Non­sen­sem by­ło­by uda­wa­nie, że de­kla­ro­wa­nie anar­chi­zmu, ate­izmu, pa­cy­fi­zmu i tym po­dob­nych po­staw jest obec­nie świa­dec­twem od­wa­gi, a za­ra­zem ory­gi­nal­no­ści. Po­stę­po­wa­niem wy­ma­ga­ją­cym od­wa­gi, a w każ­dym ra­zie nie­mod­nym, jest na­to­miast de­kla­ro­wa­nie wia­ry w Bo­ga al­bo przy­chyl­ny sto­su­nek do ka­pi­ta­li­zmuˮ – na­pi­sał Geo­r­ge Or­well. Wy­szły wła­śnie nie­zna­ne tek­sty au­to­ra kla­sycz­nych ksią­żek „Ro­ku 1984” czy „Fol­wark zwie­rzę­cy”.

Te my­śli sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat dziś są jesz­cze bar­dziej ak­tu­al­ne. Nie­ste­ty. Tak jak­by świat sta­nął pod pew­ny­mi wzglę­da­mi w miej­scu. Ak­tem od­wa­gi czy nie­za­leż­no­ści my­śle­nia w ma­in­stre­amo­wych me­diach i śro­do­wi­skach jest dziś wciąż głow­nie ata­ko­wa­nie Ko­ścio­ła. Jak­by nie by­ło za na­mi pa­ru de­kad ko­mu­ni­zmu, któ­ry zwal­cza­nie Ko­ścio­ła uczy­nił na­rzę­dziem dzia­łal­no­ści pań­stwa. Czy po tym do­świad­cze­niu, kie­dy kry­ty­ka Ko­ścio­ła by­ła pro­gra­mo­wo wspie­ra­na przez pań­stwo, kie­dy­kol­wiek jesz­cze ta­ka po­sta­wa mo­że być uzna­wa­na za prze­jaw „no­wo­cze­sne­go i nie­za­leż­ne­go” my­śle­nia? Wy­raź­nie tak. Po­dob­nie jak pu­blicz­na apro­ba­ta ho­mo­sek­su­ali­zmu na bil­l­bo­ar­dach opła­ca­nych za pu­blicz­ne, pań­stwo­we czy unij­ne fun­du­sze jest wciąż ak­tem spo­łecz­nej od­wa­gi. Lub pu­blicz­na kry­ty­ka opo­zy­cji na pań­stwo­wej im­pre­zie, w to­wa­rzy­stwie głów­nych po­li­ty­ków ko­ali­cji rzą­dzą­cej jest ho­no­ro­wa­na od­zna­cze­nia­mi ty­pu „czło­wiek ro­ku”.

foto_01-03_11-2013

 

Każ­dy mo­że mieć po­glą­dy, ja­kie chce. Jed­nych stać na mą­drzej­sze, in­ni po­zo­sta­ną przy głup­szych. Każ­dy ma ta­kie, na ja­kie go po pro­stu stać. Ale ła­two za­po­mnieć, że na ory­gi­nal­ność czy nie­za­leż­ność my­śle­nia, od­wa­gę we wła­snych po­glą­dach, ich no­wo­cze­sność trze­ba so­bie cięż­ko za­pra­co­wać. Po­dą­ża­nie za tym, co jest wspie­ra­ne przez me­cha­ni­zmy pań­stwa, fun­du­sze unij­ne, ma­in­stre­amo­we me­dia na pew­no utrud­nia ory­gi­nal­ność i nie­za­leż­ność. Ale i jej nie wy­klu­cza.

Ile ra­zy ory­gi­nal­nie za­brzmi ha­sło: „Bóg umarł”? Ile ra­zy prze­ja­wem nie­za­leż­no­ści twór­czej mo­że być za­nu­rze­nie krzy­ża w ury­nie czy po­dar­cie Bi­blii? Ile de­kad po pierw­szych fe­mi­nist­kach ha­sła o rów­no­ści ko­biet mo­gą być wciąż no­wo­cze­sne? Ja­ką od­wa­gą wy­ka­zu­ją się śro­do­wi­ska otrzy­mu­ją­ce fun­du­sze unij­ne na pro­pa­go­wa­nie ha­seł o rów­no­upraw­nie­niu mniej­szo­ści sek­su­al­nych w eu­ro­pej­skim kra­ju?

Oczy­wi­stym jest fakt, że li­nia po­dzia­łu po­glą­dów ma mą­drzej­sze i głup­sze nie prze­bie­ga rów­no z li­nią po­dzia­łu na po­glą­dy no­wo­cze­sne i kon­ser­wa­tyw­ne. Wy­star­czy za­dać so­bie py­ta­nie, kim był Je­zus Chry­stus – czy kon­ser­wa­ty­stą, czy przed­sta­wi­cie­lem no­wo­cze­sne­go spo­so­bu my­śle­nia. Py­ta­nie to pew­ne jest trud­ne dla naj­spryt­niej­szych na­wet teo­lo­gów. Dzi­siej­szy świat, a zwłasz­cza zbu­do­wa­ne na kul­cie „new­sa” me­dia, zde­cy­do­wa­nie pre­fe­ru­ją no­wo­cze­sność ja­ko „je­dy­nie słusz­ny” świa­to­po­gląd. Kon­ser­wa­tyzm jest zde­cy­do­wa­nie czymś „nie­faj­nym”. Tyl­ko czy pod­pie­ra­nie się dźwi­gnią no­wo­cze­sno­ści po­glą­dów w po­wy­żej opi­sa­nych przy­pad­kach ma jesz­cze ja­kie­kol­wiek pod­sta­wy?

Ale to już by­ło. Po pro­stu – to już by­ło. I nie wró­ci wię­cej? Wra­ca, wra­ca – ja­ko od­grze­wa­ny ko­tlet.

 

KU

 

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: