Dmucham na zimne

Już nie wal­czę o to, że­by cze­goś nie zro­bić. Dziś wal­czę o to, by do­świad­czać praw­dzi­wej mi­ło­ści.

Czy­stość przed­mał­żeń­ska – to ha­sło przez dłu­gi czas by­ło dla mnie wy­świech­ta­nym slo­ga­nem. Od dziec­ka an­ga­żo­wa­łam się w ruch oa­zo­wy i ży­cie Ko­ścio­ła, więc to, że pew­nych rze­czy nie wol­no, szyb­ko sta­ło się dla mnie oczy­wi­sto­ścią.

A po­tem przy­szedł czas za­ko­chi­wa­nia się i związ­ków. Przez pierw­sze la­ta przy­ka­za­nie na­dal by­ło pro­ste i oczy­wi­ste. Ale co­raz czę­ściej po­ja­wiał się pro­blem – cze­go tak na­praw­dę mi nie wol­no? Któ­re ge­sty są za­re­zer­wo­wa­ne dla mał­żon­ków? Gdzie jest gra­ni­ca, któ­rej nie po­win­nam prze­kra­czać? I na tym py­ta­niu w koń­cu po­le­głam. Ni­by ni­gdy nie współ­ży­łam i ni­by wszyst­ko by­ło w po­rząd­ku. Jed­nak do­pie­ro z per­spek­ty­wy cza­su wi­dzę, jak cien­ka jest gra­ni­ca chro­nią­ca nie­win­ność ser­ca i czy­stą, pięk­ną mi­łość. Jak ła­two na­wet nie za­uwa­żyć, że wła­śnie się ją prze­kro­czy­ło. I jak ła­two wma­wiać so­bie, że to wca­le nie tak źle.

Skut­ki ta­kie­go nie­pil­no­wa­nia sie­bie po­ja­wi­ły się szyb­ko. Za­zdrość, za­bor­czość, mnó­stwo nie­zro­zu­mie­nia. Nie wia­do­mo skąd i dla­cze­go. Bo po­zor­nie prze­cież wszyst­ko by­ło okej, nikt nie zro­bił nic złe­go…

Dziś czy­stość jest dla mnie wal­ką. Tak­że o to, co oglą­dam, czy­tam. To waż­na sfe­ra i bar­dzo za­gro­żo­na. I nie za­wsze uda­je się wy­grać. Cią­gle uczę się te­go, że le­piej dmu­chać na zim­ne, niż cze­kać, aż mo­je po­sta­no­wie­nie za­wa­li się cał­ko­wi­cie. Uczę się częst­szej spo­wie­dzi, szcze­ro­ści. To nie przy­cho­dzi sa­mo.

A w związ­ku? Dmu­cha­nie na zim­ne spraw­dza się tak­że tu­taj. Le­piej w ogó­le nie do­pusz­czać do sy­tu­acji, kie­dy trze­ba się za­sta­na­wiać nad swo­imi gra­ni­ca­mi. Cza­sem trze­ba umieć za­re­ago­wać i po­wie­dzieć „nie”. I le­piej zro­bić to za wcze­śnie, niż za póź­no – z mi­ło­ści do dru­giej oso­by i do sie­bie sa­mej. Sta­now­czość ab­so­lut­nie nie kłó­ci się z mi­ło­ścią! Nie mo­gę wyjść z za­chwy­tu, jak fan­ta­stycz­na mo­że być re­la­cja, w któ­rej wspól­ny czas wy­peł­nia­ją wie­lo­go­dzin­ne roz­mo­wy i tro­ska o sie­bie na­wza­jem. Nie trze­ba ca­ło­wać się „z nu­dów”, bo nie ma­my nic wię­cej do za­ofe­ro­wa­nia.

Klu­czem do prze­ży­wa­nia czy­sto­ści przed­mał­żeń­skiej sta­ło się dla mnie zro­zu­mie­nie te­go, po co ona jest. Do­pó­ki wi­dzia­łam w niej zwy­kły za­kaz, nie by­ła praw­dzi­wie mo­ją war­to­ścią. Nie by­ła czymś, o co chcia­łam wal­czyć za wszel­ką ce­nę. Na­to­miast dziś jest mo­ją war­to­ścią i dla­te­go trwa­jąc w czy­sto­ści, je­stem szczę­śli­wa. Już nie wal­czę o to, że­by cze­goś nie zro­bić. Dziś wal­czę o to, by kie­dyś wspól­nie z uko­cha­nym czło­wie­kiem do­świad­czać cze­goś nie­sa­mo­wi­te­go – by­cia dla sie­bie na­wza­jem na sto pro­cent. Wal­czę dla­te­go, że czu­ję się pięk­na, kie­dy je­stem czy­sta. Mu­szę so­bie o tym cią­gle przy­po­mi­nać. Zwłasz­cza wte­dy, gdy jest mi trud­no. Wów­czas się­gam po Urze­ka­ją­cą i czy­tam war­to­ścio­we stro­ny. Się­gam po mo­dli­twę i roz­mo­wę na „po­boż­ne” te­ma­ty. Na­wet po to za­ło­ży­łam z ko­le­żan­ka­mi blog o chrze­ści­jań­skiej ko­bie­co­ści – że­by w trud­nych chwi­lach nie tyl­ko in­nym, ale i so­bie przy­po­mnieć, kim jest w Bo­żych oczach czy­sta ko­bie­ta, Je­go uko­cha­na cór­ka. Wte­dy wiem, że war­to.

 

Mo­ni­ka Ziół­kow­ska – ma 21 lat i jest współ­au­tor­ką blo­ga www.kobietastworzylja.pl

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Połączyły nas zagadki

W do­bie sie­ci in­ter­ne­to­wej co­raz wię­cej rze­czy za­ła­twia­my dro­gą elek­tro­nicz­ną. Ale czy w ten spo­sób moż­na rów­nież zna­leźć przy­jaźń?

Mam swo­je miej­sce w wir­tu­al­nym świe­cie. Tu­taj po­zna­łam kil­ka bar­dzo wy­jąt­ko­wych i re­al­nie fan­ta­stycz­nych osób. Oto mo­ja hi­sto­ria.

Uwiel­biam książ­ki Mał­go­rza­ty Mu­sie­ro­wicz. W jed­nej z nich by­ła po­da­na stro­na in­ter­ne­to­wa au­tor­ki. We­szłam. Za­in­try­go­wa­ła mnie za­kład­ka „Księ­ga Go­ści”. Po­sty wpi­sy­wa­li róż­ni lu­dzie. Naj­wię­cej by­ło hym­nów po­chwal­nych dla pa­ni Mał­go­rza­ty. Po­ja­wia­ły się rów­nież żar­to­bli­we tek­ści­ki i alu­zje do róż­nych ksią­żek. To mnie za­cie­ka­wi­ło. Sa­ma nie pi­sa­łam, ale co­dzien­nie za­glą­da­łam na fo­rum. Trwa­ło to ja­kieś pół ro­ku. Pew­ne­go dnia jed­na z fo­ru­mo­wi­czek za­mie­ści­ła cy­tat z py­ta­niem, z któ­rej po­cho­dzi książ­ki. Cho­dzi­ło o Po­że­gna­nie z Afry­ką. Jed­nak za­nim pa­dła od­po­wiedź, od­by­ła się dłu­ga, na­pro­wa­dza­ją­ca dys­ku­sja, któ­ra na­praw­dę mnie wcią­gnę­ła. In­nym ra­zem fo­ru­mo­wicz­ka Lotta7 wrzu­ci­ła cy­tat z Wiel­kich na­dziei Dic­ken­sa. Nikt nie wie­dział, skąd po­cho­dzi, a ja go zna­łam! I cho­ciaż do tej po­ry by­łam bier­nym ob­ser­wa­to­rem fo­rum, tym ra­zem już nie mo­głam po­wstrzy­mać się od ko­men­ta­rza. Wpi­sa­łam nick Bab­cia Gą­ska i po­da­łam od­po­wiedź. „Sko­ro roz­wią­za­łaś, two­ja ko­lej, mu­sisz po­dać za­gad­kę” – na­pi­sa­ła jed­na z dziew­czyn. Wpi­sa­łam więc frag­ment książ­ki Przy­ślę Pa­nu list i klucz Ma­rii Prusz­kow­skiej. Za­gad­ka wi­sia­ła na stro­nie przez ca­łe... 7 mi­nut! Onie­mia­łam. Po­tem po­szło już la­wi­no­wo. Uczest­ni­cy fo­rum prze­rzu­ca­li się za­gad­ka­mi li­te­rac­ki­mi. Do za­ba­wy do­łą­czy­ła rów­nież MałgM, w któ­rej szyb­ko roz­po­zna­ły­śmy go­spo­dy­nię stro­ny.

Szcze­gól­nie przy­pa­dły mi do gu­stu trzy dziew­czy­ny: Jo­asia z War­sza­wy, Me­du­zia z Gdań­ska i Be­ata z Wro­cła­wia. Od­po­wia­dał mi ich spo­sób pi­sa­nia, ko­men­to­wa­nia i przede wszyst­kim do­bór lek­tur, z któ­rych wy­pi­sy­wa­ły za­gad­ko­we cy­ta­ty. Cho­ciaż wszyst­kie by­ły­śmy bar­dzo za­ję­te, za­wsze znaj­do­wa­ły­śmy czas, że­by do sie­bie pi­sać, py­tać, ra­dzić, wspie­rać, żar­to­wać, na­rze­kać i się po­cie­szać. Po­dob­ne gu­sta li­te­rac­kie spra­wi­ły, że pi­sa­ły­śmy do sie­bie co­raz czę­ściej i wię­cej na priv i po­sta­no­wi­ły­śmy spo­tkać się w re­alu.

Na­sza przy­jaźń trwa już od kil­ku lat. W mię­dzy­cza­sie zmie­nił się wy­gląd stro­ny musierowicz.com.pl, ko­men­ta­rze są mo­de­ro­wa­ne, a dru­ży­na za­gad­ko­wa się roz­wią­za­ła. Tro­chę szko­da.

Prze­ko­na­łam się, że to, jak pi­szesz, wie­le o to­bie mó­wi. Cza­sem wy­star­czy przy­pad­ko­wa roz­mo­wa na cza­cie czy fo­rum, by zna­leźć czło­wie­ka, któ­ry jest po­dob­ny do nas, ma ta­kie sa­me za­in­te­re­so­wa­nia, po­glą­dy, pro­ble­my... Na­wet nie wie­my, kie­dy więź sta­je się tak moc­na, że bez roz­mo­wy z da­ną oso­bą nie mo­że­my wy­trzy­mać ani jed­ne­go dnia.

Są oso­by, któ­re wo­lą po­zna­wać lu­dzi w tra­dy­cyj­ny spo­sób i to też jest ok. Ale mo­że cza­sem war­to spró­bo­wać mniej stan­dar­do­wych me­tod i po­znać ko­goś wy­jąt­ko­we­go?

 

nick: Bab­cia Gą­ska, oprac. jtć

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

56 płci

Wy­da­wa­ło­by się, że wła­ści­wie nie ma po co pi­sać te­go tek­stu. Płeć zo­sta­je zde­ter­mi­no­wa­na w mo­men­cie po­czę­cia: mo­że­my uro­dzić się al­bo ja­ko dziew­czyn­ka, któ­ra roz­wi­nie się w ko­bie­tę al­bo ja­ko chło­piec, któ­ry roz­wi­nie się w męż­czy­znę. Nie dla wszyst­kich jed­nak jest to ta­kie oczy­wi­ste.

Mod­ne ostat­nio sło­wo „gen­der” ozna­cza płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą, na któ­rą skła­da­ją się za­cho­wa­nia i ro­le uzna­wa­ne w spo­łe­czeń­stwie za przy­na­leż­ne do okre­ślo­nej płci. We­dług zwo­len­ni­ków ide­olo­gii gen­der, któ­ra za­kła­da m.in. że mał­żeń­stwo he­te­ro­sek­su­al­ne jest prze­żyt­kiem, na­sza toż­sa­mość płcio­wa jest nie ty­le uwa­run­ko­wa­na bio­lo­gicz­ne, co ukształ­to­wa­na przez oto­cze­nie. Co za tym idzie – mo­że być „płyn­na” i po­win­na zmie­niać się we­dług wła­snych upodo­bań. Dziś je­stem ko­bie­tą, ju­tro mo­gę być męż­czy­zną.

Co spra­wia, że je­ste­śmy męż­czy­zną lub ko­bie­tą?

Na­sze cia­ło skła­da się z bi­lio­nów ko­mó­rek. W ją­drze każ­dej ko­mór­ki so­ma­tycz­nej (czy­li każ­dej, któ­ra nie jest plem­ni­kiem lub ko­mór­ką ja­jo­wą) znaj­du­ją się 23 pa­ry (czy­li 46 po­je­dyn­czych) chro­mo­so­mów, w tym pa­ra XX dla ko­biet i XY dla męż­czyzn.

Plem­ni­ki i ko­mór­ki ja­jo­we róż­nią się od ko­mó­rek so­ma­tycz­nych i za­wie­ra­ją tyl­ko po­ło­wę chro­mo­so­mów. Za­tem ko­mór­ka ja­jo­wa za­wie­ra 22 chro­mo­so­my i je­den chro­mo­som X, a plem­nik 22 chro­mo­so­my i je­den chro­mo­som X lub Y. W mo­men­cie za­płod­nie­nia plem­nik (23 chro­mo­so­my) łą­czy się z ko­mór­ką ja­jo­wą (23 chro­mo­so­my). Je­śli plem­nik po­sia­dał chro­mo­som Y – po­wsta­je chło­piec, je­śli X – dziew­czyn­ka. Wszyst­kie ko­mór­ki no­we­go czło­wie­ka bę­dą mia­ły ten sam ge­no­typ, co pierw­sza ko­mór­ka. Ozna­cza to, że płeć za­pi­sa­na jest w każ­dej ko­mór­ce na­sze­go cia­ła.

Czy moż­na zmie­nić płeć?

Je­śli płeć ma­my za­pi­sa­ną w każ­dej ko­mór­ce na­sze­go cia­ła, to nie­moż­li­wa jest jej zmia­na, bo nie da się „wy­mie­nić” każ­dej ko­mór­ki or­ga­ni­zmu. Dzię­ki te­ra­pii hor­mo­nal­nej moż­li­we jest uzy­ska­nie pew­nych cech fi­zycz­nych prze­ciw­nej płci (np. męż­czy­znom mo­gą za­cząć ro­snąć pier­si), a dzię­ki ope­ra­cjom chi­rur­gicz­nym moż­na na­wet zmie­niać wy­gląd na­rzą­dów płcio­wych. Ta­kie in­ge­ren­cje po­wo­du­ją jed­nak je­dy­nie oka­le­cze­nie zdro­we­go cia­ła, a nie praw­dzi­wą „zmia­nę płci”. Krzyw­dzą też czło­wie­ka, któ­ry cier­pi na za­bu­rze­nia iden­ty­fi­ka­cji płcio­wej i za­miast po­mo­cy psy­cho­lo­gicz­nej otrzy­mu­je ope­ra­cję chi­rur­gicz­ną.

Czy dwie oso­by tej sa­mej płci mo­gą mieć dzie­ci?

Jest to ab­so­lut­nie nie­moż­li­we, aby dwie oso­by tej sa­mej płci do­pro­wa­dzi­ły do po­czę­cia dziec­ka. Na­wet je­śli ko­rzy­sta się z me­to­dy in vi­tro, jed­na ga­me­ta mu­si być żeń­ska, a dru­ga mę­ska. Je­śli pa­ry ho­mo­sek­su­al­ne de­cy­du­ją się na po­czę­cie dziec­ka dro­gą sztucz­ne­go za­płod­nie­nia, tyl­ko jed­no z nich mo­że być ro­dzi­cem bio­lo­gicz­nym. W ta­kim wy­pad­ku trze­ba li­czyć się z tym, że dziec­ko od po­cząt­ku bę­dzie po­zba­wio­ne wzor­ca mę­sko­ści lub ko­bie­co­ści, co mo­że skut­ko­wać ogrom­ny­mi trud­no­ścia­mi w iden­ty­fi­ka­cji z wła­sną płcią.

Czy 56 płci wy­star­czy?

Od kil­ku lat Fa­ce­bo­ok przy re­je­stra­cji ofe­ru­je użyt­kow­ni­kom ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych moż­li­wość wy­bo­ru spo­śród 56 płci. To jed­nak nie ko­niec, bo ka­ta­log opcji wciąż się po­sze­rza. Na­wet zwo­len­ni­cy ide­olo­gii gen­der zda­ją się nie­kie­dy za­uwa­żać, że sy­tu­acja już daw­no prze­kro­czy­ła gra­ni­cę ab­sur­du. W ser­wi­sie youtu­be moż­na obej­rzeć wy­po­wiedź nie­miec­kie­go po­sła Stef­fe­na Köni­ge­ra w bran­der­bur­skim par­la­men­cie, któ­ry po zwy­cza­jo­wym zwro­cie „pa­nie i pa­no­wie” za­czy­na iro­nicz­nie wy­mie­niać po­zo­sta­łe kil­ka­dzie­siąt płci – po to, aby ni­ko­go nie po­mi­nąć w swo­im prze­mó­wie­niu. Pro­wa­dzą­cy ob­ra­dy bez­sku­tecz­nie pró­bu­je mu prze­rwać, bo za­uwa­ża, że po­seł ob­na­ża śmiesz­ność pro­mo­wa­nej ide­olo­gii gen­der. Mo­że jed­nak le­piej by­ło zo­stać przy tra­dy­cyj­nym, ale ra­cjo­nal­nym „pa­nie i pa­no­wie”?

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Wstępniak 25/2017

Magda Guziak NowakZ mo­je­go wcze­sne­go dzie­ciń­stwa pa­mię­tam pięk­ną pio­sen­kę na gi­ta­rę: „Pa­nie Je­zu, za­bie­rze­my Cię do do­mu, Pa­nie Je­zu, nie od­da­my Cię ni­ko­mu. Dniem i no­cą, Pa­nie Je­zu, bę­dziesz z na­mi, bo go­rą­co, Pa­nie Je­zu, Cię ko­cha­my!”. Na na na na…

A z mo­jej do­ro­sło­ści 🙂 pa­mię­tam spo­tka­nie z mi­sjo­nar­ką, któ­ra przy­je­cha­ła do na­szej pa­ra­fii. Opo­wia­da­ła o Ca­łu­nie Tu­ryń­skim, ale przy­wio­zła też ze so­bą pięk­ną rzeź­bę – no­wo­rod­ka Je­zu­sa mniej wię­cej rze­czy­wi­stych roz­mia­rów. Opo­wie­dzia­ła kil­ka cie­ka­wo­stek i… po­da­ła mi fi­gur­kę do rak, bo sie­dzia­łam w pierw­szej ław­ce. Za­chę­ci­ła, aby przy­tu­lić Dzie­ciąt­ko, po­gła­skać, szep­nąć coś do uszka i po­dać da­lej. By­łam w szo­ku! Ale… jak mam to zro­bić? Nor­mal­nie! Tak jak się tu­li ma­łe dziec­ko! Wow!

Ta pio­sen­ka i to spo­tka­nie spra­wi­ły, że w koń­cu to do mnie do­tar­ło. Re­al­nie, rze­czy­wi­ście, na­ma­cal­nie. Bóg się ro­dzi to zna­czy… BÓG SIĘ RODZI!

*

Niech na­ro­dzi się tak­że w Wa­szych do­mach. Choć ma­lut­ki, ma moc! Niech więc do­da ra­do­ści tam, gdzie jest jej już wie­le i ule­czy ra­ny. W imie­niu ze­spo­łu re­dak­cyj­ne­go ży­czę Wam wspa­nia­łe­go Bo­że­go Na­ro­dze­nia!

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny