Zmarli są blisko nas. Święci są pomostem między nami a Bogiem – mówi ks. Andrzej Gołębiowski SDB

W Cre­do wy­zna­je­my wia­rę w „świę­tych ob­co­wa­nie”. Na czym ono po­le­ga?

– Wie­rzy­my w to, że zmar­li nie od­cho­dzą, ale są bli­sko nas. Nie roz­my­wa­ją się w ja­kiejś nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nej prze­strze­ni, ale nie­ustan­nie nam to­wa­rzy­szą. Czu­je­my, że po­moc świę­tych jest nam po­trzeb­na i waż­na. Nie­jed­no­krot­nie prze­cież zwra­ca­my się do nich w róż­nych po­trze­bach. Ma­my ulu­bio­nych świę­tych od „za­ła­twia­nia” roz­ma­itych po­trzeb. Ko­ściół do­ce­nia ich he­ro­icz­ne i god­ne na­śla­do­wa­nia ży­cie, wy­no­sząc ich na oł­ta­rze. Sta­ją się swe­go ro­dza­ju po­mo­stem, aby na­sza mo­dli­twa przez ich orę­dow­nic­two tra­fia­ła do sa­me­go Bo­ga.

Jed­nak nie cho­dzi tyl­ko o świę­tych wy­nie­sio­nych na oł­ta­rze, praw­da? „Ob­co­wa­nie świę­tych” to prze­cież więź, któ­ra łą­czy ży­ją­cych na zie­mi ze zba­wio­ny­mi w nie­bie i ty­mi, któ­rzy przy­go­to­wu­ją się w czyść­cu do udzia­łu w chwa­le nie­ba...

foto_01-01_21-2015

– W Uro­czy­stość Wszyst­kich Świę­tych Ko­ściół wspo­mi­na tych, któ­rzy są zba­wie­ni, są w Bo­gu. Ten, kto jest w Bo­gu, prze­by­wa z Bo­giem na wie­ki i uczest­ni­czy w ta­jem­ni­cy świę­to­ści. Mo­że­my się do nie­go mo­dlić i pro­sić o wsta­wien­nic­two. Je­śli ktoś jest bli­sko Bo­ga, mo­że wsta­wiać się za na­mi, tak jak ten, kto jest ofi­cjal­nie ka­no­ni­zo­wa­ny czy be­aty­fi­ko­wa­ny (czy­li Ko­ściół uznał go za świę­te­go czy bło­go­sła­wio­ne­go, uznał świę­tość je­go ży­cia).

Czy zmar­li czu­wa­ją nad na­mi z nie­ba? Czy się na­mi opie­ku­ją?

– Trud­no to zba­dać i jed­no­znacz­nie stwier­dzić. To, co jest po „dru­giej stro­nie”, jest nie do udo­wod­nie­nia na­uko­we­go. Nie ma żad­nych na­rzę­dzi, któ­ry­mi mo­że­my zba­dać to, co dzie­je się z czło­wie­kiem po śmier­ci. To przed­miot na­szej wia­ry, re­li­gii. O ile okres ży­cia czło­wie­ka na zie­mi jest re­al­ny, bo po­twier­dzo­ny przez zmy­sły, ro­zum i świa­do­mość, o ty­le „wiecz­ną szczę­śli­wość” ota­cza ta­jem­ni­ca, za­sło­na, któ­rą prze­kro­czyć mo­że tyl­ko wia­ra. Wie­rząc, że zmar­li są w Bo­gu, ży­ją w Nim na wie­ki w prze­strze­ni świę­to­ści, wie­rzy­my rów­nież, że są bli­sko nas. Że nie od­cho­dzą, zmie­nia­ją tyl­ko spo­sób swo­jej obec­no­ści mię­dzy na­mi.

Sny trak­tu­je­my zwy­kle ja­ko wy­twór na­szej wy­obraź­ni i nie przy­kła­da­my do nich wiel­kiej wa­gi. Rzad­ko na­to­miast ba­ga­te­li­zu­je­my te, w któ­rych po­ja­wia­ją się oso­by zmar­łe. Co zro­bić, gdy śni się zmar­ła bab­cia, a my czu­je­my zwią­za­ny z tym nie­po­kój?

– To jest py­ta­nie: dla­cze­go nam się ta bab­cia śni? Czy dla­te­go, że my ca­ły czas o niej my­śli­my, czy dla­te­go, że po­trze­bu­je na­szej in­ter­wen­cji mo­dli­tew­nej. Je­śli czu­je­my nie­po­kój zwią­za­ny z tym snem, to war­to się za bab­cię po­mo­dlić, za­mó­wić Mszę św., od­mó­wić Ró­ża­niec i być mo­że to wy­star­czy.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

 

Roz­ma­wia­ła Jo­la Tę­cza-Ćwierz