By ogień nie przerodził się w pożar

Nie je­stem prze­ko­na­ny do mó­wie­nia o sek­su­al­no­ści w ka­te­go­riach „czy­sto­ści” lub „nie­czy­sto­ści”.

Ro­zu­miem, że to skrót my­ślo­wy. Jed­nak kry­je się za nim pew­na pu­łap­ka. Gdzieś w głę­bi na­sze­go ro­zu­mie­nia za­pi­su­je się poj­mo­wa­nie sek­su­al­no­ści ja­ko cze­goś, co mo­że nas „za­nie­czy­ścić”! A to prze­cież zu­peł­nie nie tak! Bo seks jest świę­ty. Wróć! Seks mał­żeń­ski jest świę­ty. I tak jak wszyst­ko in­ne, co świę­te, mu­si być uży­wa­ny w okre­ślo­nych ra­mach. Za­tem sek­su­al­ność sa­ma z sie­bie nie czy­ni nas nie­czy­sty­mi, ale jej nie­od­po­wied­nie uży­wa­nie już mo­że. Wszyst­ko, co ma więk­szą war­tość, ma rów­nież swo­je ce­le, do któ­rych po­win­no być wy­ko­rzy­sty­wa­ne. I tak jak in­ne rze­czy, tak i sek­su­al­ność, uży­wa­na nie do te­go, do cze­go zo­sta­ła da­na i w nie­od­po­wied­ni spo­sób, mo­że bar­dziej za­szko­dzić niż przy­nieść ko­rzyść!

Fot.: do­lga­chov © 123RF.com

Po co?

Wie­lu mło­dych w dzi­siej­szym świe­cie za­da­je so­bie py­ta­nie, po co w ogó­le ma­ją sta­wiać gra­ni­ce w swo­jej sek­su­al­no­ści. Prze­cież wie­lu lu­dzi wręcz za­chę­ca, by ją eks­plo­ro­wać. Cze­mu Ko­ściół tak „się ucze­pił” te­go te­ma­tu i sta­wia ty­le ob­ostrzeń? Mo­że wła­śnie dla­te­go, że sko­ro Bóg stwo­rzył czło­wie­ka, dał ży­cie każ­de­mu i każ­dej z nas, to wła­śnie do Nie­go na­le­ży sta­wia­nie pew­nych gra­nic? Bo nikt in­ny nie zna mnie tak do­brze jak On. Zna na­szą ludz­ką, sła­bą na­tu­rę i wie, że w swo­jej grzesz­no­ści czę­sto po­tra­fi­my wy­ko­rzy­sty­wać pew­ne rze­czy nie­zgod­nie z ich prze­zna­cze­niem.

Ogień

Mó­wiąc o sek­su­al­no­ści, nie bę­dzie­my stra­szyć ogniem pie­kiel­nym, bo… nic to nie da. Ale sek­su­al­ność sa­ma w so­bie bar­dzo czę­sto ko­ja­rzy się z ogniem. Mó­wi się, że mię­dzy dwie­ma oso­ba­mi „jest ogień”; że są roz­pa­le­ni.. Ob­raz ognia tu zna­ko­mi­cie pa­su­je! Ogień, nad któ­rym tra­ci­my kon­tro­lę, ła­two mo­że prze­ro­dzić się w po­żar, któ­ry za­miast da­wać cie­pło i po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa, sie­je znisz­cze­nie.! W czy­sto­ści przed­mał­żeń­skiej by­naj­mniej nie cho­dzi o to, że­by sek­su­al­ność w so­bie za­ne­go­wać, że­by pró­bo­wać uda­wać do ślu­bu, że nie ma we mnie te­go ognia. Cho­dzi przede wszyst­kim o to, że­by nie po­zwo­lić, by on się roz­pa­no­szył w mo­im ży­ciu! Wie­lu do­ro­słych opo­wia­da, że do­pie­ro po wej­ściu w sa­kra­ment mał­żeń­stwa na­uczy­li się pa­no­wać nad swo­ją sek­su­al­no­ścią. Bo sek­su­al­ność po­win­na być uży­wa­na w mał­żeń­stwie W prze­ciw­nym ra­zie mo­że­my pró­bo­wać brać coś, co jesz­cze do nas nie na­le­ży.

Co przed ślu­bem?

Co za­tem mo­że­my ro­bić, gdy jesz­cze ma­my te kil­ka­na­ście lat i ogień sek­su­al­no­ści za­czy­na się w nas roz­pa­lać? Trze­ba go naj­pierw przy­jąć i się z nim oswo­ić. A nie jest to ła­twe za­da­nie. Dla czło­wie­ka, któ­ry do­pie­ro za­czy­na od­kry­wać war­tość sek­su­al­no­ści, kry­je się w niej wie­le ciem­nych za­uł­ków i za­ka­mar­ków. Nie na­le­ży te­go ognia ga­sić, ale też nie na­le­ży roz­nie­cać.

W dzi­siej­szym, prze­peł­nio­nym sek­su­al­no­ścią, świe­cie, bar­dzo trud­ne jest utrzy­my­wa­nie te­go ognia w ry­zach. Ła­two do­stęp­na por­no­gra­fia spra­wia, że ten ogień bar­dzo szyb­ko prze­ra­dza się w po­żar.

Bóg na pierw­szym miej­scu

Co za­tem ro­bić? Przede wszyst­kim trze­ba się sku­pić naj­pierw na tym, co naj­waż­niej­sze. Na oso­bi­stej re­la­cji z Bo­giem. Ona mu­si być na pierw­szym miej­scu! By­ło­by bu­do­wa­niem do­mu od ko­mi­na, gdy­by­śmy ja­ką­kol­wiek wal­kę du­cho­wą za­czy­na­li od cze­go­kol­wiek in­ne­go. Mą­drze się mó­wi, że je­śli Pan Bóg jest na pierw­szym miej­scu, to wszyst­ko in­ne jest na swo­im miej­scu. Za­tem naj­pierw walcz o re­la­cję z Bo­giem. Ona mu­si sta­wać się prio­ry­te­tem! Je­śli upa­dasz w grze­chu, nie zra­żaj się tym! Po­wsta­waj i wra­caj za każ­dym ra­zem. Pan Bóg nie gor­szy się two­ją grzesz­no­ścią. Nie ta­kie rze­czy już wi­dział. Na­wet z tą grzesz­no­ścią chce cię za­wsze przyj­mo­wać i da­wać no­we ży­cie. Naj­po­waż­niej­szym błę­dem jest sku­pie­nie się na wal­ce z nie­czy­sto­ścią i rów­no­cze­sne za­po­mnie­nie o re­la­cji z Bo­giem. Two­je ży­cie ma się krę­cić wo­kół Bo­ga, a nie wo­kół sek­su­al­no­ści, czy­sto­ści czy wal­ki z nie­czy­sto­ścią.

Sku­tecz­ne na­wy­ki

Waż­ne jest też pra­gnie­nie roz­wo­ju i doj­rze­wa­nia na wie­lu róż­nych po­zio­mach. Szu­kaj swo­ich pa­sji i sta­raj się je roz­wi­jać. Przy­glą­daj się swo­im wa­dom i ucz się z ni­mi wal­czyć. Po­le­cam zna­ko­mi­tą książ­kę: „Sie­dem na­wy­ków sku­tecz­ne­go na­sto­lat­ka” Se­ana Covey’a. To lek­tu­ra, któ­ra mo­że po­móc ci w wy­ro­bie­niu do­brych na­wy­ków, po­ma­ga­ją­cych się sku­pić na tym, co fak­tycz­nie waż­ne.

Le­ni­stwo

Naj­więk­szym za­gro­że­niem dla ży­cia du­cho­we­go jest le­ni­stwo. Są ta­cy, któ­rzy twier­dzą na­wet, że jest ono więk­szym za­gro­że­niem od py­chy. Le­ni­stwo spra­wia pust­kę w ży­ciu. Pust­kę, któ­ra szyb­ko sta­je się prze­strze­nią dla in­nych grze­chów! Sta­raj się za­wsze do­brze pla­no­wać swój czas, za­czy­na­jąc od pla­no­wa­nia mo­dli­twy w cią­gu dnia.

Ruch

Sek­su­al­ność jest ener­gią ży­cio­wą, któ­ra pcha nas do prze­ka­zy­wa­nia ży­cia. Z ewo­lu­cyj­ne­go punk­tu wi­dze­nia jej za­da­niem jest utrzy­ma­nie i prze­dłu­że­nie ga­tun­ku. Dla­te­go by móc trzy­mać ją w ry­zach, trze­ba umieć ją prze­kształ­cać w in­ne for­my ener­gii. Oczy­wi­ście ruch fi­zycz­ny jest tu naj­lep­szym roz­wią­za­niem. Nie jest ta­jem­ni­cą, że naj­więk­sze trud­no­ści ze spo­żyt­ko­wa­niem ener­gii sek­su­al­nej ma­ją oso­by, któ­re się bar­dzo ma­ło ru­sza­ją i nie upra­wia­ją żad­ne­go spor­tu (co, oczy­wi­ście. nie jest sta­łą za­sa­dą). Je­śli czu­jesz, że za­czy­na roz­pa­lać się w to­bie sek­su­al­ność, rusz się! Zwy­kły spa­cer mo­że po­móc.

Dla nie­któ­rych re­wo­lu­cyj­ne jest pa­trze­nie na sek­su­al­no­ści ja­ko na coś świę­te­go! Czę­sto sek­su­al­ność „kłó­ci się nam” z po­ję­ciem świę­to­ści! I tu tkwi źró­dło wie­lu pro­ble­mów.

Po­trze­by

Do­brze jest się też przy­glą­dać te­mu, co tak na­praw­dę kry­je się na po­ku­są do grze­chów, zwią­za­nych z nie­czy­sto­ścią. Czę­sto za ni­mi kry­je się coś zu­peł­nie in­ne­go: sa­mot­ność, smu­tek, gniew, zmę­cze­nie a na­wet zwy­kły fi­zycz­ny głód. Te rze­czy­są nie­przy­jem­ne. Nikt nie lu­bi być sam, czuć się smut­nym czy zmę­czo­nym. Dla­te­go nasz umysł szu­ka szyb­kiej i ła­twej dro­gi do do­świad­cze­nia przy­jem­no­ści. I za­miast „zdro­wej żyw­no­ści” wy­bie­ra dla nas coś, co jest szyb­kie, ła­twe i przy­jem­ne, czy­li od­po­wied­nik fast – fo­oda! Ba­daj swo­je po­trze­by. Na zmę­cze­nie od­po­wia­daj drzem­ką – za­miast sie­dze­niem w por­no­gra­fii. Na sa­mot­ność od­po­wia­daj roz­mo­wą – za­miast szu­ka­niem przy­jem­no­ści seksualnej.Walka o zdro­wą sek­su­al­ność jest dziś bar­dzo trud­nym i zło­żo­nym te­ma­tem! Szu­kaj osób, któ­re w spo­sób doj­rza­ły i zgod­ny w wy­zna­wa­nym przez cie­bie sys­te­mem war­to­ści, wskaą, co i jak ro­bić, by mą­drze prze­żyć mło­dość, pie­lę­gnu­jąc sek­su­al­ność.

 

Ks. Ka­mil Go­łusz­ka