Drodzy Czytelnicy!

To wstęp­niak, któ­ry by­ło mi bar­dzo trud­no na­pi­sać. Trzy­ma­cie w dło­niach ostat­ni nu­mer „Dro­gi do Bierz­mo­wa­nia” cy­klu 2019/2020 i... ostat­ni nu­mer w ogó­le. Hi­sto­ria pi­sma, któ­ra roz­po­czę­ła się 25 lat te­mu, wraz z tym nu­me­rem do-bie­gła koń­ca. Za­pa­dła de­cy­zja o za­koń­cze­niu wy­da­wa­nia te­go ty­tu­łu z po­wo­dów go­spo­dar­czych. Ko­niecz­ne ogra­ni­cze­nia, wy­da­ne przez rząd w związ­ku z pan­de­mią ko­ro­na­wi­ru­sa, moc­no do­tknę­ły wie­le re­dak­cji, w tym na­szą, i zna­czą­co utrud­ni­ły dys­try­bu­cję cza­so­pism. W obec­nej sy­tu­acji zo­sta­li­śmy zmu­sze­ni do za­mknię­cia „Dro­gi do Bierz­mo­wa­nia” po wy­da­niu te­go nu­me­ru.

Nie spo­sób wy­mie­nić wszyst­kich osób, któ­re by­ły za­an­ga­żo­wa­ne w two­rze­nie te­go ty­tu­łu. Trze­ba jed­nak wspo­mnieć o trzech z nich. Pierw­szą jest dr inż. An­to­ni Zię­ba, wiel­ki obroń­ca ludz­kie­go ży­cia od po­czę­cia aż do na­tu­ral­nej śmier­ci, za­ło­ży­ciel Pol­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka, w któ­re­go gło­wie na po­cząt­ku 1995 r. zro­dził się po­mysł na mło­dzie­żo­wy ty­go­dnik ka­to­lic­ki, któ­re­go mi­sją by­ła­by ewan­ge­li­za­cja. Pan In­ży­nier (tak wszy­scy z je­go oto­cze­nia o nim mó­wi­li i się do nie­go zwra­ca­li) po­roz­ma­wiał o tym, co wy­my­ślił, z sa­mym pa­pie­żem Ja­nem Paw­łem II. Pa­pież wy­ra­ził en­tu­zjazm na myśl o mło­dzie­żo­wym ka­to­lic­kim ty­tu­le. I po­wsta­ła „Dro­ga. Ty­go­dnik Mło­dzie­ży Ka­to­lic­kiej”. A nie­stru­dzo­ny Pan In­ży­nier przez wszyst­kie la­ta, aż do swo­jej śmier­ci w 2018 r., po­ma­gał „Dro­dze” po­ko­ny­wać wie­le trud­no­ści, z któ­ry­mi mu­sia­ła się ona mie­rzyć, słu­żył re­dak­cji ra­dą i mo­dli­twą. Cza­so­pi­smo by­ło jed­nym z je­go „dzie­ci”, bli­skim je­go ser­cu. Dzię­ku­ję mu za je­go wiel­ki, nie­za­po­mnia­ny wkład w cza­so­pi­smo. Pa­mię­tam o Pa­nu In­ży­nie­rze w co­dzien­nej mo­dli­twie i ni­gdy o nim nie za­po­mnę. Cie­szę się, że da­ne mi by­ło po­znać ta­kie­go Wiel­kie­go Czło­wie­ka.

Dzię­ku­ję rów­nież Pa­nu To­ma­szo­wi Fla­dze, któ­ry był pierw­szym re­dak­to­rem na­czel­nym „Dro­gi. Ty­go­dni­ka Mło­dzie­ży Ka­to­lic­kiej” i to w do­dat­ku w cza­sach, gdy by­ła ona ty­go­dni­kiem! To je­go pra­cy i pra­cy je­go ze­spo­łu za­wdzię­cza­my pierw­szy nu­mer, któ­ry uka­zał się 17 kwiet­nia 1995 r., i wie­le ko­lej­nych.

Dzię­ku­ję rów­nież ks. Zyg­mun­to­wi Ko­sow­skie­mu, któ­ry od sa­me­go po­cząt­ku (!) aż do chwi­li obec­nej był na­szym asy­sten­tem ko­ściel­nym.

Nie spo­sób nie wspo­mnieć o Do­bro­czyń­cach, któ­rzy przez la­ta fi­nan­so­wo wspie­ra­li wy­da­wa­nie „Dro­gi”. Szcze­gól­nie w tym miej­scu dzię­ku­je­my pa­ni Ma­rii Rzegockiej–Pieli za jej wiel­kie ser­ce.
Dzię­ku­ję wszyst­kim po­zo­sta­łym Re­dak­to­rom Na­czel­nym, któ­rzy zmie­nia­li „Dro­gę”, do­sto­so­wu­jąc ją do ak­tu­al­nych po­trzeb mło­dych lu­dzi, by wciąż for­mo­wać ich ser­ca, ewan­ge­li­zo­wać i wska­zy­wać dro­gę do Bo­ga. Dzię­ku­ję wszyst­kim Au­to­rom, któ­rzy prze­wi­nę­li się przez ła­my „Dro­gi”, za ich pra­cę i wy­si­łek wło­żo­ny w każ­dy na­pi­sa­ny tekst. Dzię­ku­ję ko­rek­to­rom i re­dak­to­rom. Dzię­ku­ję gra­fi­kom, fo­to­gra­fom i lu­dziom z „za­ple­cza” re­dak­cji sprzed epo­ki kom­pu­te­rów, któ­rzy choć nie­wi­docz­ni na stro­nach „Dro­gi” i skrom­ni, swo­imi po­my­sła­mi, umie­jęt­no­ścia­mi i za­an­ga­żo­wa­niem spra­wia­li, że mo­gli­ście czy­tać po­szcze­gól­ne nu­me­ry.

Szcze­gól­nie pra­gnę po­dzię­ko­wać Mag­da­le­nie Gu­ziak-No­wak, któ­ra przez kil­ka lat by­ła re­dak­to­rem na­czel­nym „Dro­gi. Dwu­ty­go­dni­ka Mło­dzie­ży Ka­to­lic­kiej”. To ona wpro­wa­dzi­ła mnie w ar­ka­na pra­cy re­dak­cyj­nej. Po­dzie­li­ła się ze mną swo­imi wie­dzą, do­świad­cze­niem i ser­cem. Wspie­ra­ła mnie, gdy prze­ję­łam po niej ste­ry „Dro­gi”. To dzię­ki niej je­stem lep­szym dzien­ni­ka­rzem i czło­wie­kiem.
Dzię­ku­ję wszyst­kim Czy­tel­ni­kom, któ­rzy przez 25 lat się­ga­li po „Dro­gę”, gdy by­ła ty­go­dni­kiem, dwu­ty­go­dni­kiem, a jesz­cze póź­niej zmie­ni­ła for­mu­łę i sta­ła się „Dro­gą do Bierz­mo­wa­nia”. Dzię­ku­ję Wam za każ­dy na­pi­sa­ny do nas list i ma­il. Ufam, że „Dro­ga” po­mo­gła każ­de­mu z Was le­piej po­znać Bo­ga i mia­ła swój udział w tym, ja­ki­mi te­raz je­ste­ście ludź­mi. Co­dzien­nie pa­mię­tam i bę­dę pa­mię­tać o Was w mo­dli­twie. Do­brze, że by­li­ście z na­mi. Dzię­ku­ję Wam z ca­łe­go ser­ca!

 

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Naj­pierw prze­ży­wasz, że nie masz obok sie­bie chłopaka/dziewczyny. Smut­no ci, że bra­ku­je ko­goś, z kim moż­na by wyjść na spa­cer czy do ki­na. I na­gle jest. Na two­jej dro­dze sta­je on/ona. Wy­da­je ci się, że to ten je­den jedyny/jedna je­dy­na i że już za­wsze bę­dzie­cie ra­zem. Czu­jesz mo­ty­le w brzu­chu za każ­dym ra­zem, gdy się spo­ty­ka­cie, a na­wet na sa­mą myśl o tym. Czas spę­dza­ny ra­zem trak­tu­jesz jak coś wy­jąt­ko­we­go. Je­ste­ście szczę­śli­wi, bo za­ko­cha­ni. Pa­trzy­cie w tym sa­mym kie­run­ku.

Im wię­cej ran­dek za wa­mi, tym wię­cej po­ja­wia się py­tań o to, w któ­rym miej­scu po­sta­wić gra­ni­cę fi­zycz­nej bli­sko­ści. A czy­stość jest bar­dzo waż­nym ele­men­tem cho­dze­nia ze so­bą i na­rze­czeń­stwa. Mag­da­le­na Urlich pi­sze o tym, że „gdy ży­ję w czy­sto­ści zgod­nie ze swo­im sta­nem ży­cia (ja­ko oso­ba sa­mot­na, w mał­żeń­stwie lub za­ko­nie, ka­płań­stwie), je­stem wier­na te­mu, w co wie­rzę. Mo­ja wia­ra jest spój­na, gdy ma od­zwier­cie­dle­nie w ży­ciu”. O tym, że war­to za­wal­czyć o czy­stość, prze­ko­nu­ją Ania i dwa mał­żeń­stwa – Mag­da i Ma­rek oraz Jo­an­na i Piotr.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych Ma­rek Sta­roń opo­wia­da o swo­jej Bo­żej ma­tu­rze. Ksiądz Ma­rek Dzie­wiec­ki pi­sze o na­wró­ce­niu, któ­re jest zy­skiem, a ks. Ka­mil Go­łusz­ka pod­po­wia­da, ja­ką dro­gą wę­dro­wać do świę­to­ści. Mar­cin Zie­liń­ski dzie­li się świa­dec­twem na­wró­ce­nia z re­li­gij­no­ści do ży­wej wia­ry.

 

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Na stu­diach po­zna­łam oso­by, któ­re mó­wi­ły, że w ogó­le się nie uczą. Po eg­za­mi­nach oka­zy­wa­ło się, że do­sta­wa­ły ze wszyst­kie­go piąt­ki. Spo­tka­łam też oso­by, któ­rym bar­dzo za­le­ża­ło na sty­pen­dium dla naj­lep­szych stu­den­tów i któ­re przy­zna­wa­ły, że du­żo się uczą. By­łam też świad­kiem łez ko­le­ża­nek po nie­za­li­czo­nym ko­lo­kwium lub eg­za­mi­nie. Wal­ka o piąt­ki by­ła jaw­na lub ukry­ta. Nie wszy­scy jed­nak się tej pre­sji pod­da­wa­li. By­ły oso­by, któ­re ze spo­ko­jem pod­cho­dzi­ły do stu­dio­wa­nia. Z jed­nych przed­mio­tów mie­li lep­sze oce­ny, z in­nych gor­sze. Nie prze­ży­wa­li po­ra­żek. Pod­no­si­li się po nich. Po­pra­wia­li oce­ny i szli do przo­du.

Wy­ścig szczu­rów i chęć by­cia naj­lep­szym w kla­sie z wszyst­kich przed­mio­tów, osią­ga­nia naj­lep­szych wy­ni­ków w spor­tach, zwy­cię­ża­nia w olim­pia­dach i kon­kur­sach to rze­czy­wi­stość wie­lu z nas. Je­śli je­ste­śmy od niej wol­ni, to na pew­no zna­my oso­by, któ­re ży­ją pod pre­sją „by­cia naj”. Mo­że jest to ko­le­ga z pierw­szej ław­ki, a mo­że ko­le­żan­ka z ostat­niej pod oknem. Mag­da­le­na Urlich py­ta: „Po­goń za tym, by być naj­lep­szym, kosz­tem wol­ne­go cza­su, snu czy to­wa­rzy­skich spo­tkań. Czy to ma sens?” Od­po­wie­dzi szu­kaj­cie na na­stęp­nej stro­nie.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych Ka­sia przy­zna­je, że nie po swo­im, ale do­pie­ro na Bierz­mo­wa­niu ko­le­żan­ki „po­czu­ła Bo­żą moc”. Ksiądz Ka­mil Go­łusz­ka od­po­wia­da na py­ta­nie, co zmar­twych­wsta­nie Chry­stu­sa zmie­nia w na­szym ży­ciu. Ksiądz Ma­rek Dzie­wiec­ki pi­sze o po­my­śle Bo­ga na szczę­śli­we ży­cie dla Cie­bie i dla mnie.

 

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Mam jed­ną sio­strę. Nie za­wsze się do­ga­dy­wa­ły­śmy ja­ko dzie­ci. Kłó­ci­ły­śmy się o za­baw­ki. Go­ni­ły­śmy się do­oko­ła sto­łu, by so­bie je wy­rwać z rąk. Nie oby­ło się bez kil­ku gu­zów, na­bi­tych na gło­wach, któ­ry­mi w bie­gu ude­rzy­ły­śmy się raz czy dwa w krze­sło lub sza­fę. Gdy do­ro­sły­śmy, wy­raź­nie wi­dzi­my to, co nas dzie­li. Wy­ko­nu­je­my róż­ne za­wo­dy, ma­my róż­ne pa­sje, ina­czej spę­dza­my wol­ny czas i ma­my in­ne ta­len­ty. W okre­sie do­ra­sta­nia na­uczy­ły­śmy się ze so­bą do­ga­dy­wać. Ko­cha­my się i za­wsze mo­że­my na sie­bie li­czyć.

Od­da­je­my w Wa­sze rę­ce nu­mer, w któ­rym po­sta­wi­li­śmy na ro­dzeń­stwo. To od nie­go uczy­my się ko­chać. Do­ro­ta Ro­go­ziń­ska, pe­da­gog, asy­stent ro­dzi­ny i ma­ma sió­dem­ki dzie­ci, opo­wia­da o tym, że mi­łość do ro­dzeń­stwa by­wa trud­na. Pod­po­wia­da rów­nież, jak prze­stać na sie­bie krzy­czeć, gdy emo­cje we­zmą gó­rę i doj­dzie do kłót­ni, i za­cząć roz­ma­wiać. Mag­da­le­na Urlich do­ra­dza, co zro­bić, by się do­ga­dać z ro­dzeń­stwem. Roz­bie­ra na czyn­ni­ki pierw­sze roz­mo­wę, któ­ra ma do­pro­wa­dzić do osią­gnię­cia „za­wie­sze­nia bro­ni” i po­ro­zu­mie­nia się z ro­dzeń­stwem. Przed­sta­wia rów­nież krok po kro­ku mi­kro­krę­gi, któ­re są jed­ną z me­tod roz­wią­zy­wa­nia kon­flik­tów. Brzmi skom­pli­ko­wa­nie? Prze­czy­taj­cie ar­ty­kuł.

Część dla bierz­mo­wa­nych to ko­lej­na por­cja świa­dectw osób, któ­re przy­ję­ły już sa­kra­ment Bierz­mo­wa­nia i dzie­lą się swo­imi re­flek­sja­mi na je­go te­mat. Ks. Ka­mil Go­łusz­ka roz­wie­wa wąt­pli­wo­ści na te­mat te­go, jak bę­dzie wy­glą­da­ło ży­cie po Bierz­mo­wa­niu. Z ko­lei ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki przy­po­mi­na, że na­sza wia­ra po­win­na być po­wszech­na, moc­na, ży­wa i sta­ła.

 

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Ży­je­my jak zom­bie. Wpa­trze­ni w na­sze smart­fo­ny. Ba­da­nia do­wo­dzą, że do­ty­ka­my ich 2600 ra­zy (!) dzien­nie i prze­cięt­nie się­ga­my po nie co dzie­sięć mi­nut. Jak to wpły­wa na na­sze re­la­cje z in­ny­mi? Od­po­wiedź ma­my pod no­sem. W prze­no­śni i do­słow­nie. Spójrz­my na naj­bliż­szy sto­lik w ka­wiar­ni.

Grup­ka zna­jo­mych – wi­dać, że zna­ją się jak ły­se ko­nie. Sie­dzą ni­by ze so­bą, ale każ­dy z nich trzy­ma w rę­ku te­le­fon i re­agu­je na każ­de otrzy­ma­ne po­wia­do­mie­nie. A my? Na spo­tka­niach ro­dzin­nych trzy­ma­my smart­fon w dło­ni lub na sto­le. Bo jak to? Prze­ga­pić zdję­cie Tom­ka lub po­wia­do­mie­nie od Ani? Za nic w świe­cie!

Czy prze­mknę­ła nam kie­dyś przez gło­wę myśl, ile cza­su spę­dza­my wpa­trze­ni w ekran te­le­fo­nu? Po­le­cam spraw­dzić to obiek­tyw­nie, uży­wa­jąc choć­by przez kil­ka dni jed­nej z apli­ka­cji do mie­rze­nia cza­su i spo­so­bu je­go spę­dza­nia przez nas, gdy ma­my nos w smart­fo­nie. Wy­ni­ki mo­gą za­sko­czyć i prze­ra­zić. Z pew­no­ścią skoń­czą wy­mów­ki, że nie ma­my na nic cza­su. Bo go ma­my, tyl­ko mar­nu­je­my na scrol­lo­wa­nie Fa­ce­bo­oka, Twit­te­ra czy Pin­te­re­sta. A co gdy­by tak czas wy­li­czo­ny przez apli­ka­cję spę­dzić na na­uce na kla­sów­kę z ma­te­ma­ty­ki, spo­tka­niach ze zna­jo­my­mi, jeź­dzie na ro­we­rze, grze w ko­szy­ków­kę czy czy­ta­niu ksią­żek? W nu­me­rze przy­pa­tru­je­my się wiecz­nie za­lo­go­wa­ne­mu po­ko­le­niu i za­sta­na­wia­my nad tym, czy moż­li­wy jest po­wrót do świa­ta unplug­ged.

Z czę­ści dla bierz­mo­wa­nych do­wie­cie się, czym jest olej krzyż­ma i dla­cze­go jest wy­ko­rzy­sty­wa­ny przy udzie­la­niu sa­kra­men­tu Bierz­mo­wa­nia. Znaj­dzie­cie od­po­wiedź na sta­re py­ta­nie, czy Pan Bóg zsy­ła na nas cier­pie­nie. Po­zna­cie rów­nież le­kar­kę gi­ne­ko­lo­ga, któ­ra kie­dyś do­ko­ny­wa­ła abor­cji. Te­raz moż­na ją spo­tkać na Mar­szu dla Ży­cia w Wa­szyng­to­nie.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Już, już za chwi­lę Bo­że Na­ro­dze­nie, czy­li je­den z naj­bar­dziej „ro­dzin­nych” okre­sów w ro­ku. Usią­dzie­my ra­zem do sto­łu, po­dzie­li­my się opłat­kiem i zje­my pysz­ną ko­la­cję wi­gi­lij­ną. Bę­dzie­my śpie­wać ko­lę­dy i pój­dzie­my na pa­ster­kę. Spę­dzi­my du­żo cza­su z ro­dzi­ca­mi i ro­dzeń­stwem. Nie­któ­rych od­wie­dzą bab­cie i dziad­ko­wie, in­ni po­ja­dą na świę­ta do ro­dzi­ny. Nie wszy­scy jed­nak ma­ją to szczę­ście, że ich bli­scy są na wy­cią­gnię­cie rę­ki. Nie wszy­scy spę­dzą świę­ta z ma­mą i ta­tą. Dla­cze­go? Nie­któ­rzy ro­dzi­ce wy­jeż­dża­ją do pra­cy za­gra­ni­cę, zo­sta­wia­jąc w Pol­sce swo­je ro­dzi­ny. Czę­ści z nich nie uda się wziąć urlo­pu i wró­cić do do­mu na świę­ta. Co zro­bić, gdy mo­że­my ma­mę lub ta­tę wi­dy­wać raz na ja­kiś czas i jak pod­trzy­mać tę trud­ną re­la­cję? Pod­po­wie­dzi znaj­dzie­cie w ar­ty­ku­łach Mag­dy Urlich.

W czę­ści dla kan­dy­da­tów do Bierz­mo­wa­nia znaj­dzie­cie świa­dec­two Ali­cji, któ­ra przy­ję­ła już ten sa­kra­ment i któ­ra czę­sto py­ta Du­cha Świę­te­go, jak po­win­na po­stą­pić, gdy nie ma po­ję­cia, co na­le­ży zro­bić. Do­wie­cie się, ja­kie są za­sa­dy wy­bo­ru świad­ka do Bierz­mo­wa­nia i dla­cze­go chrze­ści­ja­ni­na moż­na po­rów­nać do wę­giel­ka. Na koń­cu cze­ka na was nie­sa­mo­wi­ta hi­sto­ria Grze­go­rza, któ­ry choć od­rzu­cił wia­rę, to się na­wró­cił, bo... po­czuł za­pach Pa­na Bo­ga. Szcze­gó­ły prze­czy­ta­cie w je­go przej­mu­ją­cym świa­dec­twie.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Paź­dzier­nik. Ja­dę au­to­bu­sem ko­mu­ni­ka­cji miej­skiej. Sły­szę roz­mo­wę dwóch chło­pa­ków. Roz­ma­wia­ją o stu­diach, ko­lej­kach po od­biór in­dek­sów. Je­den py­ta ko­le­gę, dla­cze­go wy­brał swój kie­ru­nek stu­diów. „To był przy­pa­dek – brzmi od­po­wiedź. – Nie wie­dzia­łem, co wy­brać. Zo­ba­czę, jak bę­dzie”. Od­po­wiedź za­ska­ku­ją­ca? A mo­że jed­nak wprost prze­ciw­nie?
Są oso­by, któ­re już od przed­szko­la wie­dzą, kim chcą zo­stać. I ta­ki za­wód wy­bie­ra­ją ja­ko do­ro­śli. In­ni dłu­żej po­szu­ku­ją swo­jej dro­gi, pró­bu­ją, eks­pe­ry­men­tu­ją z róż­ny­mi za­wo­da­mi, by w koń­cu tra­fić na ten, któ­ry spra­wia im przy­jem­ność i pa­su­je do nich jak ulał. Jest jak­by szy­ty na mia­rę spe­cjal­nie dla nich. Są róż­ne dro­gi do sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cej pra­cy. Jed­ni bę­dą się speł­niać w pra­cy cho­re­ogra­fa, in­ni gra­fi­ka, a jesz­cze in­ni ku­cha­rza. Wy­brać mu­sisz sam. Bo pra­ca bę­dzie istot­nym ele­men­tem two­je­go ży­cia. W nu­me­rze pod­po­wia­da­my, jak do­ko­nać do­bre­go wy­bo­ru.

Kan­dy­da­tów do Bierz­mo­wa­nia za­chę­ca­my do roz­mo­wy z ro­dzi­ca­mi o sa­kra­men­cie, do któ­re­go się przy­go­to­wu­ją. Czy coś stoi na prze­szko­dzie, że­by ich za­py­tać, dla­cze­go chcą, że­by­ście go przy­ję­li? Na ostat­nich stro­nach znaj­dzie­cie świa­dec­two o. Łu­ka­sza Buk­sy OMF, któ­ry opo­wie o tym, jak to się sta­ło, że wy­brał to­wa­rzy­stwo ró­wie­śni­ków z dwor­ca, by póź­niej od­na­leźć Bo­ga.

Nu­mer, któ­ry trzy­ma­cie w rę­kach jest wy­jąt­ko­wy. Spe­cjal­ny do­da­tek przy­go­to­wa­ło Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka. Do­wie­cie się, w ja­ki spo­sób moż­na trosz­czyć się o ży­cie bez­bron­nych, po­czę­tych dzie­ci. Zdo­bę­dzie­cie ar­gu­men­ty do roz­mo­wy o te­ma­tach pro-li­fe, któ­ry­mi ży­je­my na co dzień. Do­wie­cie się, czym jest na­pro­tech­no­lo­gia a czym in vi­tro. Po­zna­cie Fel­ka, któ­ry ra­zem ze swo­ją ro­dzi­ną pod­bił ser­ca se­tek ty­się­cy (!) in­ter­nau­tów. Niech w wa­szych ser­cach za­go­ści ha­sło Sto­wa­rzy­sze­nia – „Tyl­ko ży­cie ma przy­szłość!”. Krop­ka.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

No­wy cykl za­czy­na­my od zmian, któ­re wy­ni­ka­ją z te­go, że uważ­nie wsłu­chu­je­my się w wa­sze ma­ilo­we gło­sy. „Dro­gę do Bierz­mo­wa­nia” chcą czy­tać rów­nież oso­by, któ­re nie są na eta­pie przy­go­to­wy­wa­nia się do Bierz­mo­wa­nia. Za­cho­wu­je­my więc część spe­cjal­nie dla kan­dy­da­tów do sa­kra­men­tu doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej (pod ko­niec nu­me­ru), a w po­zo­sta­łej czę­ści pi­sma bę­dzie­my po­ru­szać waż­ne dla was te­ma­ty, prze­pro­wa­dzać wy­wia­dy z cie­ka­wy­mi oso­ba­mi, po­le­cać mło­dzie­żo­we wspól­no­ty. Nie za­brak­nie też roz­ryw­ki i kon­kur­sów z na­gro­da­mi.

Za­czy­na­my od trud­ne­go te­ma­tu, czy­li za­bu­rzeń od­ży­wia­nia. Na­le­żysz do osób, któ­re idąc uli­cą prze­glą­da­ją się w wi­try­nach skle­po­wych, by się do sie­bie uśmiech­nąć? Czy ra­czej do tych, któ­re kon­takt z lu­strem ogra­ni­cza­ją do nie­zbęd­ne­go mi­ni­mum? Jak wy­ja­śnia psy­cho­log Ma­ria Lan­ger-Fy­da, na po­wsta­nie tych za­bu­rzeń mo­że mieć wpływ m.in. ne­ga­tyw­ny ob­raz sie­bie. Jed­ną z przy­czyn je­go po­wsta­wa­nia jest to, że me­dia wtła­cza­ją nam do głów je­den kon­kret­ny ide­ał pięk­na, któ­ry sta­je się ucie­le­śnie­niem ma­rzeń wie­lu z nas. Sta­je­my się nie­ja­ko za­pro­gra­mo­wa­ni, by do te­go ide­ału dą­żyć za wszel­ką ce­nę, na­wet kosz­tem zdro­wia i – nie­ste­ty – cza­sem rów­nież ży­cia. Tak ro­dzą się np. ano­rek­sja i bu­li­mia, z któ­ry­mi mie­rzy się nie­ma­ło osób.

W nu­me­rze za­chę­ca­my do przy­ję­cia do wia­do­mo­ści kil­ku kom­plek­sów na punk­cie swo­jej uro­dy i do nie­wra­ca­nia już my­ślą do nich. Do spoj­rze­nia na sie­bie z mi­ło­ścią. Je­ste­śmy stwo­rze­ni na ob­raz i po­do­bień­stwo sa­me­go Pa­na Bo­ga. Ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki, psy­cho­log, tłu­ma­czy, że na­sze cia­ła zo­sta­ły stwo­rzo­ne, by… przyj­mo­wać i oka­zy­wać mi­łość.

Za naj­lep­szy wstęp do te­go te­ma­tu niech po­słu­żą sło­wa św. Au­gu­sty­na: „O ty­le sta­jesz się z dnia na dzień pięk­niej­szy, o ile wzra­sta w to­bie mi­łość. Bo mi­łość jest ozdo­bą du­szy, jest jej pięk­nem”. Sta­waj­my się pięk­niej­si z dnia na dzień w ta­ki wła­śnie spo­sób, nie szko­dząc na­szym cia­łom.

Nu­mer, któ­ry trzy­ma­cie w rę­kach, jest grub­szy niż zwy­kle. Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki wpro­wa­dza w co­dzien­ność afry­kań­skich dzie­ci. Zo­ba­czy­cie, jak się uczą, o czym ma­rzą i ja­kie ma­ją pro­ble­my. A co naj­waż­niej­sze, do­wie­cie się, jak mo­że­cie po­móc.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Czy czy­stość przed­mał­żeń­ska jest na­dal war­to­ścią? Czy to się opła­ca? Da się w ogó­le cze­kać do ślu­bu?
Część lu­dzi mó­wi, że wol­ność to na­sze pra­wo i mo­że­my ro­bić to, co chce­my, tak­że w sfe­rze sek­su­al­nej. Oglą­da­jąc fil­my i se­ria­le cza­sem moż­na od­nieść wra­że­nie, że naj­waż­niej­sza jest przy­jem­ność. To sa­mo ro­bią nie­któ­re cza­so­pi­sma, pro­gra­my te­le­wi­zyj­ne, ce­le­bry­ci, in­flu­en­ce­rzy. Przy­go­to­wu­jąc się do te­ma­tu od­by­łam kil­ka cie­ka­wych roz­mów. Te oso­by, któ­re po­cze­ka­ły z sek­sem do ślu­bu, po­twier­dza­ją: war­to by­ło cze­kać. Nie ża­łu­ją wy­rze­czeń, choć otwar­cie mó­wią, że nie by­ło ła­two. Są do­wo­da­mi na to, że cze­ka­nie ma sens.

Za­wsze bę­dą zwo­len­ni­cy dwóch opcji: „war­to cze­kać” i „to się nie opła­ca”. Po­do­ba mi się okre­śle­nie sek­su­al­no­ści ks. Ka­mi­la Go­łusz­ki. Pi­sze on, że „ogień, nad któ­rym tra­ci­my kon­tro­le, ła­two mo­że prze­ro­dzić się w po­żar, któ­ry za­miast da­wać cie­pło i po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa, sie­je znisz­cze­nie”. Wy­raź­nie stwier­dza rów­nież, że seks mał­żeń­ski jest świę­ty. Czy­stość wciąż ma zna­cze­nie. A co z ty­mi, oso­ba­mi, któ­re utra­ci­ły dzie­wic­two? Czy­stość dru­giej szan­sy to jest to. Pi­szą o niej Be­ata i Mar­cin Mą­drzy.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych dru­ku­je­my frag­men­ty ad­hor­ta­cji „Chri­stus vi­vit” („Chry­stus ży­je”) Oj­ca Świę­te­go Fran­cisz­ka do mło­dych i ca­łe­go lu­du Bo­że­go. Przed­sta­wia­my lu­dzi, dla któ­rych Bóg i te­atr są pa­sją. Za­chę­ca­my chło­pa­ków, że­by po­szli w śla­dy św. Jó­ze­fa, a wszyst­kich do po­trak­to­wa­nia Bierz­mo­wa­nia ja­ko za­pro­sze­nia Bo­ga do trwa­nia w Je­go mi­ło­ści i bli­sko­ści.

W paź­dzier­ni­ku wra­ca­my do Was z ko­lej­nym cy­klem „Dro­gi do Bierz­mo­wa­nia”. Nad­sy­łaj­cie do nas pro­po­zy­cje te-ma­tów, o któ­rych chcie­li­by­ście po­czy­tać. Z ra­do­ścią czy­ta­my wszyst­kie Wa­sze ma­ile.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Ko­lej­ny nu­mer, w któ­rym do­ty­ka­my trud­ne­go za­gad­nie­nia. O. Mar­cin Cie­cha­now­ski roz­pra­co­wu­je dla nas za­gro­że­nie du­cho­we. Wy­ja­śnia, dla­cze­go trze­ba się strzec ma­gii, sekt, ho­ro­sko­pów, wró­żek, ja­sno­wi­dzów, bał­wo­chwal­stwa, amu­le­tów, jo­gi, wy­wo­ły­wa­nia du­chów, ho­me­opa­tii i me­dy­cy­ny nie­kon­wen­cjo­nal­nej. Psy­cho­log Bo­gna Bia­łec­ka i ks. Sła­wo­mir Ko­strze­wa wy­ja­śnia­ją, z ja­kim pro­ble­mem na­le­ży się udać do księ­dza – a z ja­kim do psy­cho­lo­ga. Ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki de­ma­sku­je me­to­dy dzia­ła­nia sza­ta­na. Z ko­lei ks. To­masz Pod­lew­ski przy­po­mi­na, ze Bóg tak ko­cha każ­de­go z nas z oso­ba, ze po­li­czył na­wet wło­sy na na­szych gło­wach. Re­cep­ta na do­bre ży­cie: po­sta­wić Bo­ga na pierw­szym miej­scu. To nie gwiaz­dy wska­zu­ją nam dro­gę, tyl­ko On.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych prze­czy­ta­cie o owo­cach i da­rach Du­cha Świę­te­go, mo­dli­twie proś­by i Anie­le Stró­żu, któ­ry jest na­szym oso­bi­stym ochro­nia­rzem. Po­le­cam rów­nież wy­wiad z br. Jac­kiem Haj­no­sem OP, ry­sow­ni­kiem, ma­la­rzem i gra­fi­kiem, któ­ry mó­wi o oso­bach bez­dom­nych i ry­so­wa­niu.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Po­dej­mu­je­my te­mat, któ­ry wzbu­dza wie­le kon­tro­wer­sji. Nie wszy­scy lu­dzie wie­dza (a je­śli wie­dza, to nie za­wsze przyj­mu­ją do wia­do­mo­ści), ze ży­cie czło­wie­ka za­czy­na się w mo­men­cie po­czę­cia. A to fakt, pod któ­rym pod­pi­su­ją się roż­ne au­to­ry­te­ty z dzie­dzi­ny me­dy­cy­ny. Z bio­lo­gią się nie dys­ku­tu­je.

War­to so­bie uświa­do­mić, ze ma­my bra­ci i sio­stry już w mo­men­cie, gdy są oni jesz­cze w brzu­chu na­szej ma­my, a nie do­pie­ro wte­dy, gdy mo­że­my ich no­sić na rę­kach. Wnio­sek jest pro­sty: sko­ro czło­wiek jest czło­wie­kiem od po­czę­cia (choć ma­lut­kim, zo­bacz­cie swój au­to­por­tret w pierw­szym dniu od po­czę­cia na s. 6), to od te­go cza­su na­le­ży mu się tro­ska i praw­na ochro­na. Nu­mer, któ­ry trzy­ma­cie w rę­kach, przy­go­to­wa­ło Pol­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Obroń­ców Ży­cia Czło­wie­ka, któ­re już od 20 lat chro­ni ży­cie czło­wie­ka od po­czę­cia do na­tu­ral­nej śmier­ci.
W nu­me­rze pi­sze­my rów­nież o oso­bach nie­peł­no­spraw­nych.

Re­por­taż pt. „Ju­tro da­my ra­dę” opo­wia­da o do­mu z Wa­do­wic, w któ­rym miesz­ka sie­dem­dzie­siąt ko­biet z upo­śle­dze­niem in­te­lek­tu­al­nym. Opie­ku­ją się ni­mi wspa­nia­łe sio­stry na­za­re­tan­ki.
Dla swo­ich pod­opiecz­nych (i wraz z ni­mi!) two­rzą dom wy­peł­nio­ny cie­płem i mi­ło­ścią. Po­le­cam tez Wam świet­ne tek­sty na­sze­go psy­cho­lo­ga. Pa­ni An­na Ku­char­ska-Zyg­munt pod­po­wia­da, jak bę­dąc nie­peł­no­spraw­nym, żyć peł­nią ży­cia i od­na­leźć w so­bie pa­sje.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych od­po­wia­da­my na py­ta­nie: czy z oka­zji Bierz­mo­wa­nia do­sta­je się ja­kiś pre­zent? Roz­bra­ja­my i oswa­ja­my emo­cje, pod­po­wia­da­jąc, jak się z ni­mi za­przy­jaź­nić.
Roz­wią­zu­je­my też za­gad­kę, co jest naj­lep­szą mo­dli­twą uwiel­bie­nia i pod­su­mo­wu­je­my ŚDM w Pa­na­mie.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

W nu­me­rze, któ­ry trzy­ma­cie w rę­kach, po­ru­sza­my dwa bar­dzo trud­ne te­ma­ty: sa­mo­oka­le­cze­nie i de­pre­sja. Wy­da­wać by się mo­gło, że jed­no i dru­gie do­ty­ka nie­zna­nych nam Ko­wal­skich i nie mo­że spo­tkać nas oso­bi­ście. A to nie­praw­da. O ska­li obu pro­ble­mów świad­czą li­sty nad­sy­ła­ne do re­dak­cji. Pi­sa­li­ście do nas ano­ni­mo­wo, że­by­śmy przy­go­to­wa­li nu­mer o sa­mo­oka­le­cze­niach i o de­pre­sji.

Z de­pre­sją zma­ga się czte­ry proc. na­sto­lat­ków, ale ob­ja­wy de­pre­syj­ne mo­że prze­ja­wiać aż co pią­ta oso­ba. Naj­now­sze ba­da­nia po­ka­zu­ją rów­nież, że co szó­sty na­sto­la­tek oka­le­cza się. Fak­ty są alar­mu­ją­ce.

Za­chę­cam do prze­czy­ta­nia tek­stów, któ­re przy­bli­żą oba pro­ble­my i po­ka­żą, że z jed­ne­go i dru­gie­go jest wyj­ście. Wła­śnie tak! W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych znaj­dzie­cie spo­so­by na przy­go­to­wa­nie ser­ca do przy­ję­cia sa­kra­men­tu doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej. Do­wie­cie się, co do­kład­nie wy­ra­ża­ją po­sta­wy sie­dzą­ca, sto­ją­ca i klę­czą­ca, któ­re przyj­mu­je­my w cza­sie każ­dej Mszy św. Prze­czy­ta­cie o Sa­kra­men­tach i cu­dow­nym uzdro­wie­niu cho­rej dziew­czy­ny. Po­zna­cie Mar­tę, któ­ra ewan­ge­li­zu­je śpie­wem oraz Tom­ka, któ­ry dzie­li się świa­dec­twem ży­cia w czy­sto­ści.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!

Me­dia kreu­ją ide­ały pięk­na ko­bie­ce­go i mę­skie­go. Bu­dzą w nas pra­gnie­nie, by dą­żyć do tych wzo­rów. Za­po­mi­na­my, że zdję­cia te bar­dzo czę­sto są re­tu­szo­wa­ne. Na­si zna­jo­mi wrzu­ca­ją na por­ta­le spo­łecz­no­ścio­we fot­ki, a to z fe­rii, a to z wa­ka­cji. Na wszyst­kich pięk­nie wy­glą­da­ją. Ośle­pia­ją nas ich pięk­ne uśmie­chy. Czę­sto jed­nak do po­wsta­nia jed­ne­go uję­cia po­trzeb­nych im by­ło kil­ka­dzie­siąt in­nych, mniej uda­nych.

Pa­mię­taj­my, że nie mu­si­my być ide­al­ni. Pan Bóg ko­cha nas ta­ki­mi, ja­ki­mi je­ste­śmy. Każ­de­go: te­go z od­sta­ją­cy­mi usza­mi, te­go z nad­wa­ga, te­go z pie­ga­mi, te­go po­ru­sza­ją­ce­go się na wóz­ku in­wa­lidz­kim, te­go nie­wi­do­me­go, te­go nie­do­sły­szą­ce­go i te­go z krzy­wa trój­ka też. Mnie ko­cha w oku­la­rach, przez któ­re prze­pła­ka­łam wie­le dni w szko­le pod­sta­wo­wej i w pierw­szej kla­sie li­ceum. Dla Bo­ga każ­dy z nas jest pięk­ny. Od­kry­cie tej praw­dy wy­zwa­la z ka­no­nów pięk­na, na­rzu­ca­nych przez świat. Po­zwa­la ode­tchnąć, po­lu­bić sie­bie i z mi­ło­ścią spoj­rzeć so­bie w oczy w lu­strze w ła­zien­ce.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych pi­sze­my o ro­li, ja­ka peł­ni świa­dek do Bierz­mo­wa­nia, wy­li­cza­my do­wo­dy na to, ze Je­zus na­praw­dę cho­dził po zie­mi i po­da­je­my wa­run­ki do­brej spo­wie­dzi. Dzie­li­my się też z Wa­mi świa­dec­twa­mi Krzyś­ka, któ­ry nie wsty­dzi się swo­jej wia­ry i Ar­tu­ra, któ­ry wy­brał ży­cie w czy­sto­ści.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!


Za­wsze w dniu, w któ­rym od­da­je do dru­ku ko­lej­ny nu­mer „Dro­gi do Bierz­mo­wa­nia” pod­no­si mi się po­ziom ad­re­na­li­ny. Nie jest mi po­trzeb­na ka­wa, by się po­bu­dzić. Chce, że­by wszyst­ko by­ło do­pię­te na ostat­ni gu­zik. Nie chce ni­cze­go prze­oczyć. Po raz ostat­ni czy­tam ca­ły nu­mer, że­by wy­ła­pać li­te­rów­ki, któ­re wcze­śniej mi umknę­ły. Przez ca­ły dzień. to­wa­rzy­szy mi stres.

W tym nu­me­rze roz­kła­da­my stres na czyn­ni­ki pierw­sze. Pi­sze­my, skąd się bie­rze i pod­po­wia­da­my, jak go unik­nąć. Chce­cie mieć lep­sze oce­ny? Z pew­no­ścią: ) Jak je zdo­by­wać? – wy­ja­śni dr Klau­dia Mar­ty­now­ska. Pi­sze­my też o do­brym od­po­czyn­ku. Jest on bar­dzo waż­ny, je­śli chce się mniej stre­so­wać.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych prze­czy­ta­cie, dla­cze­go za­le­ca się, że­by w cza­sie Bierz­mo­wa­nia zo­sta­wić imię, któ­re otrzy­ma­li­śmy przy Chrzcie św. Do­wie­cie się, jak zo­stać rycerzem/rycerka Bo­ga i po­zna­cie chło­pa­ka, któ­ry stwo­rzył apli­ka­cje, któ­ra po­ma­ga w przy­go­to­wa­niu się do sa­kra­men­tu doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Drodzy Czytelnicy!


Idę uli­cą i wi­dzę lu­dzi ze smart­fo­na­mi w dło­niach. Scrol­lu­ją, pi­szą SMS‑y, roz­ma­wia­ją, twe­etu­ją, laj­ku­ją i udo­stęp­nia­ją mnó­stwo rze­czy o tym, co ro­bią. Nie­raz się po­tkną, bo nie za­uwa­żą krzy­wej pły­ty chod­ni­ko­wej, nie­raz w ostat­niej chwi­li za­trzy­ma­ją się na czer­wo­nym świe­tle. Naj­smut­niej­sze jest jed­nak to, że z no­sa­mi w smart­fo­nach prze­ga­pia­ją to, co naj­waż­niej­sze. Dru­gie­go czło­wie­ka. Czy to znak cza­su?

Tech­no­lo­gia nie jest ani do­bra, ani zła. Do­bry lub zły mo­że być spo­sób, w ja­ki z niej ko­rzy­sta­my. Za­pra­szam Was w po­dróż do świa­ta tech­no­lo­gii, bez któ­rej nie wy­obra­ża­my so­bie ży­cia i do od­kry­cia, że waż­niej­szy jest uśmiech w re­alu od laj­ka na Fej­sie.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych znaj­dzie­cie tekst ks. To­ma­sza Pod­lew­skie­go o Du­chu Świę­tym. Do­wie­cie się, czy każ­dy z nas do­stał od Nie­go ja­kiś cha­ry­zmat. Ksiądz Ma­rek Dzie­wiec­ki pi­sze o chrzcie, któ­ry po­rów­nu­je do szcze­pion­ki Mi­ło­ści, a od­waż­ny świa­dek wia­ry, Ja­kub Maj­chrzak, dzie­li się swo­im świa­dec­twem. Wy­obraź­cie so­bie, jak cho­dzi po uli­cach Po­zna­nia i opo­wia­da prze­chod­niom o Bo­gu.

Ten nu­mer jest wy­jąt­ko­wy, po­nie­waż Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki przed­sta­wia w nim co­dzien­ność lu­dzi miesz­ka­ją­cych na tym kon­ty­nen­cie. To, co my uzna­je­my za oczy­wi­stość – bie­żą­ca wo­da, ka­na­li­za­cja, ze­szy­ty do szko­ły, dla na­szych ró­wie­śni­ków jest luk­su­sem. Prze­czy­taj­cie, jak mo­że­my po­móc na­szym afry­kań­skim sio­strom i bra­ciom.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na