Wspólnota z krypty

W czwart­ko­wy wie­czór oczy mło­dych pło­cian zwra­ca­ją się ku 50-me­tro­wej ko­ściel­nej wie­ży gó­ru­ją­cej nad mia­stecz­kiem. Wy­zna­cza ona miej­sce spo­tka­nia Ora­to­rium Prze­mie­nie­nia.

W za­byt­ko­wym ko­ście­le

Pło­ty to czte­ro­ty­sięcz­ne mia­stecz­ko w wo­je­wódz­twie za­chod­nio­po­mor­skim, po­ło­żo­ne 15 km od Gry­fic. W swo­jej 740-let­niej hi­sto­rii prze­cho­dzi­ło z rąk do rąk po­mor­skich ro­dów szla­chec­kich, by po II woj­nie świa­to­wej zna­leźć się w gra­ni­cach Pol­ski. Pa­miąt­ką po hi­sto­rii mia­sta są m.in. dwa zam­ki. Oprócz te­go je­den z wła­ści­cie­li, hra­bia Ka­rol von Osten, ufun­do­wał ko­ściół dla wspól­no­ty ewan­ge­lic­kiej, któ­ry obec­nie jest ka­to­lic­ką świą­ty­nią pod we­zwa­niem Prze­mie­nie­nia Pań­skie­go. Kryp­ta te­go ko­ścio­ła sta­ła się miej­scem spo­tkań mło­dych z Pło­tów i oko­li­cy. Ja­ko że in­ną na­zwą miej­sca mo­dli­twy jest ora­to­rium, two­rzą­ca się wspól­no­ta ob­ra­ła na­zwę Ora­to­rium Prze­mie­nie­nia.

Chry­stu­sow­cy dla mło­dzie­ży

Opie­kę du­cho­wą nad mło­dzie­żą spra­wu­je obec­nie Chry­stu­so­wiec, ks. Ma­te­usz Szle­ger SChr.

Je­go zgro­ma­dze­nie jest tu­taj od 1945 r. Na proś­bę wzra­sta­ją­cej licz­by ka­to­li­ków osie­dla­ją­cych się w Gry­fi­cach i Pło­tach ów­cze­sny Pry­mas Pol­ski Au­gust Hlond przy­słał do opie­ki ka­pła­nów z za­ło­żo­ne­go przez sie­bie kil­ka­na­ście lat wcze­śniej To­wa­rzy­stwa Chry­stu­so­we­go. W Pol­sce zgro­ma­dze­nie to jest ko­ja­rzo­ne z wy­da­wa­niem dwu­mie­sięcz­ni­ka „Mi­łuj­cie się!” oraz za­ini­cjo­wa­niem dzia­łal­no­ści Ru­chu Czy­stych Serc. Jed­nak szcze­gól­ną mi­sją księ­ży oraz sióstr z żeń­skiej ga­łę­zi – Zgro­ma­dze­nia Mi­sjo­na­rek Chry­stu­sa Kró­la – jest du­cho­wa opie­ka nad Po­la­ka­mi miesz­ka­ją­cy­mi po­za gra­ni­ca­mi na­sze­go kra­ju.

– Z tych oko­lic bar­dzo du­żo lu­dzi wy­jeż­dża na dłu­gi okres za gra­ni­cę – mó­wi o obec­nej sy­tu­acji w Pło­tach ks. Ma­te­usz. – Dla tych, któ­rzy znaj­du­ją tam ja­kieś pla­ców­ki, gdzie po­słu­gu­ją chry­stu­sow­cy czy sio­stry mi­sjo­nar­ki wcze­śniej­szy do­bry kon­takt ze zgro­ma­dze­niem da­je po­nie­kąd po­czu­cie do­mu – do­da­je. Zda­niem ks. Ma­te­usza pra­ca z mło­dzie­żą ma jesz­cze je­den waż­ny wy­miar: „Trze­ba mieć za­sób no­wych po­wo­łań, by pójść i gło­sić Ewan­ge­lię tak­że Po­la­kom za gra­ni­ca­mi na­szej Oj­czy­zny”.

Wspar­cie scho­li

Wspól­no­tę Ora­to­rium Prze­mie­nie­nia za­si­la­ją przede wszyst­kim człon­ko­wie scho­li mło­dzie­żo­wej, któ­ra ist­nia­ła tu już wcze­śniej. Do 12-oso­bo­wej gru­py mu­zycz­nej na­le­ży mło­dzież i stu­den­ci. Pie­śniom akom­pa­niu­je gi­ta­ra, flet lub sak­so­fon. Sta­łym punk­tem w ich ka­len­da­rzu jest opra­wa mu­zycz­na co­nie­dziel­nej wie­czor­nej Mszy św. dla mło­dzie­ży. Pro­wa­dzą rów­nież śpiew i uwiel­bie­nie w cza­sie czwart­ko­wych ad­o­ra­cji Naj­święt­sze­go Sa­kra­men­tu w ra­mach spo­tkań Ora­to­rium.

Miej­sce mo­dli­twy

Na­zwa wspól­no­ty bez­po­śred­nio wska­zu­je na to, co jest dla niej naj­waż­niej­sze – na mo­dli­twę. Jed­nak jak za­pew­nia dusz­pa­sterz: „Tam mo­dli­twa nie mo­że trwać za dłu­go, ma da­wać po­czu­cie »szko­da, że już ko­niec« – ma­my tu do czy­nie­nia z mło­dy­mi ludź­mi, któ­rzy nie­ko­niecz­nie przy­szli, by trwać na mo­dli­twie, ale by się spo­tkać”.

Dla­te­go też po czę­ści mo­dli­tew­nej na­stę­pu­je nie­co luź­niej­sza – czas na wspól­ne gry plan­szo­we czy choć­by „Pań­stwa Mia­sta”. W cią­gu ty­go­dnia do kon­tak­tu słu­ży mło­dym Mes­sen­ger w por­ta­lu Fa­ce­bo­ok. To za je­go po­mo­cą uma­wia­ją się na spo­tka­nia in­te­gra­cyj­ne czy spon­ta­nicz­ny wy­pad nad mo­rze.

Za­py­ta­ny o plan na naj­bliż­szy rok ks. Ma­te­usz od­po­wia­da, że chciał­by, by wspól­no­ta się po­więk­szy­ła. – Za­wsze moż­na do nas do­łą­czyć, je­ste­śmy otwar­ci na wszyst­kich mło­dych, któ­rzy chcą wspól­nie przy­bli­żyć się do Pa­na Je­zu­sa, po­znać sie­bie i in­nych, mo­że i no­wych przy­ja­ciół – za­pew­nia dusz­pa­sterz.

 

Ka­ro­li­na Plu­ta

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Księżniczka Disneya i jej aborcja

Plan­ned Pa­ren­tho­od („Pla­no­wa­ne ro­dzi­ciel­stwo”), czy­li naj­więk­sza sieć kli­nik abor­cyj­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, opu­bli­ko­wa­ła na Twit­te­rze wpis, któ­ry od­bił się sze­ro­kim echem: „Po­trze­bu­je­my księż­nicz­ki Di­sneya, któ­ra mia­ła abor­cję, Po­trze­bu­je­my księż­nicz­ki Di­sneya, któ­ra jest za wy­bo­rem. Po­trze­bu­je­my księż­nicz­ki Di­sneya, któ­ra jest trans­sek­su­al­na”.

Ce­lem twe­eta by­ło stwier­dze­nie, że na­wet baj­ki dzie­cię­ce po­win­ny po­ka­zy­wać abor­cję czy trans­sek­su­alizm, ja­ko coś nor­mal­ne­go. Au­to­rzy wpi­su nie wie­dzie­li jed­nak, ja­kiej od­po­wie­dzi się do­cze­ka­ją. Na Fa­ce­bo­oku De­an­ny Fal­cho­ok po­ja­wił się jej tekst za­ty­tu­ło­wa­ny „By­łam księż­nicz­ką Di­sneya i mia­łam abor­cję”. Zo­stał udo­stęp­nio­ny ty­sią­ce ra­zy i prze­dru­ko­wa­ny na wie­lu por­ta­lach.

Księż­nicz­ka Di­sneya do­ko­nu­je abor­cji

Był rok 1981. De­an­na pra­co­wa­ła w Di­sney­worl­dzie ja­ko pio­sen­kar­ka i tan­cer­ka. Każ­de­go dnia uczest­ni­czy­ła w pię­ciu przed­sta­wie­niach, gra­jąc Kop­ciusz­ka al­bo Bel­lę z Pięk­nej i Be­stii, tań­czą­cą na tle baj­ko­we­go zam­ku. Lu­bi­ła swo­ją pra­cę, wie­lu od­wie­dza­ją­cych pa­trzy­ło na nią z po­dzi­wem, a dzie­ci jej za­zdro­ści­ły. W wie­ku osiem­na­stu lat za­szła w cią­żę. Wie­dzia­ła, że uro­dze­nie dziec­ka bę­dzie mu­sia­ło ozna­czać re­zy­gna­cję z pra­cy i do­brze za­po­wia­da­ją­cej się ka­rie­ry. Nie mia­ła wie­le cza­su na de­cy­zję – brzuch szyb­ko się po­więk­szał, a księż­nicz­ka Di­sneya nie po­win­na prze­cież wy­glą­dać na cię­żar­ną. De­an­na nie po­wie­dzia­ła nic swo­im sze­fom, uzna­ła, że z „pro­ble­mem” mu­si so­bie po­ra­dzić sa­ma. Do­ko­na­ła abor­cji my­śląc, że te­raz wszyst­ko bę­dzie jak daw­niej. Nie mo­gła bar­dziej się my­lić.

Tyl­ko dzię­ki Bo­żej Ła­sce...

Ko­lej­ne dni by­ły dla niej nie­usta­ją­cą wal­ką z wy­rzu­ta­mi su­mie­nia. Na­dal tań­czy­ła przed zam­kiem i śpie­wa­ła pio­sen­ki o ma­rze­niach, któ­re się speł­nia­ją, ale w jej gło­wie kłę­bi­ły się naj­czar­niej­sze my­śli. W koń­cu zre­zy­gno­wa­ła z pra­cy, bo uda­wa­nie ra­do­snej księż­nicz­ki oka­za­ło się czymś po­nad jej si­ły. To był czas, w któ­rym sa­ma chcia­ła umrzeć.

Uzdro­wie­nie i prze­ba­cze­nie zna­la­zła do­pie­ro dzię­ki wie­rze w Bo­ga i Je­go mi­ło­sier­dzie. „Tyl­ko dzię­ki Bo­żej ła­sce cie­szę się te­raz tak wspa­nia­łym ży­ciem” – pi­sze De­an­na. Po­ślu­bi­ła męż­czy­znę, któ­re­go na­zy­wa „swo­im księ­ciem”. Uro­dzi­ła cór­kę i sy­na. A po­tem ad­op­to­wa­ła jesz­cze pię­cio­ro ko­lej­nych dzie­ci. Trzy dziew­czyn­ki po­cho­dzą z Etio­pii, a ich ro­dzi­ce zmar­li na AIDS. Ko­lej­na dziew­czyn­ka z Gwa­te­ma­li, a jej imię Ma­tea zna­czy „dar od Bo­ga”. De­an­na na­zy­wa je swo­imi księż­nicz­ka­mi. Na­to­miast chło­piec Alec po­cho­dzi z Ukra­iny – tra­fił do sie­ro­ciń­ca ja­ko „ka­le­ka”.

Abor­cja nie da­je si­ły

De­an­na pra­cu­je nad książ­ką o Kop­ciusz­ku i praw­dzi­wym zna­cze­niu tej hi­sto­rii. Pod­kre­śla, że opo­wieść o ta­kiej księż­nicz­ce mo­że da­wać si­łę dziew­czy­nom, któ­rych war­tość nie jest do­ce­nia­na; tym wy­śmie­wa­nym i po­ni­ża­nym, któ­re nie wie­rzą, że za­słu­gu­ją na to, co naj­pięk­niej­sze. Chrze­ści­jan­ki wie­rzą, że ich Oj­cem jest wszech­mo­gą­cy Bóg, Król wszech­świa­ta, a więc po­win­ny za­wsze czuć się księż­nicz­ka­mi.

Abor­cja nie da­je si­ły. Być mo­że Plan­ned Pa­ren­tho­od chce na­pi­sać na no­wo hi­sto­rie księż­ni­czek, po­nie­waż hi­sto­rie złych cza­row­nic zaj­mu­ją­cych się za­bi­ja­niem pięk­nych księż­ni­czek zo­sta­ły już opo­wie­dzia­ne” – pi­sze De­ana.

Cóż, au­to­rzy twe­eta, któ­ry wzbu­dził ty­le emo­cji, za­pew­ne nie przy­pusz­cza­li, że znaj­dą księż­nicz­kę Di­sneya, któ­ra rze­czy­wi­ście do­ko­na­ła abor­cji, ale za­miast się z te­go cie­szyć – sta­je po stro­nie ży­cia.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Duch sprawia

O tym, że bez Du­cha Świę­te­go je­ste­śmy jak… ate­iści z o. Re­mi­giu­szem Re­cła­wem SJ, dusz­pa­ste­rzem wspól­not cha­ry­zma­tycz­nych Moc­ni w Du­chu oraz Zwia­sto­wa­nie, roz­ma­wia Jo­la Tę­cza-Ćwierz.

W Bi­blii Duch Świę­ty przed­sta­wia­ny jest ja­ko Po­cie­szy­ciel, Duch Praw­dy, ogień, wo­da, wiatr... Któ­re wy­obra­że­nie jest Oj­cu naj­bliż­sze i dla­cze­go?

– Tchnie­nie, któ­re ko­ja­rzy się z wia­trem. Czę­sto do­świad­czam te­go w cza­sie oso­bi­stej mo­dli­twy. Duch Świę­ty wy­peł­nia mnie przez tchnie­nie. Bli­ski mi jest rów­nież Duch Po­cie­szy­ciel, dla­te­go że w ten spo­sób przy­cho­dzi moc Bo­ża – ja­ko moc Sło­wa. On jest Tym, któ­ry mnie pod­no­si w tru­dzie.

Czy do­świad­cza­nie Du­cha Świę­te­go jest nam po­trzeb­ne na co dzień?

– Bez do­świad­cze­nia Du­cha Świę­te­go wia­ra jest mar­twa. Moż­na być ate­istą i się mo­dlić, wy­po­wia­dać sło­wa, któ­re nie prze­ni­ka­ją do ser­ca. Aby mo­dli­twa by­ła sku­tecz­na, ko­niecz­na jest obec­ność Du­cha. On jest nie­zbęd­ny. To nie jest tyl­ko ja­kaś do­dat­ko­wa opcja.

Tym­cza­sem Duch Świę­ty ja­ko Trze­cia Oso­ba Bo­ska jest naj­bar­dziej ta­jem­ni­czy i nie­zna­ny. Z cze­go to wy­ni­ka?

– Ewan­ge­lia mó­wi o Je­zu­sie. Na­sza po­boż­ność jest chry­sto­cen­trycz­na (skon­cen­tro­wa­na na Chry­stu­sie), ewen­tu­al­nie ma­rio­lo­gicz­na (sku­pia­ją­ca się na Mat­ce Bo­żej). Do­świad­cze­nie Bo­ga Oj­ca rów­nież jest sła­be, ale dzię­ki mo­dli­twie „Oj­cze nasz” jest obec­ne w na­szej po­boż­no­ści. Obec­ność Du­cha Świę­te­go to czas po Ewan­ge­lii. To, że trud­no nam so­bie na­wet wy­obra­zić Du­cha Świę­te­go, wy­ni­ka z te­go, że On nie jest opi­sa­ny bez­po­śred­nio. Oczy­wi­ście są mo­men­ty, w któ­rych jest wspo­mi­na­ny, np. przy­szedł w cza­sie zwia­sto­wa­nia, zstą­pił na Ma­ry­ję czy na Apo­sto­łów w Wie­czer­ni­ku, jed­nak Ewan­ge­lia nie jest o Du­chu Świę­tym, ale o Je­zu­sie.

Św. Pa­weł pi­sze o da­rach i owo­cach Du­cha Świę­te­go. Jak otwo­rzyć się na te szcze­gól­ne ła­ski?

– Otwar­tość na ła­ski jest zwią­za­na z od­da­niem się. Je­stem go­to­wy ro­bić rze­czy, któ­re mnie prze­kra­cza­ją i któ­re bę­dą dla mnie w da­nym mo­men­cie nie­zro­zu­mia­łe. Otwo­rzę usta do ko­goś, cho­ciaż nie wi­dzę w tym sen­su. A po­tem się oka­zu­je, że te sło­wa go pod­nio­sły, ura­to­wa­ły mał­żeń­stwo, prze­mie­ni­ły ser­ce. Duch spra­wia, że są uzdro­wie­nia, uwol­nie­nia, od­bu­do­wa­ne re­la­cje. Z na­szej stro­ny po­trze­ba tyl­ko otwar­to­ści: po­słu­guj się mną. A to ozna­cza, że ja zro­bię wszyst­ko, co On w da­nym mo­men­cie po­wie. Nie otrzy­ma­my Du­cha Świę­te­go np. przez li­ta­nię, tyl­ko przez otwar­tość. I tu do­cho­dzi­my do ko­lej­nej kwe­stii, ja­ką jest ro­ze­zna­wa­nie. Nie wszyst­ko, co ma­my w gło­wie, po­cho­dzi od Bo­ga. Są tak­że na­sze ludz­kie róż­ne wy­obra­że­nia al­bo po­ku­sy. Trze­ba się uczyć gło­su Bo­ga, że­by umieć go roz­po­zna­wać. A póź­niej to we­ry­fi­ko­wać, opo­wia­dać o tym na spo­wie­dzi al­bo kie­row­ni­ko­wi du­cho­we­mu.

Z Du­chem Świę­tym ko­ja­rzy się też ta­kie ta­jem­ni­cze sło­wo: cha­ry­zmat.

– Bóg da­je nam cha­ry­zmat w da­nym mo­men­cie po to, aby w Je­go mo­cy coś ro­bić. Dar jest czymś, co moż­na po­sia­dać, np. dar ra­do­ści al­bo umia­ru. Cha­ry­zmat otrzy­mu­ję w da­nej chwi­li do kon­kret­ne­go dzia­ła­nia. Mo­że być da­wa­ny wie­lo­krot­nie, ale za każ­dym ra­zem trze­ba pa­trzeć na nie­go na no­wo. Ktoś ma cha­ry­zmat pro­roc­twa, ale to nie zna­czy, że każ­de sło­wo, któ­re po­wie, bę­dzie pro­ro­cze.

Czy miał Oj­ciec w ży­ciu do­świad­cze­nie Du­cha Świę­te­go, któ­re szcze­gól­nie za­pa­mię­tał?

– Nie chcę po­wie­dzieć: co­dzien­nie, ale ono jest pra­wie co­dzien­nie. Nie­daw­no pro­wa­dzi­łem pod­czas re­ko­lek­cji ad­o­ra­cje mał­żeń­skie. Ob­ser­wo­wa­łem, jak lu­dzie się prze­mie­nia­li, słu­cha­łem te­go, co mó­wi­li po mo­dli­twie – je­stem prze­ko­na­ny, że to jest dzia­ła­nie mo­cy Bo­żej, czy­li Du­cha Świę­te­go. Do­świad­czam te­go nie­ustan­nie i na­ma­cal­nie. Prze­mia­na ser­ca to dzia­ła­nie Du­cha Świę­te­go.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Wstępniak 10/2018

Magda Guziak NowakMaj to kasz­ta­ny, ma­tu­ry i Dzień Ma­my. Nie Mat­ki, ale wła­śnie Ma­my. Al­bo Ma­mu­si.

Bar­dzo lu­bię pio­sen­kę Na­ta­lii Nie­men pt. Je­stem ma­mą, to mo­ja ka­rie­ra. Na­ta­lia śpie­wa w niej o tym, że naj­więk­szym ży­cio­wym suk­ce­sem nie są jej wy­da­ne pły­ty czy pre­sti­żo­we na­gro­dy, ale by­cie ma­mą. Bo tu ma naj­wię­cej do zro­bie­nia, bo to jest naj­waż­niej­sze.

Za­chę­cam Was dzi­siaj do wdzięcz­no­ści: Pa­nu Bo­gu za Wa­sze Ma­my i Wa­szym Ma­mom za Was! Bądź­cie wdzięcz­ni za Wa­szą re­la­cję, wspól­ne chwi­le, wszyst­kie obia­dy i przy­szy­te gu­zi­ki.

A wdzięcz­ność otwie­ra na dru­gie­go czło­wie­ka. Kie­dy wi­dzę, że mam tak wie­le, do­strze­gam nie­spra­wie­dli­wość, że in­nym tak wie­le bra­ku­je. dla­te­go te­mat nu­me­ru na Dzień Ma­my otwie­ra­my ar­ty­ku­łem o Do­mu Mat­ki i Dziec­ka w Opo­lu, któ­ry po­trze­bu­je na­szej po­mo­cy. Ja­kiej, o co cho­dzi? Prze­czy­taj­cie.

Wszyst­kie naj­lep­sze­go dla Was i Wa­szych Ko­cha­nych Mam!

 

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny