Dookoła świata

Na­ta­lia i Ma­riusz To­kar­czy­ko­wie. Staż mał­żeń­ski: 8 lat. Syn Mak­sy­mi­lian, lat 7. We wrze­śniu 2014 wy­ru­szy­li w swo­ją wiel­ką, wy­ma­rzo­ną po­dróż do­oko­ła świa­ta. Za­czę­li od Mek­sy­ku. Ma­riusz ro­bi zdję­cia, Na­ta­lia pi­sze re­la­cje z po­dró­ży. Za­miesz­cza­ją je na stro­nie thetravelingtree.com.pl. Jak speł­nia­ło się ich wiel­kie ma­rze­nie, opo­wia­da Na­ta­lia.

Po­cząt­ki

Pa­sję po­dró­żo­wa­nia każ­de z nas mia­ło w so­bie na dłu­go, za­nim się po­zna­li­śmy.

Kie­dy na­sze dro­gi się ze­szły, zda­li­śmy so­bie spra­wę, że zna­leź­li­śmy wspa­nia­łe­go kom­pa­na do wa­ka­cyj­nych włó­częg. Ta­kie­go, któ­re­mu nie­strasz­ny au­to­stop ani za­bło­co­ne szla­ki w Be­ski­dach wcze­sną wio­sną. No­wych ce­lów i ma­rzeń spe­cjal­nie nie szu­ka­li­śmy, po­ja­wia­ły się sa­me. Wy­star­czy­ło prze­czy­tać po­dróż­ni­czą książ­kę, się­gnąć po ga­ze­tę, po­je­chać na fe­sti­wal al­bo po­szpe­rać w In­ter­ne­cie.

foto_01-02_25-2014

Krok po kro­ku

Bał­ka­ny, Skan­dy­na­wia i in­ne kra­je, któ­re od­wie­dza­li­śmy w cza­sie wa­ka­cji pod­czas stu­diów i urlo­pów w pra­cy, to jed­no, ale po­dróż do­oko­ła świa­ta, któ­ra po­trwa rok al­bo dwa, to cał­kiem in­na spra­wa. Wie­dzie­li­śmy o tym, dla­te­go spo­ro za­ję­ło nam jej prze­my­śle­nie.

Wy­je­cha­li­śmy do pra­cy do Szwaj­ca­rii z ja­snym ce­lem oszczę­dza­nia na po­dró­że. Oprócz zbie­ra­nia środ­ków by­ło w na­szych przy­go­to­wa­niach coś o wie­le waż­niej­sze­go: nie­ustan­ne py­ta­nie w mo­dli­twie, czy bę­dzie to wo­lą Bo­ga. W mię­dzy­cza­sie, jak to by­wa w ży­ciu, w mo­jej gło­wie po­ja­wia­ło się wie­le in­nych ma­rzeń. Wów­czas mo­dli­łam się o zro­zu­mie­nie, za co mam się za­brać. I „przy­pad­kiem” tra­fia­łam na książ­kę, dzię­ki któ­rej w mo­im ser­cu coś na no­wo oży­wa­ło. Dziś wiem jed­no: to Bóg za­pa­la w nas ma­rze­nia. To Je­mu za­le­ży na ich speł­nia­niu. Wię­cej: bę­dzie pierw­szym, któ­ry po­mo­że nam w ich re­ali­za­cji. Bę­dąc w dro­dze już kil­ka mie­się­cy, wi­dzi­my to na każ­dym kro­ku.

Za­nim wy­je­cha­li­śmy, po pro­stu mu­sie­li­śmy nie­co oszczę­dzić. Uda­ło nam się po trzech la­tach – dzię­ki pra­cy na emi­gra­cji. Chcieć to móc!

Ży­cie w po­dró­ży

Na po­cząt­ku mu­sie­li­śmy tro­chę prze­or­ga­ni­zo­wać na­sze co­dzien­ne ży­cie. Nie pra­cu­je­my, Maks nie cho­dzi do szko­ły, a jed­nak nasz czas w dro­dze dziw­nie się kur­czy. Cięż­ko nam po­zo­stać na bie­żą­co z re­la­cja­mi na stro­nie in­ter­ne­to­wej. Mu­si­my sprę­żać się, by co­dzien­nie po­ćwi­czyć z Mak­siem pi­sa­nie i czy­ta­nie. To, cze­go się uczy­my, to ży­cie chwi­lą. Daw­niej czę­sto wy­bie­ga­łam my­śla­mi w przy­szłość: „jesz­cze tyl­ko dwa dni w pra­cy, a po­tem week­end…” – zna­cie to? W po­dró­ży ży­je­my każ­dym dniem. Uczy­my się by­cia ra­zem 24 go­dzi­ny na do­bę. Uczy­my się pro­sić o po­moc, za­miast być sa­mo­wy­star­czal­ni.

Jeź­dzi­my au­to­sto­pem. Nur­ku­je­my w cie­płym mo­rzu. Wspi­na­my się po gó­rach, scho­dzi­my w głąb ka­nio­nów. A przede wszyst­kim du­żo się ba­wi­my! Ma­rze­nie do speł­nie­nia na ten rok to po­zna­nie Ame­ry­ki Po­łu­dnio­wej i Środ­ko­wej. Chce­my do­trzeć na sa­mo po­łu­dnie w po­rze, gdy w Pol­sce jest naj­zim­niej. Ma­my na­dzie­ję, że się uda.

W koń­cu od te­go są ma­rze­nia!

 

Murmańska epopeja

Śpie­wa­li pio­sen­ki, że wie­lo­ry­ba moż­na spo­tkać „co dwa kro­ki / I in­sze fo­ki”, a ba­li się, że­by im „ko­ło nie spa­dło na gło­wę / Pod­bie­gu­no­we”. Pol­scy żoł­nie­rze zwa­ni „Mur­mań­czy­ka­mi” wal­czy­li w 1918 ro­ku z bol­sze­wi­ka­mi na pół­no­cy Ro­sji za ko­łem pod­bie­gu­no­wym pod Mur­mań­skiem. Do Pol­ski, okry­ci sła­wą „Lwów pół­no­cy”, wró­ci­li z oswo­jo­ną niedź­wie­dzi­cą po­lar­ną – Baś­ką.

Kie­dy w po­ło­wie 1918 ro­ku zo­sta­ły osta­tecz­nie roz­bi­te trzy pol­skie kor­pu­sy w Ro­sji, Po­la­cy po­sta­no­wi­li jesz­cze raz od­bu­do­wać swe woj­sko. Ge­ne­rał Jó­zef Hal­ler za­warł z przed­sta­wi­cie­la­mi państw sprzy­mie­rzo­nych umo­wę o two­rze­niu od­dzia­łów pol­skich na da­le­kiej pół­no­cy Ro­sji – w Mur­mań­sku, do­kąd pró­bo­wa­li prze­do­sta­wać się Po­la­cy.

foto_01-03_25-2014

Wie­lu nie do­tar­ło, gdyż wy­da­ny przez bol­sze­wi­ków roz­kaz o na­tych­mia­sto­wym roz­strze­li­wa­niu poj­ma­nych pol­skich żoł­nie­rzy sku­tecz­nie od­ciął dro­gę na pół­noc i uda­ło się tam dojść tyl­ko kil­ku­set. Utwo­rzo­no z nich od­dzia­ły, któ­rych żoł­nie­rzy na­zy­wa­no po­tocz­nie Mur­mań­czy­ka­mi. „Moż­na by­ło za­uwa­żyć licz­nych cu­dzo­ziem­ców o woj­sko­wym wy­glą­dzie ja­dą­cych pod Oce­an Lo­do­wa­ty, wy­chu­dłych i wy­bla­dłych, lecz z ża­rem za­pa­łu i od­wa­gi w oczach. By­li to żoł­nie­rze pol­scy, któ­rzy dą­ży­li na oku­po­wa­ny przez ko­ali­cję Mur­mań, ostat­ni skra­wek Ro­sji, gdzie jesz­cze by­ła moż­ność sku­pia­nia się pod sztan­da­rem Or­ła Bia­łe­go, do dal­szej wal­ki o nie­pod­le­głą i zjed­no­czo­ną Pol­skę”.

Na prze­ło­mie 1918 i 1919 ro­ku zwy­cię­sko wal­czy­li z bol­sze­wi­ka­mi w re­jo­nie Ar­chan­giel­ska, nad rze­ka­mi Dźwi­ną i One­gą. Do­pie­ro w grud­niu 1919 ro­ku, czy­li po­nad rok po od­zy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści, uda­ło się im po­wró­cić do Oj­czy­zny, ale wie­lu z nich na­tych­miast po­dą­ży­ło na front, aby znów sta­nąć do wal­ki z bol­sze­wi­ka­mi.

Wraz ni­mi przy­by­ła Baś­ka mur­mań­ska – oswo­jo­ny niedź­wiedź po­lar­ny, któ­ry tra­fił do pol­skich żoł­nie­rzy wprost z lo­do­wej kry. Zo­sta­ła przy­dzie­lo­na ja­ko „cór­ka re­gi­men­tu” z wik­tem w kom­pa­nii ka­ra­bi­nów ma­szy­no­wych.

Jej opie­ku­nem zo­stał ka­pral Smor­goń­ski. „Uro­dzo­na pod ciem­ną Gwiaz­dą Po­lar­ną, roz­po­czę­ła ka­rie­rę pod zna­kiem Mar­sa. Na niedź­wied­ni­ka prze­zna­czo­no jej ka­pra­la na­zwi­skiem Smor­goń­ski. Ka­pral trud­nił się przed woj­ną rze­mio­słem szew­skim i Baś­ka by­ła pierw­szym ży­wym niedź­wie­dziem, ja­kie­go w ży­ciu na oczy uświad­czył…” – pi­sał Eu­ge­niusz Ma­ła­czew­ski, je­den z Mur­mań­czy­ków i za­po­mnia­nych dziś wy­bit­nych li­te­ra­tów w swych Dzie­jach Baś­ki Mur­mań­skiej.

Baś­ka wró­ci­ła do Pol­ski. Już w Gdań­sku wzbu­dzi­ła sen­sa­cję wśród wi­ta­ją­cych pol­skich żoł­nie­rzy. Nikt nie mógł uwie­rzyć, że niedź­wie­dzi­ca po­lar­na mo­że być tak ob­ła­ska­wio­na jak pies. W War­sza­wie de­fi­lo­wa­ła na pla­cu Sa­skim na dwóch ła­pach wraz ze swym opie­ku­nem ka­pra­lem Smor­goń­skim przed Na­czel­ni­kiem Pań­stwa Jó­ze­fem Pił­sud­skim. Ze­bra­ne tłu­my war­sza­wia­ków wi­wa­to­wa­ły na jej cześć, a Pił­sud­skie­mu da­ła się po­gła­skać. „Na­czel­nik bar­dzo się Ba­ś­ce spodo­bał. Ni­gdy go przed­tem nie wi­dzia­ła, jed­nak od ra­zu z pierw­sze­go rzu­tu oka do­szła do prze­ko­na­nia, że ten wy­so­ki czło­wiek, w skrom­nym sza­rym płasz­czu, z krza­cza­sty­mi wą­sa­mi jest na tym pla­cu fi­gu­rą na­czel­ną (…) Gdy Na­czel­nik, chcąc ją po­gła­skać, wy­cią­gnął rę­kę, bez na­my­słu po­da­ła mu ła­pę, wy­ko­naw­szy przy tym coś jak­by dyg ce­re­mo­nial­ny, ja­kie­go by się nie po­wsty­dzi­ła naj­wy­twor­niej­sza da­ma dwo­ru. Ro­ze­szli się, bar­dzo z sie­bie na­wza­jem za­do­wo­le­ni” – czy­ta­my u Ma­ła­czew­skie­go.

Słyn­ny po­eta Ar­tur Op­p­man mur­mań­ską epo­pe­ję Po­la­ków uwiecz­nił w jed­nym z wier­szy: „Mur­mań­ski żoł­nierz je­stem, / Zna­czo­ny krwa­wym chrze­stem / W dwu­dzie­stu po­lach bi­twy! / W po­lar­nej zo­rzy bla­skach / Ma­rzę o żół­tych pia­skach / Na­szej Pol­ski i Li­twy! / Z mroź­ne­go Ar­chan­gie­la, / Gdzie pust­kę śnieg wy­bie­la (…) W mro­kach no­cy zi­mo­wej / Śni mi się próg oj­co­wy / I Oj­czy­zna da­le­ka…”

 

Ja­ro­sław Sza­rek

 

Szkoła modlitwy. Temat: Co to jest modlitwa?

Dro­dzy mło­dzi przy­ja­cie­le, roz­po­czy­na­my cykl ar­ty­ku­łów na te­mat mo­dli­twy. Chce­my się przy­go­to­wać do Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży, któ­re od­bę­dą się w Kra­ko­wie w 2016 r. Osią te­go spo­tka­nia bę­dzie wła­śnie mo­dli­twa.

Oczy­wi­ście nie wy­czer­pie­my te­ma­tu. Wie­lu świę­tych prak­ty­ko­wa­ło mo­dli­twę przez ca­łe ży­cie, a prze­cież ich „do­ro­bek” to tyl­ko uła­mek do­świad­cze­nia Ko­ścio­ła! Nie je­ste­śmy w sta­nie do­tknąć wszyst­kich aspek­tów, po­ru­szy­my więc tyl­ko naj­waż­niej­sze za­gad­nie­nia. Przed­sta­wi­my isto­tę mo­dli­twy, wa­run­ki jej owoc­no­ści (czy­li mó­wiąc pro­ściej – co ro­bić, aby by­ła sku­tecz­na?), ro­dza­je oraz da­my przy­kła­dy róż­nych spo­so­bów mo­dle­nia się.

foto_01-01_25-2014

NA DZISIAJ: co o mo­dli­twie mó­wi nam Sta­ry Te­sta­ment? Sło­wa „mo­dli­twa”, „mo­dlić się” wy­stę­pu­ją w pol­skim tłu­ma­cze­niu Bi­blii po­nad 330 ra­zy. Moż­na by po­wie­dzieć, że na każ­dy dzień ro­ku jest prze­zna­czo­ny je­den wer­set z „mo­dli­twą”. Przyj­rzyj­my się po­krót­ce bi­blij­ne­mu przed­sta­wie­niu mo­dli­twy.

W Sta­rym Te­sta­men­cie rzu­ca się w oczy na­stę­pu­ją­ca ce­cha mo­dli­twy: jest ona pra­wie za­wsze zwią­za­na ze zbaw­czym pla­nem Bo­żym wo­bec czło­wie­ka. Mó­wiąc pro­ściej, w mo­dli­twie punk­tem wyj­ścia za­wsze jest to, co już się sta­ło, co dzie­je się te­raz lub co się wy­da­rzy w przy­szło­ści w związ­ku z dzia­ła­niem Bo­ga. Mo­dli­twa do­ty­czy te­go, by Bo­że zba­wie­nie po­ja­wi­ło się na zie­mi. Mo­dli­twa sta­ro­żyt­ne­go, sta­ro­te­sta­men­to­we­go Izra­ela jest bar­dzo moc­no zwią­za­na z je­go hi­sto­rią – jest z nią nie­roz­łącz­na. Izra­el mo­dli się, bo wie­rzy w Bo­ga, któ­ry re­al­nie dzia­ła.

WSKAZÓWKA DLA NAS: Pi­smo Świę­te po­ucza nas, że na­le­ży bar­dzo moc­no zwią­zać swo­je ży­cie z mo­dli­twą. Bóg jest obec­ny w na­szym ży­ciu – „tym bar­dziej”, im bar­dziej z Nim roz­ma­wia­my. Po­twier­dza to ca­ła hi­sto­ria Izra­ela.

Abra­ham jest pierw­szą oso­bą, o któ­rej jest po­wie­dzia­ne, że się mo­dli (Rdz 20,7), na­to­miast du­żo mo­dlił się je­go syn Iza­ak. Wzo­rem mo­dli­twy po­je­dyn­cze­go czło­wie­ka po­zo­sta­je w ST Moj­żesz. Mo­dlą się tak­że kró­lo­wie i pro­ro­cy. W Psal­mach do­cho­dzi do gło­su mo­dli­twa wspól­no­ty. Źró­dłem mo­dli­twy Psal­mów są prze­ży­cia oso­bi­ste: ten, kto pi­sał Psal­my, mó­wił do Bo­ga w bar­dzo róż­nych do­świad­cze­niach ży­cio­wych. Cie­ka­wost­ką jest, że szcze­gól­nie trud­ne sy­tu­acje do­pro­wa­dzi­ły au­to­ra Psal­mów do wiel­kiej uf­no­ści wo­bec Bo­ga. Czy wiesz, że głów­ną myśl prze­wod­nią Psal­mów wy­ra­ża cza­sow­nik ba­tah, któ­ry tłu­ma­czy się ja­ko „po­kła­dać uf­ność’? Za­ufa­nie Bo­gu i Je­go Opatrz­no­ści prze­cho­dzi od śmie­chu psal­mi­sty do je­go łez i od­wrot­nie – zu­peł­nie tak jak w ży­ciu! Co­kol­wiek się zda­rzy, nie­za­leż­nie czy jest eu­fo­ria czy „dół”, Psal­my uczą ufać we wszyst­kim Bo­gu.

To za­ufa­nie prze­ra­dza się po­wo­li w ocze­ki­wa­nie od Bo­ga cze­goś naj­lep­sze­go. Czło­wiek mo­dlą­cy się Psal­ma­mi do­strze­ga, że to sam Bóg chce dać i da­wać się czło­wie­ko­wi wraz z ocze­ki­wa­nym do­brem. In­ny­mi sło­wy, gdy czy­ta­my Psal­my, wi­dzi­my wy­raź­nie, że na­le­ży się spo­dzie­wać cze­goś wiel­kie­go od Bo­ga, nie­zna­ne­go jesz­cze, ale ogrom­ne­go do­bra. Ta myśl po­zo­sta­je po lek­tu­rze Psal­mów; tę myśl za­pa­mię­taj­my, gdy bę­dzie­my za ty­dzień mó­wić o mo­dli­twie Je­zu­sa.

ĆWICZENIE: Prze­czy­taj po­wo­li, dwa ra­zy, wy­bra­ny Psalm, na przy­kład 139. Póź­niej po­proś Pa­na Bo­ga swo­imi sło­wa­mi, aby dzia­łał w two­im ży­ciu, aby po­ka­zał ci swo­je ob­li­cze i swo­ją moc w hi­sto­rii two­je­go ży­cia.

INTENCJA: Po­módl się za swo­ją ro­dzi­nę, o bło­go­sła­wień­stwo dla każ­de­go i wza­jem­ną do­broć.

 

 

Piotr Wró­bel

 

Wstępniak

Dro­dzy Czy­tel­ni­cy!

No­wa „Dro­ga” na No­wy Rok, czy­li zmie­nia­my się dla Was! Czy je­ste­ście go­to­wi na re­dak­cyj­ne re­wo­lu­cje? Zaj­rzyj­cie szyb­ko do środ­ka i zo­bacz­cie, jak się zmie­ni­ły Wa­sze ulu­bio­ne dzia­ły i ja­kie przy­go­to­wa­li­śmy nie­spo­dzian­ki.

Za na­szym wstęp­nia­kiem roz­po­czy­na się te­mat nu­me­ru.

Dzi­siaj o ma­rze­niach, za dwa ty­go­dnie o do­ga­dy­wa­niu się z ro­dzi­ca­mi, a w ko­lej­nych wy­da­niach m.in. o prze­mo­cy w In­ter­ne­cie, ano­rek­sji, wła­snym sty­lu i spo­wie­dzi. Lek­kim pió­rem o waż­nych a cza­sem bo­le­snych spra­wach.

Da­lej „roz­mo­wa w dro­dze”, czy­li wy­wiad nu­me­ru. Tym ra­zem o. Le­on Kna­bit, ale spo­dzie­waj­cie się też roz­mów z mu­zy­ka­mi, ak­to­ra­mi i Wa­szy­mi ró­wie­śni­ka­mi.

Te­raz czas na lu­bia­ną przez Was hi­sto­rię i pro-li­fe. W ru­bry­ce „tak dla ży­cia” znaj­dzie­cie wie­le pięk­nych świa­dectw o mi­ło­ści mi­mo wszyst­ko. Ta­ką opo­wie­ścią jest hi­sto­ria ma­łej św. Rit­ki – prze­czy­taj­cie ko­niecz­nie.

W dzia­le re­li­gij­nym Bo­że twe­ety, na­ucza­nie pa­pie­skie i py­ta­nia do dusz­pa­ste­rza, czy­li „księ­że, jest spra­wa…”.

Wa­szej uwa­dze po­le­cam tak­że „szko­łę mo­dli­twy” – cykl ar­ty­ku­łów, któ­rych ce­lem jest du­cho­we przy­go­to­wa­nie do Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży w Pol­sce. „Dro­ga” jest ich ofi­cjal­nym pa­tro­nem me­dial­nym! Ma­my na­dzie­ję, że po­moc­ne bę­dą dla Was „py­ta­nia bez wa­ha­nia”. Tu nie ma ta­bu. Je­śli po­trze­bu­je­cie kom­pe­tent­nej po­ra­dy, na­si fa­chow­cy są do Wa­szej dys­po­zy­cji. Po­nad­to w każ­dym nu­me­rze cze­ka­ją na Was li­sty o „al­fa­be­cie mi­ło­ści” (dzi­siaj A jak ak­cep­ta­cja) i tek­sty o cie­le i du­szy. Ma­my też coś spe­cjal­nie dla Dziew­czyn – mo­dę, uro­dę i ku­li­nar­ne in­spi­ra­cje. Dla Chło­pa­ków na­to­miast mę­skie wy­wia­dy, mo­to­ry­za­cję, no­win­ki tech­nicz­ne i spor­ty eks­tre­mal­ne.

No­wo­ścią jest też du­ży dział kul­tu­ral­ny, a w nim wy­wia­dy z gwiaz­da­mi, re­cen­zje fil­mo­we, mu­zycz­ne, naj­now­sze plan­szów­ki, gry kom­pu­te­ro­we i apli­ka­cje mo­bil­ne. A co Wy na to, gdy­by­śmy od cza­su do cza­su na­pi­sa­li tak­że o ma­lar­stwie, ope­rze i te­atrze? Ko­cha­ni, „Dro­ga” jest cza­so­pi­smem mi­syj­nym. Ozna­cza to, że rzą­dzi się in­ny­mi pra­wa­mi niż ga­ze­ty ko­mer­cyj­ne, dla któ­rych naj­waż­niej­szy jest zysk. Co jest na­szą mi­sją? Chce­my Wam to­wa­rzy­szyć w dro­dze do zba­wie­nia, a wcze­śniej w dro­dze do do­ro­sło­ści. Po­ka­zy­wać Wam, jak zbu­do­wać trwa­łą przy­jaźń z Je­zu­sem. Chce­my Wam opo­wie­dzieć o praw­dzi­wym Ko­ście­le, a nie o je­go ka­ry­ka­tu­rze, któ­rą przed­sta­wia­ją in­ne me­dia. Pra­gnie­my ra­zem z Wa­mi szu­kać od­po­wie­dzi na Wa­sze py­ta­nia o re­la­cje i mi­łość. Chce­my za­chę­cać do twór­cze­go pój­ścia pod prąd, roz­wi­ja­nia pa­sji i od­kry­wa­nia swo­je­go po­wo­ła­nia. Chce­my, że­by „Dro­ga” by­ła Wa­szym przy­ja­cie­lem. Da­cie nam szan­sę? Czas zmian to tak­że oka­zja do te­go, by przy­po­mnieć so­bie nie­mod­ne, ale pięk­ne sło­wo – „wdzięcz­ność”. Czy wie­cie, że w kwiet­niu br. bę­dzie­my świę­to­wać 20. uro­dzi­ny „Dro­gi”? A to zna­czy, że od jej „na­ro­dzin” przez na­szą re­dak­cję prze­wi­nę­ło się wie­lu dzien­ni­ka­rzy, re­dak­to­rów, gra­fi­ków. Oso­bą szcze­gól­nie za­słu­żo­ną dla pi­sma jest Pa­ni Agniesz­ka Bia­lik, po­przed­ni re­dak­tor na­czel­ny. Pra­cy w „Dro­dze” od­da­ła swo­je ser­ce i ka­wa­łek ży­cia. Pi­sa­ła dla Was 17 lat. Im­po­nu­ją­ce, praw­da? Dzię­ku­je­my! Za­chę­ca­my do lek­tu­ry pierw­sze­go nu­me­ru „Dro­gi” po re­dak­cyj­nych re­wo­lu­cjach. Je­ste­śmy cie­ka­wi Wa­szych opi­nii i su­ge­stii. Lu­bi­my czy­tać li­sty, więc pisz­cie du­żo i czę­sto: listy@droga.com.pl. Naj­cie­kaw­sze na­gro­dzi­my.

Do zo­ba­cze­nia za dwa ty­go­dnie!

 

Re­dak­cja