Daleko od Hipokratesa

Naj­now­sza książ­ka Grze­go­rza Gór­ne­go to po­zy­cja dla lu­dzi o moc­nych ner­wach. Ale przede wszyst­kim to książ­ka dla tych, któ­rzy chcą coś zmie­nić. Ulep­szyć świat w choć­by naj­mniej­szym wy­mia­rze.

Nie moż­na bo­wiem czy­tać tej książ­ki, wy­peł­nio­nej wstrzą­sa­ją­cy­mi opi­sa­mi re­al­nych wy­da­rzeń, je­dy­nie z nie­zdro­wej cie­ka­wo­ści, z ja­ką w daw­nych cza­sach lu­dzie przy­cho­dzi­li na pla­ce mia­ste­czek, by oglą­dać dwu­gło­we cie­lę czy in­ne ma­ka­bre­ski. Ta książ­ka ma na­mi wstrzą­snąć i zmu­sić do dzia­ła­nia.

Jest opi­sem zbrod­ni me­dy­cy­ny współ­cze­sne­go świa­ta, dzie­ją­cych się w mo­cy pra­wa. Po­ka­zu­je, jak da­le­ko ode­szła me­dy­cy­na od Hi­po­kra­te­sa, któ­ry dwa i pół ty­sią­ca lat te­mu sfor­mu­ło­wał za­sa­dy: „Ni­ko­mu nie dam tru­ci­zny, choć­by mnie o nią pro­sił, ani nie bę­dę da­wał rad, któ­re mo­gą śmierć spo­wo­do­wać. Po­dob­nie nie dam ko­bie­cie środ­ka na spę­dze­nie pło­du”.

De­gren­go­la­da tych za­sad od­by­wa­ła się stop­nio­wo. Gór­ny przy­ta­cza nie­zna­ne fak­ty hi­sto­rycz­ne, po­ka­zu­ją­ce, jak część śro­do­wi­ska me­dycz­ne­go sta­cza­ła się w dół rów­nią po­chy­łą. Przy­ta­cza m.in. po­wo­jen­ne lo­sy hi­tle­row­skie­go zbrod­nia­rza z Oświę­ci­mia dra Jo­se­pha Men­ge­le, któ­ry pod zmie­nio­nym na­zwi­skiem uciekł do Bu­enos Aires, gdzie… do­ko­ny­wał abor­cji. Fa­scy­no­wał się rów­nież no­wy­mi moż­li­wo­ścia­mi, ja­kie otwie­ra przed ludz­ko­ścią sztucz­ne za­płod­nie­nie.

foto_01-03_19-2013

W in­nym miej­scu Gór­ny przy­ta­cza wy­po­wiedź wy­bit­ne­go fran­cu­skie­go ge­ne­ty­ka, pro­fe­so­ra Je­ro­me Lejeune’a, od­kryw­cy ze­spo­łu Do­wna, któ­ry na jed­nej z kon­fe­ren­cji przy­wo­łał przy­kład pew­nej au­striac­kiej ro­dzi­ny, w któ­rej uro­dzi­ła się dziew­czyn­ka z ze­spo­łem Do­wna i zdro­wy chło­piec. Dziś naj­praw­do­po­dob­niej dziew­czyn­ka ta, po­czę­ta w kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej, zo­sta­ła­by pod­da­na abor­cji. W tam­tych cza­sach po­stę­po­wa­no ina­czej. Dziew­czyn­ka uro­dzi­ła się, do­ro­sła, a gdy jej mat­ka ule­gła pa­ra­li­żo­wi, by­ła jej opar­ciem i źró­dłem ra­do­ści. A chło­piec? Chło­piec na­zy­wał się Adolf Hi­tler, któ­re­go ak­cja T‑4 by­ła pierw­szym w dzie­jach ludz­ko­ści zor­ga­ni­zo­wa­nym pla­nem eu­ta­na­zji m.in. osób nie­peł­no­spraw­nych.

W książ­ce zna­leźć moż­na m.in. wy­po­wiedź le­ka­rza, któ­ry do­pro­wa­dził do na­ro­dzin pierw­sze­go dziec­ka z pro­bów­ki, Ja­cqu­esa Te­star­ta. Mó­wi on, że czu­je się dziś jak bo­ha­ter mi­to­lo­gii grec­kiej, któ­ry otwo­rzył pusz­kę Pan­do­ry. Mó­wi, że opra­co­wa­na przez nie­go pro­ce­du­ra obec­nie ob­ra­ca się prze­ciw­ko ludz­ko­ści. „Sko­ro w przy­pad­kach po­waż­niej­szych wad jest już prak­ty­ko­wa­ne nisz­cze­nie pło­du, to raz jesz­cze sta­je przed na­mi pro­blem pro­gu, po­za któ­rym czło­wiek sta­je się wro­giem swo­je­go ga­tun­ku”. Je­go zda­niem se­lek­cja za­rod­ków jest zwią­za­na z „ide­olo­gią pro­wa­dzą­cą do więk­sze­go niż kie­dy­kol­wiek od­rzu­ca­nia lu­dzi nie­peł­no­spraw­nych”. To on wpro­wa­dził do obie­gu po­ję­cie „czło­wie­ka prze­zro­czy­ste­go” czy­li – jak pi­sze Gór­ny „isto­ty po­zba­wio­ne ta­jem­ni­cy, odar­tej z in­tym­no­ści, pod­le­ga­ją­cej ma­ni­pu­la­cjom tech­nicz­nym, wy­twa­rza­nej w wa­run­kach la­bo­ra­to­ryj­nych i trak­to­wa­nej jak by­dło ho­dow­la­ne”.

Książ­ka oprócz sta­ran­nie wy­bra­nych fak­tów hi­sto­rycz­nych za­wie­ra też cza­sem dra­stycz­ne opi­sy te­go, co kry­je się pod po­ję­cia­mi abor­cja, in vi­tro czy eu­ta­na­zja. Ta rze­czy­wi­stość jest wstrzą­sa­ją­ca – świad­czą o tym choć­by przy­ta­cza­ne wy­po­wie­dzi osób zwią­za­nych z prze­my­słem abor­cyj­nym: „Że­by nie zwa­rio­wać, pi­ję wód­kę i ro­bię się co­raz bar­dziej ostry, cza­sem bru­tal­ny. Krzy­czę na pa­cjent­ki, jak­bym chciał prze­rzu­cić na nie wi­nę za to, że mu­szę prze­pro­wa­dzać za­bie­gi. Po­zwa­lam so­bie na ja­kieś ma­ka­brycz­ne żar­ty… Ma­ska na twarz i ro­bić swo­je” – tak opi­sy­wał swo­je uczu­cia je­den z pol­skich by­łych apor­te­rów. Tę cięż­ką w przy­ję­ciu praw­dę trze­ba jed­nak znać, nie moż­na od niej ucie­kać, cho­wa­jąc się za sło­wa­mi o „pra­wie ko­bie­ty” czy „do­brym umie­ra­niu”.

Ta dra­stycz­na praw­da wy­zwa­la. Tak zresz­tą po­ka­zu­je hi­sto­ria – wy­na­le­zie­nie USG i zo­ba­cze­nie, czym jest abor­cja, spo­wo­do­wa­ło wy­co­fa­nie się ty­się­cy le­ka­rzy z jej prze­pro­wa­dza­nia. O ile w 1975 r. w USA pro­ce­de­rem tym trud­ni­ło się 80 proc. gi­ne­ko­lo­gów, to w 1994 – już tyl­ko 20 proc.

 

KU

Grze­gorz Gór­ny, Zbrod­nia i me­dy­cy­na, POLWEN, Ra­dom 2013

 

Gadatliwy różaniec?

Wie­lu wro­gów Ko­ścio­ła, któ­rzy wy­śmie­wa­ją po­boż­ne prak­ty­ki wier­nych, drwi so­bie z mo­dli­twy ró­żań­co­wej. Uwa­ża­ją, że jest to „mam­ro­ta­nie sta­rych ko­biet”, upa­tru­ją w tym prak­tyk po­gań­skich, przy­rów­nu­jąc ró­ża­niec do mantr od­ma­wia­nych przez bud­dyj­skich mni­chów. Kry­ty­ka mo­dli­twy ró­żań­co­wej ma swo­je źró­dło rów­nież we wspól­no­tach pro­te­stanc­kich, a tak­że wśród li­be­ral­nych teo­lo­gów. Przy­ta­cza­ją sło­wa Pa­na Je­zu­sa: „Na mo­dli­twie nie bądź­cie ga­da­tli­wi jak po­ga­nie. Oni my­ślą, że przez wzgląd na swe wie­lo­mów­stwo bę­dą wy­słu­cha­ni. Nie bądź­cie po­dob­ni do nich” (Mt 6, 7–8). Jak za­tem po­go­dzić sło­wa z Ewan­ge­lii z za­chę­tą Ko­ścio­ła do od­ma­wia­nia ró­żań­ca?

foto_01-01_19-2013

Przede wszyst­kim trze­ba za­uwa­żyć, że Pan Je­zus da­wał nam czę­sto przy­kład dłu­giej i wy­trwa­łej mo­dli­twy. Mo­dlił się czę­sto w no­cy na pust­ko­wiu, wzy­wał wręcz do na­przy­krza­nia się Bo­gu na­szy­mi proś­ba­mi. O co za­tem cho­dzi­ło Chry­stu­so­wi w prze­strze­że­niu nas przed ga­da­tli­wo­ścią na mo­dli­twie? Kul­tycz­ne prak­ty­ki po­gań­skie po­le­ga­ły przede wszyst­kim na pra­wi­dło­wym speł­nie­niu wszyst­kich ob­rzę­dów re­li­gij­nych. Po­ga­nin nie mu­siał wie­rzyć w boż­ków, wy­star­czy­ło, by do­sy­pał do wę­gli nie­co ka­dzi­dła czy zło­żył ofia­rę ze zwie­rząt. Pan Je­zus prze­strze­ga, by mo­dli­twy nie trak­to­wać ja­ko ma­gicz­ne­go ry­tu­ału, by mo­dlić się dłu­go, wy­trwa­le, god­nie, ale z czy­stą in­ten­cją naj­pierw uwiel­bie­nia Ma­je­sta­tu Bo­że­go, a do­pie­ro póź­niej dzięk­czy­nie­nia, prze­bła­ga­nia i proś­by.

Ró­ża­niec po­nad­to jest mo­dli­twą ma­ryj­ną, w któ­rej sta­ra­my się przy­jąć spoj­rze­nie naj­do­sko­nal­szej słu­żeb­ni­cy Pań­skiej – Mat­ki Bo­żej – na zbaw­cze dzie­ło Jej Sy­na. To nie tyl­ko od­ma­wia­nie Oj­cze nasz, Zdro­waśChwa­ła Oj­cu, ale przede wszyst­kim roz­wa­ża­nie ta­jem­nic na­szej wia­ry i prze­kła­da­nie ich na na­sze ży­cie do­cze­sne.

 

Ka­je­tan Raj­ski

 

Rożne sposoby odmawiania różańca

RÓŻANIEC POKUTNY ŚW. OJCA PIO

To bar­dzo ofiar­na i pra­co­chłon­na me­to­da od­ma­wia­nia ró­żań­ca, ale od­ma­wia­na z wia­rą i po­świę­ce­niem mo­że za­skar­bić mo­dlą­cym się wie­le łask.

SPOSÓB ODMAWIANIA:

I. In­ten­cja:

W zjed­no­cze­niu z ca­łym nie­bem, szcze­gól­nie ze św. oj­cem Pio, w imie­niu wszyst­kich lu­dzi, dusz czyść­co­wych i dla dusz czyść­co­wych, przez mi­ło­sier­dzie Bo­że każ­da mo­dli­twa i każ­de sło­wo niech bę­dą sku­tecz­ne, choć­bym o tym nie my­ślał.

II. Mo­dli­twa do św. Mi­cha­ła Ar­cha­nio­ła:

Świę­ty Mi­cha­le, broń nas w wal­ce, a prze­ciw nie­go­dzi­wo­ści i za­sadz­kom złe­go du­cha bądź na­szą obro­ną. Niech go Bóg po­gro­mić ra­czy, po­kor­nie o to pro­si­my, a Ty Wo­dzu nie­bie­skich Za­stę­pów, sza­ta­na i in­ne du­chy złe, któ­re na zgu­bę dusz ludz­kich po tym świe­cie krą­żą, mo­cą Bo­żą strąć do pie­kła. Amen.

III. We­zwa­nie do Du­cha Świę­te­go:

O Stwo­rzy­cie­lu Du­chu przyjdź...

IV. Na roz­po­czę­cie wła­ści­wej mo­dli­twy ró­żań­co­wej:

Wie­rzę w Bo­ga, Oj­cze nasz, 3x Zdro­waś Ma­rio, Chwa­ła Oj­cu...

Te­raz od­ma­wia się przy po­szcze­gól­nych ta­jem­ni­cach 10 ra­zy:

Oj­cze nasz, Zdro­waś Ma­ry­jo, Chwa­ła Oj­cu...

O Ma­ry­jo bez grze­chu po­czę­ta – módl się za na­mi, któ­rzy się do Cie­bie ucie­ka­my i za wszyst­ki­mi, któ­rzy się do Cie­bie nie ucie­ka­ją. Ostat­ni 10. pa­cierz koń­czy­my na­stę­pu­ją­co:

O Ma­ry­jo bez grze­chu po­czę­ta – módl się za na­mi, któ­rzy się do Cie­bie ucie­ka­my i za wszyst­ki­mi, któ­rzy się do Cie­bie nie ucie­ka­ją, a zwłasz­cza za nie­przy­ja­ciół­mi Ko­ścio­ła Świę­te­go i po­le­co­ny­mi To­bie. Oraz:

Niech bę­dzie umi­ło­wa­na, uwiel­bio­na te­raz i na wie­ki Prze­naj­święt­sza Trój­ca i Eu­cha­ry­stycz­ne Ser­ce Je­zu­so­we przez Nie­po­ka­la­ne Ser­ce Ma­ryi.

Ko­cha­ny, do­bry, św. Oj­cze Pio – módl się za na­mi i z na­mi.

O mój Je­zu prze­bacz nam na­sze grze­chy, za­cho­waj nas od ognia pie­kiel­ne­go, za­pro­wadź wszyst­kie du­sze do nie­ba, zwłasz­cza te, któ­re naj­bar­dziej po­trze­bu­ją Two­je­go mi­ło­sier­dzia.

foto_01-02_19-2013

RÓŻANIEC Z DOPOWIEDZENIAMI

To spe­cjal­na for­ma od­ma­wia­nia ró­żań­ca, któ­ra czy­ni tę mo­dli­twę bar­dziej świa­do­mą i wzbo­ga­ca ją o in­dy­wi­du­al­nie for­mo­wa­ne we­zwa­nia do Je­zu­sa przy od­ma­wia­niu każ­dej ko­lej­nej mo­dli­twy Zdro­waś Ma­rio. W ten spo­sób ró­ża­niec na­bie­ra bar­dziej in­dy­wi­du­al­ne­go cha­rak­te­ru, a każ­de z ko­lej­nych we­zwań do Mat­ki Bo­żej mo­że sta­no­wić dzięk­czy­nie­nie, lub proś­bę o coś bar­dzo kon­kret­ne­go. Mo­dli­twa nie jest wy­po­wia­da­na ma­chi­nal­nie, nie jest też ano­ni­mo­wa.

SPOSÓB ODMAWIANIA:

Po każ­dej mo­dli­twie w Po­zdro­wie­niu Aniel­skim po imie­niu Je­zus do­po­wia­da się spon­ta­nicz­ne we­zwa­nie do imie­nia Je­zus.

Isto­tę „do­po­wie­dze­ńˮ naj­le­piej i naj­peł­niej uj­mu­je we frag­men­cie en­cy­kli­ki Ro­sa­rium Vir­gi­nis Ma­riae bł. Jan Pa­weł II. Oto je­go wy­po­wiedź na te­mat tej for­my mo­dli­tew­nej:

Cen­trum Zdro­waś Ma­ry­jo, po­nie­kąd zwor­ni­kiem mię­dzy je­go pierw­szą a dru­gą czę­ścią, jest imię Je­zus. Cza­sa­mi przy po­śpiesz­nym od­ma­wia­niu, to cen­trum ucho­dzi uwa­gi, a wraz z nim rów­nież na­wią­za­nie do mi­ste­rium Chry­stu­sa, któ­re jest kon­tem­plo­wa­ne. Ale to wła­śnie ak­cent, ja­ki kła­dzie się na imie­niu Je­zus i na Je­go mi­ste­rium, zna­mio­nu­je zna­czą­ce i owoc­ne od­ma­wia­nie ró­żań­ca. Już Pa­weł VI przy­po­mi­nał w ad­hor­ta­cji Ma­ria­lis cul­tus prak­ty­ko­wa­ny w pew­nych re­gio­nach zwy­czaj, by pod­kre­ślać imię Chry­stu­sa, do­da­jąc do nie­go re­fren (tzw. „do­po­wie­dze­nia”) na-wią­zu­ją­cy do roz­wa­ża­nej ta­jem­ni­cy.

Jest to zwy­czaj god­ny po­chwa­ły, zwłasz­cza przy pu­blicz­nym od­ma­wia­niu ró­żań­ca. Wy­ra­ża on do­brze wia­rę chry­sto­lo­gicz­ną, od­no­szą­cą się do róż­nych mo­men­tów ży­cia Od­ku­pi­cie­la. Jest to wy­zna­nie wia­ry, a rów­no­cze­śnie po­moc w me­dy­ta­cji, któ­ra po­zwa­la przy­swa­jać i prze­ży­wać mi­ste­rium Chry­stu­sa, w na­tu­ral­ny spo­sób zwią­za­ne z od­ma­wia­niem Zdro­waś Ma­ry­jo”.

 

RÓŻANIEC BIBLIJNY

Ró­ża­niec bi­blij­ny od­ma­wia się za­zwy­czaj z do­po­wie­dze­nia­mi, tak aby był jesz­cze bar­dziej owoc­ny du­cho­wo dla mo­dlą­ce­go się tą me­to­dą. Przed każ­dą ko­lej­ną ta­jem­ni­cą od­czy­ty­wa­ny jest sto­sow­ny opis z Pi­sma Świę­te­go.

To za­po­zna­nie się z bi­blij­nym opi­sem roz­wa­ża­nej ta­jem­ni­cy nie­wąt­pli­wie ubo­ga­ca tra­dy­cyj­ną for­mę od­ma­wia­nia ró­żań­ca. Jest to me­to­da bar­dziej pra­co­chłon­na, ale jed­no­cze­śnie da­ją­ca moż­li­wość głęb­sze­go „za­nu­rze­nia sięˮ w wy­mo­wę wy­da­rzeń wspo­mi­na­nych w ko­lej­nych ta­jem­ni­cach.

SPOSÓB ODMAWIANIA:

I. Za­po­wiedź ta­jem­ni­cy.

II. Mo­dli­twa Pań­ska – Oj­cze Nasz.

III. Przed każ­dym z ko­lej­nych dzie­się­ciu Zdro­waś Ma­rio czy­ta się frag­ment Pi­sma Świę­te­go opi­su­ją­cy da­ną ta­jem­ni­cę.

 

RÓŻANIEC ŚW. LUDWIKA MARII GRIGNION DE MONTFORT

To ta­ka me­to­da od­ma­wia­nia ró­żań­ca, w któ­rym każ­dy ko­lej­ny dzie­sią­tek od­ma­wia się w kon­kret­nej in­ten­cji za­su­ge­ro­wa­nej przez św. Lu­dwi­ka. Świę­ty Lu­dwik za­świad­czał przy­kła­dem swo­je­go ży­cia o dzia­ła­niu i sku­tecz­no­ści ta­kiej for­my ró­żań­ca.

TAJEMNICE RADODNE

I dzie­sią­tek: w in­ten­cji po­ko­ry

II dzie­sią­tek: w in­ten­cji mi­ło­ści

III dzie­sią­tek: o ode­rwa­nie od dóbr do­cze­snych i ziem­skich, o mi­łość ubó­stwa i bied­nych

IV dzie­sią­tek: o dar mą­dro­ści i czy­sto­ści ser­ca i cia­ła

V dzie­sią­tek: o na­wró­ce­nie na­sze, nie­wie­rzą­cych i in­no­wier­ców

TAJEMNICE BOLESNE

VI dzie­sią­tek: o do­sko­na­ły żal za na­sze grze­chy i zgo­dę z wo­lą Bo­żą

VII dzie­sią­tek: o umar­twie­nie zmy­słów

VIII dzie­sią­tek: o po­gar­dę dla nie­pra­wo­ści świa­ta

IX dzie­sią­tek: o cier­pli­wość na nie­sie­nie krzy­ża dnia co­dzien­ne­go

X dzie­sią­tek: o umi­ło­wa­nie krzy­ża, o do­brą śmierć dla nas i umie­ra­ją­cych w tej chwi­li

TAJEMNICE CHWALEBNE

XI dzie­sią­tek: o ży­wą wia­rę

XII dzie­sią­tek: o sta­łą na­dzie­ję i wiel­kie pra­gnie­nie Nie­ba

XIII dzie­sią­tek: o to aby wszy­scy po­zna­li, prak­ty­ko­wa­li i pro­wa­dzi­li in­nych do jej po­zna­nia

XIV dzie­sią­tek: o do­bre ży­cie i śmierć

XV dzie­sią­tek: o wszel­kie ła­ski dla na­szych do­bro­czyń­ców

 

Ka­ro­li­na Po­lak

 

Niech was nie zadowala nic, co jest poniżej najwyższych ideałów

Niech na­sza dro­ga bę­dzie wspól­na. Niech na­sza mo­dli­twa bę­dzie po­kor­na. Niech na­sza mi­łość bę­dzie po­tęż­na. Niech na­sza na­dzie­ja bę­dzie więk­sza od wszyst­kie­go, co się tej na­dziei mo­że sprze­ci­wiać”. Czę­sto­cho­wa, 1983r.

Wy je­ste­ście przy­szło­ścią świa­ta! Wy je­ste­ście na­dzie­ją Ko­ścio­ła! Wy je­ste­ście mo­ją na­dzie­ją!”. Wa­ty­kan, 1978 r.

Ko­ściół wi­dzi mło­dych – wię­cej: Ko­ściół w spo­sób szcze­gól­ny wi­dzi sie­bie sa­me­go w mło­dych – w Was wszyst­kich, a za­ra­zem w każ­dej i w każ­dym z Was. Tak by­ło od po­cząt­ku, od cza­sów apo­stol­skich. Szcze­gól­nym świa­dec­twem mo­gą być sło­wa św. Ja­na z Pierw­sze­go Li­stu te­go Apo­sto­ła: »Pi­szę do Was, mło­dzi, że zwy­cię­ży­li­ście Złe­go. Na­pi­sa­łem do Was, dzie­ci, że zna­cie Oj­ca... Na­pi­sa­łem do Was, mło­dzi, że je­ste­ście moc­ni i że na­uka Bo­że trwa w Was...«ˮ. List Apo­stol­ski Oj­ca Świę­te­go Ja­na Paw­ła II do mło­dych ca­łe­go świa­ta z oka­zji Mię­dzy­na­ro­do­we­go Ro­ku Mło­dzie­ży, 1985 r.

Je­śli trze­ba, bądź­cie zde­cy­do­wa­ni iść pod prąd obie­go­wych po­glą­dów i roz­pro­pa­go­wa­nych ha­seł! Nie lę­kaj­cie się Mi­ło­ści, któ­ra sta­wia czło­wie­ko­wi wy­ma­ga­nia. Te wy­ma­ga­nia – tak jak znaj­du­je­cie je w sta­łym na­ucza­niu Ko­ścio­ła – wła­śnie są zdol­ne uczy­nić Wa­szą Mi­łość – praw­dzi­wą mi­ło­ścią.” List Apo­stol­ski do mło­dych ca­łe­go świa­ta z oka­zji Mię­dzy­na­ro­do­we­go Ro­ku Mło­dzie­ży, 1985r.

Niech was nie za­do­wa­la nic, co jest po­ni­żej naj­wyż­szych ide­ałów”. Orę­dzie Ja­na Paw­ła II przed ŚDM w To­ron­to, Ca­stel Gan­dol­fo, 2001 r.

Je­że­li wol­ność nie jest po­słusz­na praw­dzie, mo­że was znisz­czyć. Nie­ma­ło jest tych, któ­rzy zo­sta­li zmiaż­dże­ni przez swo­ją wol­ność. Do­cho­dzi do te­go, gdy wol­ność nie kie­ru­je się praw­dą. Wol­ność nie mo­że być śle­pą si­łą, któ­rą rzą­dzą in­stynk­ty. Wol­ność mu­si być pro­wa­dzo­na przez praw­dę”. Spo­tka­nie z mło­dzie­żą die­ce­zji rzym­skiej, 1997 r.

 

bł. Jan Pa­weł II

 

Radością Boga jest przebaczenie

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

W (…) li­tur­gii czy­ta­my 15. roz­dział Ewan­ge­lii św. Łu­ka­sza, któ­ry za­wie­ra trzy przy­po­wie­ści o mi­ło­sier­dziu: o za­gu­bio­nej owcy, o utra­co­nej mo­ne­cie, a na­stęp­nie naj­dłuż­szą z nich, ty­po­wą dla św. Łu­ka­sza, o oj­cu i dwóch sy­nach, sy­nu „mar­no­traw­nym” i sy­nu, któ­ry uwa­ża sie­bie za spra­wie­dli­we­go. Wszyst­kie te trzy przy­po­wie­ści mó­wią o ra­do­ści Bo­ga. Co jest ra­do­ścią Bo­ga? Prze­ba­cze­nie. (…) Mi­ło­sier­dzie jest praw­dzi­wą si­łą, któ­ra mo­że oca­lić czło­wie­ka i świat z „ra­ka”, ja­kim jest grzech, zło mo­ral­ne, du­cho­we. (…)

Je­zus jest ca­ły mi­ło­sier­dziem, ca­ły mi­ło­ścią: jest Bo­giem, któ­ry stał się czło­wie­kiem. Każ­dy z nas jest ową owcą za­gu­bio­ną, tą utra­co­ną mo­ne­tą. Każ­dy z nas jest owym sy­nem, któ­ry zmar­no­wał swo­ją wol­ność, idąc za fał­szy­wy­mi boż­ka­mi, ilu­zja­mi szczę­ścia i wszyst­ko utra­cił. Ale Bóg o nas nie za­po­mi­na, Oj­ciec ni­gdy nas nie opusz­cza. Sza­nu­je na­szą wol­ność, ale za­wsze po­zo­sta­je wier­ny. A kie­dy do Nie­go po­wró­ci­my, wi­ta nas jak sy­nów w swo­im do­mu, bo ni­gdy, na­wet na chwi­lę, nie prze­stał nas z mi­ło­ścią ocze­ki­wać. (…)

Na czym po­le­ga nie­bez­pie­czeń­stwo? Że za­kła­da­my, iż je­ste­śmy spra­wie­dli­wi; że osą­dza­my in­nych. Osą­dza­my też Bo­ga, po­nie­waż uwa­ża­my, że po­wi­nien uka­rać grzesz­ni­ków, ska­zać ich na śmierć, a nie prze­ba­czać. Wte­dy wła­śnie na­ra­ża­my się na to, że bę­dzie­my po­za do­mem Oj­ca! (…) Je­śli w na­szym ser­cu nie ma mi­ło­sier­dzia, ra­do­ści prze­ba­cze­nia, to nie je­ste­śmy w ko­mu­nii z Bo­giem, na­wet je­śli bę­dzie­my prze­strze­gać wszyst­kich przy­ka­zań, bo to mi­łość zba­wia, a nie tyl­ko prak­ty­ko­wa­nie przy­ka­zań. To mi­łość Bo­ga i bliź­nie­go jest wy­peł­nie­niem wszyst­kich przy­ka­zań.

Je­że­li ży­je­my we­dług pra­wa: „oko za oko, ząb za ząb”, nie wyj­dzie­my ze spi­ra­li zła. Zły jest spryt­ny i łu­dzi nas, że mo­że­my zba­wić sie­bie i świat z na­szą ludz­ką spra­wie­dli­wo­ścią. W rze­czy­wi­sto­ści tyl­ko Bo­ża spra­wie­dli­wość mo­że nas zba­wić! A spra­wie­dli­wość Bo­ża ob­ja­wia się na krzy­żu. (…) Ten naj­wyż­szy akt spra­wie­dli­wo­ści jest tak­że mi­ło­sier­dziem. Je­zus wzy­wa nas wszyst­kich do po­dą­ża­nia tą ścież­ką: „Bądź­cie mi­ło­sier­ni, jak Oj­ciec wasz jest mi­ło­sier­ny” (Łk 6, 36 ). (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 15.09.2013 r.

 

Wstępniak

Szczęść Bo­że,

Mam na­dzie­ję, że paź­dzier­nik ko­ja­rzy się pra­wie każ­de­mu z Was z ró­żań­cem. Kry­ty­ka te­go spo­so­bu mo­dli­twy (nie­jed­no­krot­nie za­uwa­ża­na przez na­szych au­to­rów w tym nu­me­rze „Dro­giˮ) wska­zu­je na peł­ne nie­zro­zu­mie­nie Bo­że­go za­my­słu.

Przy­po­mnę nie­co zło­śli­wy dow­cip sy­tu­acyj­ny: na spo­tka­niu dla ro­dzi­ców dzie­ci przy­go­to­wu­ją­cych się do I Ko­mu­nii Świę­tej ksiądz pro­boszcz pew­nej pa­ra­fii tłu­ma­czył i hi­sto­rię ró­żań­ca i obiet­ni­ce zwią­za­ne z je­go od­ma­wia­niem, ja­kie zna­my z róż­nych ob­ja­wień, i róż­ne spo­so­by po­słu­gi­wa­nia się tym spo­so­bem mo­dli­twy, do­da­jąc, że pro­fe­sor wyż­szej uczel­ni mo­że z ró­żań­ca sko­rzy­stać w zu­peł­nie in­ny spo­sób niż wła­ści­ciel warsz­ta­tu sa­mo­cho­do­we­go, jesz­cze in­ne war­to­ści za­uwa­ży w niej oso­ba nie­peł­no­spraw­na czy bez­dom­ny z przy­tuł­ku. Do­dał na ko­niec, że to wspa­nia­ła mo­dli­twa, któ­ra do­sto­so­wu­je się do po­zio­mu i moż­li­wo­ści czło­wie­ka, któ­ry pra­gnie się nią po­słu­żyć. Po kil­ku chwi­lach je­den z męż­czyzn wstał, wy­krzyk­nął: „Wi­dzę, że to mo­dli­twa dla głup­ców!”, i wy­szedł. Je­go żo­na do koń­ca spo­tka­nia sie­dzia­ła za­czer­wie­nio­na i nic nie mó­wi­ła za­wsty­dzo­na je­go au­to­pre­zen­ta­cją.

Czy wie­cie, że ró­ża­niec zro­dził się z tę­sk­no­ty pro­stych lu­dzi za od­ma­wia­niem bre­wia­rza, do któ­re­go nie mie­li do­stę­pu i ze wzglę­du na brak cza­su i na to, że nie umie­li czy­tać? Psal­mów jest 150 i przez stu­le­cia ty­le sa­mo ra­zy po­wta­rza­no Po­zdro­wie­nie Aniel­skie (był czas, kie­dy w Li­tur­gii Uświę­ca­nia Cza­su pró­bo­wa­no od­ma­wiać wszyst­kie psal­my każ­de­go dnia!).

Wszy­scy je­ste­śmy po­wo­ła­ni do świę­to­ści, a naj­lep­szym spo­so­bem jej osią­gnię­cia jest wpa­try­wa­nie się w Pa­na Je­zu­sa i Je­go Mat­kę. Tym­cza­sem Ró­ża­niec to stresz­cze­nie Ewan­ge­lii, bo tre­ścią po­szcze­gól­nych ta­jem­nic są naj­waż­niej­sze wy­da­rze­nia tam opi­sa­ne. To, co po­wie­dział i zro­bił Je­zus Chry­stus, Ewan­ge­li­ści skru­pu­lat­nie opi­sa­li, aby­śmy szu­ka­li w tych sło­wach od­po­wie­dzi na na­sze py­ta­nia, aby­śmy mo­gli ko­ry­go­wać na­sze po­stę­po­wa­nie i przy­po­mi­nać so­bie Bo­że obiet­ni­ce. A sce­ny ewan­ge­licz­ne są na­zy­wa­ne ta­jem­ni­ca­mi, bo ta­jem­ni­cą na dzi­siaj jest to, co przez te wy­da­rze­nia chce mnie i To­bie Pan Bóg po­wie­dzieć. Ci, na któ­rych spoj­rzy­my (ta­kich przy­kła­dów ma­my w tym nu­me­rze spo­ro), od­kry­li w swym ży­ciu treść nie­jed­nej Bo­żej Ta­jem­ni­cy.

Ró­ża­niec to prze­dziw­na for­ma me­dy­ta­cji, w któ­rej sło­wa­mi „Zdro­waś, Ma­ry­jo, ła­skiś peł­na...” od­mie­rza­my czas na za­du­mę o wiel­ko­ści czło­wie­ka stwo­rzo­ne­go i od­ku­pio­ne­go przez Pa­na Bo­ga. Sce­ny wy­ję­te z Ewan­ge­lii da­ją się „przy­ło­żyć” do na­szej co­dzien­no­ści, a przez to moż­na je za­sto­so­wać w na­szym ży­ciu. Mam na­dzie­ję, że znaj­dzie­cie my­śli, któ­re mo­gą za­in­spi­ro­wać Wa­sze prze­my­śle­nia…

Z ca­łe­go ser­ca za­chę­cam do te­go, by za­wsze mieć ró­ża­niec w kie­sze­ni al­bo na pal­cu i by mą­drze z nie­go ko­rzy­stać każ­de­go dnia.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski