Co­raz więk­szą po­pu­lar­no­ścią cie­szą się w Pol­sce tzw. ma­ra­to­ny bi­blij­ne. I ab­so­lut­nie nie cho­dzi tu o czy­ta­nie Bi­blii pod­czas po­ran­ne­go jog­gin­gu w par­ku, ale o ca­łe dnie i no­ce spę­dzo­ne na lek­tu­rze Pi­sma Świę­te­go. Bez prze­rwy. Od­by­wa­ją się naj­czę­ściej w ko­ścio­łach i po­le­ga­ją na tym, że przez kil­ka­dzie­siąt go­dzin (zwy­kle jest to do­ba) chęt­ne oso­by czy­ta­ją ko­lej­ny frag­ment. W ini­cja­ty­wy te włą­cza­ją się zna­ni ak­to­rzy i in­ne oso­by pu­blicz­ne – za­de­kla­ro­wa­ni ka­to­li­cy.

Naj­bar­dziej po­pu­lar­ne ma­ra­to­ny to cie­cha­now­ski, płoc­ki, war­szaw­ski, po­znań­ski, kra­kow­ski. Cie­ka­wą ini­cja­ty­wą są ma­ra­to­ny eku­me­nicz­ne, któ­re wo­kół jed­nej Księ­gi gro­ma­dzą przed­sta­wi­cie­li róż­nych odła­mów chrze­ści­jań­stwa, na no­wo ich jed­no­cząc.

Prze­sła­nie ma­ra­to­nów jest pro­ste – obu­dzić w nas mi­łość do Pa­na Bo­ga i za­chę­cić do spo­ty­ka­nia się z Nim na kar­tach Pi­sma Świę­te­go. Za­szcze­pić świa­do­mość, że nie­dziel­ne ka­za­nia, ka­te­che­za w szko­le i pra­sa ka­to­lic­ka są waż­nym, ale „prze­two­rzo­ny­mˮ sło­wem Bo­żym. Że je­go praw­dzi­wa pro­sto­ta i moc bi­ją z tek­stu źró­dło­we­go. I nie trze­ba znać ani gre­ki, ani ła­ci­ny, że­by do­brze zro­zu­mieć. Wy­star­czy wy­po­sa­żyć się w eg­zem­plarz z ko­men­ta­rza­mi.

foto_01-03_17-2013

Ma­ra­to­ny bi­blij­ne od­by­wa­ją się za­zwy­czaj w więk­szych mia­stach, ale kil­ka edy­cji zor­ga­ni­zo­wa­ły też ma­lut­kie, wiej­skie pa­ra­fie. Mo­że to do­bry po­mysł na oży­wie­nie Two­jej lo­kal­nej wspól­no­ty? Je­śli dzia­łasz w przy­ko­ściel­nej grup­ce (mi­ni­stran­ci, scho­la, KSM, Oa­za...), za­pro­po­nuj zor­ga­ni­zo­wa­nie ma­ra­to­nu księ­dzu pro­bosz­czo­wi. Kosz­ty żad­ne, na­kład pra­cy nie­zbyt du­ży, a du­cho­we owo­ce ogrom­ne! To tak jak­by pu­blicz­nie czy­tać naj­pięk­niej­szy mi­ło­sny list na­pi­sa­ny spe­cjal­nie do Cie­bie.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: