza: Extra ec­c­le­siam nul­la sa­lus, czy­li że po­za Ko­ścio­łem nie ma zba­wie­nia. Cho­dzi o to, że je­śli ktoś miał oka­zję po­znać Je­zu­sa, o któ­rym ewan­ge­li­sta Jan mó­wi, że jest dro­gą, praw­dą i ży­ciem, i nie przy­jął Je­go na­ucza­nia, nie chce za Nim po­dą­żać, nie do­stą­pi zba­wie­nia. Na po­tę­pie­nie na­ra­ża się tyl­ko czło­wiek, któ­ry ma­jąc ja­sne po­zna­nie Chry­stu­sa, od­rzu­ca Go.

Jak to jest z tym bu­szem i dżun­glą?

Co praw­da, nie­wie­le jest ta­kich za­kąt­ków na świe­cie, gdzie do tej po­ry nie do­tar­ła Ewan­ge­lia, ale cią­gle ist­nie­ją lu­dzie, któ­rzy ni­gdy w ży­ciu nie sły­sze­li o Je­zu­sie Chry­stu­sie i nie po­zna­li Je­go na­uki. To miej­sca, do któ­rych Ko­ścio­ło­wi nie uda­ło się do­trzeć ze swo­jej wi­ny al­bo z in­nych wzglę­dów. W ta­kich sy­tu­acjach Bóg sam to­ru­je lu­dziom in­ną dro­gę do zba­wie­nia. Je­śli szu­ka­ją praw­dy, po­stę­pu­ją zgod­nie ze swo­im su­mie­niem, są do­brzy, bę­dą żyć wiecz­nie w nie­bie.

Co to jest chrzest pra­gnie­nia?

W pierw­szych wie­kach chrze­ści­jań­stwa zda­rza­ło się, że lu­dzie, któ­rzy uwie­rzy­li, lecz do­pie­ro przy­go­to­wy­wa­li się do chrztu, umie­ra­li lub gi­nę­li w prze­śla­do­wa­niach, za­nim zo­sta­li ochrzcze­ni. Już wte­dy wie­rzo­no, że dzię­ki swej wie­rze i mi­ło­ści zo­sta­li zba­wie­ni. Ro­lę chrztu speł­nia­ło je­go pra­gnie­nie. Al­bo je­śli ktoś nie po­znał Bo­ga, ale szu­ka Go oraz wsłu­chu­je się w głos swe­go su­mie­nia i po­stę­pu­je zgod­nie z za­sa­da­mi, któ­re mu je dyk­tu­je, do­stą­pi tzw. chrztu pra­gnie­nia.

Ko­ściół udzie­la sa­kra­men­tów: mał­żeń­stwa, Ko­mu­nii św., ale i chrztu. Sa­kra­men­ty są nam nie­zbęd­ne do zba­wie­nia. Jak więc mo­że zba­wić się ktoś nie­ochrz­czo­ny? To nie­lo­gicz­ne.

Lo­gicz­ne, ale nie pod­le­ga to pra­wom lo­gi­ki ludz­kiej, tyl­ko Bo­żej. Ko­ściół mu­si udzie­lać lu­dziom sa­kra­men­tów, po­nie­waż Pan Bóg sam po­wią­zał je ze zba­wie­niem. Nie mo­że z te­go zre­zy­gno­wać, bo by­ło­by to rów­no­znacz­ne z po­rzu­ce­niem Bo­że­go na­ka­zu. Jed­nak Pan Bóg nie jest ogra­ni­czo­ny sa­kra­men­ta­mi, one nie są po­trzeb­ne Je­mu, ale nam. Pan Bóg mo­że wszyst­ko; mo­że więc tak­że zro­bić „wy­ją­tek” i zba­wić tych, któ­rzy ni­gdy Go nie po­zna­li (w od­róż­nie­niu od tych, któ­rzy Go po­zna­li i od­rzu­ci­li).

 

Mag­da­le­na Gu­ziak-No­wak

 

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: