Trzy podróże do Armenii

To ide­al­ny cel, je­śli lu­bi­cie po­dró­żo­wać nie tyl­ko w prze­strze­ni, ale i w cza­sie. A je­śli je­ste­ście na to go­to­wi, mo­że przy­da­rzyć wam się naj­bar­dziej nie­zwy­kła po­dróż – do wła­sne­go ser­ca.

Po­ło­że­nie: Azja za­chod­nia, po­łu­dnio­wy Kau­kaz Po­wierzch­nia: 29 800 km2 (jak wo­je­wódz­two Wiel­ko­pol­skie) Sto­li­ca: Ery­wań Lud­ność: 3 mln na te­re­nie Ar­me­nii, 7 mln w dia­spo­rze Wy­zna­nie: chrze­ści­jań­stwo (Or­miań­ski Ko­ściół Apo­stol­ski – po­nad 92%) Wa­lu­ta: dram (AMD). 100 dram to ok. 80 gro­szy

Dla­cze­go Ar­me­nia? Ku­si­ły nas ukry­te wśród wzgórz sta­re klasz­to­ry, gó­ry i wi­do­ki znad je­zio­ra Se­wan. Chcie­li­śmy spo­tkać go­ścin­nych, otwar­tych lu­dzi, bo tak mó­wią o Or­mia­nach ci, któ­rzy ich po­zna­li. Chcie­li­śmy zo­ba­czyć ten pięk­ny kraj, za­nim sta­nie się ko­mer­cyj­ną ba­zą dla bo­ga­tych tu­ry­stów ze Wcho­du i z Za­cho­du. Czy się uda­ło?

foto_01-01_lipiec-2016

Pierw­szy krok

Pierw­sze dni spę­dzi­li­śmy w sto­li­cy, Ery­wa­niu. To ró­żo­we mia­sto – więk­szość bu­dyn­ków zbu­do­wa­nych jest z ró­żo­we­go tu­fu, w tym naj­bar­dziej re­pre­zen­ta­cyj­ne na Pla­cu Re­pu­bli­ki. Na uli­cach w cen­trum moż­na po­czuć się pra­wie swoj­sko, wi­dząc zna­ne i w Pol­sce mar­ki skle­pów. Mia­sto tęt­ni ży­ciem, tak­że wie­czo­ra­mi. Wi­dać wie­lu mło­dych lu­dzi, spa­ce­ru­ją­ce ro­dzi­ny. Wszy­scy ubra­ni bar­dzo ele­ganc­ko. Przed wy­jaz­dem czy­ta­li­śmy, że męż­czyź­ni w Ar­me­nii nie no­szą krót­kich spode­nek – to praw­da! Nie jest to żad­na ga­fa, gdy fa­cet po­ka­że no­gi, ale na 100 proc. bę­dzie to tu­ry­sta.

Ery­wań le­ży w do­li­nie rze­ki Hraz­dan i wspi­na się na ota­cza­ją­ce ją wzgó­rza. Więk­szość kra­jo­bra­zu sta­no­wią blo­ko­wi­ska. Jed­no ze zbo­czy za­bu­do­wa­no mo­nu­men­tal­ny­mi scho­da­mi i fon­tan­na­mi. To Ka­ska­da. Na ze­wnątrz po­sta­wio­no rzeź­by i in­sta­la­cje ar­ty­stów z ca­łe­go świa­ta, we­wnątrz znaj­du­ją się ga­le­rie sztu­ki. Na szczy­cie stoi re­likt prze­szło­ści, po­mnik ku czci Ar­mii Czer­wo­nej, ale naj­waż­niej­szy jest tu wi­dok. Na Ara­rat, gó­rę-sym­bol. To tu za­trzy­ma­ła się Ar­ka No­ego! Dziś świę­ta gó­ra Or­mian le­ży po­za gra­ni­ca­mi pań­stwa. Moż­na jed­nak wspiąć się na sam szczyt Ka­ska­dy i po­dzi­wiać wy­ła­nia­ją­cy się zza mgły ma­syw. Tak jak w nie­dziel­ne po­po­łu­dnia ro­bi wie­lu Or­mian, wpa­tru­jąc się z tę­sk­no­tą w dal.

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Twój niezbędnik

Je­dziesz na ŚDM? Pod­po­wia­da­my, co ci się przy­da, by ra­do­śnie prze­żyć ten czas!

ŚDM to przede wszyst­kim do­ła­do­wa­nie du­cho­wych aku­mu­la­to­rów. Nie mo­żesz jed­nak za­po­mnieć o po­trze­bach cia­ła. Spa­kuj się z na­szym nie­zbęd­ni­kiem! Bę­dziesz przy­go­to­wa­ny na wszel­kie nie­spo­dzian­ki, by w spo­ko­ju cie­szyć się spo­tka­niem z Bo­ży­mi za­pa­leń­ca­mi z ca­łe­go świa­ta.

W du­cho­wej łącz­no­ści

Bi­blia jest naj­waż­niej­sza, więc w pierw­szej ko­lej­no­ści spa­kuj ją do ple­ca­ka lub ścią­gnij na smart­fo­na. Miej na uwa­dze, że przez kil­ka dni nie­ustan­nie to­wa­rzy­szyć ci bę­dzie Sło­wo Bo­że. Po­wi­nie­neś mieć moż­li­wość, by w do­wol­nej chwi­li po nie się­gnąć. Je­go roz­wa­ża­nie po­mo­że ci się wy­ci­szyć w cza­sie, kie­dy cią­gle coś się bę­dzie dzia­ło, i skon­cen­tro­wać na Tym, któ­ry jest naj­waż­niej­szy. To dla Nie­go przy­jeż­dżasz na ŚDM. Dla wspa­nia­łych lu­dzi też, ale przede wszyst­kim dla Nie­go. To On jest w cen­trum.

foto_01-03_lipiec-2016

Deszcz, upał i as­fal­tów­ka

W cza­sie kil­ku dni prze­mie­rzysz wie­le ki­lo­me­trów. Ko­niecz­nie za­bierz ze so­bą wy­god­ne bu­ty. Pa­mię­taj rów­nież o za­bra­niu pla­strów, któ­ry­mi za­kle­isz ewen­tu­al­ne ob­tar­cia. Ap­te­ki mo­gą być ob­le­ga­ne, więc weź ze so­bą na wszel­ki wy­pa­dek wap­no. Po­mo­że, je­śli ma­sze­ru­jąc ty­le ki­lo­me­trów po as­fal­cie, do­sta­niesz as­fal­tów­ki (wy­syp­ki spo­wo­do­wa­nej uczu­le­niem na as­falt).

W pod­ręcz­nym ple­ca­ku miej ze so­bą kil­ka rze­czy. Pe­le­ry­na przy­da ci się na wy­pa­dek desz­czu. Pa­ra­sol nie jest do­brym roz­wią­za­niem. Wy­obraź so­bie, że bę­dziesz go trzy­mać przez kil­ka go­dzin w rę­ce. Chust­ka na gło­wę (opcjo­nal­nie ka­pe­lusz) bę­dzie ko­niecz­na na wy­pa­dek upa­łu. Rów­nie waż­na jest wo­da. Noś ze so­bą du­żą bu­tel­kę wo­dy nie­ga­zo­wa­nej i nie za­po­mi­naj jej pić. Przy bar­dzo wy­so­kich tem­pe­ra­tu­rach mu­sisz wy­pić ok. 3 li­trów wo­dy dzien­nie. La­tar­ka po­mo­że ci od­na­leźć w środ­ku no­cy swo­ją ka­ri­ma­tę i śpi­wór w gąsz­czu in­nych po­słań, gdy przyj­dzie ci no­co­wać np. w sa­li gim­na­stycz­nej, a ty bę­dziesz aku­rat wra­cać o tej po­rze na miej­sce noc­le­gu. Miej też za­wsze przy so­bie ja­kiś do­wód toż­sa­mo­ści. I oczy­wi­ście te­le­fon z wgra­ną apli­ka­cją „Piel­grzym”, któ­ra jest mo­bil­nym prze­wod­ni­kiem, ma­pą i in­for­ma­to­rem w jed­nym.

Wy­śpij się!

Po bo­ga­tym w wie­le wy­da­rzeń pro­gra­mie, o któ­ry za­dba­li or­ga­ni­za­to­rzy, przyj­dzie ci tro­chę po­spać. A przy­naj­mniej spró­bo­wać, bo mno­gość i in­ten­syw­ność wra­żeń mo­że sku­tecz­nie utrud­nić za­śnię­cie. Je­śli je­steś za­re­je­stro­wa­nym uczest­ni­kiem, któ­ry wy­brał pa­kiet z noc­le­giem, bę­dziesz no­co­wać u ro­dzi­ny (ale nie­ko­niecz­nie na łóż­ku) lub ra­zem z wie­lo­ma in­ny­mi oso­ba­mi w du­żym po­miesz­cze­niu, np. w szkol­nej sa­li gim­na­stycz­nej. Przy­da­dzą ci się za­tem ka­ri­ma­ta i śpi­wór.

Je­śli na­le­żysz do osób, któ­re w cza­sie snu po­trze­bu­ją ci­szy, to roz­waż za­bra­nie sto­pe­rów do uszu. Wiem, nie są zbyt kom­for­to­we w uży­ciu, ale spra­wią, że dzię­ki nim zła­piesz chwi­lę tak po­trzeb­ne­go noc­ne­go od­po­czyn­ku. Przy­da­dzą ci się szcze­gól­nie, gdy bę­dziesz no­co­wać w ogrom­nej sa­li gim­na­stycz­nej. Ale nie­ko­niecz­nie. Kra­ków zna­ny jest z te­go, że ży­cie tęt­ni w nim tak­że no­cą, szcze­gól­nie la­tem. Wy­obraź so­bie, co bę­dzie się dzia­ło, gdy zja­dą do nie­go wszy­scy uczest­ni­cy ŚDM. Bę­dzie na pew­no cie­ka­wie, ale też… gło­śno.

Pol­ska, je­stem z Pol­ski!”

Mi­ło bę­dzie, je­śli za­ło­żysz ubra­nie w na­ro­do­wych bar­wach. Uła­twi ci to na­wią­zy­wa­nie mię­dzy­na­ro­do­wych kon­tak­tów. Fla­ga Pol­ski też jest jak naj­bar­dziej na miej­scu.

Po­myśl rów­nież o dro­bia­zgu, któ­ry jest cha­rak­te­ry­stycz­ny dla na­sze­go kra­ju. Na ko­niec ŚDM wy­mie­nisz się nim np. z Ma­le­zyj­czy­kiem. To jed­na z mi­łych, nie­for­mal­nych tra­dy­cji.

 

Aga­ta Goł­da

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Bagaż, który nie ciąży

Co za­pa­ko­wać na ŚDM oprócz wy­god­nych bu­tów? O du­cho­wym ekwi­pun­ku, któ­ry nie wa­ży ani ki­lo­gra­ma, opo­wia­da ks. Pa­weł Ku­ba­ni z Kra­ko­wa w roz­mo­wie z Mar­ci­nem No­wa­kiem.

Prze­spa­łeś przy­go­to­wa­nia do ŚDM? Jesz­cze nie jest za póź­no, by za­cząć lub wró­cić do lek­tu­ry Dzien­nicz­ka, prze­czy­tać któ­rąś z Ewan­ge­lii, trwać na mo­dli­twie i być w kon­tak­cie sa­kra­men­tal­nym z Je­zu­sem.

Już nie mie­sią­ce, ale za­le­d­wie kil­ka ty­go­dni dzie­li nas od naj­więk­sze­go fe­sti­wa­lu wia­ry, mło­do­ści i mo­dli­twy. Po czym mo­gę po­znać, czy do­brze się przy­go­to­wa­łem do Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży?

– Mia­łem wiel­kie szczę­ście uczest­ni­czyć w pra­wie wszyst­kich edy­cjach ŚDM. Oprócz Ma­ni­li, De­nver i Lo­re­to by­łem z mło­dy­mi ar­chi­die­ce­zji kra­kow­skiej na wszyst­kich spo­tka­niach. Za­wsze przy­go­to­wy­wa­li­śmy się po­rząd­nie. Przede wszyst­kim re­ali­zo­wa­li­śmy te­mat spo­tka­nia, po­chy­la­jąc się nad Sło­wem Bo­żym, z któ­re­go wy­bra­ny był te­mat prze­wod­ni. To waż­ne, aby w nie­go wejść, bo on po­ka­zu­je kie­ru­nek przy­go­to­wa­nia du­cho­we­go. Ja­dąc na ko­lej­ne Dni, wie­dzie­li­śmy, że tą tre­ścią trze­ba wy­peł­nić czas i swo­je świa­dec­two dla mło­dych, któ­rych spo­tka­my. Tak jest i dziś. Mi­ło­sier­dzie to te­mat, któ­ry to­wa­rzy­szy nam od pierw­szych chwil, kie­dy tyl­ko pa­pież wy­brał go ja­ko wio­dą­cy. Więc dziś trze­ba za­dać so­bie py­ta­nie: czy mo­je przy­go­to­wa­nie w róż­nych wy­mia­rach mo­je­go ży­cia opar­ło się o ta­kie roz­wa­ża­nia?

foto_01-02_lipiec-2016

Z na­szej son­dy (wię­cej na str. 8) wy­ni­ka, że wie­lu z nas się do te­go przy­ło­ży­ło. A je­śli prze­spa­łem ostat­nie mie­sią­ce i la­ta? Czy jest szan­sa na eks­pre­so­we przy­go­to­wa­nie w pi­guł­ce? Co mo­gę zro­bić, je­śli obu­dzi­łem się do­pie­ro te­raz?

– My­ślę, że nie jest za póź­no na przy­go­to­wa­nie, na­wet je­śli ktoś „za­spał”. Dla­cze­go? Bo te­mat ŚDM jest nam bar­dzo bli­ski. Nam, Po­la­kom, chy­ba naj­ła­twiej go zgłę­bić. Ewan­ge­lię mi­ło­sier­dzia w na­szej oj­czyź­nie gło­si się w spo­sób szcze­gól­ny. Pan Je­zus po­wie­dział do s. Fau­sty­ny: „Pol­skę szcze­gól­nie umi­ło­wa­łem”. To zo­bo­wią­zu­je. Jesz­cze nie jest za póź­no, by za­cząć lub wró­cić do lek­tu­ry Dzien­nicz­ka, prze­czy­tać któ­rąś z Ewan­ge­lii, trwać na mo­dli­twie i być w kon­tak­cie sa­kra­men­tal­nym z Je­zu­sem.

Ja­ki „du­cho­wy ba­gaż” za­brać ze so­bą na ŚDM, czy­li co oprócz na­mio­tu, le­gi­ty­ma­cji i wy­god­nych bu­tów?

– Wy­god­ne bu­ty – jak naj­bar­dziej – oraz śpi­wór i ka­ri­ma­ta, bo czu­wa­nie z Oj­cem Świę­tym od­bę­dzie się w ho­te­lu wie­lo­gwiazd­ko­wym na Cam­pus Mi­se­ri­cor­diae. Trze­ba też za­brać ze so­bą du­żo uprzej­mo­ści i cier­pli­wo­ści, bo to piel­grzym­ka w do­słow­nym te­go sło­wa zna­cze­niu. Du­cho­wym ba­ga­żem, któ­ry wca­le nie cią­ży, jest świa­dec­two wia­ry. Kie­dyś we Fran­cji miesz­ka­li­śmy u ro­dzi­ny nie­wie­rzą­cej. Wi­dzia­łem, jak nas „pod­glą­da­li”. Pa­trzy­li ukrad­kiem, jak się mo­dli­my i za­cho­wu­je­my wo­bec sie­bie. Wie­lu mło­dych przy­je­dzie do Pol­ski, by nas zo­ba­czyć. Bę­dą pa­trzeć na na­szą kul­tu­rę, za­cho­wa­nie, wia­rę i spo­sób by­cia. Nie mo­że­my ich za­wieść. To ba­gaż, któ­ry kosz­tu­je nie­wie­le, a któ­ry mo­że być naj­pięk­niej­szym da­rem dla na­szych mło­dych przy­ja­ciół z ca­łe­go świa­ta.

Du­że wy­zwa­nie… A jak na­stro­ić swo­je ser­ce, aby po ŚDM nasz „du­cho­wy ba­gaż” był więk­szy? Jak prze­ży­wać Dni, aby za­czerp­nąć z nich jak naj­wię­cej?

– Wspo­mnia­łem o du­cho­wym przy­go­to­wa­niu. Wia­do­mo, trze­ba je­chać na ŚDM w sta­nie ła­ski uświę­ca­ją­cej. Ko­niecz­nie! Ina­czej so­bie te­go nie wy­obra­żam! Choć pew­nie bę­dą i ta­cy, któ­rzy do koń­ca bę­dą my­śleć, że ŚDM to tyl­ko do­bra za­ba­wa, faj­ne świę­to mło­do­ści itp. Wi­dzie­li­śmy ta­kich, któ­rzy w cza­sie Mszy św. na pla­ży Co­pa­ca­ba­na w Rio ką­pa­li się w mo­rzu… Ich wy­bór. Ale do­brze na­stro­jo­ne ser­ce to ser­ce wy­peł­nio­ne ła­ską Pa­na Je­zu­sa. Do­pie­ro gdy ma­my ta­kie na­sta­wie­nie, mo­że­my wyjść ze spo­tka­nia za­do­wo­le­ni i speł­nie­ni, że da­li­śmy z sie­bie wszyst­ko. Pa­mię­tam, że pro­boszcz nie­miec­kiej pa­ra­fii, w któ­rej miesz­ka­li­śmy, był za­chwy­co­ny, że wszy­scy na­si uczest­ni­cy by­li co­dzien­nie na Mszy św. i przyj­mo­wa­li Pa­na Je­zu­sa w Ko­mu­nii św. To jest sed­no, to jest naj­waż­niej­sze. In­ne rze­czy i trud­no­ści – a i one się po­ja­wią – sta­ją się wte­dy ma­ło war­te.

Pa­pież Fran­ci­szek za­chę­ca nas, aby­śmy nie by­li tyl­ko kon­su­men­ta­mi i nie przy­cho­dzi­li na go­to­we. Czy w tym mo­men­cie moż­na jesz­cze po­móc w przy­go­to­wa­niach?

– Na­szą roz­mo­wę mo­gli­by­śmy za­koń­czyć ape­lem o włą­cze­nie się w mia­rę moż­li­wo­ści w przy­go­to­wa­nie te­go spo­tka­nia. W ar­chi­die­ce­zji kra­kow­skiej po­nad 30 tys. wo­lon­ta­riu­szy pa­ra­fial­nych już od daw­na przy­go­to­wu­je noc­le­gi, szko­ły, do­my pry­wat­ne, wy­ży­wie­nie, trans­port, pro­gram dla tych, któ­rzy za­miesz­ka­ją w ich pa­ra­fiach. Moż­na się więc za­in­te­re­so­wać, do ja­kiej pra­cy przy­da­ła­by się do­dat­ko­wa pa­ra rąk. Pa­ra­fial­ny wo­lon­ta­riat to świet­na spra­wa z punk­tu wi­dze­nia na­wią­zy­wa­nia no­wych re­la­cji. Na fi­nal­ne spo­tka­nie z pa­pie­żem w To­ron­to szli­śmy w to­wa­rzy­stwie tych, któ­rzy w pa­ra­fii to­wa­rzy­szy­li nam przez ca­ły czas. Przy­jaź­nie i zna­jo­mo­ści tam za­wią­za­ne trwa­ją do dziś. Lu­dzie sta­ją się dla sie­bie na­wza­jem da­rem mi­ło­sier­dzia. Na­wet naj­mniej­szy gest bar­dzo się li­czy.

Ma Ksiądz bar­dzo bo­ga­te ŚDM-owie do­świad­cze­nie. Z per­spek­ty­wy wie­lu spo­tkań na świe­cie i w die­ce­zjach, co Księ­dza zda­niem jest w nich naj­waż­niej­sze­go?

– Za każ­dym ra­zem by­ło ina­czej. Oczy­wi­ście, naj­waż­niej­sze jest du­cho­we prze­ży­cie i wy­nie­sie­nie z ŚDM tre­ści, któ­re za­pa­da­ją głę­bo­ko w pa­mięć i ser­ce. Ha­sło, hymn, at­mos­fe­ra po­zo­sta­ją na… ca­łe ży­cie. Tym się po pro­stu ży­je. Wie­lu uczest­ni­ków sta­je się po­tem am­ba­sa­do­ra­mi ŚDM, prze­ka­zu­jąc treść i prze­sła­nie in­nym. Kon­kret­nym owo­cem Dni jest też po­czu­cie Ko­ścio­ła ja­ko wspól­no­ty. Do­świad­cze­nie mło­de­go Ko­ścio­ła. W Syd­ney na­po­tka­ny na uli­cy czło­wiek po­wie­dział nam: „Ty­le do­bre­go, ile zro­bi­li­ście tu dla Ko­ścio­ła swo­ją kil­ku­dnio­wą obec­no­ścią, Ko­ściół nie miał przez sto lat”. I o to prze­cież cho­dzi – aby po­ka­zać świa­tu, że Ko­ściół to ży­wa wspól­no­ta zmar­twych­wsta­łe­go Je­zu­sa Chry­stu­sa.

I kla­sycz­ne py­ta­nie o po­ko­le­nie JP2. Ist­nie­je?

– Świę­te­mu Ja­no­wi Paw­ło­wi II uda­ło się za­po­cząt­ko­wać po­ko­le­nie „eś­de­emow­ców”. Chy­ba się do nie­go za­li­czam, bo mi­mo wie­ku, już się za­sta­na­wiam, gdzie bę­dzie ko­lej­ne spo­tka­nie.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę!

 

Wstępniak

Jola Tęcza-ĆwierzZa do­brych cza­sów – wspo­mi­nał kie­dyś Jan Pa­weł II – li­czy­łem wa­ka­cje we­dług ilo­ści ognisk, we­dług ilo­ści no­cy prze­spa­nych pod na­mio­tem. Je­że­li by­ła ich od­po­wied­nia ilość, wte­dy by­ły też do­bre wa­ka­cje.

To praw­da. Wa­ka­cje moż­na mieć al­bo je prze­żyć. Wszyst­ko za­le­ży od te­go, co zro­bi­my z cza­sem. Moż­na po­je­chać w eg­zo­tycz­ne kra­je, spać w luk­su­so­wych ho­te­lach i ką­pać się wśród raf ko­ra­lo­wych. Ale co z te­go? Naj­dłu­żej pa­mię­ta się te wa­ka­cje zwy­czaj­ne, z ludź­mi, z któ­ry­mi war­to się do­brze zmę­czyć, że­by zo­ba­czyć ra­zem coś pięk­ne­go.

Ja rów­nież, kie­dy słoń­ce moc­no świe­ci w re­dak­cyj­ne okno, od ra­zu wy­łą­czy­ła­bym kom­pu­ter, po­szła na zie­lo­ną traw­kę i po­ło­ży­ła się na pach­ną­cej łą­ce. No, ale jesz­cze nie mo­gę. Mu­szę skoń­czyć pi­sa­nie, a po­tem... szy­ku­ję się na Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży!

Cy­to­wa­ny na po­cząt­ku Pa­pież-Po­lak już w dniu in­au­gu­ra­cji pon­ty­fi­ka­tu, w swo­im pierw­szym prze­mó­wie­niu z okna Pa­ła­cu Apo­stol­skie­go za­wo­łał do nas: „Wy je­ste­ście przy­szło­ścią świa­ta! Wy je­ste­ście na­dzie­ją Ko­ścio­ła! Wy je­ste­ście mo­ją na­dzie­ją!”. Ogrom­ne zna­cze­nie mia­ły dla nie­go spo­tka­nia z mło­dy­mi ludź­mi. W koń­cu był ini­cja­to­rem i po­my­sło­daw­cą ŚDM. To on stwo­rzył nam prze­strzeń, gdzie łą­czy się mło­dzież ca­łe­go świa­ta.

Te­ma­tem „pol­skich” ŚDM bę­dzie mi­ło­sier­dzie. Pa­pież Fran­ci­szek od po­cząt­ku swe­go pon­ty­fi­ka­tu pod­kre­śla, że to ono zmie­nia świat. W swo­ich roz­mo­wach z mło­dy­mi, po­przez kie­ro­wa­ne do nich orę­dzia, prze­mó­wie­nia i prze­sła­nia, „po­py­cha” nas do od­kry­wa­nia mi­ło­sier­dzia ja­ko re­wo­lu­cyj­nej si­ły i „wzo­ru na szczę­ście”. ŚDM w Ro­ku Mi­ło­sier­dzia od­bę­dą się w mie­ście, któ­re jest na­zy­wa­ne je­go sto­li­cą.

Dzię­ki ŚDM na­ro­dzi­ła się no­wa ge­ne­ra­cja mło­dych, któ­rzy chcą na­le­żeć do Chry­stu­sa i do Ko­ścio­ła. Mło­dzi ca­łe­go świa­ta są świa­dec­twem, że wia­ra jest moż­li­wa tak­że dziś.
Za­chę­cam Was go­rą­co do udzia­łu w ŚDM! Pro­po­nu­ję rów­nież udział w na­szym wa­ka­cyj­nym kon­kur­sie. Do wy­bo­ru dwie ka­te­go­rie: Zo­stań bo­ha­te­rem! oraz ŚDM w Two­ich oczach (szcze­gó­ły na str. …) Na­gro­dy cze­ka­ją! Ży­czę wam pięk­nych, sło­necz­nych i ra­do­śnie prze­ży­tych wa­ka­cji! Do zo­ba­cze­nia w sierp­niu!

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go