Nadużywanie leków

Współ­cze­sny czło­wiek uwie­rzył w nie­ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści ta­ble­tek. Pro­blem w tym, że nad­mier­ne ły­ka­nie ta­ble­tek nie roz­wią­zu­je pro­ble­mów, a two­rzy no­we.

Szyb­kie tem­po ży­cia, trud­ne sy­tu­acje ży­cio­we (np. za­wód mi­ło­sny, nie­po­wo­dze­nia w na­uce), stres i prze­mę­cze­nie to po­wo­dy, dla któ­rych szu­ka­my uko­je­nia w roz­ma­itych me­dy­ka­men­tach. In­ny­mi przy­czy­na­mi są cie­ka­wość, po­szu­ki­wa­nie wra­żeń czy pre­sja ró­wie­śni­ków. Tym­cza­sem ce­ną za do­bre sa­mo­po­czu­cie, moc­ny sen i spo­kój mo­że być przedaw­ko­wa­nie, za­tru­cie, a w dal­szej per­spek­ty­wie – uza­leż­nie­nie od le­ków.

Z sza­cun­ków Ośrod­ka Mo­ni­to­ro­wa­nia i Ba­da­nia Nie­po­żą­da­nych Dzia­łań Le­ków w Kra­ko­wie wy­ni­ka, że je­śli pa­cjent przyj­mu­je pięć róż­nych spe­cy­fi­ków, to w 88 proc. przy­pad­ków któ­ryś za­dzia­ła nie tak, jak po­wi­nien.

foto_01-03_17-2015

Szyb­ciej i pro­ściej

Za­miast wal­czyć z przy­czy­ną cho­ro­by, ma­ją­cej nie­rzad­ko pod­ło­że psy­chicz­ne, sku­pia­my się na far­ma­ceu­tycz­nym uśmie­rza­niu jej skut­ków. Tak jest szyb­ciej i pro­ściej. Na­ma­wia­ją nas do te­go su­ge­styw­ne re­kla­my i sze­ro­ka do­stęp­ność pre­pa­ra­tów, któ­re bez pro­ble­mu moż­na na­być w kio­sku, skle­pie osie­dlo­wym czy na sta­cji ben­zy­no­wej. Po­la­cy nad­uży­wa­ją zwłasz­cza środ­ków prze­ciw­bó­lo­wych, ste­ry­dów, le­ków na­sen­nych, uspo­ka­ja­ją­cych, prze­czysz­cza­ją­cych, pre­pa­ra­tów wi­ta­mi­no­wych, a tak­że – co jest szcze­gól­nie groź­ne – sub­stan­cji psy­cho­tro­po­wych (w tym an­ty­de­pre­san­tów). Nie­po­ko­ją­ce, że w spo­ży­ciu środ­ków prze­ciw­bó­lo­wych zaj­mu­je­my trze­cie miej­sce na świe­cie po miesz­kań­cach USA i Fran­cji.

Po­ten­cjal­ne szko­dy

Wpraw­dzie me­dy­ka­men­ty do­pusz­czo­ne do ob­ro­tu w Pol­sce są do­kład­nie prze­ba­da­ne, a więc teo­re­tycz­nie po­win­ny być bez­piecz­ne, to jed­nak pro­blem tkwi w nie­umie­jęt­nym po­słu­gi­wa­niu się ni­mi. Cho­dzi o przyj­mo­wa­nie le­ku w nie­od­po­wied­ni spo­sób al­bo le­ku nie­wła­ści­wie prze­cho­wy­wa­ne­go. Na­wet je­śli u osób nad­uży­wa­ją­cych środ­ki far­ma­ceu­tycz­ne nie wy­stę­pu­ją ob­ja­wy uza­leż­nie­nia, to za­war­te w le­kach tok­sy­ny mo­gą wy­wo­łać w or­ga­ni­zmie znacz­ne szko­dy.

Skraj­nym przy­kła­dem nad­uży­cia le­ków jest przy­pa­dek ko­bie­ty do­tknię­tej oste­opo­ro­zą, nad­ci­śnie­niem i zwy­rod­nie­niem sta­wów. Le­czy­ła się ona u kil­ku le­ka­rzy na­raz (reu­ma­to­log, or­to­pe­da, le­karz ro­dzin­ny), a każ­dy prze­pi­sy­wał jej okre­ślo­ne le­ki. Do­dat­ko­wo do­ku­py­wa­ła so­bie środ­ki prze­ciw­bó­lo­we, o któ­rych usły­sza­ła w te­le­wi­zji. Ogó­łem za­ży­wa­ła czte­ry pre­pa­ra­ty z tej sa­mej gru­py le­ków prze­ciw­za­pal­nych. Ich łącz­na daw­ka kil­ka­krot­nie prze­kro­czy­ła nor­mę, a le­ki prze­ciw­bó­lo­we we­szły w in­te­rak­cję z pre­pa­ra­ta­mi kar­dio­lo­gicz­ny­mi, co wy­wo­ła­ło obrzę­ki nóg. W ap­te­ce na­by­ła więc je­den z re­kla­mo­wa­nych środ­ków na zmę­cze­nie dol­nych koń­czyn. By­ło to już ra­zem 12 le­ków. In­te­rak­cje tych sub­stan­cji spo­wo­do­wa­ły krwo­tok, a ko­bie­ta tra­fi­ła do szpi­ta­la. Nie uda­ło się jej ura­to­wać.

Roz­są­dek!

W do­bie wszech­obec­nych re­klam i prze­ści­ga­nia się firm far­ma­ceu­tycz­nych w wy­my­śla­niu co­raz to now­szych pre­pa­ra­tów, ofe­ro­wa­nych ja­ko pa­na­cea na wszel­kie do­le­gli­wo­ści, na­le­ży za­cho­wać zdro­wy roz­są­dek. Le­ki po­ma­ga­ją tyl­ko wte­dy, gdy sto­su­je­my je wła­ści­wie, tj. ade­kwat­nie do do­le­gli­wo­ści i w od­po­wied­nich daw­kach.

 

Piotr T. No­wa­kow­ski
Au­tor jest wy­kła­dow­cą Wy­dzia­łu Za­miej­sco­we­go Pra­wa i Na­uk o Spo­łe­czeń­stwie KUL w Sta­lo­wej Wo­li

 

Poznaję język mózgu

Kin­ga Pa­na­sie­wicz z Hru­bie­szo­wa ma 19 lat, a jej imie­niem zo­sta­ła na­zwa­na aste­ro­ida. Pro­wa­dzi wła­sne ba­da­nia nad mó­zgiem, współ­pra­cu­je ze sła­wa­mi na­uki i wy­gry­wa mię­dzy­na­ro­do­we kon­kur­sy.

Jak to jest mieć 19 lat i być praw­dzi­wym na­ukow­cem?

– Nie chcia­ła­bym mó­wić o so­bie, że je­stem praw­dzi­wym na­ukow­cem. Nie skoń­czy­łam stu­diów i nie mam du­że­go do­rob­ku na­uko­we­go.

Ale ba­da­nia pro­wa­dzisz.

– Zga­dza się. Na po­cząt­ku by­ło to dla mnie czymś nie­sa­mo­wi­tym, nie z te­go świa­ta. Te­raz już się przy­zwy­cza­iłam i na­wet ty­tuł na­ukow­ca mnie nie pe­szy. Trak­tu­ję to nor­mal­nie, jak każ­de in­ne za­ję­cie czy hob­by. Zaj­mu­jesz się czymś, o czym więk­szość z nas nie ma zie­lo­ne­go po­ję­cia.

foto_01-02_17-2015

Cze­go do­ty­czą Two­je ba­da­nia?

– Mo­je ba­da­nia ro­bią wra­że­nie na oso­bach nie­zwią­za­nych z neu­ro­bio­lo­gią, po­dob­nie jak mi im­po­nu­ją pra­ce in­ży­nie­ryj­ne. Kie­dy coś po­zna­je­my bli­żej, czar pry­ska i oka­zu­je się, że to nie jest aż tak skom­pli­ko­wa­ne. Ba­dam mózg. Je­go ko­mór­ki ma­ją zdol­ność ge­ne­ro­wa­nia im­pul­sów elek­trycz­nych. Te wy­ła­do­wa­nia elek­trycz­ne nie są przy­pad­ko­we, ale za­cho­wu­ją się w spo­sób zsyn­chro­ni­zo­wa­ny. Je­że­li na po­wierzch­ni gło­wy roz­mie­ści­my elek­tro­dy, dzię­ki urzą­dze­niu zwa­nym elek­tro­en­ce­fa­lo­gra­fem mo­że­my uzy­skać za­pis fal mó­zgu w for­mie gra­ficz­nej. EEG re­je­stru­je ak­tyw­ność fal mó­zgu, któ­re mo­gą mieć róż­ne czę­sto­tli­wo­ści. Mo­że­my je na­zwać ję­zy­kiem mó­zgu, w któ­rym po­szcze­gól­ne je­go re­gio­ny roz­ma­wia­ją ze so­bą, ko­mu­ni­ku­ją się i wy­mie­nia­ją in­for­ma­cje. Wszyst­ko po to, że­by ob­raz świa­ta, ja­ki od­bie­ra­my, i to, co ro­bi­my, by­ło spój­ne. Trud­no by­ło­by nam funk­cjo­no­wać, gdy­by­śmy naj­pierw od­bie­ra­li bodź­ce słu­cho­we, a do­pie­ro po­tem re­je­stro­wa­li ob­raz. W wie­lu cho­ro­bach neu­ro­lo­gicz­nych, np. w schi­zo­fre­nii, ko­mu­ni­ka­cja mię­dzy ko­mór­ka­mi jest za­bu­rzo­na. W mo­im pro­jek­cie ba­da­łam, czy da się zmu­sić ko­mór­ki do te­go, aby wy­mie­nia­ły mię­dzy so­bą im­pul­sy w spo­sób syn­chro­nicz­ny. Za­pro­jek­to­wa­łam te­ra­pię, któ­rą mo­że­my za­li­czyć do gru­py te­ra­pii ko­gni­tyw­no- -be­ha­wio­ral­nych.

I co z te­go wszyst­kie­go wy­ni­kło?

– Oka­za­ło się, że mo­je ćwi­cze­nia wspo­ma­ga­ły in­te­rak­cję po­mię­dzy wy­spe­cja­li­zo­wa­ny­mi ośrod­ka­mi w mó­zgu, a to spra­wia­ło, że po­pra­wia­ły się zdol­no­ści po­znaw­cze osób ba­da­nych.

Pro­jekt na­uko­wo-edu­ka­cyj­ny ADAMED Smar­tUP skie­ro­wa­ny jest do uczniów gim­na­zjów i szkół po­nad­gim­na­zjal­nych. Ma on na ce­lu po­pu­la­ry­za­cję na­uk ści­słych i przy­rod­ni­czych oraz wspar­cie roz­wo­ju pa­sji i za­in­te­re­so­wań szcze­gól­nie uzdol­nio­nej mło­dzie­ży. We wrze­śniu ru­sza dru­ga edy­cja pro­gra­mu, w któ­rej na lau­re­atów cze­kać bę­dzie wy­jazd na in­no­wa­cyj­ny obóz na­uko­wy oraz sty­pen­dium na­uko­we do­sto­so­wa­ne do in­dy­wi­du­al­nych po­trzeb. Wię­cej szcze­gó­łów na ten te­mat zna­leźć moż­na na stro­nie www.adamedsmartup.pl

 

Roz­ma­wia­ła Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Warto chodzić na WDŻ!

Wy­cho­wa­nie do ży­cia w ro­dzi­nie (WDŻ) to szkol­ny, ale nie­obo­wiąz­ko­wy przed­miot. Bez ocen, więc nie pod­cią­gnie śred­niej. Czy mi­mo to dasz się na­mó­wić na roz­mo­wy o pa­sjach, ma­rze­niach i pierw­szych związ­kach?

De­kla­ra­cję uczęsz­cza­nia (lub nie) na WDŻ trze­ba pod­pi­sać na po­cząt­ku wrze­śnia. W wie­lu szko­łach za­ję­cia te od­by­wa­ją się na pierw­szej lub ostat­niej lek­cji, gdy al­bo chcia­ło­by się po­spać, al­bo iść już do do­mu... Mi­mo to wie­lu uczniów cho­dzi na nie z przy­jem­no­ścią. I mó­wią, że war­to.

foto_01-01_17-2015

Na „czwó­rę”

Że­by nie by­ło, że to sło­wa bez po­kry­cia, rzu­ci­my kil­ko­ma licz­ba­mi. Jak pew­nie wie­cie, za kształt pol­skie­go sys­te­mu edu­ka­cji od­po­wia­da Mi­ni­ster­stwo Edu­ka­cji Na­ro­do­wej (MEN).

To ono de­cy­du­je o tym, ile jest pol­skie­go, ma­te­ma­ty­ki i wf-u, ile spraw­dzia­nów moż­na mieć w jed­nym ty­go­dniu, ja­kie lek­tu­ry trze­ba prze­czy­tać itd.

MEN po­sta­no­wił spraw­dzić, czy lek­cje WDŻ, któ­re od­by­wa­ją się w na­szych szko­łach od 1998 r., po­do­ba­ją się uczniom i są dla nich przy­dat­ne. Ba­da­nia w tym za­kre­sie zle­cił In­sty­tu­to­wi Ba­dań Edu­ka­cyj­nych, któ­ry w lip­cu br. przed­sta­wił wy­ni­ki. Oka­zu­je się, że w prze­szło­ści (w gim­na­zjum) na za­ję­cia uczęsz­cza­ło 87 proc. dzi­siej­szych 18-lat­ków. Aż 62 proc. gim­na­zja­li­stów i 71 proc. uczniów szkół po­nad­gim­na­zjal­nych oce­ni­ło WDŻ co naj­mniej na „czwór­kę”. Że­by nie by­ło cu­kier­ko­wo – ja­sne, na pew­no są szko­ły, w któ­rych za­ję­cia te są ma­ło cie­ka­we.

Wie­le jed­nak za­le­ży od współ­pra­cy na­uczy­cie­la i… uczniów.

Roz­mo­wy o ży­ciu

Pa­ni Ka­ta­rzy­na Świe­rzew­ska jest na­uczy­ciel­ką WDŻ w gim­na­zjum w Kra­ko­wie. Prze­ko­nu­je, że za­ję­cia in­spi­ru­ją do roz­mów z ró­wie­śni­ka­mi i ro­dzi­ca­mi, a przede wszyst­kim do za­sta­no­wie­nia się nad tym:

  • jak chcę, by wy­glą­dał mój zwią­zek z dru­gą oso­bą?
  • kim chcę być w przy­szło­ści?
  • co chcę ro­bić za kil­ka lat?
  • ja­kie mam pa­sje, w czym je­stem do­bry i co spra­wia mi w ży­ciu fraj­dę?

Prze­ko­nu­je, że WDŻ to nie tyl­ko roz­mo­wy o za­ko­cha­niu, sek­su­al­no­ści i związ­kach. – To tak­że czas na po­ga­węd­ki o roz­wo­ju oso­bi­stym, ma­rze­niach, po­my­słach na swo­je ży­cie, czas, by się „wy­ga­dać”. To z jed­nej stro­ny kon­kret­na wie­dza, a z dru­giej otwar­cie się na głos ucznia, wy­słu­cha­nie go i doj­ście do wspól­nych wnio­sków – za­pew­nia pa­ni Ka­sia.

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Wstępniak

Dro­dzy Czy­tel­ni­cy!

Magda Guziak-Nowak

Hej!

Wi­taj­cie po wa­ka­cjach – mam na­dzie­ję, że nie­za­po­mnia­nych i fan­ta­stycz­nych. W tym ro­ku Pan Bóg nie szczę­dził nam słoń­ca. I do­brze – wspo­mnie­nia upa­łów ogrze­ją nas w chłod­niej­sze wie­czo­ry.

No­wy rok szkol­ny za­czy­na­my od wla­nia do ba­ku naj­wyż­szej ja­ko­ści pa­li­wa, czy­li od… mo­dli­twy. Kto je­śli nie Pan Bóg mo­że nam dać naj­lep­sze po­zna­nie te­go świa­ta? Prze­cież On sam go stwo­rzył i po­ukła­dał.

Fi­zy­ka, che­mia i ma­te­ma­ty­ka nie ma­ją więc przed Nim żad­nych ta­jem­nic. Pew­nie zna się tak­że na or­to­gra­fii i ję­zy­kach.:) Bo wie­cie… Je­śli nie prze­czy­ta­cie jed­ne­go ar­ty­ku­łu z naj­now­szej „Dro­gi” al­bo dwóch ar­ty­ku­łów, al­bo na­wet żad­ne­go (!), świat praw­do­po­dob­nie się nie za­wa­li. Ale kie­dy za­po­mni­my o mo­dli­twie – Wy i ja – za­trzy­ma­my się na środ­ku skrzy­żo­wa­nia. Za­brak­nie ben­zy­ny al­bo na­pę­do­we­go. I nie ru­szy­my z miej­sca.

Sły­sza­łam świet­ne po­rów­na­nie. Na­sze ży­cie szkol­ne (a po­tem pra­ca za­wo­do­wa) to pię­cio­li­nia. Na­to­miast na­sze ży­cie du­cho­we, czy­li mo­dli­twa oso­bi­sta, Msze św., sa­kra­men­ty itd. to nu­ty na pię­cio­li­nii. Nu­ty, któ­re two­rzą prze­pięk­ną me­lo­dię. Nie wy­star­czy więc być mi­strzem mat­my, bo na dłuż­szą me­tę… nic z te­go nie ma (wy­bacz­cie, Dro­dzy Na­uczy­cie­le Ma­te­ma­ty­ki). No chy­ba że ma­te­ma­ty­ka mo­że nam po­móc w osią­gnię­ciu Zba­wie­nia.:) Że­by wilk był sy­ty i owca ca­ła, zrób­my tak. Z ta­ką sa­mą gor­li­wo­ścią, z ja­ką uczy­my się do spraw­dzia­nów, za­cznij­my czy­tać Pi­smo Świę­te, od­ma­wiać li­ta­nie al­bo Ró­ża­niec. Ma­my wte­dy szan­sę na dwie na­gro­dy – świa­dec­two z do­brą śred­nią na zie­mi i ży­cie wiecz­ne w Nie­bie! Po­zdro­wie­nia!

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny