Pytania bez wahania

Jak prze­rwać pi­sa­nie na cza­cie z ko­bie­ta­mi, a za­cząć na­wią­zy­wać z ni­mi re­la­cje w re­al­nym świe­cie? Czy nie­śmia­ły fa­cet ma szan­sę po­do­bać się ko­bie­cie? Nie­ste­ty, wiem, że ko­bie­ty po­szu­ku­ją śmia­łych męż­czyzn... Pro­szę o od­po­wiedź. ajaks

Stwier­dzasz, że ko­bie­ty po­szu­ku­ją śmia­łych męż­czyzn. Trud­no się z tą te­zą zgo­dzić, bo­wiem lu­dzie na ogół po­szu­ku­ją au­ten­tycz­nych osób, czy­li ta­kich, któ­re nie uda­ją ko­goś in­ne­go niż są. Zwłasz­cza je­śli cho­dzi o szcze­gól­nie bli­skie re­la­cje, do­ty­czą­ce przy­jaź­ni i mi­ło­ści. Są więc ko­bie­ty, któ­rym od­po­wia­da prze­bo­jo­wy eks­tra­wer­tyk, i są ta­kie, któ­re znaj­dą upodo­ba­nie w po­wścią­gli­wym in­tro­wer­ty­ku. Do­ty­czy to tak­że ocze­ki­wań męż­czyzn wo­bec ko­biet.

foto_01-03_18-2016

Być mo­że to, co na­zy­wasz nie­śmia­ło­ścią, jest wy­ra­zem Two­je­go tem­pe­ra­men­tu, cha­rak­te­ru, spo­so­bu prze­ży­wa­nia do­świad­czeń, a Two­ja po­wścią­gli­wość mo­że być atrak­cyj­na, a na­wet in­try­gu­ją­ca dla dziew­cząt. Umiesz na­wią­zać kon­takt, umiesz go pod­trzy­mać, za­in­te­re­so­wać swo­ją oso­bą, wy­ra­zić za­in­te­re­so­wa­nie roz­mów­czy­nią. Ro­bisz to przez in­ter­net. Zda­jesz so­bie jed­nak spra­wę, że to za ma­ło. Do­brze, że za­uwa­żasz kło­pot w tym „za­trzy­ma­niu się” na eta­pie ko­re­spon­den­cyj­nych zna­jo­mo­ści. Punk­tem wyj­ścia w roz­wią­za­niu pro­ble­mu bę­dzie za­ak­cep­to­wa­nie sie­bie, wła­sne­go tem­pe­ra­men­tu, cha­rak­te­ru, a tak­że od­waż­ne roz­po­zna­nie te­go, co jest Two­ją sła­bo­ścią. To bar­dzo waż­ne, bo je­śli sam sie­bie nie po­lu­bisz, nie za­ak­cep­tu­jesz, trud­no ocze­ki­wać, że prze­ko­nasz do sie­bie in­nych, a zwłasz­cza płeć prze­ciw­ną.

Za­da­jesz dwa waż­ne py­ta­nia: „jak prze­rwać” i „jak za­cząć”. Ozna­cza to, że masz mo­ty­wa­cję do zmia­ny. Bę­dzie ona wy­ma­ga­ła kon­se­kwen­cji i cier­pli­wo­ści, bo praw­do­po­dob­nie pi­sa­nie na cza­cie sta­ło się Two­ją sil­ną po­trze­bą, na­wy­kiem, mo­że na­wet uza­leż­nie­niem. Su­ge­ru­ję, byś spró­bo­wał wpro­wa­dzać na­wet ma­łe zmia­ny w co­dzien­nych przy­zwy­cza­je­niach zwią­za­nych z ko­rzy­sta­niem z in­ter­ne­tu, a na­stęp­nie roz­sze­rzał je o ko­lej­ne (np. je­den dzień uczyń wol­ny od In­ter­ne­tu, pisz o in­nej po­rze, nie za­wie­raj no­wych in­ter­ne­to­wych zna­jo­mo­ści). Prze­nieś kon­takt z cza­ta do re­alu z oso­bą, z któ­rą naj­le­piej się ro­zu­miesz i któ­ra jest bli­sko (w Two­jej miej­sco­wo­ści). Bądź otwar­ty na każ­dy sce­na­riusz, po­cząw­szy od naj­bar­dziej ocze­ki­wa­ne­go, sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ce­go, po nie­uda­ny, nio­są­cy roz­cza­ro­wa­nie. Pa­mię­taj, że bę­dzie to nie tyl­ko spo­tka­nie z oso­bą, ale też kon­fron­ta­cja rze­czy­wi­sto­ści z wy­obra­że­nia­mi. Mo­że to być trud­ne do­świad­cze­nie dla obu stron, ale nie trze­ba się go oba­wiać. Na­wet gdy­by pierw­sza roz­mo­wa mia­ła być ostat­nią, to nic złe­go. Każ­da Two­ja ini­cja­ty­wa, pro­po­zy­cja spo­tka­nia, przy­wi­ta­nie, za­da­nie py­ta­nia, wy­słu­cha­nie od­po­wie­dzi, za­cie­ka­wie­nie się tym, co mó­wi dru­gi czło­wiek – bę­dzie prze­ła­my­wa­niem te­go, co trak­tu­jesz ja­ko swo­ją sła­bość, co na­zwa­łeś nie­śmia­ło­ścią. Kon­cen­tra­cja na sło­wach roz­mów­cy, a nie na lę­ku przed roz­mo­wą, bar­dzo uła­twia kon­wer­sa­cję.

Sil­ny męż­czy­zna bu­dzi za­ufa­nie. Si­łę roz­po­zna­je się w de­ter­mi­na­cji, z ja­ką po­dej­mu­je wy­zwa­nia, oraz w od­wa­dze, z ja­ką przyj­mu­je kon­se­kwen­cje swo­ich de­cy­zji. Je­śli więc za­le­ży Ci na dziew­czy­nie lub za­le­ży Ci na na­wią­za­niu zna­jo­mo­ści z nią, zrób pierw­szy krok i bądź go­tów na każ­dą jej od­po­wiedź. Gdy bę­dzie przy­chyl­na, ciesz się no­wym do­świad­cze­niem, nie myśl o so­bie, nie ana­li­zuj swo­ich uczuć i sta­nów. Naj­praw­do­po­dob­niej znaj­dzie­cie du­żo te­ma­tów do roz­mo­wy i spo­so­bów spę­dza­nia cza­su. Je­śli nie od­po­wie przy­chyl­nie na Two­ją ini­cja­ty­wę za­war­cia bliż­szej zna­jo­mo­ści, to… ciesz się no­wym do­świad­cze­niem. Przyj­mij jej re­ak­cję życz­li­wie i z sa­tys­fak­cją, że umiesz pod­jąć dzia­ła­nie oraz zmie­rzyć się z kon­se­kwen­cja­mi bez po­czu­cia wła­snej klę­ski i wi­ny. I jesz­cze jed­no: w każ­dej trud­nej sy­tu­acji ży­cio­wej war­to pa­mię­tać, że „wszyst­ko mo­gę w Tym, któ­ry mnie umac­nia”.

 

Le­szek Pu­tyń­ski

 

Na Wa­sze py­ta­nia bez wa­ha­nia od­po­wia­da­ją spe­cja­li­ści: psy­cho­log, gi­ne­ko­log, tech­nik ży­wie­nia, dusz­pa­sterz mło­dzie­ży i psy­cho­log kli­nicz­ny zaj­mu­ją­cy się za­wo­do­wo te­ma­ty­ką sek­su­al­no­ści. Li­sty dru­ku­je­my ano­ni­mo­wo. Pisz­cie tu­taj: pytania@droga.com.pl

 

Płacząca Pani

Maj jest mie­sią­cem ma­ryj­nym ze wzglę­du na tra­dy­cyj­ne na­bo­żeń­stwa, w cza­sie któ­rych od­ma­wia się Li­ta­nię Lo­re­tań­ską; w sierp­niu licz­ne piel­grzym­ki zmie­rza­ją do Czar­nej Ma­don­ny na Ja­snej Gó­rze, a w paź­dzier­ni­ku trwa mo­dli­twa ró­żań­co­wa. Tak­że wrze­sień moż­na na­zwać mie­sią­cem ma­ryj­nym. Dla­cze­go?

We wrze­śniu ob­cho­dzi­my Świę­to Na­ro­dze­nia NMP (8.09) i wspo­mnie­nie NMP Bo­le­snej (15.09). Przede wszyst­kim jed­nak od­by­wa­ją się na­bo­żeń­stwa do Mat­ki Bo­żej z La Sa­let­te i wspo­mi­na­my ob­ja­wie­nie, któ­re­go 170. rocz­ni­cę ob­cho­dzi­my w tym ro­ku.

foto_01-02_18-2016

19 wrze­śnia 1846 ro­ku Mat­ka Bo­ża ob­ja­wi­ła się 15-let­niej Me­la­nii Ca­lvat i 11-let­nie­mu Mak­sy­mi­no­wi Gi­raud, któ­rzy wy­pa­sa­li kro­wy na pa­stwi­skach na zbo­czach Alp. Mat­kę Bo­żą z La Sa­let­te na­zy­wa się „pła­czą­cą”, bo wła­śnie ta­ką zo­ba­czy­li ją pa­stusz­ko­wie. Łzy pły­nę­ły tyl­ko do wy­so­ko­ści zwi­sa­ją­ce­go na pier­si Pięk­nej Pa­ni cha­rak­te­ry­stycz­ne­go krzy­ża z młot­kiem i ob­cę­ga­mi (dziś znak roz­po­znaw­czy księ­ży sa­le­ty­nów), po­ni­żej sta­wa­ły się sznu­rem świe­tli­stych pe­reł.

Mat­ka Bo­ża po­wie­dzia­ła, że po­wo­dem jej pła­czu są prze­kleń­stwa z wy­ma­wia­niem imie­nia Jej Sy­na oraz pra­ca w nie­dzie­lę i nie­za­cho­wy­wa­nie po­stu. Ma­ry­ja do­brze zna­ła też sy­tu­ację lo­kal­nej spo­łecz­no­ści, do któ­rej się od­no­si­ła, wska­zu­jąc na klę­ski nie­uro­dza­ju – ze­psu­te ziem­nia­ki i zbo­że. Rów­no­cze­śnie Pięk­na Pa­ni zo­sta­wi­ła obiet­ni­cę: „Je­że­li się na­wró­cą, ka­mie­nie i ska­ły za­mie­nią się w ster­ty zbo­ża, a ziem­nia­ki sa­me się za­sa­dzą”. Da­ła też kon­kret­ną ra­dę do­ty­czą­cą mo­dli­twy: „Ach dzie­ci, trze­ba się do­brze mo­dlić, ra­no i wie­czo­rem.

Je­że­li nie ma­cie cza­su, od­ma­wiaj­cie przy­naj­mniej Oj­cze nasz i Zdro­waś Ma­ry­jo, a je­że­li bę­dzie­cie mo­gły, mó­dl­cie się wię­cej”.

Wia­do­mość o ob­ja­wie­niu szyb­ko się roz­cho­dzi­ła. W rocz­ni­cę wy­da­rzeń oko­licz­ne ko­ścio­ły wy­peł­nia­ły tłu­my, któ­re chcia­ły przy­stę­po­wać do sa­kra­men­tów, a do­kład­nie pięć lat póź­niej ob­ja­wie­nie zo­sta­ło ofi­cjal­nie uzna­ne przez miej­sco­we­go bi­sku­pa, któ­ry za­ini­cjo­wał bu­do­wę sank­tu­arium bę­dą­ce­go – ze wzglę­du na trud­ne wa­run­ki na al­pej­skich szczy­tach – świa­dec­twem wiel­kiej ofiar­no­ści lu­dzi tam­te­go cza­su.

W ce­lu roz­po­wszech­nia­nia orę­dzia z La Sa­let­te zo­sta­ło po­wo­ła­ne do ist­nie­nia Zgro­ma­dze­nie Księ­ży Mi­sjo­na­rzy Mat­ki Bo­żej z La Sa­let­te. Sa­le­ty­ni są – jak do­tąd – je­dy­nym zgro­ma­dze­niem za­kon­nym po­wsta­łym w wy­ni­ku ob­ja­wień ma­ryj­nych.

 

Prze­mek Ra­dzyń­ski

 

Uzdrowić wojenną traumę

Od wy­bu­chu II woj­ny świa­to­wej mi­nę­ło 77 lat. 1. wrze­śnia słu­cha­my wy­ją­cych sy­ren, 17. wspo­mi­na­my atak bol­sze­wi­ków. Ja­ka jest na­sza pa­mięć o tam­tych wy­da­rze­niach? I czy na pew­no wszyst­kie na­le­żą do prze­szło­ści? Te­mat II woj­ny świa­to­wej od ja­kie­goś cza­su jest co­raz bar­dziej obec­ny w kul­tu­rze. Po­wsta­ją fil­my, se­ria­le, re­kon­struk­cje.

Tak jak by­śmy po­trze­bo­wa­li na no­wo usły­szeć i opo­wie­dzieć te hi­sto­rie. We­dług psy­cho­lo­gów zaj­mu­ją­cych się za­bu­rze­nia­mi po­wsta­ły­mi po trau­ma­tycz­nym stre­sie jest to je­den z eta­pów „uzdra­wia­nia” trau­my. Bo prze­ży­cia wo­jen­ne, z cią­głym lę­kiem, sy­tu­acja­mi za­gro­że­nia i do­świad­cze­niem okru­cieństw to trau­ma dla ca­łej spo­łecz­no­ści. I być mo­że spra­wa nie tyl­ko na­szych dziad­ków czy pra­dziad­ków.

foto_01-01_18-2016

Bli­ska woj­na

Oka­zu­je się, że te­mat II woj­ny świa­to­wej wciąż jest bli­ski wie­lu oso­bom. Krzy­siek (16 lat) przez dwa la­ta uczył się w szko­le za­gra­ni­cą. Stwier­dza jed­nak: – Wła­ści­wie to ja je­stem bar­dzo pa­trio­tycz­ny, i mia­łem wie­lu ko­le­gów, któ­rzy są pa­trio­tycz­ni. I do­da­je: – Wszyst­ko, co wiem o II woj­nie świa­to­wej po­cho­dzi z ksią­żek, ze szko­ły, z in­ter­ne­tu i od ro­dzi­ny, zna­jo­mych. Naj­wię­cej to z opo­wie­ści ta­ty – na te­ma­ty, któ­re mia­łem aku­rat w szko­le. Dla Krzyś­ka naj­bar­dziej po­ru­sza­ją­cą z wo­jen­nych hi­sto­rii jest po­wsta­nie war­szaw­skie. Dla­cze­go? – Bo ta­cy mło­dzi lu­dzie wal­czy­li tyl­ko po to, że­by­śmy mo­gli te­raz roz­ma­wiać po pol­sku.

Ka­mi­la (20 lat) uwa­ża, że wszy­scy po­win­ni­śmy znać tę część na­szej hi­sto­rii. – Mło­dzież sta­ra się zna­leźć wzor­ce w po­sta­wach mło­dych lu­dzi z cza­sów woj­ny, któ­rzy mu­sie­li wy­ka­zać się od­wa­gą dla do­bra oj­czy­zny – za­uwa­ża. Co ją naj­bar­dziej po­ru­sza? – Bar­dzo in­te­re­su­ją mnie lo­sy lu­dzi, któ­rzy prze­ży­wa­li pie­kło obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, nie po­tra­fię przejść obo­jęt­nie obok ich cier­pie­nia. Czy­tam na ten te­mat du­żo ksią­żek i oglą­dam fil­my, cie­ka­wią mnie miej­sca zwią­za­ne z ty­mi wy­da­rze­nia­mi.

Dla Mać­ka (21 lat) waż­na jest pa­mięć o tych, któ­rzy wal­czy­li: – Dzię­ki nim nasz kraj jest wol­ny, a my bez­piecz­ni. Bar­dzo mnie in­te­re­su­je te­ma­ty­ka II woj­ny świa­to­wej. Naj­bar­dziej Ho­lo­kaust, front wschod­ni i bi­twa o An­glię. Kie­dyś du­żo o tym czy­ta­łem – mó­wi.

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Wstępniak

Jola Tęcza-Ćwierz

Dr Wan­da Pół­taw­ska przez 4 la­ta by­ła więź­niar­ką obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go w Ra­vens­brück. Jej wspo­mnie­nia z tam­te­go cza­su prze­peł­nia ból, roz­pacz, tę­sk­no­ta za nor­mal­nym ży­ciem i wol­no­ścią. Po uwol­nie­niu w 1945 ro­ku pró­bo­wa­ła bez­sku­tecz­nie za­po­mnieć o nie­wo­li, eks­pe­ry­men­tach me­dycz­nych, ja­kim ją pod­da­wa­no, gło­dzie i stra­chu. Jed­nak to, co prze­ży­ła wciąż wra­ca­ło we śnie, wy­wo­łu­jąc dal­sze cier­pie­nie. Do­pie­ro, gdy dr Pół­taw­ska opi­sa­ła w pa­mięt­ni­ku swo­je prze­ży­cia (opu­bli­ko­wa­ne po la­tach w książ­ce „I bo­ję się snów”) – kosz­ma­ry sen­ne ustą­pi­ły. Prze­ra­ża­ją­ce wspo­mnie­nia, któ­re nie zo­sta­ły uzdro­wio­ne i prze­pra­co­wa­ne mo­gą stać się ba­ga­żem ob­cią­ża­ją­cym na­stęp­ne po­ko­le­nia. Cza­sem do­pie­ro gło­śne na­zwa­nie cier­pie­nia po­zwa­la je oswo­ić, ja­koś się z nim po­go­dzić. W tym nu­me­rze „Dro­gi” po­dej­mu­je­my trud­ny te­mat ra­dze­nia so­bie przez nas wszyst­kich z wo­jen­ną trau­mą.

Ci, któ­rzy prze­ży­li II woj­nę świa­to­wą opo­wia­da­ją, że naj­gor­szy był strach i nie­pew­ność, co przy­nie­sie ju­tro. Lu­dzie zni­ka­li na­gle pod­czas ła­pa­nek, pa­no­wał głód i bie­da. Woj­na wy­wró­ci­ła do gó­ry no­ga­mi zna­ny świat. To, co jesz­cze wczo­raj by­ło pew­ni­kiem, dzi­siaj nie mia­ło już ra­cji by­tu. Na­su­wa­ją się py­ta­nia: dla­cze­go i ja­kim pra­wem za­bra­no lu­dziom mło­dość, ro­dzi­nę, pra­cę, ma­ją­tek, ra­dość ży­cia, da­jąc w za­mian cier­pie­nie, ból, strach, a przede wszyst­kim śmierć?

Świat jest po­grą­żo­ny w woj­nie, bo za­tra­cił po­kój – po­wie­dział pa­pież Fran­ci­szek w sa­mo­lo­cie pod­czas po­dró­ży do Pol­ski. Wo­bec de­struk­cyj­nej si­ły woj­ny czło­wiek jest cał­ko­wi­cie bez­bron­ny. Dla­te­go pa­mię­taj­my, że woj­na i po­kój ro­dzą się w gło­wie, w ser­cu, w tym co i jak mó­wi­my, a przede wszyst­kim... w sto­sun­ku do dru­gie­go czło­wie­ka.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go