Pod niebieskimi skrzydłami

Anio­ły pil­nu­ją nas, za rę­ce ła­pią nas ca­ły czas. I za­miast cza­sem od­wró­cić wzrok, za na­mi ła­żą krok w krokˮ – śpie­wa zna­na wo­ka­list­ka. Czy każ­dy ma swo­je­go Anio­ła Stró­ża? Kim są na­si Stró­żo­wie? Kie­dy naj­bar­dziej mo­że­my od­czuć ich obec­ność?

Ty­tuł te­go tek­stu za­po­ży­czy­łam od ks. Twar­dow­skie­go, któ­ry w wier­szu py­ta swo­je­go Anio­ła:

Czy zo­sta­łeś anio­łem do­pie­ro po dłuż­szym na­my­śle?

Czy za­miast pal­ca ser­decz­ne­go masz tyl­ko wska­zu­ją­cy? (…)

Czy ni­gdy nie pła­czesz, że­by się ni­gdy nie uśmie­chać?

Czy umiesz uważ­nie bez po­wo­du słu­chać?

Czy nie przy­tu­lasz się, że­by odejść?

Czy nie tę­sk­nisz za cia­łem?

Za ludz­kim uśmie­chem?

foto_01-02_19-2014

Anioł­ki są obo­wiąz­ko­we w każ­dym skle­pie i sto­isku z pa­miąt­ka­mi od Gdań­ska po Za­ko­pa­ne. Du­że lub ma­łe. Py­za­te al­bo wy­smu­kłe. Z gli­ny, gip­su, ce­ra­mi­ki, drew­na a na­wet ro­bio­ne na szy­deł­ku. Do wy­bo­ru, do ko­lo­ru. Wie­sza­ne nad łó­żecz­kiem dzie­ci, sta­wia­ne na biur­ku lub na pół­ce. Sta­ły się ta­kim mi­łym ga­dże­tem. Je­śli chce­my ko­muś po­wie­dzieć, że go lu­bi­my, ży­czy­my mu do­brze – mo­że­my po­da­ro­wać mu ta­kie­go „anioł­ka”. Czy Anioł Stróż ma co­kol­wiek wspól­ne­go z ca­łą tą ko­mer­cją?

Na kar­tach Pi­sma Świę­te­go

Słu­chaj na­praw­dę to Twój Anioł

Więc po co ma na desz­czu cze­kać

On z nie­ba na to jest po­sła­ny

By czu­wał wier­nie przy czło­wie­ku

Ta­kie jest nad nim pra­wo Bo­że

Że żyć bez cie­bie nie mo­że

W szy­by pu­ka skrzy­dła­mi

Puść go – niech ży­je z na­mi

Cze­go za so­bą drzwi za­my­kasz

Czy bo­isz się prze­cią­gu?

Niech wiatr za­hu­czy jak mu­zy­ka

I w nie­bo nas po­cią­gnie

 

Er­nest Bryll

Anio­ło­wie (gr. an­ge­los – zwia­stun) „wy­stę­pu­ją w wie­lu tek­stach Pi­sma Świę­te­go ja­ko ta­jem­ni­cze isto­ty, któ­re nie na­le­żą do świa­ta ziem­skie­go, a prze­cież kon­tak­tu­ją się z ludź­mi i wy­wie­ra­ją na nich wpływ. Anio­ło­wie przed­sta­wia­ni są prze­waż­nie ja­ko wy­słan­ni­cy Bo­ga (...), uosa­bia­ją­cy Je­go obec­ność i opie­kę nad ludź­mi oraz słu­żą­cy po­mo­cą w dzie­le zba­wie­nia”. Tak roz­po­czy­na się ha­sło „anio­ło­wie” w „Słow­ni­ku Teo­lo­gicz­nym”.

W Sta­rym Te­sta­men­cie anio­ły by­ły peł­ny­mi Bo­żej mo­cy po­sta­cia­mi, in­ge­ru­ją­cy­mi w ży­cie czło­wie­ka. Anioł po­wstrzy­mał rę­kę Abra­ha­ma przed zło­że­niem w ofie­rze je­dy­ne­go sy­na, prze­mó­wił we śnie do Ja­ku­ba i pro­wa­dził Izra­eli­tów przez pu­sty­nię pod­czas wyj­ścia z Egip­tu. Rów­nie waż­ne za­da­nia mia­ły do speł­nie­nia anio­ły w No­wym Te­sta­men­cie. Za­cha­ria­szo­wi anioł za­po­wie­dział na­ro­dze­nie sy­na – Ja­na, Ar­cha­nioł Ga­briel zwia­sto­wał Ma­ryi, że zo­sta­nie Mat­ką Sy­na Bo­że­go. Pa­ste­rze, pa­są­cy swo­je trzo­dy w po­bli­żu Be­tle­jem, do­wia­du­ją się o na­ro­dzi­nach Me­sja­sza tak­że od anio­ła. Anio­ło­wie usłu­gi­wa­li Je­zu­so­wi na pu­sty­ni, anioł wspie­rał Pa­na Je­zu­sa pod­czas mo­dli­twy w Ogrój­cu. Anioł też od­su­nął ka­mień od gro­bu Zmar­twych­wsta­łe­go i prze­ka­zał ra­do­sną wieść przy­by­łym nie­wia­stom.

Ktoś ob­li­czył, że na kar­tach Pi­sma Świę­te­go o anio­łach mo­że­my prze­czy­tać po­nad trzy­sta ra­zy. Kim są anio­ło­wie dla nas, lu­dzi XXI wie­ku?

Anioł w XXI wie­ku

mo­je­go Anio­ła Stró­ża nie wi­dać

choć nie za­zdro­ści ar­cha­nio­łom

nie strze­że ni­ko­go jak na ob­raz­ku

prze­wra­ca kład­kę po któ­rej idę

rzu­ca w prze­paść na zbi­tą gło­wę

wy­cią­ga za no­gaw­ki

py­ta – jak le­ci

 

ks. Jan Twar­dow­ski

Sko­ro anio­ło­wie mie­li ty­le do ro­bo­ty w Bi­blii, to dla­cze­go mie­li­by mieć mniej pra­cy w na­szych cza­sach? W Księ­dze Wyj­ścia mo­że­my prze­czy­tać: „Oto ja po­sy­łam Anio­ła przed to­bą (...). Sza­nuj go i bądź uważ­ny na je­go sło­wa, bo imię mo­je jest w nim”. (Wj 23, 20). Pan Bóg na­dal po­sy­ła nam anio­ły. One są wśród nas. Tyl­ko my, lu­dzie XXI wie­ku nie za­wsze chce­my słu­chać ich pod­po­wie­dzi, nie pro­si­my o in­ter­wen­cję czy po­moc.

Anio­ła­mi są ci, któ­rzy pro­mie­niu­ją do­bre­mˮ – pi­sał Phil Bos­mans. – W nich ży­je od­czu­wal­na Mi­łość, któ­ra pra­gnie cię ob­jąć, kie­dy masz pro­ble­my i je­steś bez­rad­ny. Ci lu­dzie po­sia­da­ją jak­by nie­wi­dzial­ną, lecz bar­dzo wy­czu­lo­ną »an­te­nę«, któ­ra prze­chwy­tu­je sy­gna­ły wo­ła­ją­cych o po­moc, wzbu­dza na­tchnie­nie, a na­wet ro­dzaj we­wnętrz­ne­go na­ka­zu, przyj­ścia do po­trze­bu­ją­ce­go z po­mo­cą, ra­dą i do­brym sło­wem”. Spo­tka­łam ta­kich lu­dzi. To ci, któ­rych mo­gę na­zwać swo­imi przy­ja­ciół­mi, do któ­rych mo­gę za­dzwo­nić o każ­dej po­rze. Ale rów­nież ci, któ­rzy zja­wia­ją się nie­spo­dzie­wa­nie, gdy na­gle po­trze­bu­ję po­mo­cy, a po­tem „zni­ka­ją”. Są to tak­że ci, któ­rych po­dzi­wiam: dziew­czy­na, któ­ra w szko­le opie­ku­je się nie­peł­no­spraw­ną ko­le­żan­ką, chło­pak, któ­ry od­wie­dza więź­niów, wo­lon­ta­riu­sze, któ­rzy spę­dza­ją wol­ny czas z dzieć­mi, cho­ry­mi i star­szy­mi ludź­mi.

Pod aniel­ski­mi skrzy­dła­mi

Anie­le Bo­ży Stró­żu mój

ty wła­śnie nie stój przy mnie

jak ma­lo­wa­na la­la

ale ru­szaj w te pę­dy

ni­czym za­jąc po za­cho­dzie słoń­ca

sko­ro wy­ga­nia nas

dzie­sięć po dzie­sią­tej

ostat­ni au­to­bus (...)

Jak stwier­dzić obec­ność anio­ła przy so­bie? By­wa, że na­gle spły­wa na nas olśnie­nie, do­pa­da prze­czu­cie, ja­kaś dziw­na myśl. Ta­kie we­wnętrz­ne prze­ko­na­nie, któ­re jest do­dat­ko­wą ła­ską Bo­żą. Otrzy­mu­je­my na­tchnie­nia, by się po­mo­dlić, wy­spo­wia­dać, pod­jąć do­bre po­sta­no­wie­nie czy de­cy­zję, aby gdzieś pójść, bo ktoś nas po­trze­bu­je. Pew­nie do­pie­ro w nie­bie do­wie­my się, ile za­wdzię­cza­my Anio­ło­wi Stró­żo­wi. Pó­ki co wie­le rze­czy okry­wa ta­jem­ni­ca. Wie­rzy­my, że Anioł Stróż za­no­si na­sze proś­by do Bo­ga, ja­ko do „wyż­szej in­stan­cji”, ale sam rów­nież mo­że in­ter­we­nio­wać. Prze­cież każ­dy, na­wet nie­wie­rzą­cy, ma spe­cjal­ne­go, wy­jąt­ko­we­go, nie­po­wta­rzal­ne­go anio­ła. W Ewan­ge­lii św. Ma­te­usza Pan Je­zus mó­wi o naj­mniej­szych, twier­dząc, że ich anio­ło­wie wpa­tru­ją się w ob­li­cze Oj­ca w nie­bie. Dla­te­go mo­że­my mó­wić: „Anie­le Bo­ży, stró­żu mój”.

Aniel­ska in­ter­wen­cja

Anie­le Bo­ży Stró­żu mój,

pro­wa­dzisz mnie za rę­kę.

Znasz każ­dy uśmiech, każ­dy ból,

znasz wszyst­kie dro­gi krę­te.

Nie od­chodź choć­byś my­ślał, że

o To­bie za­po­mi­nam,

że ni­by do­brze zna­łeś mnie,

a je­stem cał­kiem in­na.

W cie­niu swych skrzy­deł ukryj mnie,

daj ser­cu łyk wy­tchnie­nia.

Bo jesz­cze wie­le trud­nych chwil

i wie­le do zro­bie­nia.

A kie­dy przyj­dzie ży­cia kres,

za­mkniesz mi dło­nią oczy.

I du­szę mą unie­siesz w dal

do roz­gwież­dżo­nych no­cy.

 

An­na Za­jącz­kow­ska

W ja­kich spra­wach mo­że­my się zwra­cać do anio­łów? Chy­ba w każ­dej. Świę­ci czę­sto pro­si­li swo­ich anio­łów stró­żów o po­moc w mo­dli­twie. Świę­ty ksiądz Jan Ma­ria Vian­ney mó­wił, że w przy­pad­ku trud­no­ści z mo­dli­twą trze­ba ukryć się za ple­ca­mi swo­je­go Anio­ła Stró­ża i pro­sić, że­by on się mo­dlił. Mo­że­my pro­sić o ra­dę, po­moc, in­ne spoj­rze­nie w da­nej sy­tu­acji. Mo­że­my mo­dlić się o opie­kę i po­moc w trud­no­ściach. Ksiądz Jan Twar­dow­ski wspo­mi­na w swo­im „Nie­co­dzien­ni­ku” star­szą pa­nią, któ­ra ile ra­zy się po­tknę­ła, besz­ta­ła swo­je­go Anio­ła Stró­ża: „I jak ty mnie, ga­po, pil­nu­jesz?”.

Po­dob­no, kie­dy św. pa­pież Jan XXIII miał pro­wa­dzić ofi­cjal­ne roz­mo­wy i po­ru­szać pod­czas nich skom­pli­ko­wa­ne kwe­stie, mo­dlił się do swo­je­go Anio­ła Stró­ża i anio­ła oso­by, z któ­rą roz­ma­wiał, aby obaj po­mo­gli zna­leźć do­bre roz­wią­za­nie. Po­mysł god­ny na­śla­do­wa­nia.

 

Jo­lan­ta Tę­cza-Ćwierz

 

Powołani do zadań specjalnych

29 wrze­śnia Ko­ściół ka­to­lic­ki ob­cho­dzi świę­to Świę­tych Ar­cha­nio­łów: Mi­cha­ła, Ga­brie­la i Ra­fa­ła, któ­rzy otrzy­ma­li od Bo­ga spe­cjal­ne mi­sje do wy­peł­nie­nia. Pierw­szy po­ko­nał smo­ka, dru­gi zwia­sto­wał Ma­ryi, że zo­sta­nie Mat­ką Sy­na Bo­że­go, trze­ci to­wa­rzy­szy mło­de­mu To­bia­szo­wi w po­dró­ży, ra­tu­je go z wie­lu nie­bez­piecz­nych przy­gód i uzdra­wia je­go nie­wi­do­me­go oj­ca.

Ar­cha­nioł Mi­chał

Mi­chał – z he­braj­skie­go Mika´el zna­czy „któż jak Bóg” (tzn. któż mo­że do­rów­nać Bo­gu?). Zaj­mu­je pierw­sze miej­sce wśród Ar­cha­nio­łów. Na kar­tach Pi­sma Świę­te­go wy­mie­nia­ny jest pię­cio­krot­nie. Jest uwa­ża­ny za anio­ła spra­wie­dli­wo­ści i ła­ski. Czę­sto jest pa­tro­nem ka­plic cmen­tar­nych. Mi­chał jest księ­ciem anio­łów, anio­łem są­du i Bo­żych kar, ale też anio­łem Bo­że­go mi­ło­sier­dzia. To pa­tron żoł­nie­rzy, ap­te­ka­rzy, kon­struk­to­rów wag i... pra­cow­ni­ków ban­ków. Jest tak­że pa­tro­nem umie­ra­ją­cych i ich orę­dow­ni­kiem na Są­dzie Bo­żym. W iko­no­gra­fii przed­sta­wia się go ja­ko ry­ce­rza w zbroi, z mie­czem w pra­wej rę­ce. U je­go stóp znaj­du­je się po­ko­na­ny i zwią­za­ny sza­tan w po­sta­ci smo­ka.

foto_01-03_19-2014

W Pol­sce ist­nie­ją dwa zgro­ma­dze­nia za­kon­ne pod we­zwa­niem św. Mi­cha­ła: mę­skie (mi­cha­li­tów) i żeń­skie (mi­cha­li­tek), za­ło­żo­ne przez bł. Bro­ni­sła­wa Mar­kie­wi­cza.

Pa­pież Le­on XIII usta­no­wił osob­ną mo­dli­twę do Świę­te­go Mi­cha­ła Ar­cha­nio­ła, któ­rą w nie­któ­rych ko­ścio­łach do dziś od­ma­wia się po Mszy świę­tej: „Świę­ty Mi­cha­le Ar­cha­nie­le! Wspo­ma­gaj nas w wal­ce, a prze­ciw za­sadz­kom i nie­go­dzi­wo­ści złe­go du­cha bądź na­szą obro­ną. Oby go Bóg po­gro­mić ra­czył, po­kor­nie o to pro­si­my, a Ty, Wo­dzu nie­bie­skich za­stę­pów, sza­ta­na i in­ne du­chy złe, któ­re na zgu­bę dusz ludz­kich po tym świe­cie krą­żą, mo­cą Bo­żą strąć do pie­kła. Ame­nˮ.

Ar­cha­nioł Ga­briel

Imię Ga­briel – z he­braj­skie­go Geber´el. Ge­ber ozna­cza – sil­ny, el – Pan Bóg. Imię to tłu­ma­czo­ne jest więc ja­ko „mąż Bo­ży”, „wo­jow­nik Bo­ży”.

Je­go imię w Sta­rym Te­sta­men­cie wy­stę­pu­je dwa ra­zy. W No­wym Te­sta­men­cie Ga­briel uwa­ża­ny jest za szcze­gól­ne­go opie­ku­na Świę­tej Ro­dzi­ny. Naj­pierw po­wia­do­mił Za­cha­ria­sza o na­ro­dzi­nach Ja­na Chrzci­cie­la, po­tem zwia­sto­wał Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­nie na­ro­dze­nie Pa­na Je­zu­sa. To Ga­briel po­ja­wił się w snach św. Jó­ze­fa, po­wia­da­mia­jąc go naj­pierw o ma­cie­rzyń­stwie Ma­ryi, po­tem ostrze­ga­jąc przed He­ro­dem i wresz­cie na­ka­zu­jąc mu wró­cić do Na­za­re­tu.

Pa­pież Pius XII ogło­sił Ar­cha­nio­ła Ga­brie­la pa­tro­nem te­le­fo­nu, ra­dia i te­le­wi­zji. Jest rów­nież pa­tro­nem urzęd­ni­ków pocz­to­wych, po­słań­ców i ko­re­spon­den­tów pra­so­wych. Naj­czę­ściej przed­sta­wia­ny jest w sce­nie Zwia­sto­wa­nia ja­ko mło­dzie­niec w bia­łych sza­tach, ze skrzy­dła­mi. W 1705 ro­ku św. Lu­dwik Gri­gnion de Mont­fort za­ło­żył ro­dzi­nę za­kon­ną pod na­zwą Bra­ci św. Ga­brie­la. Zaj­mu­ją się oni głów­nie opie­ką nad głu­chy­mi i nie­wi­do­my­mi.

Ar­cha­nioł Ra­fał

Ra­fał – z he­braj­skie­go Rapha´el – ozna­cza „Bóg uzdra­wia”, „Bóg ule­czył”. Ra­fał przed­sta­wił się w Księ­dze To­bia­sza, mó­wiąc iż jest jed­nym z „sied­miu anio­łów, któ­rzy sto­ją w po­go­to­wiu i wcho­dzą przed ma­je­stat Pań­ski”. W ludz­kiej po­sta­ci przy­bie­ra imię Aza­riasz i ofia­ro­wu­je mło­de­mu To­bia­szo­wi wę­dru­ją­ce­mu z Ni­ni­wy do Re­ga w Me­dii swo­je to­wa­rzy­stwo i opie­kę. Ra­tu­je go z wie­lu nie­bez­piecz­nych przy­gód, prze­pę­dza de­mo­na Asmo­de­usza i uzdra­wia nie­wi­do­me­go oj­ca To­bia­sza. Jest czczo­ny ja­ko pa­tron cho­rych, piel­grzy­mów i po­dróż­nych oraz ap­te­ka­rzy, gór­ni­ków, ma­ry­na­rzy i emi­gran­tów. Je­go orę­dow­nic­twa wzy­wa­my w cho­ro­bach oczu i w cza­sie za­ra­zy.

Każ­dy chrze­ści­ja­nin bę­dzie św. Mi­cha­łem, je­śli po­mo­że dru­gie­mu czło­wie­ko­wi po­ko­nać ist­nie­ją­ce w nim zło. Mo­że na­śla­do­wać Ra­fa­ła, le­cząc czy­jąś cho­rą du­szę do­brym sło­wem i życz­li­wym ge­stem. Mo­że stać się po­dob­nym do Ga­brie­la, gdy w trud­nej ży­cio­wej sy­tu­acji po­mo­że swe­mu bliź­nie­mu.

 

Sa­bi­na Mio­doń­ska

 

Tajemniczy świat aniołów

Bło­go­sła­wio­ny Jan Pa­weł II pod­czas swej piel­grzym­ki do Pol­ski w 2002 ro­ku od­wie­dził nie­spo­dzie­wa­nie opac­two Be­ne­dyk­ty­nów w Tyń­cu. Za­py­tał wów­czas sto­ją­ce­go przy pa­pa­mo­bi­le o. prof. Au­gu­sty­na Jan­kow­skie­go: – Pi­szesz? Tak, pi­szę o anio­łach. Przy­da się skwi­to­wał pa­pież.

Każ­dy głos w spra­wie aniel­skiej jest waż­ny. Prze­ży­wa­my swo­isty re­ne­sans wia­ry w anio­ły, gwał­tow­ny wzrost po­zor­nie me­ta­fi­zycz­nej fa­scy­na­cji lu­dzi anio­ła­mi. Mi­mo wie­lu wa­hań, o anio­łach war­to roz­ma­wiać, war­to o nich my­śleć i od­kry­wać ich obec­ność w na­szym co­dzien­nym, nie­rzad­ko za­bie­ga­nym ży­ciu. Anio­ły na za­wsze po­zo­sta­ną nie do koń­ca od­kry­tą ta­jem­ni­cą. Mó­wie­niu o anio­łach przy­świe­ca sym­bo­li­ka, me­ta­fo­ry­ka, pró­ba uchwy­ce­nia cze­goś, co w swej isto­cie jest nie­uchwyt­ne.

foto_01-01_19-2014

Mi­łu­ją­ca obec­ność

Anio­ło­wie two­rzą od­mien­ną od na­szej ludz­kiej cy­wi­li­za­cję. Anioł nie jest „czym­śˮ, jest „kim­śˮ, nie jest przed­mio­tem, lecz pod­mio­tem. Jest oso­bą. Anio­ło­wie ma­ją god­ność oso­bo­wą. Nie są ja­kąś per­so­ni­fi­ka­cją przy­mio­tów Bo­żych czy sił na­tu­ry. Ja­ko oso­by mo­gą de­cy­do­wać świa­do­mie i w spo­sób wol­ny o swo­im lo­sie.

Nie­kie­dy my­śli się o anio­łach je­dy­nie w ka­te­go­riach es­te­tycz­nych. Ich ob­raz sta­je się sen­ty­men­tal­ny, uprosz­czo­ny. Trze­ba od­na­leźć praw­dzi­we ob­li­cze anio­łów, ich wa­lecz­ność i du­cho­wą po­tę­gę. Te po­tęż­ne wład­cze isto­ty uświa­da­mia­ją nam bli­skość Bo­ga. Anio­ło­wie są bo­wiem od­bi­ciem po­tę­gi Naj­wyż­sze­go. Zwra­ca­ją się ku nam z mi­ło­ścią i tro­ską. Ma­ją dwie twa­rze – jed­ną zwró­co­ną w stro­nę Bo­ga, kon­tem­plu­ją­cą Je­go ob­li­cze, a dru­gą skie­ro­wa­ną w stro­nę czło­wie­ka.

Anioł jest trud­ny, bo skła­da się z nie­do­stęp­ne­go dla nas po­zna­nia, jest od nas in­ny i moż­na po­trak­to­wać go jak ob­ce­go, bu­dzą­ce­go lęk, za­gra­ża­ją­ce­go na­sze­mu świa­tu, na­sze­mu „ja”. Ale to świę­ty anioł po­zwa­la nam od­na­leźć za­gu­bio­ne skrzy­dła – tzn. mo­ty­wa­cję, chęć dzia­ła­nia, wia­rę. Uno­si nas ku Daw­cy skrzy­deł – sa­me­mu Bo­gu, ku Je­zu­so­wi – Pa­nu Pa­nów i ku Ma­ryi – Kró­lo­wej Anio­łów. Ulu­bio­ne za­ję­cie anio­łów to bo­wiem służ­ba.

Uchy­lo­ny rą­bek ta­jem­ni­cy

Pi­smo Świę­te wspo­mi­na o anio­łach w bli­sko 300 miej­scach, w 35 księ­gach – od Księ­gi Ro­dza­ju do Apo­ka­lip­sy. Bóg stwo­rzył anio­ły ja­ko isto­ty oso­bo­we, nie­śmier­tel­ne i od­ręb­ne od lu­dzi, czy­li po­sia­da­ją­ce in­ną i do­sko­nal­szą od ludz­kiej na­tu­rę. Naj­mniej in­te­li­gent­ny anioł jest bar­dziej in­te­li­gent­ny niż naj­bar­dziej in­te­li­gent­ny czło­wiek. Isto­ty aniel­skie są czy­sty­mi du­cha­mi, po­sia­da­ją ro­zum i wol­ną wo­lę. Czło­wiek ro­dzi się i umie­ra. Anioł jest stwo­rzo­ny przez Bo­ga i nie pod­le­ga śmier­ci na spo­sób cie­le­sny.

Anio­ło­wie po­ja­wia­ją się w tek­stach bi­blij­nych znie­nac­ka i ci­cho. Uka­zu­ją się w róż­nych oko­licz­no­ściach za­rów­no na ja­wie, jak i we śnie, w no­cy i w cią­gu dnia, pod­czas pra­cy i od­po­czyn­ku. Pan Je­zus pod­kre­ślał, że ich na­tu­ra wy­kra­cza po­za ka­te­go­rię płci. Mó­wił, że anio­ło­wie nie są isto­ta­mi wszech­wie­dzą­cy­mi, że nie zna­ją np. spraw osta­tecz­nych i nie ma­ją do­stę­pu do my­śli ludz­kich.

Cie­szą się oni wy­jąt­ko­wo bo­ga­tym po­zna­niem, ale nie zna­ją przy­szło­ści, ani też ta­jem­nic ludz­kie­go ser­ca. Na ty­le po­zna­ją ludz­kie my­śli i pra­gnie­nia, na ile są one for­mu­ło­wa­ne i wy­ra­ża­ne na ze­wnątrz. Anio­ło­wie mo­gą po­ro­zu­mie­wać się z ludź­mi i prze­ka­zy­wać im swo­je my­śli. Mo­gą pa­no­wać nad ludz­ką wy­obraź­nią i wpły­wać na na­sze zmy­sły. Nie mo­gą jed­nak two­rzyć bez­po­śred­nio w ludz­kim ro­zu­mie i wo­li my­śli i pra­gnień, lecz od­dzia­ły­wa­ją je­dy­nie po­śred­nio.

Anio­ło­wie mo­gą przyj­mo­wać ludz­kie cia­ła, tj. kształ­to­wać zja­wę do­strze­gal­ną przez czło­wie­ka. Czę­sto na kar­tach Pi­sma Świę­te­go przy­bie­ra­ją oni for­mę cia­ła, tak jak my prze­bie­ra­my się w ko­stiu­my. Cia­ła, któ­re przyj­mu­ją, nie są do­słow­nie ży­wy­mi cia­ła­mi ludz­ki­mi. Nie mu­szą jeść ani od­dy­chać. Są ma­ska­mi. Du­chy aniel­skie czę­sto ja­wi­ły się w Bi­blii ja­ko mło­dzi męż­czyź­ni, z re­gu­ły sil­ni, uro­dzi­wi i wy­twor­nie ubra­ni, trzy­ma­ją­cy w rę­ku ta­kie przed­mio­ty, jak miecz, la­ska, klucz, łań­cuch, try­bu­larz czy trą­ba.

Bo­ży za­mysł

Anio­ło­wie po­sia­da­ją na­tu­rę spo­łecz­ną tzn. mo­gą po­zna­wać świat ze­wnętrz­ny i są otwar­ci na du­cho­wą wspól­no­tę. Ich szcze­gól­nym za­da­niem jest zwia­sto­wa­nie „z da­le­ka i bli­skaˮ Bo­że­go za­my­słu zba­wie­nia i słu­że­nie wy­peł­nia­niu Bo­żych pla­nów. Anio­ło­wie róż­nią się mię­dzy so­bą bar­dziej niż my, gdyż każ­dy anioł jest od­ręb­nym ga­tun­kiem. Ma­te­ria roz­mna­ża ga­tu­nek na wie­le osob­ni­ków, tak jak pa­pier po­wie­la list na wie­le ko­pii w kse­ro­gra­fie. Anio­ło­wie nie za­wie­ra­ją w so­bie ma­te­rii. Mo­że ist­nieć tyl­ko je­den anioł w każ­dym ga­tun­ku lub for­mie.

Od sa­me­go po­cząt­ku w ten świat aniel­ski Bóg wpro­wa­dził róż­ni­ce anio­łów na po­szcze­gól­ne chó­ry ma­ją­ce w Bi­blii swo­je wła­sne na­zwy. Na­to­miast w pi­smach nie­któ­rych Oj­ców Ko­ścio­ła, a szcze­gól­nie Pseu­do-Dio­ni­ze­go Are­opa­gi­ty (V‒VI w.), moż­na zna­leźć wy­po­wie­dzi na te­mat po­szcze­gól­nych chó­rów aniel­skich i ich za­dań. Chó­ry aniel­skie okre­śla­ją za­da­nia, ja­kie anio­ło­wie speł­nia­ją wo­bec lu­dzi i świa­ta, re­ali­zu­jąc pla­ny Opatrz­no­ści. Pseu­do-Dio­ni­zy na­wią­zał do na­uki o Bo­żej Opatrz­no­ści. Bóg stwo­rzył świat, utrzy­mu­je go w ist­nie­niu, opie­ku­je się nim i re­ali­zu­je swo­je pla­ny przez anio­łów. Z te­go wy­nik­nę­ła za­sa­da po­dzia­łu na dzie­więć chó­rów aniel­skich o na­stę­pu­ją­cych na­zwach: Che­ru­bi­ni, Se­ra­fi­ni, Tro­ny, Pa­no­wa­nia, Mo­ce, Po­tę­gi, Księ­stwa, Ar­cha­nio­ło­wie i Anio­ło­wie.

Za­da­nia anio­łów

Każ­de­mu z lu­dzi Bóg przy­dzie­la oso­bi­ste­go anio­ła zwa­ne­go Anio­łem Stró­żem. To swe­go ro­dza­ju oso­bi­sty „ochro­niarz”, współ­cze­sny bo­dy­gu­ard so­ul­gu­ard, naj­wier­niej­szy przy­ja­ciel czło­wie­ka. Św. To­masz z Akwi­nu stwier­dza, że pra­gnie­nie przy­cho­dze­nia nam z po­mo­cą jest u anio­ła więk­sze, niż czło­wiek mo­że so­bie tyl­ko wy­obra­zić.

Anio­ło­wie pra­gną po­zo­stać ano­ni­mo­wi ja­ko słu­dzy, wy­słan­ni­cy Bo­ga. Wszak to du­chy prze­zna­czo­ne do usług, po­sła­ne na po­moc tym, któ­rzy ma­ją po­siąść zba­wie­nie (por. Hbr 1, 14). Nie­któ­rych jed­nak zna­my po imie­niu, po to by zbu­do­wać z ni­mi szcze­gól­ną wieź, na­brać mo­cy dzię­ki ich au­to­ry­te­to­wi. Zdra­dzić swo­je imię, to od­dać się we wła­da­nie dru­gie­mu. Ar­cha­niel­skie imio­na to: św. Mi­chał – „Któż jak Bó­gˮ, św. Ga­briel – „Bóg jest mo­cąˮ, św. Ra­fał – „Bóg ule­czy­łˮ.

Św. Grze­gorz Wiel­ki po­uczał, iż w każ­dej więk­szej spra­wie do­ty­czą­cej Zba­wi­cie­la, na wi­dow­nię dzie­jo­wą wkra­cza św. Mi­chał Ar­cha­nioł. Bł. ks. Bro­ni­sław Mar­kie­wicz pi­sał, że po zwy­cię­skiej pró­bie św. Mi­chał zo­stał ubo­ga­co­ny no­wą ła­ską Bo­żą ja­ko uczest­nik da­rów wcze­śniej nie­zna­nych. „Za­ja­śniał nie­zwy­kłym bla­skiem nad­przy­ro­dzo­nym, sta­jąc się naj­pięk­niej­szym, naj­po­tęż­niej­szym i w ogó­le pierw­szym spo­śród wszyst­kich du­chów aniel­skich w nie­bie”. Wódz Woj­ska Nie­bie­skie­go jest tym, któ­ry wal­czy z pie­kłem, osła­nia Ko­ściół, ale jest tak­że anio­łem po­ko­ju. Wal­czy dla spra­wy Bo­żej, by w du­szach ludz­kich i w ko­ście­le Chry­stu­so­wym kró­lo­wał świę­ty po­kój, któ­ry jest ła­dem mi­ło­ści.

Anio­ło­wie przy­po­mi­na­ją nam dwa fun­da­men­tal­ne za­da­nia chrze­ści­jań­skie­go ży­cia: kon­tem­pla­cję i du­cho­wą wal­kę. W ta­kim wła­śnie ce­lu anio­ło­wie prze­by­wa­ją przed Bo­giem – by Go kon­tem­plo­wać i uwiel­biać. Ale rów­no­cze­śnie anio­ło­wie są wy­sy­ła­ni przez Bo­ga, by po­ma­gać czło­wie­ko­wi w osią­gnię­ciu zba­wie­nia wiecz­ne­go.

Tę du­cho­wą rze­czy­wi­stość do­brze od­da­je ła­ciń­ska sen­ten­cja: Sem­per Deo ad­si­stunt in sem­per no­bis ad­si­stunt. Si­ste­re ozna­cza „stać obok”, anio­ło­wie „nie­ustan­nie sto­ją obok Bo­ga” i „nie­ustan­nie sto­ją obok nas” (lu­dzi). „Stać obok” jest naj­prost­szą i naj­pięk­niej­szą for­mą mi­ło­ści. Anio­ło­wie chcą nam po­ka­zać, że dro­ga do praw­dzi­we­go szczę­ścia pro­wa­dzi przez służ­bę Bo­gu i czło­wie­ko­wi, prze­ży­wa­ną ca­łym so­bą, wszyst­ki­mi swo­imi umie­jęt­no­ścia­mi i da­ra­mi. Otwie­ra­jąc się na Bo­ga i lu­dzi, otwie­ra­jąc się na służ­bę Bo­gu i lu­dziom, wkra­cza­my na dro­gę szczę­ścia i w tym ży­ciu i w wiecz­no­ści.

Być „dla” to w peł­ni aniel­ska du­cho­wość. Mo­że dla­te­go anio­ło­wie są tak wol­ni, uskrzy­dle­ni i nie­wi­dzial­ni, bo nie­ob­cią­że­ni mor­der­czym krę­ce­niem się wo­kół sie­bie. Ego­izm mo­że za­bić, a na pew­no wtrą­ca w stud­nię smut­ku i nie­ustan­ne­go lę­ku. Wyj­ście z te­go lo­chu sa­mo­udrę­cze­nia mo­że przy­po­mi­nać opusz­cze­nie wię­zie­nia, by zno­wu za­chwy­cić się świa­tłem i peł­ną pier­sią wdy­chać świe­że po­wie­trze.

 

Ks. Piotr Pru­sa­kie­wicz CSMA

Au­tor jest re­dak­to­rem na­czel­nym dwu­mie­sięcz­ni­ka o anio­łach i ży­ciu du­cho­wym „Któż jak Bóg”

www.kjb24.pl

Pozwólcie Chrystusowi się odnaleźć

Po­zwól­cie Chry­stu­so­wi się od­na­leźć. Nie­raz czło­wiek, mło­dy czło­wiek, by­wa za­gu­bio­ny w so­bie sa­mym, w ota­cza­ją­cym świe­cie, w ca­łej sie­ci spraw ludz­kich, któ­re go oplą­tu­ją. Po­zwól­cie się zna­leźć Chry­stu­so­wi. Niech wie o was wszyst­ko i niech was pro­wa­dzi. To praw­da, że – aby za Nim iść, po­dą­żać – trze­ba rów­no­cze­śnie od sie­bie sa­me­go wy­ma­gać, ale ta­kie jest pra­wo przy­jaź­ni. Je­śli ma­my iść ra­zem, mu­si­my pil­no­wać dro­gi, po któ­rej idzie­my. Je­śli po­ru­sza­my się w gó­rach, trze­ba prze­strze­gać zna­ków. Je­śli je­ste­śmy na wspi­nacz­ce, nie wol­no po­pu­ścić li­ny. Po­dob­nie trze­ba też za­cho­wy­wać łącz­ność z tym Bo­skim Przy­ja­cie­lem, któ­re­mu na imię Je­zus Chry­stus. I trze­ba z Nim współ­pra­co­wać. Rzym, 1979 r.

W was jest na­dzie­ja, po­nie­waż wy na­le­ży­cie do przy­szło­ści, a za­ra­zem przy­szłość do was na­le­ży. Na­dzie­ja zaś jest za­wsze zwią­za­na z przy­szło­ścią, jest ocze­ki­wa­niem „dóbr przy­szły­chˮ. Ja­ko cno­ta „chrze­ści­jań­skaˮ jest ona zwią­za­na z ocze­ki­wa­niem tych dóbr wiecz­nych, któ­re Bóg przy­obie­cał czło­wie­ko­wi w Je­zu­sie Chry­stu­sie. Rzym, 1985 R

Je­stem prze­ko­na­ny, że wszy­scy chce­cie bu­do­wać swo­je ży­cie na moc­nych pod­sta­wach, po­zwa­la­ją­cych prze­trwać pró­by, któ­rych nie brak ni­gdy, że chce­cie bu­do­wać je na fun­da­men­cie ze ska­ły. I oto sta­je przed wa­mi Ma­ry­ja, Dzie­wi­ca z Na­za­re­tu, po­kor­na Słu­żeb­ni­ca Pań­ska, któ­ra wska­zu­jąc na swe­go Sy­na, mó­wi: „Zrób­cie wszyst­ko, co­kol­wiek wam po­wieˮ, to zna­czy słu­chaj­cie Je­zu­sa, idź­cie za Nim, bądź­cie Mu po­słusz­ni, bądź­cie po­słusz­ni Je­go przy­ka­za­niom, za­ufaj­cie Mu. Wa­ty­kan, 1987 r.

Dro­dzy Mło­dzi, sta­je­cie wo­bec cier­pie­nia: sa­mot­ność, bra­ku suk­ce­sów i roz­cza­ro­wa­nia w ży­ciu oso­bi­stym, trud­no­ści od­na­le­zie­nia się w świe­cie do­ro­słych i w ży­ciu za­wo­do­wym, ro­zej­ścia i ża­ło­ba w wa­szych ro­dzi­nach, przez moc wo­jen i śmierć nie­win­nych. Wiedz­cie jed­nak, że w trud­nych chwi­lach, któ­rych nie bra­ku­je w ży­ciu każ­de­go czło­wie­ka, nie je­ste­ście sa­mi: tak jak Ja­no­wi u stóp krzy­ża, tak i wam Je­zus da­je swo­ją Mat­kę, aby po­cie­sza­ła was swo­ją czu­ło­ścią. Wa­ty­kan, 2003 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Święty Krzyż znakiem naszego zbawienia

Tak bo­wiem Bóg umi­ło­wał świat, że Sy­na swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go da­łˮ (3, 16). Oj­ciec „da­łˮ Sy­na, aby nas zba­wić, a to po­cią­ga­ło za so­bą śmierć Je­zu­sa i to śmierć na krzy­żu. Dla­cze­go? Dla­cze­go ko­niecz­ny był krzyż? Ze wzglę­du na po­wa­gę zła, któ­re trzy­ma­ło nas w nie­wo­li. Krzyż Je­zu­sa wy­ra­ża za­rów­no ca­łą ne­ga­tyw­ną moc zła, jak i ca­łą ła­god­ną wszech­moc Bo­że­go mi­ło­sier­dzia. Krzyż zda­je się po­twier­dzać klę­skę Je­zu­sa, ale w rze­czy­wi­sto­ści ozna­cza Je­go zwy­cię­stwo. Na Kal­wa­rii ci, któ­rzy z Nie­go szy­dzi­li, mó­wi­li: „Je­śli je­steś Sy­nem Bo­żym, zejdź z krzy­żaˮ (por. Mt 27, 40). Ale by­ło od­wrot­nie: Je­zus wła­śnie dla­te­go, że był Sy­nem Bo­żym, był tam, na krzy­żu, wier­ny aż do koń­ca wo­bec pla­nu mi­ło­ści Oj­ca. I wła­śnie z te­go po­wo­du Bóg wy­wyż­szył Je­zu­sa (Flp 2, 9), przy­zna­jąc Je­mu kró­le­stwo po­wszech­ne.

A kie­dy kie­ru­je­my na­sze spoj­rze­nie na krzyż, do któ­re­go Je­zus zo­stał przy­bi­ty, kon­tem­plu­je­my znak nie­skoń­czo­nej mi­ło­ści Bo­ga wo­bec każ­de­go z nas i źró­dło na­sze­go zba­wie­nia. Z te­go krzy­ża wy­pły­wa mi­ło­sier­dzie Oj­ca obej­mu­ją­ce ca­ły świat. Przez krzyż Chry­stu­sa zwy­cię­żo­ne jest zło, po­ko­na­na jest śmierć, otrzy­ma­li­śmy ży­cie, przy­wró­co­na na­dzie­ja. (...)

Krzyż Je­zu­sa jest na­szą je­dy­ną praw­dzi­wą na­dzie­ją! Dla­te­go Ko­ściół „wy­wyż­sza” Świę­ty Krzyż i wła­śnie dla­te­go my, chrze­ści­ja­nie bło­go­sła­wi­my zna­kiem krzy­ża. To zna­czy, że nie wy­wyż­sza­my krzy­ży, ale chwa­leb­ny Krzyż Je­zu­sa (…).

Kon­tem­plu­jąc i czcząc Świę­ty Krzyż, ze wzru­sze­niem my­śli­my o tak wie­lu na­szych bra­ciach i sio­strach prze­śla­do­wa­nych i za­bi­ja­nych z po­wo­du swej wier­no­ści Chry­stu­so­wi. Dzie­je się tak w szcze­gól­no­ści tam, gdzie wol­ność re­li­gij­na wciąż nie jest jesz­cze za­pew­nio­na czy też w peł­ni re­ali­zo­wa­na. Ale zda­rza się to tak­że w kra­jach i śro­do­wi­skach, któ­re za­sad­ni­czo chro­nią wol­ność i pra­wa czło­wie­ka, ale gdzie w prak­ty­ce wier­ni, a zwłasz­cza chrze­ści­ja­nie na­po­ty­ka­ją ogra­ni­cze­nia i dys­kry­mi­na­cję. (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 14.09.2014 r.

 

Wstępniak

Szczęść Bo­że!

Na po­czą­tek przy­po­mnij­my praw­dę, że Pan Bóg nie tyl­ko nas stwo­rzył, obie­cał zba­wie­nie i przy­słał do nas swe­go Sy­na, ale rów­nież trosz­czy się o nas nie­ustan­nie: przy­go­to­wał dla każ­de­go wyj­ście z każ­dej sy­tu­acji, wo­bec któ­rej sta­je­my. Za­da­niem nie­ła­twym, ale jak­że cie­ka­wym i war­tym uwa­gi jest, aby co­dzien­nie, w każ­dej chwi­li te „Bo­że po­my­sły” od­ga­dy­wać i wpro­wa­dzać w ży­cie. W Ka­te­chi­zmie Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go czy­ta­my: „Tro­ska Opatrz­no­ści Bo­żej jest kon­kret­na i bez­po­śred­nia; obej­mu­je so­bą wszyst­ko, od rze­czy naj­mniej­szych aż do wiel­kich wy­da­rzeń świa­ta i hi­sto­rii” (303).

Z dru­giej stro­ny cie­ka­wi nas to, co jest ta­jem­ni­cze, co in­tu­icyj­nie prze­czu­wa­my i co czę­ścio­wo zo­sta­ło przed na­mi od­sło­nię­te: spo­so­by, w ja­kie Pan Bóg da­je nam zna­ki, by wpro­wa­dzać w ży­cie lu­dzi mi­ło­sier­ne za­my­sły swo­jej Opatrz­no­ści.

Jed­nym z ta­kich „spo­so­bó­wˮ jest po­wie­rze­nie każ­de­go czło­wie­ka anio­ło­wi. Umow­nie, ze wzglę­du na ich funk­cję na­zy­wa­my ich stró­ża­mi, oczy­wi­ście nie wszyst­ko o nich wie­my. Sły­sza­łem na te­mat anio­łów wie­le py­tań, jak na przy­kład ta­kie, czy kie­dy „pod­opiecz­ny” kon­kret­ne­go anio­ła umrze, to on za­czy­na się opie­ko­wać ko­lej­nym czło­wie­kiem, czy ma zle­co­ne to­wa­rzy­sze­nie nam w wiecz­no­ści. Nie wie­my też, czy je­śli ktoś ma szcze­gól­nie trud­ne za­da­nia, to ma usta­no­wio­nych wie­lu anio­łów, któ­rzy się o nie­go trosz­czą. Ale to nie jest waż­ne, pa­mię­taj­my, że Pan Bóg ob­ja­wił nam to, co jest po­trzeb­ne do zba­wie­nia, in­ne in­for­ma­cje ma­my szan­sę po­znać w wiecz­no­ści (a mo­że i nie, je­śli by nam to nie by­ło po­trzeb­ne do szczę­ścia). Naj­pięk­niej­szym opo­wia­da­niem uka­zu­ją­cym dzia­ła­nie Anio­ła Stró­ża jest bi­blij­na Księ­ga To­bia­sza, no­we­la ilu­stru­ją­ca za­ska­ku­ją­cą po­my­sło­wość Pa­na Bo­ga.

Anio­ło­wie to – jak wi­dać – te­mat obec­ne­go nu­me­ru „Dro­giˮ. Ilu ich jest? Bi­blia mó­wi o ogrom­nej ich licz­bie, choć­by u pro­ro­ka Da­nie­la („Ty­siąc ty­się­cy słu­ży­ło Mu, a dzie­sięć ty­się­cy po dzie­sięć ty­się­cy sta­ło przed Nim”), al­bo w Li­ście do He­braj­czy­ków („Przy­stą­pi­li­ście do gó­ry Sy­jon, do mia­sta Bo­ga ży­ją­ce­go, Je­ru­za­lem nie­bie­skie­go, do nie­zli­czo­nej licz­by anio­łów”).

Anio­ło­wie są wspo­mi­na­ni w Pi­śmie Świę­tym oko­ło 220 ra­zy, naj­pierw po­zna­je­my ich w nie­wdzięcz­nej ro­li pil­no­wa­nia „ogro­du Eden” – ale tu cho­dzi o uka­za­nie kon­se­kwen­cji Bo­ga i nie­zmien­no­ści Je­go wy­ro­ków. Ale po­tem wi­dzi­my anio­ła, któ­ry po­ka­zu­je Abra­ha­mo­wi, że Bóg wca­le nie chce śmier­ci Iza­aka, któ­ry pro­wa­dzi na­ród wy­bra­ny przez mo­rze a po­tem przez pu­sty­nię i da­lej i da­lej, aż wresz­cie Ar­cha­nioł Ga­briel od­wie­dza Ma­ry­ję i py­ta o to, czy po­zwo­li, aby Bóg z Niej uczy­nił Bra­mę, przez któ­rą Je­go Syn przyj­dzie nas zba­wić.

Za­chę­cam do lek­tu­ry i do oso­bi­ste­go po­głę­bia­nia wia­ry.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski