Wiara była potem

Nie mo­gło w nu­me­rze o Bi­blii za­brak­nąć wy­wia­du ze spe­cja­li­stą – z oso­bą, któ­ra szcze­gól­nie du­żo cza­su po­świę­ca na ba­da­nie tek­stów Pi­sma Świę­te­go, któ­ra zna ję­zy­ki bi­blij­ne, któ­ra nam, zwy­kłym lu­dziom po­tra­fi wie­le tek­stów, wie­le zwy­cza­jów sprzed ty­się­cy lat spo­koj­nie wy­tłu­ma­czyć.

Na szczę­ście wśród ko­le­gów, któ­rych spo­tka­łem w se­mi­na­rium, kil­ku skoń­czy­ło spe­cjal­ne stu­dia, pro­wa­dzi wy­kła­dy, zaj­mu­je się Sło­wem Bo­żym na co dzień. Za­wsze sza­no­wa­łem Pio­tra Klim­ka, z któ­rym za­czy­na­łem na­ukę w se­mi­na­rium, przed trzy­dzie­stu dwo­ma la­ty, obec­nie rek­to­ra Wyż­sze­go Se­mi­na­rium Du­chow­ne­go Die­ce­zji War­szaw­sko-Pra­skiej.

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski

foto_01-01_17-2013

Dzię­ku­ję, że zgo­dzi­łeś się na to spo­tka­nie, chciał­bym przez roz­mo­wę z To­bą po­ka­zać, że dro­ga do Pi­sma Świę­te­go jest do­stęp­na dla każ­de­go czło­wie­ka, chciał­bym, abyś opo­wie­dział swo­ją dro­gę do tej fa­scy­na­cji, aby wie­lu Czy­tel­ni­ków da­ło się pro­wa­dzić Sło­wu Bo­że­mu. Za­cznij­my od po­cząt­ku – pa­mię­tam, że po­cho­dzisz z pa­ra­fii pod we­zwa­niem Imie­nia Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny w War­sza­wie – Mię­dzy­le­siu, pa­mię­tam, że przed se­mi­na­rium stu­dio­wa­łeś astro­no­mię, ale to już wszyst­ko. Czy – jak pi­sa­li au­to­rzy sta­rych ksią­żek ha­gio­gra­ficz­nych o „le­gen­dar­nej war­to­ści” – uro­dzi­łeś się z eg­zem­pla­rzem Pi­sma Świę­te­go w dło­ni?

Uro­dzi­łem się nor­mal­nie, w nor­mal­nej ka­to­lic­kiej ro­dzi­nie, roz­wi­ja­łem się zu­peł­nie zwy­czaj­nie… Za­wsze jed­nak by­łem cie­ka­wy świa­ta. W li­ceum za­pi­sa­łem się do Pol­skie­go To­wa­rzy­stwa Tu­ry­stycz­no-Kra­jo­znaw­cze­go i wie­le cho­dzi­łem po la­sach, zdo­by­wa­łem na­wet od­zna­ki tu­ry­stycz­ne. To by­ło cie­ka­we, ale cią­gnę­ło mnie do po­sze­rza­nia ob­ser­wo­wa­nej prze­strze­ni. Spoj­rza­łem w gó­rę i za­cie­ka­wi­łem się lot­nic­twem i astro­nau­ty­ką. Mia­łem w do­mu te­le­sko­py i spe­cja­li­stycz­ną li­te­ra­tu­rę.

Przy oka­zji tu­ry­sty­ki i kon­tak­tów zwią­za­nych ze szko­łą za­cie­ka­wi­li mnie też lu­dzie. Sta­wia­łem py­ta­nia, cze­mu tak, a nie ina­czej po­stę­pu­ją, szu­ka­łem ich mo­ty­wa­cji do dzia­ła­nia.

W tym sa­mym li­ce­al­nym cza­sie słu­cha­łem z uwa­gą ka­zań pro­bosz­cza mo­jej ro­dzin­nej pa­ra­fii, księ­dza Jó­ze­fa Gniew­nia­ka – wy­ja­śniał Pi­smo Świę­te uka­zu­jąc przy tym, jak wie­le Bi­blia mó­wi o czło­wie­ku.

Nad­szedł czas po­dej­mo­wa­nia pierw­szych waż­nych de­cy­zji ży­cio­wych. Rze­czy­wi­ście, jak do­brze pa­mię­tasz, pod­ją­łem stu­dia na wy­dzia­le astro­no­mii, jed­nak ta prze­strzeń oka­za­ła się rów­nież za ma­ła…

Zro­zu­mia­łem, że na wie­le py­tań o czło­wie­ka moż­na zna­leźć od­po­wiedź w Pi­śmie Świę­tym i zde­cy­do­wa­łem się na se­mi­na­rium – jak pa­mię­tasz, był to rok 1981.

Aby pójść do se­mi­na­rium, trze­ba mieć też „od­po­wied­nią” wia­rę. Co mo­żesz po­wie­dzieć o swo­jej wie­rze, o jej roz­wo­ju?

Ja­ko dziec­ko i li­ce­ali­sta mia­łem zwy­czaj­ną wia­rę mło­de­go czło­wie­ka, by­łem mi­ni­stran­tem, lek­to­rem, ale w dzie­dzi­nie re­li­gij­nej nic nad­zwy­czaj­ne­go się nie dzia­ło. Waż­na oka­za­ła się dla mnie de­cy­zja wej­ścia na dro­gę neo­ka­te­chu­me­nal­ną, tam mó­wi się o Bi­blii bar­dzo du­żo i to o Bi­blii ja­ko Sło­wie pro­wa­dzą­cym czło­wie­ka. Za­cie­ka­wie­nie Pi­smem Świę­tym przy­bie­ra­ło u mnie ko­lej­ne eta­py: na po­cząt­ku od­kry­łem, że Księ­gi Ob­ja­wie­nia mó­wią wie­le o czło­wie­ku, wy­ja­śnia­ją, jak czło­wiek my­śli i ro­zu­mie, a za­tem trze­ba je wciąż po­zna­wać, aby po­stę­po­wać na dro­dze ro­zu­mie­nia czło­wie­ka. Dru­gi etap to od­kry­wa­nie Bo­ga wi­docz­ne­go od stro­ny Ko­goś, z kim czło­wiek roz­ma­wia, u któ­re­go szu­ka ra­dy i umoc­nie­nia. Ostat­ni to fa­scy­na­cja Oso­bą Bo­ga, któ­ry jest Źró­dłem wszel­kie­go Ży­cia i Ce­lem, do któ­re­go zmie­rza­my.

Za­ska­ku­je mnie ta ko­lej­ność, ja w swo­im ży­ciu ra­czej prze­sze­dłem dro­gę od wia­ry do Sło­wa, ja­kie wy­po­wie­dział Pan Bóg. Czy w Two­im do­rob­ku na­uko­wym wi­dać ja­koś Two­ją dro­gę?

Na pew­no tak. Pra­cę ma­gi­ster­ską na­pi­sa­łem o Je­re­mia­szu ja­ko o czło­wie­ku, któ­ry spo­tkał Bo­ga (Na­tu­ra po­wo­ła­nia pro­roc­kie­go Je­re­mia­sza). Za­uwa­ży­łem bo­wiem, że ten wła­śnie pro­rok ja­ko je­dy­ny pi­sze o so­bie, o swo­jej dro­dze, swo­ich prze­ży­ciach i do­świad­cze­niach. Do­wo­dem na to jest zna­ny cy­tat: „Uwio­dłeś mnie, Pa­nie, a ja po­zwo­li­łem się uwieść; ujarz­mi­łeś mnie i prze­mo­głeś” (Jr 20, 7a). Po­tem za­cie­ka­wi­łem się Oso­bą Bo­ga, ja­ką spo­tkał i opi­su­je pro­rok Je­re­miasz – w pra­cy dok­tor­skiej pi­sa­łem o Bo­gu Je­re­mia­sza. Przy­go­to­wu­ję po­wo­li pra­cę ha­bi­li­ta­cyj­ną, tam jest znów o krok da­lej – pi­szę o „bło­go­sła­wio­nym mę­żu”, któ­ry na­wią­zał re­la­cję z Pa­nem Bo­giem i dał się Mu po­rwać, dał się prze­nik­nąć Je­go ła­ską.

Na wy­kła­dach czę­sto mó­wię, że ana­li­za Pi­sma Świę­te­go ja­ko dzie­ła ludz­kie­go – czy­li ana­li­za li­te­rac­ka, teo­lo­gicz­na i psy­cho­lo­gicz­na – przy­bli­ża do Pa­na Bo­ga, któ­ry w ta­jem­ni­czy spo­sób dzia­ła w ser­cach ludz­kich. Sta­ram się po­ka­zać, że Bo­ga wi­dać w dzia­ła­niu czło­wie­ka, że moż­na coś o Bo­gu po­wie­dzieć, ana­li­zu­jąc wy­po­wie­dzi czło­wie­ka, któ­ry opi­su­je swo­je spo­tka­nie ze Stwór­cą. Sto­su­ję tu cza­sem ta­ką ilu­stra­cję: gdy ktoś opo­wia­da o po­tra­wach, ja­kie mu po­da­no, moż­na so­bie te po­tra­wy wy­obra­zić. Po­dob­nie moż­na po­zna­wać Bo­ga, któ­ry wpły­nął na czło­wie­ka, któ­ry to opi­su­je.

Je­stem pe­wien, że wie­lu mło­dych lu­dzi za­fa­scy­nu­je ta dro­ga. Ale mam jesz­cze py­ta­nie dla tych, któ­rzy mo­że mniej po­cią­gnię­ci ba­da­nia­mi bi­blij­ny­mi chcą mą­drze czy­tać Pi­smo Świę­te. Jak to ro­bić, aby się „nie od­bić” o ścia­nę trud­ną do prze­kro­cze­nia?

Mo­że naj­pierw ogól­nie. Aby czy­tać i po­wo­li po­stę­po­wać w ro­zu­mie­niu Pi­sma Świę­te­go, trze­ba pa­mię­tać o cier­pli­wo­ści, od­rzu­cić gwał­tow­ność, od­waż­nie sta­wiać py­ta­nia i przy­jąć dar Spo­tka­nia. Wła­śnie to spo­tka­nie jest spo­so­bem po­głę­bia­nia wia­ry. Ale naj­pierw mu­si być spo­koj­na lek­tu­ra, wy­trwa­łe czy­ta­nie tek­stu, któ­ry po­wsta­wał przez po­nad ty­siąc lat, a ostat­nie księ­gi spi­sa­no nie­mal dwa ty­sią­ce lat te­mu (a więc pierw­sze oko­ło trzy ty­sią­ce lat przed na­mi). War­to po­zna­wać hi­sto­rię tek­stu – co się z nim dzia­ło od chwi­li spi­sa­nia do te­go, co czy­ta­my w eg­zem­pla­rzu le­żą­cym przed na­szy­mi ocza­mi, war­to czy­tać o spo­so­bie my­śle­nia lu­dzi tam­tych cza­sów, lu­dzi z tam­te­go re­jo­nu. Cie­ka­we, choć wy­ma­ga­ją­ce wiel­kie­go sa­mo­za­par­cia, jest po­zna­wa­nie ję­zy­ków, w któ­rych pi­sa­rze bi­blij­ni spi­sy­wa­li księ­gi.

Jak wspo­mnia­łem, zu­peł­nie nie­po­trzeb­na jest gwał­tow­ność, nie wol­no „rzu­cać się” na tekst bi­blij­ny, chcąc po­znać wszyst­ko na­raz, ra­czej nie za­chę­cam czy­ta­nia po ko­lei.

Na pew­no wie­lu lu­dzi py­ta, jak czy­tać Pi­smo Świę­te. Ja­ką ko­lej­ność zwy­kle im do­ra­dzasz?

W jed­nej z pa­ra­fii, gdzie słu­ży­łem swo­im ka­płań­stwem, wier­ni po­pro­si­li o po­moc, o po­pro­wa­dze­nie w in­dy­wi­du­al­nym po­zna­wa­niu Bi­blii. By­li to czę­sto eme­ry­ci, któ­rzy fa­scy­no­wa­li swo­im za­an­ga­żo­wa­niem. Czy­ta­li­śmy wte­dy wspól­nie tek­sty Pi­sma Świę­te­go, roz­po­czy­na­jąc od Pierw­sze­go Li­stu św. Ja­na, a po nim by­ła lek­tu­ra Ewan­ge­lii we­dług św. Mar­ka. Tę wła­śnie ko­lej­ność do­ra­dzam. Moż­na oczy­wi­ście sko­rzy­stać z róż­nych pro­po­zy­cji pod­su­wa­ją­cych księ­gi do ko­lej­ne­go po­zna­wa­nia, za­uważ­my jed­nak, że cho­ciaż księ­ga Ro­dza­ju znaj­du­je się czę­sto na pierw­szym miej­scu, to jed­nak za­raz po­tem bi­bli­ści su­ge­ru­ją odej­ście od ko­lej­no­ści, ja­ką znaj­du­je­my w na­szych eg­zem­pla­rzach.

 

 

Biblia non stop

Co­raz więk­szą po­pu­lar­no­ścią cie­szą się w Pol­sce tzw. ma­ra­to­ny bi­blij­ne. I ab­so­lut­nie nie cho­dzi tu o czy­ta­nie Bi­blii pod­czas po­ran­ne­go jog­gin­gu w par­ku, ale o ca­łe dnie i no­ce spę­dzo­ne na lek­tu­rze Pi­sma Świę­te­go. Bez prze­rwy. Od­by­wa­ją się naj­czę­ściej w ko­ścio­łach i po­le­ga­ją na tym, że przez kil­ka­dzie­siąt go­dzin (zwy­kle jest to do­ba) chęt­ne oso­by czy­ta­ją ko­lej­ny frag­ment. W ini­cja­ty­wy te włą­cza­ją się zna­ni ak­to­rzy i in­ne oso­by pu­blicz­ne – za­de­kla­ro­wa­ni ka­to­li­cy.

Naj­bar­dziej po­pu­lar­ne ma­ra­to­ny to cie­cha­now­ski, płoc­ki, war­szaw­ski, po­znań­ski, kra­kow­ski. Cie­ka­wą ini­cja­ty­wą są ma­ra­to­ny eku­me­nicz­ne, któ­re wo­kół jed­nej Księ­gi gro­ma­dzą przed­sta­wi­cie­li róż­nych odła­mów chrze­ści­jań­stwa, na no­wo ich jed­no­cząc.

Prze­sła­nie ma­ra­to­nów jest pro­ste – obu­dzić w nas mi­łość do Pa­na Bo­ga i za­chę­cić do spo­ty­ka­nia się z Nim na kar­tach Pi­sma Świę­te­go. Za­szcze­pić świa­do­mość, że nie­dziel­ne ka­za­nia, ka­te­che­za w szko­le i pra­sa ka­to­lic­ka są waż­nym, ale „prze­two­rzo­ny­mˮ sło­wem Bo­żym. Że je­go praw­dzi­wa pro­sto­ta i moc bi­ją z tek­stu źró­dło­we­go. I nie trze­ba znać ani gre­ki, ani ła­ci­ny, że­by do­brze zro­zu­mieć. Wy­star­czy wy­po­sa­żyć się w eg­zem­plarz z ko­men­ta­rza­mi.

foto_01-03_17-2013

Ma­ra­to­ny bi­blij­ne od­by­wa­ją się za­zwy­czaj w więk­szych mia­stach, ale kil­ka edy­cji zor­ga­ni­zo­wa­ły też ma­lut­kie, wiej­skie pa­ra­fie. Mo­że to do­bry po­mysł na oży­wie­nie Two­jej lo­kal­nej wspól­no­ty? Je­śli dzia­łasz w przy­ko­ściel­nej grup­ce (mi­ni­stran­ci, scho­la, KSM, Oa­za...), za­pro­po­nuj zor­ga­ni­zo­wa­nie ma­ra­to­nu księ­dzu pro­bosz­czo­wi. Kosz­ty żad­ne, na­kład pra­cy nie­zbyt du­ży, a du­cho­we owo­ce ogrom­ne! To tak jak­by pu­blicz­nie czy­tać naj­pięk­niej­szy mi­ło­sny list na­pi­sa­ny spe­cjal­nie do Cie­bie.

 

Papirusy świadczą o Panu Jezusie

Od oko­ło trzy­stu lat po­ku­tu­je wśród lu­dzi mie­nią­cych się na­ukow­ca­mi mit, we­dług któ­re­go Ewan­ge­lie nie po­wsta­ły w I wie­ku po Chry­stu­sie, ale w cza­sach póź­niej­szych. Tym­cza­sem prze­czą te­mu ba­da­nia, z któ­rych wy­ni­ka, że Ewan­ge­lie syn­op­tycz­ne (Ma­te­usza, Mar­ka i Łu­ka­sza) spi­sa­no sto­sun­ko­wo nie­dłu­go po śmier­ci i Zmar­twych­wsta­niu Pa­na Je­zu­sa.

Qum­ran prze­cho­wa­ło pa­pi­ru­sy

Mniej wię­cej przez trzy­sta lat osa­dę Qum­ran, po­ło­żo­ną na pół­noc­ny za­chód od Mo­rza Mar­twe­go, za­miesz­ki­wa­ła gru­pa es­seń­czy­ków. Był to odłam re­li­gii moj­że­szo­wej, któ­re­go człon­ko­wie zaj­mo­wa­li się przede wszyst­kim stu­dio­wa­niem i prze­pi­sy­wa­niem ży­dow­skiej Bi­blii. Ich ży­cie mia­ło cha­rak­ter mo­na­stycz­ny, dziś po­wie­dzie­li­by­śmy, że by­li swe­go ro­dza­ju zgro­ma­dze­niem za­kon­nym. W 68 r. po Chry­stu­sie do osa­dy w Qum­ran, któ­rą za­miesz­ki­wa­ło wów­czas oko­ło 200 osób, wkro­czy­ły woj­ska rzym­skie, tłu­mią­ce ży­dow­skie po­wsta­nie. Ucie­ka­ją­cy es­seń­czy­cy po­zo­sta­wi­li w ja­ski­niach ukry­te zwo­je świę­tych ksiąg. Od­kry­to je do­pie­ro w 1947 r. i sta­no­wią one nie­oce­nio­ne źró­dło dla bi­bli­stów. Na prze­strze­ni lat zna­le­zio­no tam frag­men­ty wszyst­kich, za wy­jąt­kiem Księ­gi Es­te­ry, ksiąg Sta­re­go Te­sta­men­tu. W ca­ło­ści zna­la­zła się tam je­dy­nie Księ­ga Iza­ja­sza, z po­zo­sta­łych ksiąg za­cho­wa­ły się frag­men­ty. Zna­le­zio­no wów­czas rów­nież tek­sty apo­kry­ficz­ne, a tak­że do­ty­czą­ce wspól­no­ty qum­rań­skiej.

foto_01-02_17-2013

Pa­pi­rus z frag­men­tem Ewan­ge­lii wg św. Mar­ka?

W 1955 r. od­na­le­zio­no w ja­ski­ni nr VII ma­ły ka­wa­łek pa­pi­ru­su, któ­re­mu nada­ną na­zwę 7Q5. Przez dłu­gi czas na­ukow­cy nie mo­gli stwier­dzić, frag­men­tem ja­kie­go dzie­ła jest ów skra­wek, na któ­rym wid­nie­je dwa­dzie­ścia li­ter. Do­pie­ro w 1972 r. po­da­na zo­sta­ła hi­po­te­za, że jest to frag­ment Ewan­ge­lii wg św. Mar­ka. Choć w ca­ło­ści od­czy­tać moż­na tyl­ko jed­no sło­wo: και (i, oraz), to jed­nak po­zo­sta­łe li­te­ry pa­su­ją do tek­stu z szó­ste­go roz­dzia­łu owej Ewan­ge­lii. Po uwzględ­nie­niu wszyst­kich moż­li­wych wa­rian­tów od­czy­tu te­go frag­men­tu (zaj­mu­je się tym pa­le­ogra­fia), a tak­że po po­rów­na­niu tych li­ter z in­ny­mi dzie­ła­mi świa­ta sta­ro­żyt­ne­go hisz­pań­ski pro­fe­sor Al­ber­to Dou Mas de Xa­xàs ob­li­czył, że praw­do­po­do­bień­stwo te­go, że ten frag­ment nie jest toż­sa­my z czę­ścią Ewan­ge­lii wy­no­si 1:900 000 000 000. Choć spra­wa nie jest jesz­cze do koń­ca prze­są­dzo­na (wy­ni­ki je­go ba­dań da się pod­wa­żyć), mo­że­my z ca­łą pew­no­ścią stwier­dzić, że ist­nie­je wiel­kie praw­do­po­do­bień­stwo, że jest to frag­ment Ewan­ge­lii wg św. Mar­ka. Wów­czas da­tę po­wsta­nia tej Ewan­ge­lii moż­na okre­ślić na oko­li­ce 50 r. po Chry­stu­sie.

Naj­waż­niej­sza jest wia­ra

Je­śli w przy­szło­ści na­uka po­twier­dzi tę – jak na ra­zie – hi­po­te­zę, bę­dzie to mo­gło wzmoc­nić na­szą wia­rę. Je­śli jed­nak oka­że się, że prof. Dou, a wraz z nim wie­lu in­nych wy­bit­nych na­ukow­ców po­my­li­li się, nie ma co za­ła­my­wać rąk! My wie­my o tym, że Chry­stus nie był tyl­ko po­sta­cią hi­sto­rycz­ną, ani tym bar­dziej mi­to­lo­gicz­ną. Jest ży­wą Oso­bą, któ­ra przez oko­ło trzy­dzie­ści lat hi­sto­rii świa­ta cho­dzi­ła re­al­nie po Zie­mi ja­ko praw­dzi­wy czło­wiek. Je­zus z Na­za­re­tu po­niósł śmierć z rąk na­ro­du ży­dow­skie­go i Rzy­mian po to, by od­ku­pić grze­chy za­rów­no ży­dów, jak i po­gan. Po trzech dniach zmar­twych­wstał, uka­zy­wał się swo­im uczniom, a póź­niej wstą­pił do nie­ba. Zna­my to do­sko­na­le i żad­ne ba­da­nia na­uko­we nie są w sta­nie za­gro­zić na­szej wie­rze, zbu­do­wa­nej na au­to­ry­te­cie Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go, któ­ry po­słu­gu­je się dwo­ma źró­dła­mi Ob­ja­wie­nia: Pi­smem Świę­tym i Tra­dy­cją Ko­ścio­ła.

 

Ka­je­tan Raj­ski

 

Wiedzcie, że nie jesteście samotni

Wiedz­cie, że nie je­ste­ście sa­mot­ni. To­wa­rzy­szy wam Ktoś, kto was ni­gdy nie za­wie­dzie. Chry­stus ro­zu­mie naj­taj­niej­sze pra­gnie­nia wa­sze­go ser­ca. On cze­ka na wa­szą mi­łość i na wa­sze świa­dec­twoˮ. Ło­wicz, 1999

Po­wo­ła­niem chrze­ści­ja­ni­na jest służ­ba bra­ciom i spo­łe­czeń­stwu, umac­nia­nie i ochro­na god­no­ści każ­dej ludz­kiej isto­ty, sza­cu­nek dla praw oso­by i ich obro­na, bu­do­wa­nie trwa­łe­go i praw­dzi­we­go po­ko­ju, opar­te­go na bra­ter­stwie, wol­no­ści, spra­wie­dli­wo­ści i praw­dzieˮ. Bu­enos Aires, 1985

Zgo­da spo­łecz­na nie jest czymś, co moż­na »szyb­ko za­ła­twić«, za­im­pro­wi­zo­wać na­pręd­ce, czy też na­rzu­cić z ze­wnątrz: ro­dzi się ona ze spra­wie­dli­we­go, wol­ne­go, bra­ter­skie­go ser­ca, w któ­rym ży­je po­kój pły­ną­cy z mi­ło­ściˮ. Bu­enos Aires, 1985

Mi­łość to pierw­sze i pod­sta­wo­we wy­ma­ga­nie. Ży­cie Bo­że jest bo­wiem ko­mu­nią mi­ło­ści. Je­śli mi­łość jest szczy­tem i peł­nią uczest­nic­twa, do któ­re­go zo­sta­li­śmy we­zwa­ni, jest oczy­wi­ste, że pierw­szym przy­ka­za­niem jest przy­ka­za­nie mi­ło­ści Bo­ga i bliź­ni­chˮ. Plac św. Ja­na na La­te­ra­nie, 1985

Mło­dy czło­wiek jest wraż­li­wy na praw­dę, spra­wie­dli­wość, pięk­no, na in­ne war­to­ści du­cho­we. Mło­dy czło­wiek pra­gnie od­na­leźć sie­bie sa­me­go, dla­te­go szu­ka, cza­sem burz­li­wie szu­ka, praw­dzi­wych war­to­ści i ce­ni tych lu­dzi, któ­rzy ich na­ucza­ją i we­dług nich ży­jąˮ. Wło­cła­wek, 1991

Co to jest mło­dość? Mło­dość to nie tyl­ko pe­wien okres ży­cia ludz­kie­go, od­po­wia­da­ją­cy okre­ślo­nej licz­bie lat, ale to jest za­ra­zem czas da­ny każ­de­mu czło­wie­ko­wi i rów­no­cze­śnie za­da­ny mu przez Opatrz­ność. W tym cza­sie szu­ka on od­po­wie­dzi na pod­sta­wo­we py­ta­nia jak mło­dzie­niec z Ewan­ge­lii; szu­ka nie tyl­ko sen­su ży­cia, ale szu­ka kon­kret­ne­go pro­jek­tu, we­dle któ­re­go to swo­je ży­cie ma za­cząć bu­do­wać. I to wła­śnie jest naj­istot­niej­szy rys mło­do­ści”. Prze­kro­czyć próg na­dziei

 

bł. Jan Pa­weł II

 

Odnówmy wierność Chrystusowi

Dro­ga Mło­dzie­ży!

Wi­dzę w was pięk­no mło­de­go ob­li­cza Chry­stu­sa, a mo­je ser­ce na­peł­nia się ra­do­ścią! Pa­mię­tam pierw­szy Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży o cha­rak­te­rze mię­dzy­na­ro­do­wym. Był on ob­cho­dzo­ny w 1987 r. w Ar­gen­ty­nie, w mo­im ro­dzin­nym Bu­enos Aires. Wciąż ży­we są w mo­jej pa­mię­ci sło­wa bło­go­sła­wio­ne­go Ja­na Paw­ła II do mło­dzie­ży: „Wie­le od was ocze­ku­ję! Ocze­ku­ję od was przede wszyst­kim, że od­no­wi­cie swą wier­ność wo­bec Je­zu­sa Chry­stu­sa i Je­go od­ku­pień­cze­go krzy­ża”. (…)

W tym ro­ku Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży po­wra­ca po raz dru­gi do Ame­ry­ki Ła­ciń­skiej. (…) Przy­by­wa­cie ze wszyst­kich kon­ty­nen­tów. Czę­sto je­ste­ście od sie­bie da­le­ko nie tyl­ko w sen­sie geo­gra­ficz­nym, ale tak­że z punk­tu wi­dze­nia eg­zy­sten­cjal­ne­go, kul­tu­ro­we­go, spo­łecz­ne­go, ludz­kie­go. Ale dziś je­ste­ście tu­taj, wię­cej, dziś je­ste­śmy tu­taj ra­zem, zjed­no­cze­ni, aby dzie­lić się wia­rą i ra­do­ścią spo­tka­nia z Chry­stu­sem, by­cia Je­go ucznia­mi. (…)

Po­ciąg te­go Świa­to­we­go Dnia Mło­dzie­ży przy­był z da­le­ka i prze­mie­rzył ca­łą zie­mię bra­zy­lij­ską, po­ko­nu­jąc eta­py pro­jek­tu „Bo­ta fé – do­daj wia­ry”. Dziś przy­był do Rio de Ja­ne­iro. Z Cor­co­va­do bie­rze nas w ob­ję­cia i bło­go­sła­wi Chry­stus Od­ku­pi­ciel. (…) Dzi­siaj Je­zus wciąż nas py­ta: Czy chcesz być mo­im uczniem? Czy chcesz być mo­im przy­ja­cie­lem? Czy chcesz być świad­kiem mo­jej Ewan­ge­lii? W po­ło­wie obec­ne­go Ro­ku Wia­ry py­ta­nia te za­chę­ca­ją nas do od­no­wie­nia na­sze­go za­an­ga­żo­wa­nia ja­ko chrze­ści­jan. Wa­sze ro­dzi­ny i wspól­no­ty lo­kal­ne prze­ka­za­ły wam wiel­ki dar wia­ry, wzrósł w was Chry­stus. Przy­by­łem dziś, aby umoc­nić was w tej wie­rze, wie­rze w ży­ją­ce­go Chry­stu­sa, któ­ry w was miesz­ka, ale przy­by­łem też, aby mnie sa­me­go umoc­nił en­tu­zjazm wa­szej wia­ry!

Po­zdra­wiam was wszyst­kich z wiel­ką mi­ło­ścią.(…) W róż­nych czę­ściach świa­ta wie­lu lu­dzi mło­dych zgro­ma­dzi­ło się w tej wła­śnie chwi­li, aby ją ra­zem prze­ży­wać: czuj­my się zjed­no­cze­ni ze so­bą w ra­do­ści, przy­jaź­ni, wie­rze. (…)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Bra­zy­lia, Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży, 25.07.2013 r.

Wstępniak

Szczęść Bo­że,

Te­mat obec­ne­go nu­me­ru jest bar­dzo waż­ny – Pi­smo Świę­te to sło­wa Bo­ga do czło­wie­ka. Sło­wa, w któ­rych Pan Bóg mó­wi o So­bie (czy­li ob­ja­wia Praw­dę). Sło­wa, przez któ­re roz­po­zna­je­my Mi­łość ogar­nia­ją­cą każ­de­go z nas, roz­po­zna­je­my sens ży­cia.

Ale… Pi­smo Świę­te trze­ba umieć czy­tać. Nie­ste­ty, nie jest moż­li­we, aby­śmy wszy­scy na­uczy­li się ję­zy­ków, w któ­rych Bi­blia zo­sta­ła na­pi­sa­na, ale mo­że­my ko­rzy­stać z do­rob­ku wy­kształ­co­nych tłu­ma­czy. Nie jest moż­li­we, aby­śmy wszy­scy od­wie­dzi­li miej­sca, o któ­rych mó­wi Bi­blia i po­zna­li hi­sto­rycz­ny kon­tekst, ale każ­dy mo­że otwo­rzyć książ­ki, któ­re nam te miej­sca i te cza­sy przy­bli­ża­ją.

Ar­ty­ku­ły, któ­re mo­że­cie prze­czy­tać, oczy­wi­ście nie za­stą­pią wie­lu ob­szer­nych opra­co­wań, ale mo­gą za­cie­ka­wić, zmo­ty­wo­wać do te­go, aby pójść dro­gą po­zna­wa­nia i co­raz peł­niej­sze­go ko­rzy­sta­nia z Bo­że­go Ob­ja­wie­nia.

Dla za­cie­ka­wie­nia do­łą­czam py­ta­nia kla­sów­ki, któ­rą kie­dyś przy­go­to­wa­łem dla mo­ich uczniów, trzy spo­śród związ­ków fra­ze­olo­gicz­nych, któ­re tu zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne znaj­dzie­cie w opra­co­wa­niu Ka­je­ta­na (na stro­nach 14–15), po­zo­sta­łych mo­że­cie po­szu­kać w pa­mię­ci al­bo w in­ter­ne­cie.

  1. Po przej­rze­niu do­ku­men­tów spra­wy, pro­ku­ra­tor po­wie­dział, że łu­ski spa­dły mu z oczu. Czy ozna­cza to, że miał źle do­bra­ne oku­la­ry?
  2. Gdy pe­wien pro­fe­sor prze­pro­wa­dził się z jed­ne­go mia­sta do dru­gie­go na­tych­miast rek­tor miej­sco­we­go uni­wer­sy­te­tu po­pro­sił go o se­rię wy­kła­dów, do­da­jąc, że nie sta­wia się świa­tła pod kor­cem. Co to zna­czy i skąd ów rek­tor wziął to wy­ra­że­nie?
  3. Po po­wro­cie z sa­na­to­rium bab­cia ze zgor­sze­niem opo­wia­da­ła, że by­ła tam ist­na So­do­ma i Go­mo­ra. Czy to zna­czy że bab­cia by­ła za gra­ni­cą?
  4. Gdy dzie­ci wró­ci­ły z lot­ni­ska, gdzie po­je­cha­ły po wra­ca­ją­ce­go z de­le­ga­cji ta­tę, by­ły bar­dzo zmę­czo­ne, bo – jak mó­wi­ła ma­ma – by­ło tam jak w wie­ży Ba­bel. Co mia­ła na my­śli?
  5. Ktoś sta­rał się o ze­zwo­le­nie na ścię­cie sta­re­go drze­wa na swo­jej dział­ce. A po po­wro­cie po­wie­dział ro­dzi­nie, że w urzę­dzie od­sy­ła­no go od An­na­sza do Kaj­fa­sza. Czy to na­zwi­ska dy­rek­to­rów?
  6. Pre­zes fir­my mu­siał wró­cić z urlo­pu, bo – jak opo­wia­dał zna­jo­mym – co­dzien­nie do­cho­dzi­ły do nie­go hio­bo­we wie­ści zwią­za­ne z fir­mą. Co miał na my­śli?
  7. Pe­wien spra­woz­daw­ca spor­to­wy w cią­gu jed­ne­go mie­sią­ca dwie róż­ne dru­ży­ny na­zwał „be­nia­min­ka­mi w swo­jej gru­pie”. Czy my­lił ze­spo­ły spor­to­we?
  8. Dzien­ni­kar­ka pod­czas wy­wia­du ze zna­ną spe­cja­list­ką z za­kre­su die­te­ty­ki usły­sza­ła, że mó­wie­nie Po­la­kom o zdro­wym ży­wie­niu to jak głos wo­ła­ją­ce­go na pusz­czy. Co ozna­cza w tym kon­tek­ście to wy­ra­że­nie?
  9. Gdy pod­czas wy­pra­wy do ja­ski­ni stu­den­tom za­mo­kły la­tar­ki to – jak po­tem pi­sa­li do zna­jo­mych – wpa­dli w prze­ra­że­nie, bo za­pa­dły egip­skie ciem­no­ści. Ja­ski­nie by­ły Ta­trach, za­tem skąd ten Egipt?
  10. Mat­ka jed­nej z dziew­cząt za­ka­za­ła cór­ce wyj­ścia po­za miesz­ka­nie w no­wej spód­nicz­ce, mó­wiąc że jest ona nie­wie­le lep­sza niż li­stek fi­go­wy. Czy to zna­czy że by­ła zie­lo­na?

Ży­czę za­ko­cha­nia się w Pi­śmie Świę­tym!

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski