Czy Bóg jest online?

Po­zwól­my Mu się zna­leźć rów­nież w in­ter­ne­cie – je­śli nas „za­pra­sza do zna­jo­mych”, nie od­ma­wiaj­my. Je­śli się ukrył, wy­trwa­le szu­kaj­my. Efekt mo­że być za­ska­ku­ją­cy.

In­ter­net to po­tęż­ne na­rzę­dzie, i jak każ­de, mo­że być uży­te w spo­sób szko­dzą­cy czło­wie­ko­wi. Do­wo­dem jest nie­spo­ty­ka­ny do­tąd za­lew tre­ści peł­nych prze­mo­cy i por­no­gra­fii, ge­ne­ru­ją­cy po­dob­no naj­więk­szy prze­pływ da­nych w sie­ci. Czło­wiek jest sła­by. Się­ga­my po rze­czy, któ­re nas nisz­czą. I jesz­cze bar­dziej nas osła­bia­ją. Łą­cze in­ter­ne­to­we da­je nam do­stęp do wszyst­kie­go bez ogra­ni­czeń. Dla­te­go pół­środ­ki od­pa­da­ją – od­rzuć wszyst­kie stro­ny in­ter­ne­to­we, o któ­rych wiesz, że sprze­ci­wia­ją się Bo­gu, a przez to czło­wie­ko­wi. Każ­de wej­ście na ich ad­res ozna­cza zysk dla au­to­rów i więk­szą krzyw­dę dla ich ofiar, choć­by in­nych in­ter­nau­tów. Ktoś mo­że za­py­tać, czy to moż­li­we, by pod­czas sur­fo­wa­nia omi­nąć wszyst­kie mo­ral­ne mie­li­zny in­ter­ne­tu. Bę­dziesz za­sko­czo­ny, jak wie­le moż­na unik­nąć, trze­ba tyl­ko chcieć. To po­mo­że skon­cen­tro­wać się my­śli na do­brych tre­ściach w sie­ci i za­cho­wać na­sze prio­ry­te­ty. Ta­ką de­cy­zją mo­że być np. re­zy­gna­cja z co­dzien­ne­go wcho­dze­nia na po­pu­lar­ne por­ta­le „in­for­ma­cyj­ne”. Ko­rzyść z prze­glą­da­nia tych por­ta­li by­wa nie­wiel­ka. Dla­cze­go? Po­przez po­ru­sza­ne te­ma­ty i ma­te­riał ilu­stra­cyj­ny pro­pa­gu­ją ży­cie sprzecz­ne z war­to­ścia­mi chrze­ści­jań­ski­mi, przy­ka­za­nia­mi, a tak­że... z do­brym sma­kiem. War­to ogra­ni­czyć ko­rzy­sta­nie z nich do mi­ni­mum – o naj­waż­niej­szych wy­da­rze­niach do­wie­my się i tak z in­nych stron, któ­re nie są ob­li­czo­ne na ro­bie­nie za­mę­tu w na­szych my­ślach. Za­mień je na por­ta­le bar­dziej ni­szo­we i ka­to­lic­kie. Przy­kła­dy Do­brych Stron znaj­du­ją się w tym nu­me­rze.

In­ter­net mo­że być praw­dzi­wie Bo­żym da­rem. Mo­że­my go wy­ko­rzy­stać, aby słu­żył wo­li Bo­żej. Kie­dy to jest moż­li­we? Wte­dy, gdy nie za­stę­pu­je nam bez­po­śred­nie­go kon­tak­tu z ludź­mi, ale umoż­li­wia szer­szą ko­mu­ni­ka­cję i za­ra­zem słu­ży do­bru. Wte­dy, gdy nie ko­rzy­sta­my z in­ter­ne­tu kosz­tem in­nych sfer na­sze­go ży­cia. Wte­dy, gdy nie trak­tu­je­my go ja­ko uciecz­ki.

Bóg jest wszę­dzie. Nie za­po­mi­naj­my po wej­ściu do sie­ci o Tym, któ­ry jest Naj­waż­niej­szy. Przy­da się nam mo­dli­twa przed włą­cze­niem in­ter­ne­tu, choć­by naj­krót­sza, jak wes­tchnie­nie. W koń­cu dia­beł też jest tam „na cza­tach”. Na kom­pu­te­rze do­brze jest mieć pul­pit z mo­dli­twą, np. do Ar­cha­nio­ła Mi­cha­ła. Pa­mię­taj­my też o pa­tro­nie in­ter­nau­tów, św. Izy­do­rze. Mo­dli­twę do nie­go moż­na zna­leźć np. na stro­nie www.isidorus.net.

Mo­bil­ny mo­dli­tew­nik

Na szczę­ście, że­by się mo­dlić, nie po­trze­bu­je­my wi-fi. Ale mo­że­my wzbo­ga­cić na­sze ży­cie du­cho­we, ko­rzy­sta­jąc z współ­cze­snej tech­no­lo­gii. Jest obec­na w na­szym ży­ciu, czy te­go chce­my, czy nie – niech słu­ży cze­muś do­bre­mu. Użyj­my te­go na­rzę­dzia, że­by się roz­wi­jać.

Po Bi­blii wy­da­nej przez Gu­ten­ber­ga ko­lej­ną re­wo­lu­cją jest Pi­smo Świę­te on­li­ne, z wy­szu­ki­war­ką wer­se­tów i wy­ra­zów. Grzech nie sko­rzy­stać: biblia.deon.pl. Po­dob­nie sy­tu­acja wy­glą­da z Ka­te­chi­zmem Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go, do­stęp­nym pod ad­re­sem www.katechizm.opoka.org.pl. Te­raz już nie ma­my wy­mów­ki, że tyl­ko w do­mu ta­ką ce­głę moż­na czy­tać. Co cie­ka­we, są tam rów­nież za­zna­czo­ne wszyst­kie po­praw­ki, ja­kie wpro­wa­dzo­no do Ka­te­chi­zmu w 1998 r.

Kłót­nia mał­żeń­ska w au­to­bu­sie. Ktoś za­kła­da słu­chaw­ki na uszy. Pew­nie chce uciec od rze­czy­wi­sto­ści, od­izo­lo­wać się. A mo­że wła­śnie mo­dli się za to mał­żeń­stwo? Po wej­ściu na stro­nę www.modlitwawdrodze.pl mo­że­my ścią­gnąć mp3 z 10-mi­nu­to­wym na­gra­niem na każ­dy dzień ty­go­dnia. Za­wie­ra frag­ment Ewan­ge­lii, udu­cho­wio­ną mu­zy­kę, roz­wa­ża­nia i czas na wła­sną re­flek­sję. Jed­no ze świa­dectw na stro­nie na­pi­sał użyt­kow­nik, któ­ry bę­dąc za gra­ni­cą, po­znał naj­pierw an­giel­ską wer­sję te­go pro­jek­tu. „Szu­ka­jąc apli­ka­cji na An­dro­id Mar­ket, zo­sta­łem prze­kie­ro­wa­ny do wer­sji w oj­czy­stym ję­zy­ku. (…) Od tej po­ry roz­wa­ża­nia spra­wi­ły, że z nad­zwy­czaj­ną si­łą pro­stu­ją się krę­te dro­gi”. Mag­da na­pi­sa­ła: „za­miast zło­ścić się na kor­ki, spę­dzam te­raz czas du­żo owoc­niej”, a Na­ta­lia: „Na »Mo­dli­twę w dro­dze« na­tknę­łam się przy­pad­kiem, prze­glą­da­jąc Fa­ce­bo­oka”. I jak tu nie wie­rzyć w obec­ność Bo­ga w sie­ci? Pray as you go!

Apo­stol­skie sie­ci

Wąt­pli­wo­ści co do in­ter­ne­tu nie miał rów­nież Be­ne­dykt XVI, na­stęp­ca św. Pio­tra ło­wią­cy lu­dzi w Bo­że sie­ci. Po­ru­szył ca­ły świat wir­tu­al­ny i nie tyl­ko, otwie­ra­jąc kon­to na Twit­te­rze (ang. świer­got). „Ćwier­ka­ją­cy” pa­pież? Jak wi­dać Jo­seph Rat­zin­ger, ob­wo­ła­ny kie­dyś przez pra­sę „pan­cer­nym kar­dy­na­łem” za kon­ser­wa­tyzm, nie oba­wiał się na­wet ta­kiej for­my ewan­ge­li­za­cyj­nej: wia­do­mo­ści li­czą­cej so­bie mak­sy­mal­nie 140 zna­ków. Wpi­sy użyt­kow­ni­ka @Pontifex na por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­wym od­czy­ty­wa­ło gru­bo po­nad mi­lion ob­ser­wa­to­rów z ca­łe­go świa­ta. Cie­ka­we, czy ko­lej­ny pa­pież też otwo­rzy swo­je kon­to?

Z te­go sa­me­go za­ło­że­nia, że mo­że­my re­ali­zo­wać Bo­żą wo­lę tak­że za po­mo­cą in­ter­ne­tu, wy­szli twór­cy stro­ny i kon­ta na Fa­ce­bo­oku pod zna­czą­cym ty­tu­łem „fa­ce­Bóg”. Ich mot­to: „Bo Bóg jest wszę­dzie”. Na ich za­war­tość skła­da­ją się gra­fi­ki z na­praw­dę da­ją­cy­mi do my­śle­nia cy­ta­ta­mi z dzieł świę­tych, fi­lo­zo­fów, pa­pie­ży i nie tyl­ko. Naj­bar­dziej za­pa­mię­ta­łem to: „Je­śli bo­isz się wy­znać swo­je grze­chy, pro­szę nie mów wię­cej, że chrze­ści­jań­stwo jest dla sła­be­uszy”. Na­wią­zu­ją­cą do po­pu­lar­ne­go por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­we­go na­zwę moż­na tłu­ma­czyć ja­ko we­zwa­nie: Spo­tkaj się z Bo­giem, zmierz się z Nim, stań w Je­go ob­li­czu.

Dusz­pa­ster­stwo in­ter­ne­to­we

W in­ter­ne­cie mo­że­my wy­słu­chać cie­ka­wych ho­mi­lii i nie­ty­po­wych re­ko­lek­cji. Wy­star­czy wrzu­cić do wy­szu­ki­war­ki od­po­wied­nie na­zwi­sko, jak choć­by o. Adam Szu­stak czy bp. Edward Daj­czak. Nie­ty­po­we for­my na­ucza­nia re­pre­zen­tu­ją do­mi­ni­ka­nie w wir­tu­al­nej te­le­wi­zji www.boska.tv, gdzie zna­la­zło się rów­nież miej­sce dla To­ma­sza Ter­li­kow­skie­go i je­go fu­tu­ry­stycz­nej (a mo­że już pa­ra­do­ku­men­tal­nej?) po­wie­ści Ope­ra­cja „Chu­s­taˮ.

Za­an­ga­żuj się!

Dzię­ki stro­nie www.opendoors.pl mo­że­my przy­naj­mniej po­bież­nie zo­rien­to­wać się w sy­tu­acji chrze­ści­jan na świe­cie.

Za­miast prze­glą­dać set­ki de­mo­ty­wa­to­rów, war­to zo­ba­czyć choć­by je­den... ewan­ge­li­za­tor!

Za­da­nie dla fa­ce­ta!

Wy­da­je się, że męż­czy­znom trud­niej od­na­leźć się w ży­ciu Ko­ścio­ła – przy­naj­mniej tym świec­kim. Mo­że in­ter­net zwia­stu­je zmia­ny? Na wspo­mnia­nym por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­wym jest rów­nież kon­to skie­ro­wa­nej do chło­pa­ków ak­cji „Ba­ni­ta”. „Szu­ka­my wska­zó­wek na by­cie fa­ce­tem we współ­cze­snym Ko­ście­le” – de­kla­ru­ją au­to­rzy. W ra­mach jed­nej z ak­cji ba­ni­tów moż­na wstą­pić do Mo­dli­tew­ne­go Od­dzia­łu Wol­nych Strzel­ców. Dzia­ła­ją in­dy­wi­du­al­nie, nie są zrze­sze­ni. Ich znak roz­po­znaw­czy to na­szyw­ka „Mo­gę się za Cie­bie po­mo­dlić”, za­chę­ca­ją­ca prze­chod­niów i zna­jo­mych. Że­by do nich do­łą­czyć, trze­ba na­pi­sać na ad­res: banita@deon.pl.

Je­śli twar­dy z Cie­bie gość, mo­żesz do­łą­czyć do jed­ne­go z plu­to­nów zło­żo­nych z po­dob­nych To­bie 21 wo­jow­ni­ków. W pa­rę mie­się­cy po­wsta­ło w Pol­sce 20 ta­kich grup. To Plu­to­ny... Ró­żań­ca. Każ­dy z męż­czyzn, oprócz re­zer­wo­we­go, od­ma­wia dzien­nie in­ną ta­jem­ni­cę Ró­żań­ca, mo­dli­twę do św. Mi­cha­ła Ar­cha­nio­ła i we­zwa­nie: „Pro­wadź nas, Pa­nie, dro­gą praw­dy, ho­no­ru, po­ko­ry i mę­stwa”. Raz w mie­sią­cu, pod­czas spo­tka­nia oso­bi­ste­go lub po­przez in­ter­net, do­wód­ca przy­dzie­la no­we ta­jem­ni­ce. Wszyst­kie kon­tak­ty moż­na zna­leźć na stro­nie www.lewjudy.info.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

 

Stół w naszej kuchni

Świę­ta w ro­dzi­nie. Stół z bia­łym ob­ru­sem, fa­sze­ro­wa­ne jaj­ka, chrzan, ba­zie w wa­zo­nie. Ro­dzi­na, spię­cia w przed­świą­tecz­nych przy­go­to­wa­niach, sprzecz­ki i po­śpiech, by wszyst­ko by­ło na czas i jak na­le­ży. A w koń­cu te krót­kie chwi­le ra­zem, gdy na­pię­cie opa­da, gdy moż­na po­być z so­bą i cza­sem na­wet się po­śmiać z te­go, że jesz­cze wczo­raj kłó­ci­li­śmy się o to, kto ma umyć okna. W świę­tach – po­za ich re­li­gij­nym wy­mia­rem – cho­dzi o bli­skość.

Przez ostat­nie dwa­dzie­ścia lat Pol­ska za­chły­stu­je się kul­tu­rą kra­jów za­chod­nich, któ­ra jest kul­tu­rą in­dy­wi­du­ali­stycz­ną. Li­czy się w niej by­cie so­bą, re­ali­zo­wa­nie sie­bie, by­cie nie­za­leż­nym. Od­ręb­ną spra­wą jest, na ile są to pu­ste ha­sła, jak naj­słyn­niej­szy przy­kład – „bądź so­bą, wy­bierz Pep­si”, któ­ry – od­wo­łu­jąc się do tych war­to­ści – jed­no­cze­śnie im za­prze­cza, na­ka­zu­jąc (w try­bie roz­ka­zu­ją­cym) wy­bór zgod­ny z li­nią mar­ke­tin­go­wą jed­nej fir­my.

Są in­ne mo­de­le

Nie w każ­dej kul­tu­rze, nie w każ­dym cza­sie, nie w każ­dym miej­scu na świe­cie ta­kie war­to­ści są naj­waż­niej­sze. Są kul­tu­ry, w któ­rych czło­wiek okre­śla i re­ali­zu­je sie­bie w re­la­cji – bli­sko­ści – z in­ny­mi. Na przy­kład w ro­dzi­nie. Nie oce­nia­jąc, któ­ra kul­tu­ra jest lep­sza a któ­ra gor­sza, war­to jed­nak przy­po­mi­nać, że mo­del pły­ną­cy z kra­jów za­chod­niej Eu­ro­py nie jest je­dy­nym. Ma swo­je wa­dy i za­le­ty. Wa­dą nie­kwe­stio­no­wa­ną jest nie­spo­ty­ka­na ni­gdzie in­dziej ska­la sa­mot­no­ści. Bę­dąc już de­ka­dę te­mu w Mo­na­chium, usły­sza­łam, że 52% go­spo­darstw do­mo­wych w tym mie­ście pro­wa­dzo­nych jest przez sin­gli. Wstrzą­snę­ła mną ta in­for­ma­cja. Pew­nie gdy­by przyj­rzeć się in­nym wiel­kim eu­ro­pej­skim mia­stom, ten przy­kład nie był­by od­osob­nio­ny.

Przy­mus a wy­bór

Przy­czyn te­go sta­nu jest na pew­no wie­le. Jest jed­nak jed­na przy­czy­na, któ­ra ma istot­ne zna­cze­nie. Jest nią lęk przed bli­sko­ścią i zo­bo­wią­za­niem. Moż­na chwi­lę za­sta­no­wić się nad to­czą­cy­mi się gło­śno w me­diach dys­ku­sja­mi – w ta­kich spra­wach spo­łecz­nych jak kwe­stie eme­ry­tur czy rów­no­upraw­nie­nia ko­biet – ja­ko na dys­ku­sje, w któ­rych gdzieś pod spodem ukry­ta jest kwe­stia lę­ku przed bli­sko­ścią. Je­śli sys­tem eme­ry­tur i ubez­pie­czeń spo­łecz­nych spra­wił, że na sta­rość nie po­trze­bu­je­my już dzie­ci jak na­si przod­ko­wie, by się utrzy­mać, je­śli na­uczy­li­śmy się trzy­mać w ry­zach na­szą płod­ność, to te­raz kwe­stia po­sia­da­nia dzie­ci (i bli­sko­ści, i zo­bo­wią­zań, któ­re się z tym łą­czą) nie jest już kwe­stią „przy­mu­su” lecz „wy­bo­ru”. Je­śli dą­ży się do te­go, by ko­bie­ta za­ra­bia­ła ty­le co męż­czy­zna, mo­gła sa­mo­dziel­nie się utrzy­mać, mo­gła żyć nie­za­leż­nie od męż­czy­zny, to kwe­stia związ­ków dam­sko-mę­skich (i bli­sko­ści, i zo­bo­wią­zań, któ­re się z tym łą­czą) nie jest już kwe­stią „przy­mu­su” lecz „wy­bo­ru”. (Osob­ną zu­peł­nie kwe­stią jest, że np. w la­tach 70. we Wło­szech si­ła na­byw­cza, czy­li re­al­na war­tość pie­nię­dzy, jed­nej pen­sji męż­czy­zny by­ła więk­sza niż obec­nie oboj­ga mał­żon­ków. Mó­wiąc zu­peł­nie skró­to­wo – jest dwa ra­zy wię­cej pra­cow­ni­ków na ryn­ku pra­cy, więc war­tość pra­cy spa­dła. Sta­ty­stycz­ne mał­żeń­stwo, w któ­rym pra­cu­je i ko­bie­ta, i męż­czy­zna, ma mniej pie­nię­dzy niż kil­ka­dzie­siąt lat te­mu, gdy pra­co­wał je­dy­nie męż­czy­zna).

Wzmac­niać czy ni­we­lo­wać

Czło­wiek mo­że bać się zo­bo­wią­zań i bli­sko­ści. Ma do te­go pra­wo, mo­że to wy­ni­kać z róż­nych do­świad­czeń ży­cio­wych. Kwe­stią, któ­rą jed­nak trze­ba mieć na uwa­dze, przy­glą­da­jąc się po­wyż­szym i in­nym go­rą­cym dys­ku­sjom spo­łecz­nym, jest to, czy na pew­no do­bre są ta­kie żą­da­nia spo­łecz­ne, któ­re ten lęk wzmac­nia­ją i two­rzą struk­tu­ry, w któ­rych nie trze­ba go prze­zwy­cię­żać.

Pró­buj­my więc do­ce­niać ro­dzin­ną bli­skość zwią­za­ną prze­cież nie tyl­ko ze świę­ta­mi, ale ro­dzin­nym sto­łem, któ­ry stoi w na­szych kuch­niach każ­de­go dnia w ro­ku.

 

KU

 

 

Godność człowieka

Pro­blem jest tak sta­ry, jak świat… Wy­star­czy, że ma­łe dziec­ko bę­dzie wzra­sta­ło w śro­do­wi­sku, w któ­rym star­si bę­dą na ty­le za­ab­sor­bo­wa­ni co­dzien­no­ścią, że za­po­mną o dzie­cię­cej wraż­li­wo­ści (wca­le nie mu­si to być śro­do­wi­sko pa­to­lo­gicz­ne), wy­star­czy, że kil­ku­la­tek zo­sta­nie po­ni­żo­ny przez ko­goś star­sze­go czy wy­śmia­ny przez gru­pę ró­wie­śni­czą, wy­star­czy, że ja­kieś – nie­ko­niecz­nie za­leż­ne od nas – oko­licz­no­ści spo­wo­du­ją ciąg zda­rzeń, w któ­rych ocze­ki­wa­nia wła­sne lub ocze­ki­wa­nia świa­ta nas prze­ra­sta­ją… Ta­kie sy­tu­acje mo­gą za­bu­rzyć po­czu­cie wła­snej war­to­ści, wy­wo­łać pro­ble­my z do­strze­ga­niem god­no­ści sie­bie ja­ko czło­wie­ka nie­po­wta­rzal­ne­go.

Za­glą­da­jąc do ży­cio­ry­su pa­pie­ża Fran­cisz­ka, za­uwa­ża­my z ra­do­ścią, że w je­go do­tych­cza­so­wym pro­gra­mie ży­cia ła­two zna­leźć wy­po­wie­dzi i dzia­ła­nia, w któ­rych wi­dać tro­skę o god­ność ludz­ką. Prze­glą­da­jąc ka­to­lic­kie cza­so­pi­sma i stro­ny in­ter­ne­to­we, czę­sto na­po­ty­ka­my na warsz­ta­ty al­bo na re­ko­lek­cje, w któ­rych pla­no­wa­na jest pra­ca nad przy­wró­ce­niem świa­do­mo­ści nad tym, ja­ką war­tość ma czło­wiek, każ­dy czło­wiek, przez sa­mo swo­je ist­nie­nie.

Isto­ta god­no­ści

Czło­wiek wie­rzą­cy nie mu­si dłu­go szu­kać. Wy­mie­nię tyl­ko nie­któ­re tek­sty bi­blij­ne:

Czym jest czło­wiek, że o nim pa­mię­tasz,

i czym – syn czło­wie­czy, że się nim zaj­mu­jesz? (Ps 8, 5).

Czyż mo­że nie­wia­sta za­po­mnieć o swym nie­mow­lę­ciu,

ta, któ­ra ko­cha sy­na swe­go ło­na?

A na­wet, gdy­by ona za­po­mnia­ła,

Ja nie za­po­mnę o to­bie.

Oto wy­ry­łem cię na obu dło­niach (Iz 49, 15–16a).

Za­nim ukształ­to­wa­łem cię w ło­nie mat­ki, zna­łem cię,

nim przy­sze­dłeś na świat, po­świę­ci­łem cię (Jr 1, 5).

U was zaś na­wet wło­sy na gło­wie wszyst­kie są po­li­czo­ne. Dla­te­go nie bój­cie się: je­ste­ście waż­niej­si niż wie­le wró­bli (Mt 10, 30–31).

Do te­go moż­na do­dać któ­ry­kol­wiek z frag­men­tów, w któ­rych wi­dać, jak bar­dzo Pa­nu Bo­gu za­le­ży na każ­dym czło­wie­ku, za­po­wia­dał to już pro­rok:

On się obar­czył na­szym cier­pie­niem,

On dźwi­gał na­sze bo­le­ści (Iz 53, 4).

Wy­bra­łem tyl­ko nie­któ­re, nie ma jed­nak wąt­pli­wo­ści, że Pan Bóg ob­ja­wia­jąc nam Sie­bie, wie­lo­krot­nie po­wta­rzał, że czło­wiek jest ko­ro­ną Je­go stwo­rze­nia, że każ­dy ma swo­je miej­sce w Je­go ser­cu. Ko­ściół do­da­je, że dla każ­de­go z nas jest w Bo­żej Wo­li ja­kieś za­da­nie, na­wet moż­na by po­wie­dzieć, że jest to za­da­nie dla każ­de­go na każ­dy dzień. Mó­wi się cza­sem – dla uwy­pu­kle­nia tej praw­dy – że je­śli nie speł­ni­my do­bra za­pla­no­wa­ne­go dla nas przez Bo­ga, to nikt te­go za nas nie speł­ni: je­ste­śmy nie­po­wta­rzal­ni.

Tro­ska o god­ność – wła­sną i cu­dzą

Mo­gę stwier­dzić z na­ci­skiem, że ta­ka tro­ska jest po pierw­sze na­szym obo­wiąz­kiem, a po dru­gie wy­sił­kiem, któ­ry przy­no­si nie­prze­wi­dy­wal­nie ol­brzy­mie skut­ki: czło­wiek świa­do­my swo­jej god­no­ści jest ja­sny i przej­rzy­sty, z po­kor­ną ła­two­ścią od­róż­nia, do cze­go się na­da­je i bez wsty­du zre­zy­gnu­je z rze­czy, do któ­rych Pan Bóg nie dał uzdol­nień. Ktoś, kto wie, ile zna­czy dla Pa­na Bo­ga, do­sko­na­le zda­je so­bie spra­wę, że nikt nie jest w sta­nie go po­ni­żyć, bo je­że­li miesz­ka w was Duch Te­go, któ­ry Je­zu­sa wskrze­sił z mar­twych, to Ten, co wskrze­sił Chry­stu­sa z mar­twych, przy­wró­ci do ży­cia wa­sze śmier­tel­ne cia­ła mo­cą miesz­ka­ją­ce­go w was swe­go Du­cha (Rz 8, 11) i ka­wa­łek da­lej: Je­że­li Bóg z na­mi, któż prze­ciw­ko nam? (Rz 8, 31b).

Wresz­cie ktoś, kto pa­mię­ta, jak bar­dzo zo­stał uko­cha­ny, umie ko­chać, umie być wdzięcz­ny, umie być bez­in­te­re­sow­ny i umie się po­świę­cać.

Nie tyl­ko wie­dza po­ma­ga pod­trzy­my­wać god­ność: Świę­ty Pa­weł wie­lo­krot­nie przy­po­mi­na, że omi­ja­nie grze­chu, a na­wet oka­zji do grze­chu jest bez­po­śred­nią współ­pra­cą z ła­ską.

Sza­cu­nek dla god­no­ści in­nych wy­ni­ka z po­czu­cia wła­snej god­no­ści i po­ma­ga każ­de­mu, kto te­go do­świad­cza, tym ła­twiej w tym po­stę­po­wać, im bar­dziej zna­my czło­wie­ka z je­go pro­ble­ma­mi.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski

 

Chrystus jest szczególnym Królem

Je­zus wjeż­dża do Je­ro­zo­li­my. To­wa­rzy­szy mu świę­tu­ją­cy tłum uczniów, roz­ło­żo­no przed nim płasz­cze, mó­wi się o do­ko­na­nych przez nie­go cu­dach, roz­le­ga się okrzyk chwa­ły: „Bło­go­sła­wio­ny Król, któ­ry przy­cho­dzi w imię Pań­skie” (Łk 19, 38). (...) Je­zus roz­bu­dził w ser­cu wie­le na­dziei, zwłasz­cza wśród lu­dzi po­kor­nych, pro­stych, bied­nych, za­po­mnia­nych, tych, któ­rzy się nie li­czą w oczach świa­ta. Po­tra­fił On zro­zu­mieć ludz­kie nie­do­le, uka­zał ob­li­cze mi­ło­sier­dzia Bo­że­go, po­chy­lił się, by uzdro­wić cia­ło i du­szę. (...)

Jest to pięk­na sce­na: peł­na świa­tła, świa­tła mi­ło­ści Je­zu­sa, świa­tła Je­go ser­ca, ra­do­ści i świę­to­wa­nia. (...)

I to jest pierw­sze sło­wo, ja­kie chcę wam po­wie­dzieć: ra­dość! Ni­gdy nie bądź­cie ludź­mi smut­ny­mi – chrze­ści­ja­nin ni­gdy nie mo­że być smut­ny! Nie pod­da­waj­cie się znie­chę­ce­niu! Na­sza ra­dość nie pod­cho­dzi z po­sia­da­nia wie­lu rze­czy, ale ro­dzi się ze spo­tka­nia Oso­by: Je­zu­sa, z te­go, że wie­my, iż bę­dąc z Nim, ni­gdy nie je­ste­śmy sa­mi, na­wet w chwi­lach trud­nych, na­wet kie­dy na dro­dze ży­cia na­po­ty­ka­my pro­ble­my czy trud­no­ści, któ­re wy­da­ją się nie do po­ko­na­nia, a jest ich tak wie­le! (...) I, pro­szę was, nie po­zwól­cie wy­kraść so­bie na­dziei! Tej na­dziei, któ­rą da­je nam Je­zus. (...)

Dzi­siaj na tym pla­cu jest tak wie­lu lu­dzi mło­dych. Od 28 lat Nie­dzie­la Pal­mo­wa jest Świa­to­wym Dniem Mło­dzie­ży! Oto trze­cie sło­wo: mło­dzi! Dro­ga mło­dzie­ży, wi­dzia­łem was pod­czas pro­ce­sji, kie­dy wcho­dzi­li­ście; wi­dzę, jak świę­tu­je­cie wo­kół Je­zu­sa, wy­ma­chu­jąc ga­łąz­ka­mi oliw­ny­mi. Wi­dzę, jak wy­krzy­ku­je­cie Je­go imię i wy­ra­ża­cie swą ra­dość, że je­ste­ście wraz z Nim! Zaj­mu­je­cie waż­ne miej­sce w świę­cie wia­ry! Przy­no­si­cie nam ra­dość wia­ry i mó­wi­cie, że po­win­ni­śmy prze­ży­wać wia­rę mło­dym ser­cem, za­wsze, tak­że kie­dy się ma sie­dem­dzie­siąt czy osiem­dzie­siąt lat. Mło­de ser­ce! Z Chry­stu­sem ser­ce ni­gdy się nie sta­rze­je! Wszy­scy jed­nak wie­my, i wy wie­cie o tym do­brze, że Król, za któ­rym idzie­my i któ­ry nam to­wa­rzy­szy, jest bar­dzo szcze­gól­ny: jest to Król, któ­ry ko­cha aż po krzyż i uczy nas słu­że­nia, mi­ło­wa­nia.

Wy nie wsty­dzi­cie się Je­go krzy­ża! Wręcz go obej­mu­je­cie, gdyż zro­zu­mie­li­ście, że w da­rze z sie­bie, w wy­cho­dze­niu po­za sie­bie sa­mych, mie­ści się praw­dzi­wa ra­dość i że Bóg zwy­cię­żył zło mi­ło­ścią. Nie­sie­cie piel­grzy­mu­ją­cy krzyż przez wszyst­kie kon­ty­nen­ty, przez uli­ce świa­ta! Nie­sie­cie go, od­po­wia­da­jąc na za­chę­tę Je­zu­sa: „Idź­cie i na­uczaj­cie wszyst­kie na­ro­dy” (Mt 28, 19), bę­dą­cą te­ma­tem te­go­rocz­ne­go Dnia Mło­dzie­ży. Nie­sie­cie go, aby wszyst­kim po­wie­dzieć, że na krzy­żu Je­zus oba­lił mur wro­go­ści, od­dzie­la­ją­cy lu­dzi i na­ro­dy, i przy­niósł po­jed­na­nie i po­kój. (...)

 

Oj­ciec Świę­ty Fran­ci­szek

Wa­ty­kan, 24.03.2013 r.

 

 

Wszyscy są wezwani do apostolstwa

Za­chę­cam was (...), aby­ście po­stę­po­wa­li w spo­sób god­ny po­wo­ła­nia, do ja­kie­go zo­sta­li­ście we­zwa­ni” (Ef 4, 1) – pi­sał św. Pa­weł do chrze­ści­jan w Efe­zie. Je­go we­zwa­nie, dro­dzy bra­cia i sio­stry, roz­brzmie­wa dziś pod­czas na­sze­go zgro­ma­dze­nia w spo­sób nad­zwy­czaj ak­tu­al­ny. A ja­kie jest po­wo­ła­nie chrze­ści­ja­ni­na? Od­po­wiedź jest zo­bo­wią­zu­ją­ca, lecz ja­sna: chrze­ści­ja­nin po­wo­ła­ny jest do świę­to­ści. To po­wo­ła­nie za­ko­rze­nio­ne jest w chrzcie, a umac­nia­ją je in­ne sa­kra­men­ty, głów­nie Eu­cha­ry­stia. (…) „Ja was wy­bra­łem i prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li, by owoc wasz trwał” (J 15, 16). (…) Uczeń Chry­stu­sa mu­si wciąż po­głę­biać świa­do­mość wła­snej toż­sa­mo­ści. Na jej pod­sta­wie bo­wiem kształ­tu­je się je­go mi­sja. Ist­nie­ją prze­cież istot­ne py­ta­nia, na któ­re trze­ba so­bie nie­ustan­nie od­po­wia­dać: Co zro­bi­łem z mo­im chrztem i bierz­mo­wa­niem? Czy Chry­stus rze­czy­wi­ście zaj­mu­je cen­tral­ne miej­sce w mo­im ży­ciu? Czy w cią­gu każ­de­go dnia znaj­du­ję czas na mo­dli­twę? Czy prze­ży­wam mo­je ży­cie ja­ko po­wo­ła­nie i mi­sję? (…) Nie trać­cie du­cha w ob­li­czu zło­żo­nych sy­tu­acji! W mo­dli­twie szu­kaj­cie źró­dła wszel­kiej si­ły apo­stol­skiej; z Ewan­ge­lii czerp­cie świa­tło, któ­re po­kie­ru­je wa­szy­mi kro­ka­mi. „Wiel­kie są dzie­ła Pa­na” – gło­si psalm re­spon­so­ryj­ny. (…) Dro­dzy bra­cia i sio­stry, wiem, że wa­sze ży­cie jest mo­zol­ne, a plo­ny zie­mi nie­kie­dy nie wy­na­gra­dza­ją wiel­kie­go wy­sił­ku, ja­kie­go się od was wy­ma­ga. (…) „Je­den jest Bóg i Oj­ciec wszyst­kich, któ­ry (jest i dzia­ła) po­nad wszyst­ki­mi, przez wszyst­kich i we wszyst­kich” (Ef 4, 6) – przy­po­mi­na nam apo­stoł Pa­weł. To On, Bóg Oj­ciec, po­wo­łu­je wszyst­kich do świę­to­ści i do mi­sji. Prze­ży­wa­jąc do­świad­cze­nie no­wo­ści pas­chal­nej, chrze­ści­ja­nie mo­gą prze­kształ­cać świat i bu­do­wać cy­wi­li­za­cję praw­dy i mi­ło­ści. Te­mu, któ­ry w chwa­le kró­lu­je przez wie­ki, niech bę­dzie chwa­ła, cześć i sła­wa! (…)

 

Bł. Jan Pa­weł II

Osi­jek, 7.06.2003 r.

 

 

Wstępniak

Szczęść Bo­że,

Spo­tka­łem się pa­rę ra­zy ze zło­śli­wie za­da­nym py­ta­niem ty­pu: „Co Pan Je­zus mó­wił o te­le­wi­zji czy bro­ni ją­dro­wej?”. To jest do­sko­na­ły ar­gu­ment do wy­ja­śnie­nia, cze­mu ma słu­żyć nie­ustan­ny roz­wój teo­lo­gii – Sta­ry i No­wy Te­sta­ment mó­wił ję­zy­kiem zro­zu­mia­łym dla lu­dzi tam­tych cza­sów, a praw­dy Bo­że są po­nad­cza­so­we, trze­ba je za­tem „tłu­ma­czyć” na ję­zyk współ­cze­sne­go świa­ta, trze­ba z na­ucza­nia Je­zu­sa Chry­stu­sa, ze słów pro­ro­ków i na­ucza­nia mą­dro­ścio­we­go wy­pro­wa­dzać ta­kie wnio­ski, ja­kie moż­na za­sto­so­wać w prak­ty­ce, czy­niąc z nich nor­my po­stę­po­wa­nia.

Te­go ty­pu pro­ble­ma­ty­ką za­ję­li­śmy się w nu­me­rze, któ­ry jest przed Wa­szy­mi oczy­ma. Cho­dzi o in­ter­net. Do­wie­my się dzi­siaj, jak z nie­go mą­drze ko­rzy­stać, a na­wet, jak wzra­stać, po­słu­gu­jąc się in­ter­ne­tem ja­ko na­rzę­dziem (s. 8). Uważ­na lek­tu­ra przy­go­to­wa­nych przez nas tek­stów po­mo­że w in­ter­ne­cie od­na­leźć „Bo­że tre­ści” (stro­ny 11–12 i 15), za­cho­wać bez­pie­czeń­stwo (s. 13) i pod­su­nie sku­tecz­ne spo­so­by po­szu­ki­wa­nia żą­da­nych tre­ści (s. 14).

Na pew­no też wie­lu z na­szych Czy­tel­ni­ków za­cie­ka­wi nie tyl­ko ży­cio­rys Świę­te­go Izy­do­ra, pa­tro­na in­ter­ne­tu, ale rów­nież od­po­wiedź na py­ta­nie, dla­cze­go wła­śnie te­mu świę­te­mu po­wie­rzo­no to me­dium (s. 16). Po­zna­my też hi­sto­rię in­ter­ne­tu (s. 18) i do­wie­my się, jak nie­świa­do­mie moż­na zna­leźć się nie­mal w cen­trum „por­no­gra­ficz­ne­go biz­ne­su” (s. 17).

Ale to tyl­ko po­czą­tek… Czy za­uwa­ży­łeś w so­bie wzmo­żo­ne wy­dzie­la­nie fe­ny­lo­ety­lo­ami­ny, i czy w ogó­le wiesz, co to jest? O tym ar­ty­kuł pa­ni psy­cho­log na s. 22. Ksiądz Ra­dek po­dej­mu­je dzi­siaj te­mat de­mo­kra­cji (s. 4), a Mag­da po­ma­ga za­jąć wła­ści­we sta­no­wi­sko wo­bec ta­tu­aży (s. 26).

Nie omi­ja­my też za­gad­nień naj­waż­niej­szych. Cza­sem każ­dy mu­si od­po­wie­dzieć so­bie na py­ta­nie, ile war­te jest ży­cie ludz­kie – tym ra­zem jest to tekst z cy­klu „Za­bły­śnij na ka­te­che­zie” (s. 7).

Czę­sto szu­ka­my mo­ty­wa­cji do pra­cy nad so­bą – mo­że w tym po­móc ar­ty­kuł za­in­spi­ro­wa­ny pra­cą Po­rad­ni Ro­dzin­nej (s. 24).

Nie­któ­rzy nie wie­dzą, że jo­ga jest nie­bez­piecz­na, tym bar­dziej nie wie­dzą, dla­cze­go? Mo­że­my się o tym do­wie­dzieć, czy­ta­jąc uważ­nie świa­dec­two ze s. 30.

Na ko­niec – jak zwy­kle – chciał­bym za­pro­po­no­wać garść py­tań, któ­re spraw­dza­ją na­szą spo­strze­gaw­czość. Za­tem:

  • Ja­kie są moż­li­wo­ści i ko­rzy­ści stu­dio­wa­nia za pośrednictwem/ po­mo­cą in­ter­ne­tu?
  • Co zna­czy (z grec­kie­go) sło­wo „am­bo­na”?
  • Na czym po­le­ga­ła dzia­łal­ność por­ta­lu PCh24.pl?
  • Któ­rzy świę­ci są spo­krew­nie­ni ze Świę­tym Izy­do­rem?
  • Czy­ja wy­po­wiedź, cy­to­wa­na w tym nu­me­rze DROGI, za­wie­ra myśl, że „Ko­ściół jest czymś ży­wym”?

Niech Pan Bóg po­ma­ga Wam roz­trop­nie i sku­tecz­nie wzra­stać, po­słu­gu­jąc się in­ter­ne­tem.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski