Dobrze mieć kumpla

Dziś, gdy mo­da na „cho­dze­nie ze so­bą” za­czy­na się już od pod­sta­wów­ki, war­to pa­mię­tać o jed­nym pro­stym fak­cie: dziew­czy­ny, do­brze mieć kum­pla. Chło­pa­ki, ma­cie kum­pe­lę?

Kum­pel al­bo kum­pe­la prze­ciw­nej płci to ktoś, z kim mo­że­my czuć się do­brze, swo­bod­nie, ko­go po pro­stu lu­bi­my, ale nie usi­łu­je­my po­ka­zać się z naj­lep­szej stro­ny. Ktoś, ko­go po­zna­je­my i ko­mu po­zwa­la­my po­znać sie­bie – w co­dzien­nych sy­tu­acjach czy dzię­ki wspól­ne­mu hob­by. Ktoś do tań­ca i do ró­żań­ca. Ktoś, kto po­ma­ga nam zro­zu­mieć, jak wi­dzi świat ta dru­ga płeć. Cza­sem za­ska­ku­je nas zu­peł­nie in­ny ję­zyk, cza­sem in­na per­spek­ty­wa – in­nym ra­zem z ko­lei wi­dzi­my, jak bar­dzo je­ste­śmy do sie­bie po­dob­ni.

foto_01-03_15-16-2014

Kum­pel lub kum­pe­la da­ją nam jesz­cze je­den bar­dzo cen­ny pre­zent. Kto kie­dy­kol­wiek miał praw­dzi­we­go kum­pla, ni­gdy nie za­cznie pa­trzeć na przed­sta­wi­cie­li prze­ciw­nej płci tyl­ko ja­ko na obiek­ty po­żą­da­nia. Ni­by to oczy­wi­ste, jed­nak wie­le osób ma pro­blem ze zbu­do­wa­niem głęb­szej re­la­cji wła­śnie przez ste­reo­ty­po­we po­strze­ga­nie osób prze­ciw­nej płci. A gdy pa­trzy­my przez ste­reo­ty­py, nie wi­dzi­my czło­wie­ka, nie ma­my szan­sy na­praw­dę go po­znać.

Pu­łap­ki dam­sko-mę­skiej przy­jaź­ni

Cho­ciaż kum­pel­ska re­la­cja z oso­bą prze­ciw­nej płci ma wie­le za­let, nie­któ­rzy się jej bo­ją. Ma­cie już swo­je zda­nie w dys­ku­sji pt. „Czy moż­li­wa jest przy­jaźń dam­sko-mę­ska”? Jed­ni twier­dzą, że ow­szem, jest moż­li­wa i da­je du­żo ra­do­ści obu stro­nom. In­ni prze­ciw­nie, uwa­ża­ją, że ab­so­lut­nie nie, gdyż prę­dzej czy póź­niej ktoś się w kimś za­ko­cha, a wte­dy klops. Jak my­śli­cie, da się czy nie?

Ja my­ślę, że się da – na­wet gdy­by w pew­nym mo­men­cie któ­raś ze stron roz­wa­ża­ła po­głę­bie­nie re­la­cji, waż­na jest ja­sność i szcze­rość. Pró­bą doj­rza­ło­ści ta­kiej re­la­cji jest re­ak­cja na to, że przy­ja­ciel za­cznie z kimś „cho­dzić”. Czy po­tra­fi­my się tro­chę usu­nąć i zro­bić prze­strzeń dla tam­tej re­la­cji? Czy je­ste­śmy otwar­ci na po­zna­nie no­wej, waż­nej dla nie­go oso­by? Po eta­pach przej­ścio­wych mo­że się oka­zać, że sta­nie­my się nie dwój­ką, ale czwór­ką przy­ja­ciół – ta­kich, któ­rzy prze­szli pró­bę cza­su i kry­zy­sy, a to na­praw­dę cen­ne.

Gdy jed­nak za­iskrzy

Rze­czy­wi­ście mo­że się jed­nak zda­rzyć, że w tan­de­mie przy­ja­ciół jed­na z osób „po­czu­je mię­tę”. Mo­że to być po­czą­tek bar­dzo trud­ne­go do­świad­cze­nia. Je­śli dru­ga oso­ba nie od­wza­jem­ni tych uczuć, mo­że się wkraść roz­cza­ro­wa­nie i po­czu­cie od­rzu­ce­nia – a cza­sem po pro­stu żal, że przez „głu­pie uczu­cie” roz­pad­nie się coś, co dla oboj­ga by­ło du­żą war­to­ścią. W ta­kiej sy­tu­acji nie da się unik­nąć cier­pie­nia, i to z obu stron. Po­móc mo­że mak­sy­mal­na szcze­rość i sza­cu­nek za­rów­no do sa­me­go sie­bie, jak i dru­giej oso­by.

Ale prze­cież mo­że się oka­zać, że dru­ga oso­ba za­ry­zy­ku­je przej­ście na in­ny po­ziom re­la­cji (z kum­pel­skie­go na dziew­czy­na – chło­pak). Mo­że sa­ma to roz­wa­ża­ła. Mo­że po po­cząt­ko­wym szo­ku uzna, że war­to spró­bo­wać. Mo­że spoj­rzy na przy­ja­cie­la no­wy­mi ocza­mi – i do­strze­że w nim coś, cze­go do tej po­ry nie wi­dzia­ła, a co bar­dzo ce­ni­ła w płci prze­ciw­nej. Z mo­ich ob­ser­wa­cji wy­ni­ka, że gdy to się uda, że gdy obie przy­jaź­nią­ce się oso­by „zła­pią iskrę”, to po­wsta­je bar­dzo uda­ny, uszczę­śli­wia­ją­cy zwią­zek. Bo: zna­ją się jak ły­se ko­nie, lu­bią ze so­bą być, ufa­ją so­bie, ty­le ich łą­czy i jesz­cze są za­ko­cha­ni. Nie mu­szą nic uda­wać, nic so­bie udo­wad­niać, mo­gą sku­pić się na bu­do­wa­niu re­la­cji. Przy­jaźń po­prze­dza­ją­ca zwią­zek pro­cen­tu­je szczę­ściem i po­ro­zu­mie­niem przez wie­le lat, mo­że na­wet na za­wsze?

Pod­su­mo­wu­jąc: do­brze mieć kum­pla. Wcho­dząc w re­la­cję co praw­da tro­chę ry­zy­ku­je­my, ale wie­le mo­że­my zy­skać. Więc żyj­my od­waż­nie i nie bój­my się kum­plo­wać!

 

Mag­da­le­na Urlich

 

Nie możemy milczeć o tym, co widzieliśmy

Re­pre­sje wo­bec chrze­ści­jan ko­ja­rzą się ra­czej z po­chod­nia­mi Ne­ro­na i Ko­lo­seum peł­nym lwów niż współ­cze­sny­mi prze­ja­wa­mi agre­sji i nie­to­le­ran­cji. Sa­ma nie­to­le­ran­cja ko­ja­rzo­na jest głów­nie z ak­ta­mi do­ko­ny­wa­ny­mi wo­bec mniej­szo­ści – jak się jed­nak oka­zu­je, dys­kry­mi­na­cja mo­że ra­nić tak­że gru­py sta­no­wią­ce zde­cy­do­wa­ną więk­szość spo­łe­czeń­stwa. Jed­nak brak sza­cun­ku wo­bec chrze­ści­jan w Eu­ro­pie, któ­ra pod zna­kiem krzy­ża roz­wi­ja­ła się przez dłu­gie stu­le­cia, jest dziś fak­tem.

Dys­kry­mi­na­cja chrze­ści­jan przy­bie­ra obec­nie roz­ma­ite for­my, od wan­da­li­zmu, wła­mań i pod­pa­leń, przez nie­to­le­ran­cję ze stron in­nych re­li­gii i biu­ro­kra­cji, po ogra­ni­cza­nie wol­no­ści sło­wa, zgro­ma­dzeń i praw ro­dzi­ciel­skich. W la­tach 1992–1996 w Nor­we­gii do­szło do po­nad 50 prób pod­pa­leń za­byt­ko­wych drew­nia­nych ko­ścio­łów słu­po­wych, a 18 świą­tyń zo­sta­ło do­szczęt­nie znisz­czo­nych. Tym­cza­sem wciąż moż­na tam ku­pić tzw. kir­ke­brann, czy­li czar­ne świecz­ki w kształ­cie ko­ścio­ła, dzię­ki któ­rym – jak gło­si re­kla­ma – „mo­żesz speł­nić swo­je black­me­ta­lo­we fan­ta­zjeˮ.

foto_01-02_15-16-2014

Po­ni­żej znaj­du­ją się wy­bra­ne frag­men­ty z ra­por­tu nie­za­leż­nej au­striac­kiej or­ga­ni­za­cji Ob­se­rva­to­ry on In­to­le­ran­ce and Di­scri­mi­na­tion aga­inst Chri­stians in Eu­ro­pe (Ob­ser­wa­to­rium nie­to­le­ran­cji i dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan w Eu­ro­pie) na rok 2013, oraz przy­pa­dek z ro­ku 2014. Ob­ser­wa­to­rium ma sie­dzi­bę we Wied­niu i udo­stęp­nia wy­ni­ki swo­ich ba­dań na stro­nie in­ter­ne­to­wej (www.intoleranceagainstchristians.eu).

Sty­czeń 2013, Wiel­ka Bry­ta­nia:

W szpi­ta­lu w Exe­ter ad­mi­ni­stra­cja za­ka­za­ła pie­lę­gniar­ce no­sze­nia krzy­ży­ka na szyi, któ­ry to­wa­rzy­szył jej co­dzien­nie przez 30 lat pra­cy za­wo­do­wej. Ko­bie­ta od­mó­wi­ła, po czym od­wo­ła­ła się do od­po­wied­niej in­stan­cji, po­wo­łu­jąc się na przy­słu­gu­ją­ce mu­zuł­man­kom przy­zwo­le­nie no­sze­nia hi­dża­bu (stro­ju na­ka­za­ne­go przez pra­wo re­li­gij­ne), jed­nak ta ar­gu­men­ta­cja zo­sta­ła od­rzu­co­na. Try­bu­nał Pra­cy uznał de­cy­zję ad­mi­ni­stra­cji szpi­ta­la za „nie­no­szą­cą prze­ja­wów dys­kry­mi­na­cji”, ja­ko że dłu­gość łań­cusz­ka nie speł­nia­ła wy­mo­gów BHP.

Ma­rzec 2013, Wło­chy:

Do ko­ścio­ła św. Ty­mo­te­usza w Ter­mo­li nad Ad­ria­ty­kiem we­szło dwóch mło­dych męż­czyzn uda­ją­cych wier­nych. Kie­dy zo­sta­li sa­mi w świą­ty­ni, ukra­dli ho­stie i po­świę­co­ne przed­mio­ty z ta­ber­na­ku­lum, uprzed­nio do­ko­naw­szy nad ni­mi świę­to­krad­czych czy­nów. Sta­ło się to 21 mar­ca, co po­kry­wa się w sa­ta­ni­stycz­nym ka­len­da­rzu z „dru­gą no­cą sa­ba­tu”.

Kwie­cień 2013, Wło­chy:

W no­cy z Wiel­kiej So­bo­ty na Wiel­ką Nie­dzie­lę na dzie­dziń­cu ko­ścio­ła San­ta Ma­ria As­sun­ta w Ca­or­so w pół­noc­nych Wło­szech po­ja­wi­ło się graf­fi­ti przed­sta­wia­ją­ce sa­ta­ni­stycz­ne pen­ta­gra­my, wo­kół któ­rych po­usta­wia­no czer­wo­ne świe­ce. Zna­le­zio­no tak­że przy­bi­tą do drzwi ho­stię, opa­trzo­ną na­pi­sem „Ani­ma­te va­cu­um” (czy­li „pu­sta du­szaˮ).

Kwie­cień 2013, Wiel­ka Bry­ta­nia:

Nick Wil­liam­son, chrze­ści­jań­ski wła­ści­ciel dru­kar­ni w Ir­lan­dii Pół­noc­nej od­mó­wił dru­ku ma­ga­zy­nu o te­ma­ty­ce ho­mo­sek­su­al­nej, za co gro­żo­no mu po­zwa­niem do są­du. Tłu­ma­czy on, że wy­ko­na­nie te­go zle­ce­nia by­ło­by nie­zgod­ne z je­go wia­rą. Jed­nak­że re­dak­tor cza­so­pi­sma My­Gay­Zi­ne, Dan­ny Ton­ner, skon­tak­to­wał się już z rad­cą praw­nym i wniósł spra­wę do Ko­mi­sji Rów­no­ści Ir­lan­dii Pół­noc­nej.

Maj 2013, Szwe­cja:

Zgo­da ro­dzi­ców nie jest wy­ma­ga­na pod­czas po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji o prze­pro­wa­dze­niu abor­cji przez nie­let­nich. Roz­głos zdo­by­ła spra­wa je­de­na­sto­let­niej dziew­czyn­ki, któ­ra bez zgo­dy ro­dzi­ców pod­da­ła się dwóm za­bie­gom prze­rwa­nia cią­ży w krót­kim od­stę­pie cza­su. Par­la­men­tar­ny Rzecz­nik Praw Oby­wa­tel­skich stwier­dził, że spra­wa za­szła za da­le­ko: „To oczy­wi­ste, że dziec­ko w tym wie­ku (11 lat) nie jest na ty­le doj­rza­łe, by sa­mo­dziel­nie roz­wa­żyć kon­se­kwen­cje abor­cji”.

Wrze­sień 2013, Niem­cy:

Po­li­ty­cy ber­liń­skiej dziel­ni­cy Kreu­zberg za­ka­za­li świę­to­wa­nia Bo­że­go Na­ro­dze­nia w miej­scach pu­blicz­nych i na dro­gach, jak rów­nież umiesz­cza­nia tam de­ko­ra­cji czy or­ga­ni­za­cji jar­mar­ków świą­tecz­nych, aby nie dys­kry­mi­no­wać mu­zuł­mań­skiej mniej­szo­ści. Cho­in­ki moż­na bę­dzie usta­wiać je­dy­nie w miej­scach wy­zna­czo­nych przez wła­dze.

Paź­dzier­nik 2013, Hisz­pa­nia:

W ka­to­lic­kiej ba­zy­li­ce ka­te­dral­nej Nu­estra Se­ño­ra del Pi­lar w Sa­ra­gos­sie pod­ło­żo­no bom­bę – eks­plo­do­wa­ła mię­dzy or­ga­na­mi a rzę­da­mi ła­wek. Po­li­cja ewa­ku­owa­ła ko­ściół i po­ło­żo­ny przed nim plac. Lo­kal­ne źró­dła po­dej­rze­wa­ją eks­tre­mi­stycz­ną gru­pę le­wi­co­wą o zor­ga­ni­zo­wa­nie i prze­pro­wa­dze­nie ata­ku. Te przy­pusz­cze­nia po­twier­dza graf­fi­ti na po­bli­skim mu­rze, przed­sta­wia­ją­ce za­kry­tą po­stać trzy­ma­ją­cą bom­bę oraz na­pis „To na­sza ofia­ra”. Był to pierw­szy atak na ba­zy­li­kę w Sa­ra­gos­sie od cza­sów hisz­pań­skiej woj­ny do­mo­wej.

Li­sto­pad 2013, Niem­cy:

Chrze­ści­jań­ski pro­test prze­ciw­ko dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan w Ko­lo­nii zo­stał prze­rwa­ny przez gru­pę mu­zuł­ma­nów. Wy­krzy­ki­wa­li oni ob­raź­li­we ko­men­ta­rze wo­bec uczest­ni­ków pro­te­stu, uszko­dzi­li tak­że mi­kro­fo­ny i gło­śni­ki. Kil­ka osób zo­sta­ło za­ata­ko­wa­nych i po­bi­tych. Po­li­cja przez dłu­gi czas nie re­ago­wa­ła, na­ra­ża­jąc uczest­ni­ków na szko­dy – wkro­czy­ła do­pie­ro po agre­sji wo­bec ka­me­rzy­sty.

Gru­dzień 2013, Fran­cja:

Na pro­fi­lu fa­ce­bo­oko­wym gru­py fe­mi­ni­stycz­nej Fe­men Fran­ce ja­ko wy­raz pro­te­stu prze­ciw­ko chrze­ści­jań­skim kam­pa­niom pro-li­fe po­ja­wił się ko­mu­ni­kat „Znieść na­ro­dzi­ny Je­zu­sa”. Do wia­do­mo­ści za­łą­czo­no zdję­cie przed­sta­wia­ją­ce ak­ty­wist­ki Fe­men pod­czas hap­pe­nin­gu przed ka­te­drą Ma­drid w Pa­ry­żu. Jed­na z nich, prze­bra­na na wzór Ma­ryi, klę­cza­ła to­pless przed wej­ściem do ka­te­dry, krzy­cząc pro­abor­cyj­ne ha­sła, pod­czas gdy dwie in­ne wy­le­wa­ły bu­tel­ki pły­nu przy­po­mi­na­ją­ce­go krew na chod­nik do­oko­ła. Ak­cja zwią­za­na by­ła z ob­ra­da­mi par­la­men­tu w Hisz­pa­nii, któ­ry te­go dnia miał za­de­cy­do­wać o de­le­ga­li­za­cji abor­cji w tym kra­ju.

Lu­ty 2014, Hisz­pa­nia:

Gru­pa trzy­dzie­stu mło­dych ak­ty­wi­stów wtar­gnę­ła do ko­ścio­ła San Mi­qu­el de Pal­ma na Ma­jor­ce pod­czas od­pra­wia­nia Mszy Świę­tej, nio­sąc ze so­bą trans­pa­rent z na­pi­sem „Ró­żań­ce precz od na­szych jaj­ni­ków” i krzy­cząc pro­abor­cyj­ne ha­sła. Był to pro­test wo­bec zmian praw­nych do­ty­czą­cych de­le­ga­li­za­cji abor­cji.

Ra­port wy­mie­nia tak­że m.in.: „De­ka­pi­ta­cję fi­gu­ry Ma­ryi w Ba­ri”, „Atak na ar­cy­bi­sku­pa Bruk­se­li, An­dre Le­onar­da”, „An­ty­chrze­ści­jań­ski in­cy­dent pod­czas pro­ce­sji Bo­że­go Cia­ła w Lyonie”, „Pró­bę usu­nię­cia Bo­ga z hym­nu na­ro­do­we­go Szwaj­ca­rii”, „Na­pad uzbro­jo­nych męż­czyzn na klasz­tor w Au­strii” oraz „Wtar­gnię­cie na­giej ko­bie­ty na głów­ny oł­tarz ka­te­dry w Ko­lo­nii pod­czas ce­le­bra­cji bo­żo­na­ro­dze­nio­wej Mszy Świę­tej”. Cał­ko­wi­ta licz­ba przy­pad­ków opi­sa­nych w ra­por­cie to 241 prze­ja­wów wan­da­li­zmu, nie­to­le­ran­cji i ogra­ni­cza­nia wol­no­ści oso­bi­stej, zaś na stro­nie or­ga­ni­za­cji moż­na od­na­leźć do­ku­men­ta­cję po­nad 1300 spraw.

Przy­pad­ki nie­to­le­ran­cji wo­bec chrze­ści­jan i bra­ku sza­cun­ku dla wia­ry do­ty­czą tak­że Pol­ski – wy­star­czy wspo­mnieć pod­pa­le­nie za­byt­ko­we­go drew­nia­ne­go ko­ścio­ła na kra­kow­skiej Wo­li Ju­stow­skiej, czy też kra­dzie­że do­ko­ny­wa­ne na spo­rą ska­lę w be­skidz­kich cer­kwiach. W ten spo­sób ze świą­ty­ni w Ba­łu­cian­ce na Pod­kar­pa­ciu zgi­nę­ły dwie iko­ny przed­sta­wia­ją­ce Mat­kę Bo­żą, a iko­no­stas w Tu­rzań­sku po­zba­wio­no dwu­na­stu prazd­ni­ków, czy­li ikon przed­sta­wia­ją­cych naj­waż­niej­sze świę­ta ro­ku li­tur­gicz­ne­go.

Zgod­nie ze sło­wa­mi pa­pie­ża Fran­cisz­ka, któ­re wy­po­wie­dział w ho­mi­lii 6 kwiet­nia 2013 ro­ku, „Chrze­ści­ja­nie są prze­śla­do­wa­ni za swo­ją wia­rę. W nie­któ­rych kra­jach cze­ka ich ka­ra za sam fakt no­sze­nia krzy­ża. Dziś, w dwu­dzie­stym pierw­szym wie­ku, nasz Ko­ściół jest Ko­ścio­łem mę­czen­ni­ków, tych, któ­rzy po­wta­rza­ją za Pio­trem i Ja­nem: »Nie mo­że­my mil­czeć o tym, co wi­dzie­li­śmy«. To wła­śnie da­je nam si­łę, si­łę po­trzeb­ną do da­wa­nia świa­dec­twa ży­cia i wia­ry, da­rów, któ­re otrzy­ma­li­śmy, któ­re każ­dy czło­wiek do­stał od Bo­gaˮ.

 

Oprac. MS

Na pod­sta­wie Re­port 2013 on In­to­le­ran­ce aga­inst Chri­stians in Eu­ro­pe

 

 

Pancerniacy generała Maczka

1 Dy­wi­zja Pan­cer­na pod wy­pró­bo­wa­nym do­wódz­twem gen. Macz­ka okry­ła się sła­wą na po­lach Nor­man­dii i ode­gra­ła wy­bit­ną ro­lę w wiel­kiej bi­twie, któ­ra po­zo­sta­nie w pa­mię­ci ludz­kiej ja­ko jed­na z naj­świet­niej­szych ope­ra­cji wo­jen­nych uwień­czo­na znisz­cze­niem 7 ar­mii nie­miec­kiej” – pi­sał w roz­ka­zie Na­czel­ny Wódz gen. Ka­zi­mierz Sosn­kow­ski po bi­twie pod Fa­la­ise, 22 sierp­nia 1944 ro­ku.

Ge­ne­rał Sta­ni­sław Ma­czek był do­wód­cą pierw­szej w Woj­sku Pol­skim bry­ga­dy pan­cer­no-mo­to­ro­wej. Ja­ko 10 Bry­ga­da Ka­wa­le­rii Pan­cer­nej za­da­ła ona cięż­kie stra­ty 2 Dy­wi­zji Nie­miec­kiej w cza­sie woj­ny we wrze­śniu 1939 ro­ku pod Jor­da­no­wem i Wy­so­ką w Kra­kow­skiem. Od­two­rzo­na w 1940 ro­ku, wal­czy­ła we Fran­cji. Po jej ka­pi­tu­la­cji zo­sta­ło zor­ga­ni­zo­wa­na przez gen. Macz­ka w Szko­cji ja­ko 1 Dy­wi­zja Pan­cer­na.

Słyn­na Ma­czu­ga – Mont Or­mel – z czoł­giem „Sher­ma­nem” na­zwa­nym cześć pol­skie­go do­wód­cy „Gen. Ma­czek”. Fot. J. Sza­rek

Na po­cząt­ku lip­ca 1944 ro­ku Po­la­cy w skła­dzie II Kor­pu­su Ka­na­dyj­skie­go wy­lą­do­wa­li w Nor­man­dii. Mie­siąc póź­niej roz­po­czę­ła się bi­twa pod Fa­la­ise. Do po­ło­wy sierp­nia 1 Dy­wi­zja zdo­ła­ła prze­ła­mać głów­ną po­zy­cję obro­ny sta­wia­ją­cych za­cie­kły opór Niem­ców. Na do­da­tek pol­scy żoł­nie­rze zo­sta­li przez po­mył­kę dwa ra­zy zbom­bar­do­wa­ni przez lot­nic­two alianc­kie. Znad rze­ki La­ison Dy­wi­zja roz­po­czę­ła oskrzy­dla­nie wro­ga, opa­no­wu­jąc Cham­bo­is i Mont Or­mel, dzię­ki cze­mu za­mknę­ła je­dy­ny wę­zeł ko­mu­ni­ka­cyj­ny umoż­li­wia­ją­cy Niem­com wy­do­sta­nie się z okrą­że­nia. W na­stęp­nych dniach, do 19 sierp­nia, Po­la­cy od­pie­ra­li de­spe­rac­kie ata­ki sze­ściu nie­przy­ja­ciel­skich dy­wi­zji, pró­bu­ją­cych za wszel­ką ce­nę od­bić ten waż­ny punkt.

Gen. Stanisław Maczek spoczął wśród swych żołnierzy na Polskim Cmentarzu Wojskowym w Bredzie. Fot. J. Szarek
Gen. Sta­ni­sław Ma­czek spo­czął wśród swych żoł­nie­rzy na Pol­skim Cmen­ta­rzu Woj­sko­wym w Bre­dzie. Fot. J. Sza­rek

Żoł­nie­rze by­li pie­kiel­nie zmę­cze­ni. Sie­dem dni bez­u­stan­nych walk i pięć no­cy bez­sen­ne­go czu­wa­nia i mar­szów mu­sia­ły zro­bić swo­je. Do­wód­cy na­ka­za­li uży­cie pa­sty­lek ben­ze­dry­no­wych na pod­trzy­ma­nie bez­sen­no­ści… Ale im wię­cej zmę­cze­nia, im wię­cej nie­prze­spa­nych no­cy im wię­cej ognia, im częst­sze ata­ki Niem­ców – tym więk­sza za­cię­tość i de­ter­mi­na­cja żoł­nie­rzy l Dy­wi­zji Pan­cer­nej na Co­ude­hard i pod Cham­bo­is… 56 go­dzin spę­dzo­nych w czoł­gu lub jak w pie­cho­cie w nie­wiel­kiej ja­mie w zie­mi, w dusz­nym smro­dzie gni­ją­cych tru­pów i ga­zów po­wy­bu­cho­wych, bez moż­no­ści zry­wu, w go­rą­cu wież roz­grza­nych pra­cą sil­ni­ka (dla utrzy­ma­nia pra­cy ra­dia) i w upa­le sierp­nio­wym, czę­sto z tru­pem ko­le­gi w czoł­gu, któ­re­go na­stęp­nie wy­rzu­ca­ło się jak psa na ze­wnątrz, aby roz­kła­dał się na zie­mi – oto wa­run­ki tej pie­kiel­nej wal­ki… Po­nad ty­mi prze­ży­cia­mi gó­ro­wa­ła jed­nak ab­so­lut­na pew­ność. Niem­cy nie przej­dą za­nim nie wy­bi­ją wszyst­kich obroń­ców Ma­czu­gi i Cham­bo­is. Aby zwy­cię­żyć mu­sie­li­by za­bić wszyst­kich” – wspo­mi­nał płk Sta­ni­sław Ko­szut­ski, któ­ry już ja­ko gim­na­zja­li­sta, uciekł ze szko­ły, aby w 1914 ro­ku za­cią­gnąć się do Le­gio­nów Jó­ze­fa Pił­sud­skie­go.

Utrzy­ma­nie po­zy­cji przez gen. Macz­ka po­zwo­li­ło alian­tom od­nieść cał­ko­wi­te zwy­cię­stwo pod Fa­la­ise. 1 Dy­wi­zja Pan­cer­na prze­szła da­lej szlak bo­jo­wy z 1 Ar­mią Ka­na­dyj­ską przez Bel­gię i Ho­lan­dię, gdzie zdo­by­ła mia­sto i port śród­lą­do­wy – Bre­dę. Jej miesz­kań­cy nada­li pol­skiej jed­no­st­ce ho­no­ro­we oby­wa­tel­stwo, dzię­ku­jąc za wy­zwo­le­nie i nie znisz­cze­nie mia­sta.

Na­stęp­nie na­si żoł­nie­rze prze­kro­czy­li Mo­zę i Ren (w Niem­czech uwol­ni­li m.in. obóz, w któ­rym prze­by­wa­ło pra­wie 2 tys. Po­lek z Ar­mii Kra­jo­wej, uczest­ni­czek po­wsta­nia war­szaw­skie­go), a 5 ma­ja 1945 ro­ku przed 1 Dy­wi­zją Pan­cer­ną ska­pi­tu­lo­wa­ła twier­dza Wil­helm­sha­ven. Po za­koń­cze­niu dzia­łań wo­jen­nych uczest­ni­czy­ła ona w oku­pa­cji Nie­miec w stre­fie bry­tyj­skiej do 1947 ro­ku.

 

Ja­ro­sław Sza­rek

 

Życie to czas, który został nam podarowany

Ży­cie to czas, któ­ry zo­stał nam po­da­ro­wa­ny i w któ­rym każ­dy z nas sta­je wo­bec wy­zwa­nia, ja­kie nie­sie sa­mo ży­cie: to wy­zwa­nie po­le­ga na zna­le­zie­niu swo­je­go ce­lu, prze­zna­cze­nia i na wal­ce o nie. Al­ter­na­ty­wą jest prze­ży­cie te­go cza­su w spo­sób po­wierz­chow­ny, „utra­ce­nieˮ ży­cia dla mar­no­ści; nie­umie­jęt­ność od­kry­cia w so­bie zdol­no­ści do do­bra i tym sa­mym tak­że dro­gi do praw­dzi­we­go szczę­ścia. Zbyt wie­lu mło­dych lu­dzi nie zda­je so­bie spra­wy, że sa­mi są w głów­nej mie­rze od­po­wie­dzial­ni za nada­nie głę­bo­kie­go sen­su wła­sne­mu ży­ciu. Ta­jem­ni­ca wol­no­ści na­le­ży do sa­mej isto­ty tej wiel­kiej przy­go­dy, ja­ką jest ży­cie do­brze prze­ży­te. Ma­ni­la, 1995 r.

Dla­cze­go po­trze­bu­je­my Chry­stu­sa? Bo Chry­stus ob­ja­wia praw­dę o czło­wie­ku, o je­go ży­ciu i prze­zna­cze­niu. Po­ka­zu­je, ja­kie jest na­sze miej­sce przed Bo­giem – ja­ko stwo­rzeń i grzesz­ni­ków, ja­ko od­ku­pio­nych przez Je­go wła­sną śmierć i zmar­twych­wsta­nie, ja­ko piel­grzy­mów do do­mu Oj­ca. Uczy nas naj­waż­niej­sze­go przy­ka­za­nia mi­ło­ści Bo­ga i bliź­nie­go. Pa­pua-No­wa Gwi­nea, 1995 r.

Mo­że od was nie bę­dzie się wy­ma­gać prze­la­nia krwi, ale wier­no­ści Chry­stu­so­wi – z pew­no­ścią tak! Wier­no­ści, któ­rą na­le­ży za­cho­wy­wać każ­de­go dnia. Mam na my­śli na­rze­czo­nych i trud­no­ści, ja­ką spra­wia w dzi­siej­szym świe­cie ży­cie w czy­sto­ści w ocze­ki­wa­niu na mał­żeń­stwo. Mam na my­śli mło­de pa­ry i pró­by, na ja­kie jest na­ra­żo­ne ich przy­rze­cze­nie wza­jem­nej wier­no­ści. Rzym, 2000 r.

Moi Dro­dzy! Po­staw­cie Eu­cha­ry­stię w cen­trum swo­je­go ży­cia oso­bi­ste­go i wspól­no­to­we­go. Ko­chaj­cie ją, ad­o­ruj­cie ją, spra­wuj­cie ją przede wszyst­kim w nie­dzie­lę, dzień Pań­ski. Żyj­cie Eu­cha­ry­stią, da­jąc świa­dec­two mi­ło­ści Bo­ga do lu­dzi. Tor Ver­ga­ta, 2000 r.

Je­zus – za­ży­ły przy­ja­ciel każ­de­go mło­de­go czło­wie­ka – ma sło­wa ży­cia. Do­wn­sview, 2002 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Bez Kościoła nie możemy być zbawieni

Dro­dzy bra­cia i sio­stry,

W pierw­szej ka­te­che­zie o Ko­ście­le (…) wy­szli­śmy od ini­cja­ty­wy Bo­ga, pra­gną­ce­go kształ­to­wać lud, któ­ry niósł­by Je­go bło­go­sła­wień­stwo wszyst­kim na­ro­dom zie­mi. (…) Dziś chce­my za­sta­no­wić się nad zna­cze­niem, ja­kie dla chrze­ści­ja­ni­na ma przy­na­leż­ność do te­go lu­du, o przy­na­leż­no­ści do Ko­ścio­ła.

Nie je­ste­śmy od sie­bie od­izo­lo­wa­ni i nie je­ste­śmy chrze­ści­ja­na­mi ja­ko jed­nost­ki, każ­dy z osob­na: na­szą toż­sa­mo­ścią chrze­ści­jań­ską jest przy­na­leż­ność! Je­ste­śmy chrze­ści­ja­na­mi, po­nie­waż na­le­ży­my do Ko­ścio­ła. (…) Na­sza myśl bie­gnie z wdzięcz­no­ścią przede wszyst­kim ku tym, któ­rzy nas po­prze­dzi­li i przy­ję­li w Ko­ście­le. Nikt sam nie sta­je się chrze­ści­ja­ni­nem! (…). Chrze­ści­ja­nin na­le­ży do lu­du, któ­ry przy­by­wa z da­le­ka. Chrze­ści­ja­nin na­le­ży do lu­du, któ­ry na­zy­wa się Ko­ścio­łem. Ten Ko­ściół czy­ni go chrze­ści­ja­ni­nem w dniu chrztu św. a na­stęp­nie w trak­cie ka­te­che­zy i wie­lu in­nych dzia­łań. (…) Wia­rę otrzy­ma­li­śmy od na­szych oj­ców, od na­szych przod­ków, oni jej nas na­uczy­li. Je­śli do­brze się za­sta­no­wi­my, któż wie, ile w tej chwi­li dro­gich twa­rzy przy­cho­dzi nam na myśl: mo­że to być ob­li­cze na­szych ro­dzi­ców, któ­rzy w na­szym imie­niu pro­si­li o chrzest; na­szych dziad­ków lub któ­re­goś z krew­nych, któ­rzy na­uczy­li nas czy­nie­nia zna­ku krzy­ża i od­ma­wia­nia pierw­szych mo­dlitw. (…) Otóż ta­ki jest Ko­ściół, jest wiel­ką ro­dzi­ną, w któ­rej je­ste­śmy przyj­mo­wa­ni i uczy­my się żyć ja­ko wie­rzą­cy i ja­ko ucznio­wie Pa­na Je­zu­sa.

(…)

Dro­dzy przy­ja­cie­le, pro­śmy Pa­na za wsta­wien­nic­twem Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny, Mat­ki Ko­ścio­ła o ła­skę, by­śmy ni­gdy nie po­pa­dli w po­ku­sę my­śle­nia, że mo­że­my obyć się bez in­nych, bez Ko­ścio­ła, że mo­że­my się zba­wić o wła­snych si­łach (…). Wręcz prze­ciw­nie, nie moż­na ko­chać Bo­ga, nie ko­cha­jąc na­szych bra­ci, nie moż­na ko­chać Bo­ga po­za Ko­ścio­łem; nie moż­na być w ko­mu­nii z Bo­giem, nie bę­dąc w ko­mu­nii z Ko­ścio­łem i nie mo­że­my być do­bry­mi chrze­ści­ja­na­mi, jak tyl­ko ra­zem z ty­mi wszyst­ki­mi, któ­rzy sta­ra­ją się na­śla­do­wać Pa­na Je­zu­sa, ja­ko je­den lud, jed­no cia­ło, a jest nim Ko­ściół.

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 25.06.2014 r.

 

Wstępniak

Szczęść Bo­że,

Pa­mię­tam, że za cza­sów stu­denc­kich sier­pień ozna­czał dla mnie po­czą­tek wa­ka­cji: zwy­kle w pierw­szym wa­ka­cyj­nym mie­sią­cu sta­ra­łem się za­ro­bić tro­chę na ja­kiś wy­jazd. Jest to też mie­siąc ko­lej­nej szan­sy dla tych, któ­rym w lip­cu coś się nie uda­ło, a tak­że dla tych, któ­rzy na wła­snym przy­kła­dzie się prze­ko­na­li, że nie­prze­my­śla­ny czas wol­ny bar­dziej mę­czy niż przy­no­si wy­po­czy­nek.

Co zro­bić z tym cza­sem? Jak spę­dzić sier­pień, aby być wy­po­czę­tym i aby ko­muś (a przez to so­bie) spra­wić wie­le ra­do­ści?

Do te­go, co pi­sa­łem w lip­cu moż­na do­dać coś, co z sierp­niem się ko­ja­rzy – wspo­mnie­nie róż­nych rocz­nic (o tym w nu­me­rze) i piel­grzy­mo­wa­nie. Na pew­no in­te­re­su­ją­ce bę­dą pierw­sze pra­ce z pol­skie­go czy an­giel­skie­go, gdy opi­sze się cie­ka­we wy­ciecz­ki, spo­tka­nia z ludź­mi i miej­sca­mi, któ­re są waż­ne dla nas, Po­la­ków i ka­to­li­ków. A jesz­cze jak je wzbo­ga­ci­cie fo­to­gra­fia­mi przez sie­bie wy­ko­na­ny­mi, to wszy­scy w kla­sie na pew­no chęt­nie po­słu­cha­ją Wa­szych pre­zen­ta­cji.

Czy ktoś ma ta­kie hob­by, że fo­to­gra­fu­je przy­ro­dę? Je­śli tak, to przy­ślij­cie na mój ad­res ja­kieś pięk­ne gó­ry czy chmu­ry, kwia­ty czy owa­dy (zbjk@wp.pl z do­pi­skiem „Dro­gaˮ).

Na pew­no war­to po­świę­cić tro­chę cza­su re­flek­sji nad szko­łą – pod­po­wia­da­ją mi to ucznio­wie, z któ­ry­mi się spo­ty­kam pod­czas wa­ka­cji. Aby się jej nie bać (mo­że się przy­da ar­ty­kuł ze stron 37–38), aby by­ła cie­ka­wym wy­zwa­niem, któ­re po­ma­ga co­raz mą­drzej pa­trzeć na świat, ja­ki nas ota­cza i na lu­dzi, któ­rzy two­rzą hi­sto­rię. A mo­że spo­tka­li­ście ko­goś wy­jąt­ko­we­go? Opisz­cie to i przy­ślij­cie.

Aby nie wzy­wać do cze­goś tyl­ko teo­re­tycz­nie, opi­szę mo­je cie­ka­we lip­co­we spo­strze­że­nia. Za­raz po za­koń­cze­niu ro­ku szkol­ne­go wy­je­cha­łem ze spo­rą gru­pą ro­dzin nad je­zio­ro Bo­rów­no. Po­za wspa­nia­łym cza­sem, kie­dy to roz­ma­wia­łem z dziad­ka­mi i z wnu­ka­mi, z mło­dzie­żą i ich ro­dzi­ca­mi, spo­tka­łem tam miej­sco­we­go mło­dzień­ca, któ­ry przy­jeż­dżał co­dzien­nie ra­no z kil­ko­ma li­tra­mi ze­bra­nych przez sie­bie ja­gód. Wie­le osób ko­rzy­sta­ło z je­go ofer­ty, dzie­ci cie­szy­ły się zdro­wy­mi de­se­ra­mi, a on po­wie­dział, że bez wiel­kie­go wy­sił­ku mo­że za­ro­bić po­nad 1000 zł. A po­tem, już w War­sza­wie, spo­tka­łem się z kil­ko­ma zna­jo­my­mi ma­tu­rzy­sta­mi, któ­rzy przed piel­grzym­ką i za­pla­no­wa­nym wrze­śnio­wym wy­jaz­dem (to prze­cież naj­dłuż­sze wa­ka­cje w ży­ciu) po­ma­ga­li ja­ko kel­ne­rzy w śród­miej­skich lo­ka­lach, ćwi­cząc przy oka­zji ję­zy­ki, a zwłasz­cza an­giel­ski, bo prze­cież po­nad po­ło­wa od­wie­dza­ją­cych ta­kie miej­sca to go­ście z za­gra­ni­cy. By­łem też na fa­scy­nu­ją­cym spo­tka­niu ze stu­dent­ką, któ­ra po dwóch la­tach stu­diów po­sta­no­wi­ła rok po­świę­cić naj­uboż­szym i opo­wia­da­ła o swym wy­jeź­dzie na mi­sje.

Ży­czę rów­nie war­to­ścio­we­go spę­dze­nia cza­su!

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski