DIY na Walentynki

Wa­len­tyn­ki to czas wzmo­żo­ne­go oka­zy­wa­nia so­bie uczuć. Jak zro­bić to w nie­ty­po­wy spo­sób i czym ob­da­ro­wać uko­cha­ną oso­bę? Oto kil­ka po­my­słów.

Hi­sto­ria mi­ło­sne­go świę­ta Czy wiesz, skąd wzię­ły się Wa­len­tyn­ki? Ob­cho­dzo­ne co ro­ku 14 lu­te­go świę­to za­ko­cha­nych ma swo­je ko­rze­nie już w sta­ro­żyt­nym Rzy­mie. To wła­śnie w tym cza­sie pta­ki łą­czy­ły się w pa­ry. Był to znak, że przy­ro­da bu­dzi się do ży­cia. Rzy­mia­nie ob­cho­dzi­li wte­dy tzw. lu­per­ka­lia, czy­li świę­to bo­ga płod­no­ści Fau­nu­sa Lu­per­cu­sa. Kie­dy chrze­ści­jań­stwo sta­ło się re­li­gią do­mi­nu­ją­cą, w 496 r. pa­pież Ge­la­zy wpro­wa­dził do ka­len­da­rza li­tur­gicz­ne­go wspo­mnie­nie św. Wa­len­te­go, mę­czen­ni­ka. Ty­siąc lat póź­niej pa­pież Alek­san­der VI ogło­sił św. Wa­len­te­go pa­tro­nem za­ko­cha­nych.

Już w śre­dnio­wie­czu mło­dzi ob­da­ro­wy­wa­li sie­bie pre­zen­ta­mi i po­da­run­ka­mi. Do dziś prze­trwa­ła ta wy­jąt­ko­wa tra­dy­cja. Wy­sy­ła­nie mi­ło­snych wier­szy­ków, ano­ni­mo­wych li­stów z wy­zna­niem uczuć, pod­pi­sa­nych „Twój Wa­len­ty” a tak­że słod­kich pre­zen­tów – za­ko­cha­ne ser­ca są bar­dzo kre­atyw­ne.

foto_01-03_03-2016

Rand­ko­wy sa­vo­ir-vi­vre

Nie opo­wia­daj o swo­ich kom­plek­sach – nikt nie lu­bi słu­chać, ja­kie wa­dy w so­bie do­strze­gasz. Nie mów: „Pa­so­wa­ło­by mi tro­chę schud­nąć” czy „Nie­któ­rzy mó­wią, że mam za du­ży nos”. Pa­mię­taj, je­śli chło­pak już się z to­bą umó­wił, to zna­czy, że dla nie­go je­steś wy­jąt­ko­wa.

Przyj­muj kom­ple­men­ty – je­śli chło­pak mó­wi ci, że masz pięk­ną su­kien­kę, nie mów: „A to ta­ka zwy­kła su­kien­ka”.

Przyj­mo­wa­nie kom­ple­men­tów to sztu­ka. Gdy usły­szysz mi­łe sło­wa, po pro­stu po­dzię­kuj i się uśmiech­nij.

Nie mów za du­żo – ga­dul­stwo na pew­no nie jest wska­za­ne na pierw­szej rand­ce. Mój ta­to za­wsze mi po­wta­rzał: „Ko­bie­ta ma być ta­jem­ni­cą”. Je­śli opo­wiesz o so­bie za du­żo, mo­żesz swo­ją sym­pa­tię po pro­stu przy­tło­czyć wła­sną oso­bą. Po­zo­staw ma­ły nie­do­syt na ko­lej­ne spo­tka­nie.

Du­żo się uśmie­chaj – pa­mię­taj, że szcze­ry i praw­dzi­wy uśmiech jest jak ma­gnes – przy­cią­ga i do­da­je uro­ku oso­bi­ste­go. Dzię­ki uśmie­cho­wi na pew­no bę­dziesz czuć się pew­niej i pięk­niej.

 

oprac. Aga­ta Goł­da

 

Jak mówić „NIE!”?

Czy wiesz, że mo­żesz oprzeć się pre­sji, by współ­żyć przed ślu­bem? Je­steś w sta­nie prze­ciw­sta­wić się na­ci­skom ze stro­ny ko­le­gów czy me­diów i je­steś w sta­nie wy­trwać w swo­im po­sta­no­wie­niu o abs­ty­nen­cji sek­su­al­nej. Czy­stość jest moż­li­wa – jed­nak nie zda­rzy się tak po pro­stu. Po­ni­żej znaj­dziesz li­stę spraw­dzo­nych spo­so­bów, któ­re mo­gą po­móc w trzy­ma­niu się wy­zna­czo­nej ścież­ki.

1. Zbu­duj struk­tu­rę wspar­cia i wza­jem­nej od­po­wie­dzial­no­ści

Po­szu­kaj ró­wie­śni­ków, któ­rzy ma­ją ta­kie sa­me prze­ko­na­nia w kwe­stii sek­su jak ty i trzy­maj się z ni­mi. Nie mu­sisz być sam w swo­im zma­ga­niu o ży­cie w czy­sto­ści. Przy­ja­cie­le od­da­ni tej sa­mej spra­wie są two­ją naj­lep­szą stra­te­gią obro­ny przed zły­mi de­cy­zja­mi. (…) Szu­kaj wspar­cia u in­nych. Miej w swo­im oto­cze­niu lu­dzi, od któ­rych bę­dziesz gotowy/gotowa usły­szeć nie­wy­god­ne py­ta­nia na te­mat two­je­go ży­cia i two­ich wy­bo­rów w dzie­dzi­nie sek­su­al­nej. To mo­gą być przy­ja­cie­le, pa­stor lub dusz­pa­sterz mło­dzie­żo­wy, na­uczy­cie­le czy ktoś, kto ma du­żo mą­dro­ści ży­cio­wej. Ota­czaj się ludź­mi, któ­rzy po­mo­gą ci wy­zna­czyć gra­ni­ce i bę­dą ci to­wa­rzy­szyć na dro­dze do za­cho­wa­nia czy­sto­ści.

foto_01-02_03-2016

2. Ustal ja­sne gra­ni­ce, za­nim bę­dziesz ich po­trze­bo­wać

Czy wiesz, że two­je cia­ło nie prze­sta­nie od­czu­wać pra­gnień sek­su­al­nych? Są one na­tu­ral­ne i prze­zna­czo­ne do prze­ży­wa­nia in­tym­no­ści w kon­tek­ście od­da­nej re­la­cji mał­żeń­skiej. Tak zo­sta­li­śmy za­pro­jek­to­wa­ni. Ale do­brze zda­wać so­bie spra­wę z te­go, że je­śli po­zwa­la­my na roz­bu­dza­nie tych pra­gnień, np. po­przez czu­ły do­tyk al­bo oglą­da­nie ero­tycz­nych scen, to trud­no bę­dzie je póź­niej po­wstrzy­mać. Ustal dla sie­bie ja­sne gra­ni­ce w swo­im po­stę­po­wa­niu, czy­li wcze­śniej zde­cy­duj, jak bę­dziesz się za­cho­wy­wał, za­nim coś się wy­da­rzy. Na przy­kład, je­śli chcesz unik­nąć wcią­gnię­cia się w oglą­da­nie por­no­gra­fii, mo­żesz po­sta­no­wić, że nie bę­dziesz prze­sia­dy­wał sam na sam z kom­pu­te­rem, a w swo­im po­ko­ju bę­dziesz zo­sta­wiał otwar­te drzwi. Al­bo że­by unik­nąć po­ku­sy zbyt­nie­go fi­zycz­ne­go za­an­ga­żo­wa­nia ze swo­ją sym­pa­tią, mo­że­cie usta­lić za­sa­dę, że nie bę­dzie­cie prze­by­wać tyl­ko sa­mi we dwo­je w do­mu, w miesz­ka­niu, sa­mo­cho­dzie czy gdzie­kol­wiek, gdzie mo­gli­by­ście za­po­mnieć o swo­ich za­sa­dach.

3. Spisz swo­je zo­bo­wią­za­nie

Po­święć chwi­lę na za­pi­sa­nie swo­je­go zo­bo­wią­za­nia, że chcesz żyć w przed­mał­żeń­skiej abs­ty­nen­cji sek­su­al­nej. Niech two­je ser­ce bę­dzie chro­nio­ne przez twój umysł. A kie­dy bę­dziesz w ro­man­tycz­nej re­la­cji, mo­żesz rów­nież spi­sać, ja­kie kon­kret­ne gra­ni­ce chcesz utrzy­mać, je­śli cho­dzi o fi­zycz­ne za­an­ga­żo­wa­nie. W za­pi­sy­wa­niu na­szych zo­bo­wią­zań czar­no na bia­łym tkwi praw­dzi­wa si­ła.

4. Po­proś Bo­ga o po­moc

Być mo­że wy­bra­łeś ścież­kę czy­sto­ści, bo chcesz się po­do­bać Bo­gu, ale czy roz­ma­wia­łeś z Nim o tym? Czy przy­sze­dłeś do Nie­go, pro­sząc Go o po­moc w wy­trwa­niu w swej de­cy­zji? Two­ja mo­dli­twa mo­że brzmieć np. tak: Je­zu, nasz PANIE, po­trze­bu­ję Two­jej po­mo­cy. Sam/sama so­bie nie po­ra­dzę. Daj mi si­łę, moc od Cie­bie, by żyć w czy­sto­ści sek­su­al­nej. (…) Bóg mo­że dać ci tę si­łę, któ­ra jest ci po­trzeb­na, byś wy­trwał w swo­im po­sta­no­wie­niu. Po­proś Go o nią!

5. Po­cze­kaj z roz­wi­ja­niem ro­man­tycz­nych re­la­cji

Ba­da­nia do­wo­dzą, że im na­sto­lat­ki są młod­sze, gdy za­czy­na­ją uma­wiać się na rand­ki, tym więk­sze jest praw­do­po­do­bień­stwo, że zbyt wcze­śnie roz­pocz­ną współ­ży­cie. Po­mię­dzy dwoj­giem lu­dzi spo­ty­ka­ją­cych się ze so­bą wy­twa­rza się bli­skość emo­cjo­nal­na i fi­zycz­na. Hor­mo­ny zo­sta­ją po­bu­dzo­ne i za­czy­na­ją dzia­łać co­raz sil­niej. Wśród na­sto­lat­ków, któ­rzy za­czy­na­ją rand­ko­wać w wie­ku 12 lat, aż 91 proc. bę­dzie mia­ło za so­bą ini­cja­cję sek­su­al­ną przed ukoń­cze­niem szko­ły śred­niej. Dla po­rów­na­nia, dla tych, któ­rzy za­cze­ka­ją z cho­dze­niem do 15. ro­ku ży­cia, bę­dzie to 40 proc. A pro­cent ten ma­le­je aż do 20 w przy­pad­ku szes­na­sto­lat­ków. Wnio­sek jest więc pro­sty: za­cze­kaj z uma­wia­niem się z płcią prze­ciw­ną, a bę­dzie to po­moc­ne w za­cho­wa­niu przed­mał­żeń­skiej czy­sto­ści sek­su­al­nej.

 

Josh McDo­well i Erin Da­vis

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Hiacynta i Franciszek

20 lu­te­go bł. Hia­cyn­ty i Fran­cisz­ka Mar­to (Hia­cyn­ta ur. 11.031910, zm. 20.02.1920, Fran­ci­szek ur. 11.06.1908, zm. 4.04.1919)

ŻYCIE: Fran­ci­szek i Hia­cyn­ta to ro­dzeń­stwo. Uro­dzi­li się w wio­sce Al­ju­strel, le­żą­cej w gmi­nie Fa­ti­ma w Por­tu­ga­lii. Ro­dzi­ce, pro­ści pa­ste­rze, prze­ka­za­li im swo­ją wia­rę i na­uczy­li od­ma­wiać ró­ża­niec. Fran­ci­szek i Hia­cyn­ta by­li naj­młod­szy­mi z ro­dzeń­stwa. Po­ma­ga­li ro­dzi­com, pa­sąc owce. To wła­śnie ich oraz ich ku­zyn­kę Łu­cję (ur. 22.03.1907), wy­bra­ła Mat­ka Bo­ża, któ­ra po raz pierw­szy po­ka­za­ła się trój­ce pa­stusz­ków 13 ma­ja 1917. W cza­sie te­go nie­ziem­skie­go spo­tka­nia Mat­ka Bo­ża po­pro­si­ła dzie­ci o od­ma­wia­nie ró­żań­ca w in­ten­cji po­ko­ju na świe­cie. Umó­wi­ła się też z ni­mi na sześć ko­lej­nych spo­tkań w tym sa­mym miej­scu i o tej sa­mej po­rze. Spo­tka­nia zo­sta­ły wy­zna­czo­ne na trzy­na­ste­go dnia każ­de­go mie­sią­ca. Dzie­ci z nie­zwy­kłą pro­sto­tą i wia­rą za­re­ago­wa­ły na proś­bę Mat­ki Bo­żej. Za­czę­ły się go­rą­co mo­dlić, umar­twiać i, oczy­wi­ście, przy­cho­dzi­ły na ko­lej­ne spo­tka­nia. Hi­sto­ria ob­ja­wień fa­tim­skich jest jak opo­wieść przy­go­do­wa. Jest w niej nie­do­wie­rza­nie pro­bosz­cza i ma­my Łu­cji w ob­ja­wie­nia i wresz­cie aresz­to­wa­nie dzie­ci przez wój­ta. Są zna­ki wi­dzia­ne przez lu­dzi, któ­rzy do­wie­dzie­li się o ob­ja­wie­niach i co­raz licz­niej wraz z Hia­cyn­tą, Łu­cją i Fran­cisz­kiem przy­by­wa­li na ich miej­sce. 13 sierp­nia tłu­my lu­dzi usły­sza­ły grzmot, zo­ba­czy­ły bły­ska­wi­cę i chmu­rę, któ­ra ufor­mo­waw­szy się wo­kół drze­wa, unio­sła się i zni­kła. Z ko­lei 13 paź­dzier­ni­ka kil­ka­dzie­siąt ty­się­cy lu­dzi by­ło świad­ka­mi cu­dow­ne­go zja­wi­ska: srebr­na tar­cza sło­necz­na za­czę­ła się ob­ra­cać wo­kół wła­snej osi, za­trzy­ma­ła się na chwi­lę i za­czę­ła po­now­nie ob­ra­cać.

foto_01-01_03-2016

HIACYNTA, FRANCISZEK I PAN BÓG: W ce­lu okre­śle­nia re­la­cji łą­czą­cej Fran­cisz­ka i Pa­na Bo­ga naj­le­piej przy­to­czyć sło­wa Ja­na Paw­ła II: „W je­go ży­ciu do­ko­nu­je się prze­mia­na, któ­rą mo­gli­by­śmy na­zwać ra­dy­kal­ną; prze­mia­na z pew­no­ścią nie­zwy­kła u dziec­ka w je­go wie­ku. Fran­ci­szek po­dej­mu­je głę­bo­kie ży­cie du­cho­we, któ­re wy­ra­ża się w wy­trwa­łej i żar­li­wej mo­dli­twie, osią­ga­ją­cej szczyt praw­dzi­we­go zjed­no­cze­nia mi­stycz­ne­go z Bo­giem. To ona też pro­wa­dzi go do stop­nio­we­go oczysz­cze­nia du­cho­we­go po­przez wy­rze­ka­nie się przy­jem­no­ści, a na­wet nie­win­nych za­baw dzie­cię­cych”. Z ko­lei Hia­cyn­ta po ob­ja­wie­niach Ma­ryi bar­dzo prze­ję­ła się grzesz­ni­ka­mi. Mo­dli­ła się w ich in­ten­cji i po­ku­to­wa­ła. W co­dzien­nej mo­dli­twie nie za­po­mi­na­ła tak­że o dwóch in­nych bli­skich jej ser­cu in­ten­cjach: Oj­cu Świę­tym i po­ko­ju na świe­cie.

ŚLADY: W 1919 r. w miej­scu ob­ja­wień roz­po­czę­to bu­do­wę Ka­pli­cy Ob­ja­wień, a w 1928 r. Ba­zy­li­ki Mat­ki Bo­skiej Ró­żań­co­wej w Fa­ti­mie. Dzi­siaj nie ma chrze­ści­ja­ni­na, któ­ry nie sły­szał­by o ob­ja­wia­niach Mat­ki Bo­żej Ró­żań­co­wej w Por­tu­ga­lii, a sa­mą Fa­ti­mę co ro­ku od­wie­dza kil­ka mi­lio­nów piel­grzy­mów.

CUDA: Cu­dem, któ­ry przy­czy­nił się do be­aty­fi­ka­cji Hia­cyn­ty i Fran­cisz­ka, by­ło nie­wy­tłu­ma­czal­ne z me­dycz­ne­go punk­tu wi­dze­nia uzdro­wie­nie Por­tu­gal­ki Ma­rii Emi­lii San­tos. Przez 22 la­ta le­ża­ła spa­ra­li­żo­wa­na w łóż­ku. Cu­dow­ne uzdro­wie­nie na­stą­pi­ło 20 lu­te­go 1989 r. w rocz­ni­cę śmier­ci Hia­cyn­ty. Ma­ria Emi­la te­go wła­śnie dnia wsta­ła z łóż­ka i za­czę­ła cho­dzić.

ODKRYCI DLA KOŚCIOŁA: 13.05.2000 r. Jan Pa­weł II ogło­sił ro­dzeń­stwo bło­go­sła­wio­ny­mi. Był to pierw­szy raz w hi­sto­rii, gdy za­szczy­tu te­go do­stą­pi­ły dzie­ci, nie­bę­dą­ce mę­czen­ni­ka­mi. W uro­czy­stej Mszy św. brał udział aż mi­lion wier­nych.

ZOBACZ/PRZECZYTAJ: Po­le­cam książ­kę Alek­san­dry Mu­rzań­skiej Fa­ti­ma. Hi­sto­ria ob­ja­wień, któ­re zmie­ni­ły świat (Ra­fa­el), do któ­rej do­łą­czo­ny jest film, po­ka­zu­ją­cy fa­scy­nu­ją­cą hi­sto­rię ob­ja­wień ma­ryj­nych z po­cząt­ku XX w.

 

Aga­ta Goł­da

Wstępniak

Magda Guziak-NowakDro­dzy Czy­tel­ni­cy!

Po kar­na­wa­le wcho­dzi­my po­wo­li w kli­mat Wiel­kie­go Po­stu, a więc w bie­żą­cym nu­me­rze tro­chę się wy­ci­sza­my. Pro­po­nu­je­my Wam na przy­kład wyj­ście do ki­na na gra­ną wła­śnie Ber­na­det­tę, roz­strzy­ga­my spór mię­dzy po­stem i wstrze­mięź­li­wo­ścią i na­wet wy­wiad o mo­dzie z Jo­an­ną Tor-Gaz­dą pa­su­je do ca­ło­ści, gdyż roz­mów­ca za­ra­ża nas ideą slow fa­shion.
Czy­li zwol­nij czło­wie­ku i po­patrz z roz­my­słem na to, co cię ota­cza.

Wa­szej uwa­dze po­le­cam tak­że tekst „Jak mó­wić nie?!”. To frag­ment do­brej książ­ki, nad któ­rą „Dro­ga” ma pa­tro­nat. Jed­nym z jej au­to­rów jest Josh McDo­well, ame­ry­kań­ski mów­ca, mąż i oj­ciec. Od wie­lu lat dzie­li się swo­ją wie­dzą, aby – mó­wiąc wprost – uchro­nić nas przed pod­ję­ciem nie­prze­my­śla­nych de­cy­zji.

Re­da­gu­jąc ar­ty­kuł, przy­po­mi­na­łam so­bie zna­jo­me mał­żeń­stwa i ro­dzi­ny, o któ­rych wiem, że współ­ży­cie by­ło u nich za­re­zer­wo­wa­ne na „po ślu­bie”.

Wiem, bo wie­lu z nich ko­rzy­sta­ło z za­sa­dy McDo­wel­la, aby zna­leźć śro­do­wi­sko osób, któ­re po­dzie­la­ją ich po­glą­dy i się wza­jem­nie wspie­rać w prze­zwy­cię­ża­niu kło­po­tów i po­kus. Dziś WSZYSTKIE te mał­żeń­stwa są szczę­śli­we. Czy mo­że być lep­sza re­ko­men­da­cja, aby po­cze­kać? I jesz­cze Wa­len­tyn­ki! Kie­dyś ich nie zno­si­łam – de­ner­wo­wa­ły mnie wszech­obec­ne ser­dusz­ka i ko­mer­cja. Dziś pa­trzę na nie z przy­mru­że­niem oka, ale chy­ba tro­chę je po­lu­bi­łam. Za­tem z oka­zji te­go prze­mi­łe­go świę­ta ży­czę Wam ory­gi­nal­nych li­ści­ków od Wa­len­te­go i mi­ło­ści. Tej Praw­dzi­wej.
Mi­łej lek­tu­ry!

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny