Duża rodzina to dar

Ra­per Ar­ka­dio: To brat po­ka­zał mi in­ną dro­gę. Gdy by­łem na­sto­lat­kiem, zna­lazł ma­ri­hu­anę w mo­im piór­ni­ku. I za­in­spi­ro­wał mnie do zmia­ny ży­cia.

Mój brat Ka­mil jest star­szy o 7 lat. Bra­ter­stwo to szan­sa na roz­wój. Gdy je­ste­śmy prze­ko­na­ni, że ktoś chce dla nas do­brze, to chęt­niej przyj­mu­je­my od nie­go kry­ty­kę. Na­wet je­śli na po­cząt­ku za­iskrzy, to mo­że­my się prze­pro­sić i po­wie­dzieć, o co tak na­praw­dę cho­dzi­ło. Nie wy­obra­żam so­bie lep­sze­go fun­da­men­tu ta­kiej re­la­cji niż wię­zy krwi.

foto_01-01_04-2015

W dzie­ciń­stwie by­ły za­baw­ne sy­tu­acje – pa­mię­tam, że gdy mia­łem uro­dzi­ny, brat skle­ił mi pal­ce. Nie mo­głem ich roz­kle­ić! Cza­sem też ła­sko­tał mnie do ta­kie­go sta­nu, że nie mo­głem zła­pać po­wie­trza – pła­ka­łem i śmia­łem się jed­no­cze­śnie. Był star­szym bra­tem, któ­ry się trosz­czył, ale tak­że do­ku­czał młod­sze­mu, co by­ło na­tu­ral­ne. Kie­dy mia­łem pro­ble­my, sta­rał się ze mną roz­ma­wiać.

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi” 4/2015. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Wygrało życie

Sprze­da­wa­ła abor­cję. Mo­gła za­ra­biać mi­lion do­la­rów rocz­nie. Dla­cze­go zre­zy­gno­wa­ła?

W 1973 r., kie­dy Sta­ny Zjed­no­czo­ne za­le­ga­li­zo­wa­ły abor­cję, Ca­rol Eve­rett by­ła już mat­ką dwóch sy­nów – je­den miał osiem, dru­gi dzie­sięć lat. Nie pla­no­wa­ła wię­cej dzie­ci, ale gdy od­kry­ła, że po­now­nie jest w cią­ży, ucie­szy­ła się. Jej mąż za­re­ago­wał jed­nak zu­peł­nie ina­czej. „Po pro­stu zrób abor­cję” – po­wie­dział. Kie­dy ko­bie­ta, ca­ła we łzach, uda­ła się do zna­jo­me­go le­ka­rza po po­ra­dę, ten po­wtó­rzył to sa­mo – że abor­cję moż­na wy­ko­nać w ra­mach ubez­pie­cze­nia, więc nie bę­dzie mu­sia­ła wy­da­wać pie­nię­dzy. Ca­rol, po­zo­sta­wio­na sa­ma so­bie, zde­cy­do­wa­ła się za­bić swo­je dziec­ko.

foto_01-03_04-2015

Śmier­cio­no­śna tak­ty­ka

W cią­gu pierw­sze­go mie­sią­ca po tym wszyst­kim wplą­ta­łam się w ro­mans i za­czę­łam pić, mo­je wzor­ce do tam­tej po­ry by­ły zu­peł­nie in­ne. Ka­za­łam mo­je­mu mę­żo­wi nas zo­sta­wić. Pró­bo­wa­łam szu­kać po­mo­cy u psy­chia­try. Zmie­ni­łam ca­łą sie­bie, z daw­ne­go ży­cia zo­sta­wi­łam tyl­ko dzie­ci” – mó­wi­ła Ca­rol Eve­rett 3 kwiet­nia 1993 r. w swo­im wy­stą­pie­niu na sym­po­zjum zor­ga­ni­zo­wa­nym przez Pro Li­fe Ac­tion Le­ague w Chi­ca­go. Zna­la­zła pra­cę u męż­czy­zny sprze­da­ją­ce­go róż­ne ar­ty­ku­ły z bran­ży me­dycz­nej. Za­uwa­żył on, że na prze­pro­wa­dza­niu abor­cji moż­na zro­bić cał­kiem nie­zły biz­nes. Otwo­rzył pierw­szą kli­ni­kę abor­cyj­ną, w krót­kim cza­sie był już wła­ści­cie­lem czte­rech. Za­pro­po­no­wał Ca­rol do­łą­cze­nie do in­te­re­su. Za­su­ge­ro­wał staw­kę 25 do­la­rów od każ­dej abor­cji, któ­rą „sprze­da”.

Na czym do­kład­nie po­le­ga­ła jej pra­ca? Roz­ma­wia­ła z ko­bie­ta­mi za­sta­na­wia­ją­cy­mi się nad tym, co ma­ją zro­bić, i prze­ko­ny­wa­ła je, że je­dy­nym wyj­ściem jest prze­rwa­nie cią­ży. Za­ra­bia­ła co­raz wię­cej pie­nię­dzy, póź­niej zo­sta­ła dy­rek­tor­ką klin­ki. Jak obec­nie mó­wi, by­ła na do­brej dro­dze, aby jej rocz­ne do­cho­dy prze­kro­czy­ły mi­lion do­la­rów.

Ewa Rej­man

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi” 4/2015. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Szkoła modlitwy. Kiedy się modlić?

Dzi­siej­szy od­ci­nek szko­ły mo­dli­twy jest ści­śle zwią­za­ny z po­przed­nim, w któ­rym mó­wi­li­śmy o umie­jęt­no­ści sku­pie­nia. W sku­pie­niu cho­dzi o to, aby jak naj­le­piej wy­ko­rzy­stać da­ny nam przez Bo­ga czas.

foto_01-02_04-2015

Czas jest jed­nym z naj­cen­niej­szych i naj­bar­dziej ulot­nych da­rów Bo­żych. Tak na­praw­dę do dys­po­zy­cji ma­my tyl­ko tę jed­ną chwi­lę. W niej de­cy­du­je się, ja­kim czło­wie­kiem je­stem. Chwi­la po­przed­nia już mi­nę­ła, nie wró­ci. Chwi­la na­stęp­na do­pie­ro na­dej­dzie „za chwi­lę”. (Dla­te­go też nie war­to mar­twić się za du­żo i prze­szło­ścią, i przy­szło­ścią – wiel­cy świę­ci za­wsze tak za­le­ca­li. Mó­wił o tym też wy­raź­nie sam Je­zus, gdy na­uczał „Nie mar­tw­cie się zbyt­nio o ju­tro. Dość ma dzień swo­jej bie­dy”). Do­dat­ko­wo czas jest do­stęp­ny tyl­ko w tym ży­ciu, tyl­ko w tym świe­cie. W wiecz­no­ści nie ma cza­su. Pan Bóg nie jest ogra­ni­czo­ny cza­sem, jest po­nad nim. Dla Nie­go wszyst­ko dzie­je się w wiecz­nym „te­raz”. Wi­dzi jed­no­cze­śnie ca­łą prze­szłość, te­raź­niej­szość i przy­szłość.

Pan Bóg wo­bec nas jest bar­dzo „punk­tu­al­ny”. Przy­cho­dzi ze swo­ją ła­ską tu i te­raz. Ta, któ­ra jest przy­go­to­wa­na na ten dzień, już się ni­gdy nie po­wtó­rzy. War­to o tym pa­mię­tać. Nie­któ­rzy księ­ża ma­ją pięk­ny zwy­czaj na po­cząt­ku Mszy św. – za­pra­sza­ją wier­nych do sko­rzy­sta­nia z tych łask, któ­re są prze­zna­czo­ne na tę kon­kret­ną go­dzi­nę. Jest oczy­wi­ste, że „czas” na te ła­ski jest tyl­ko do koń­ca Mszy św. Po ro­ze­sła­niu ta­kie sa­me da­ry już ni­gdy się nie po­wtó­rzą. Oczy­wi­ście, hoj­ność Bo­ża jest ogrom­na. Pan Bóg nam po­mo­że i przy­go­tu­je no­we da­ry. Ale ta­kich sa­mych już nie. W wiecz­no­ści bę­dzie­my od­po­wie­dzial­ni za ich wy­ko­rzy­sta­nie lub zmar­no­wa­nie.

Po tym przy­dłu­gim wstę­pie wi­dać już ja­sno, że sku­pie­nie i twór­cze wy­ko­rzy­sta­nie cza­su na mo­dli­twę ma ka­pi­tal­ne zna­cze­nie. Przede wszyst­kim umoż­li­wia czło­wie­ko­wi wej­ście w re­al­ny kon­takt z Bo­giem. Ten kon­takt od­by­wa się w cza­sie. Od­po­wied­nie wy­ko­rzy­sta­nie cza­su na mo­dli­twę po­ma­ga po­rząd­ko­wać ży­cie, chro­ni od wie­lu za­ła­mań, nie­po­ko­jów, nie­pew­no­ści. Oszczę­dza wie­lu środ­ków, po­wta­rza­nia wszyst­kie­go od no­wa wie­le ra­zy.

ks. Piotr Wró­bel

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi” 4/2015. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.