W poszukiwaniu „Oblicza Boga”

«Do Pa­na na­le­ży zie­mia i to, co ją na­peł­nia, świat i je­go miesz­kań­cy. Al­bo­wiem On go na mo­rzach osa­dził i utwier­dził po­nad rze­ka­mi» (Ps 24 [23], 1–2).

Sło­wa psal­mi­sty, któ­re usły­sze­li­śmy w dzi­siej­szej li­tur­gii, mó­wią o pa­no­wa­niu Bo­ga nad świa­tem. On stwo­rzył go i za­dał czło­wie­ko­wi — za­dał wpierw w dzie­dzi­nie ludz­kie­go po­zna­nia, z ko­lei zaś w ludz­kim dzia­ła­niu. W tym sen­sie świat jest po­wo­ła­niem czło­wie­ka.

Apo­stoł Pa­weł wzy­wa, aby­śmy po­stę­po­wa­li w spo­sób god­ny po­wo­ła­nia, ja­kim zo­sta­li­śmy we­zwa­ni (por. Ef 4, 1). Ma na my­śli po­wo­ła­nie chrze­ści­jań­skie, któ­re na­ka­zu­je ochrzczo­ne­mu iść za Chry­stu­sem i upo­dab­niać się do Nie­go. Ale mo­że­my ro­zu­mieć te sło­wa tak­że w szer­szym sen­sie, a mia­no­wi­cie, że to sam świat sta­no­wi dla czło­wie­ka jak­by we­zwa­nie, na któ­re zresz­tą czło­wiek od po­cząt­ku sta­rał się od­po­wia­dać. Stąd na­ro­dzi­ła się na­uka — ten ogrom­ny zbiór wie­dzy, któ­ry jest owo­cem za­dzi­wie­nia, in­tu­icji, hi­po­tez i do­świad­czeń. W ten spo­sób przez stu­le­cia i po­ko­le­nia, w róż­nych epo­kach dzie­jów kształ­to­wa­ło się dzie­dzic­two ludz­kiej wie­dzy.

My wszy­scy tu zgro­ma­dze­ni znaj­du­je­my się na tym eta­pie owe­go doj­rze­wa­nia, któ­ry za­wdzię­cza­my pra­cy po­przed­nich po­ko­leń. Zwłasz­cza wy, dro­dzy rek­to­rzy, wy­kła­dow­cy i stu­den­ci rzym­skich uni­wer­sy­te­tów ko­ściel­nych, włą­cza­cie się przez swo­ją pra­cę na­uko­wą w ten pro­ces po­szu­ki­wa­nia wie­dzy w róż­nych dzie­dzi­nach teo­lo­gii, fi­lo­zo­fii, na­uk hu­ma­ni­stycz­nych, hi­sto­rycz­nych i praw­nych. Wszyst­kich was ser­decz­nie po­zdra­wiam. Z wdzięcz­no­ścią wi­tam kard. Pio La­ghie­go, któ­ry prze­wod­ni­czy dzi­siej­szej li­tur­gii, oraz wiel­kich kanc­le­rzy uni­wer­sy­te­tów pa­pie­skich. Waż­ne jest, aby na po­cząt­ku ro­ku aka­de­mic­kie­go uświa­do­mić so­bie, że przej­mu­je­my skar­biec kul­tu­ry ja­ko dzie­dzic­two po­przed­nich po­ko­leń, a z ko­lei ja­ko za­da­nie dla na­szej twór­czo­ści po­znaw­czej i dla na­sze­go dzia­ła­nia.

Czło­wiek przez swo­ją wie­dzę we wła­ści­wy so­bie spo­sób wcho­dzi w re­la­cję ze świa­tem stwo­rzo­nym oraz wią­że ten świat z so­bą. Rów­no­cze­śnie jed­nak świat nie wy­czer­pu­je po­wo­ła­nia czło­wie­ka.

Psal­mi­sta mó­wi o «wstę­po­wa­niu na gó­rę Pań­ską»:

«Kto wstą­pi na gó­rę Pa­na, kto sta­nie w Je­go świę­tym miej­scu? (Ps 24 [23], 3).

Od­naj­du­je­my w tym ob­ra­zie do­peł­nie­nie praw­dy o czło­wie­ku: stwo­rzo­ny w świe­cie i dla świa­ta, jest rów­no­cze­śnie we­zwa­ny do wstę­po­wa­nia ku Bo­gu.

Bóg, czy­niąc czło­wie­ka na swój ob­raz i po­do­bień­stwo, we­zwał go przez to do szu­ka­nia swe­go «Pier­wo­wzo­ru» — Te­go, do któ­re­go jest po­dob­ny bar­dziej niż do ja­kie­go­kol­wiek in­ne­go stwo­rze­nia i któ­re­go po­zna­jąc, po­zna­je tak­że sa­me­go sie­bie. Stąd wy­wo­dzi się ca­ły nie­po­kój me­ta­fi­zycz­ny czło­wie­ka. Stąd ro­dzi się je­go otwar­cie na sło­wo Bo­że, go­to­wość do szu­ka­nia Te­go, któ­ry jest nie­wi­dzial­ny, a rów­no­cze­śnie sta­no­wi ca­łą peł­nię rze­czy­wi­sto­ści.

Mó­wi da­lej psal­mi­sta: «Czło­wiek o rę­kach nie­ska­la­nych i o czy­stym ser­cu, któ­ry nie skło­nił swej du­szy ku mar­no­ściom i nie przy­się­gał fał­szy­wie. (...) Ta­kie jest po­ko­le­nie tych, co Go szu­ka­ją, co szu­ka­ją ob­li­cza Bo­ga Ja­ku­bo­we­go» (Ps 24 [23], 3–6). Po­wta­rza­jąc te sło­wa, zwra­cam się my­ślą ku wam, dro­dzy stu­den­ci, licz­nie uczest­ni­czą­cy w tej tra­dy­cyj­nej już li­tur­gii: ka­pła­ni, oso­by kon­se­kro­wa­ne i wier­ni świec­cy. Je­ste­ście po­wo­ła­ni, aby po­przez zgłę­bia­nie róż­nych dys­cy­plin wie­dzy po­szu­ki­wać «ob­li­cza» Bo­ga, to zna­czy ob­ja­wie­nia Je­go ta­jem­ni­cy, któ­re­go do­ko­nał w spo­sób peł­ny i osta­tecz­ny Je­zus Chry­stus.

«Nikt też nie wie, (...) kim jest Oj­ciec, tyl­ko Syn i ten, ko­mu Syn ze­chce ob­ja­wić» (Łk 10, 22) — usły­sze­li­śmy przed chwi­lą w czy­ta­niu z Ewan­ge­lii św. Łu­ka­sza. Po­śred­nic­two Chry­stu­sa jest nie­odzow­nym wa­run­kiem po­zna­nia praw­dzi­we­go ob­li­cza Bo­że­go. To po­śred­nic­two od­no­si się w spo­sób nie­roz­dziel­ny do ro­zu­mu i do ser­ca — a więc za­rów­no do po­rząd­ku po­zna­nia, jak i do sfe­ry in­ten­cji i po­stę­po­wa­nia. «Kto nie mi­łu­je — pi­sze św. Jan — nie zna Bo­ga, bo Bóg jest mi­ło­ścią» (1 J 4, 8). «Kto mó­wi: ’Znam Go’, a nie za­cho­wu­je Je­go przy­ka­zań, ten jest kłam­cą i nie ma w nim praw­dy» (1 J 2, 4).

Wła­śnie sfe­ry «ser­ca» do­ty­czy prze­sła­nie za­war­te w czy­ta­niach bi­blij­nych dzi­siej­szej li­tur­gii. Przy­po­mi­na­ją one, że ob­li­cza Bo­że­go na­le­ży szu­kać i moż­na je zna­leźć w mi­ło­ści (pierw­sze czy­ta­nie) i w pro­sto­cie (ewan­ge­lia).

W Li­ście do Efe­zjan Apo­stoł pod­kre­śla z mo­cą pry­mat mi­ło­ści w służ­bie jed­no­ści, któ­rej fun­da­men­tem jest Bóg w Trój­cy Świę­tej Je­dy­ny: «je­den jest Duch (...), je­den jest Pan, (...) je­den jest Bóg i Oj­ciec» (por. Ef 4, 4–6).

Każ­dy przy­no­si z so­bą da­ry słu­żą­ce bu­do­wie wspól­no­ty; cen­nym da­rem jest też pra­ca na­uko­wa, szcze­gól­nie je­śli jest sys­te­ma­tycz­na i po­głę­bio­na. Aby dar ten mógł przy­no­sić ko­rzy­ści te­mu, kto go po­sia­da, oraz bra­ciom, mu­si wy­ra­stać z mi­ło­ści, bez któ­rej na nic zda się wszel­ka wie­dza (por. 1 Kor 13, 2).

Mi­ło­ści to­wa­rzy­szy pro­sto­ta ser­ca, wła­ści­wa tym, któ­rych Ewan­ge­lia, przy­ta­cza­jąc sło­wa Je­zu­sa, na­zy­wa «ma­lucz­ki­mi»: «Wy­sła­wiam Cię, Oj­cze, Pa­nie nie­ba i zie­mi, że za­kry­łeś te rze­czy przed mą­dry­mi i roz­trop­ny­mi, a ob­ja­wi­łeś je pro­stacz­kom» (Łk 10, 21). To wspa­nia­łe bło­go­sła­wień­stwo, pły­ną­ce z ser­ca Je­zu­sa, przy­po­mi­na nam, że praw­dzi­wa doj­rza­łość idzie za­wsze w pa­rze z pro­sto­tą. Pro­sto­ta nie ozna­cza spły­ce­nia ży­cia i my­śli, nie ne­gu­je zło­żo­ne­go cha­rak­te­ru rze­czy­wi­sto­ści, ale jest umie­jęt­no­ścią uchwy­ce­nia isto­ty każ­de­go pro­ble­mu, od­kry­cia je­go za­sad­ni­cze­go sen­su i je­go związ­ku z ca­ło­ścią. Pro­sto­ta jest mą­dro­ścią. (...)

 

Msza św. na roz­po­czę­cie ro­ku aka­de­mic­kie­go. 23 X 1998

 

Chwalcie Pana

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

Ewan­ge­lia dzi­siej­szej nie­dzie­li przed­sta­wia je­den z tych epi­zo­dów ży­cia Chry­stu­sa, któ­re mi­mo, że po­chwy­co­ne prze­lo­tem, za­wie­ra­ją głę­bo­kie zna­cze­nie (por. Mk 9,38–41). Cho­dzi o to, że pe­wien czło­wiek, któ­ry nie na­le­żał do gro­na uczniów Je­zu­sa, wy­rzu­cał de­mo­ny w Je­go imię. Apo­stoł Jan, mło­dy i gor­li­wy, chciał­by mu te­go za­bro­nić, ale Je­zus na to nie po­zwa­la, co wię­cej, wy­ko­rzy­stu­je tę oka­zję, aby po­uczyć swo­ich uczniów, że Bóg mo­że do­ko­ny­wać rze­czy do­brych, na­wet cu­dow­nych, tak­że po­za ich krę­giem i że moż­na współ­pra­co­wać na rzecz Kró­le­stwa Bo­że­go w róż­ny spo­sób, rów­nież po­da­jąc po pro­stu mi­sjo­na­rzo­wi szklan­kę wo­dy (w. 41). Na ten te­mat pi­sze św. Au­gu­styn: „Ta jak w ka­to­li­cy­zmie – to zna­czy w Ko­ście­le – moż­na zna­leźć to co nie ka­to­lic­kie, tak po­za ka­to­li­cy­zmem, mo­że ist­nieć coś ka­to­lic­kie­go” (Au­gu­styn, O chrzcie prze­ciw­ko do­na­ty­stom: PL 43, VII, 39, 77). Dla­te­go człon­ko­wie Ko­ścio­ła, nie po­win­ni ży­wić za­zdro­ści, ale cie­szyć się je­że­li ktoś spo­za wspól­no­ty czy­ni do­bro w imię Chry­stu­sa, je­że­li czy­ni to ze słusz­ną in­ten­cją i z sza­cun­kiem. Tak­że w ob­rę­bie sa­me­go Ko­ścio­ła, mo­że się cza­sa­mi zda­rzyć, że z tru­dem do­ce­nia się i wy­ko­rzy­stu­je, w du­chu głę­bo­kiej jed­no­ści, do­bre rze­czy do­ko­na­ne przez roz­ma­ite nur­ty ko­ściel­ne. Po­win­ni­śmy na­to­miast wszy­scy być za­wsze zdol­ni do wza­jem­ne­go do­ce­nia­nia i sza­no­wa­nia sie­bie, chwa­ląc Pa­na za nie­zmie­rzo­ną „fan­ta­zję”, z któ­rą dzia­ła w Ko­ście­le i w świe­cie.

Człon­ko­wie Ko­ścio­ła, nie po­win­ni ży­wić za­zdro­ści, ale cie­szyć się je­że­li ktoś spo­za wspól­no­ty czy­ni do­bro w imię Chry­stu­sa, je­że­li czy­ni to ze słusz­ną in­ten­cją i z sza­cun­kiem.

W dzi­siej­szej li­tur­gii sły­szy­my tak­że za­rzut apo­sto­ła Ja­ku­ba wo­bec nie­uczci­wych bo­ga­czy, po­kła­da­ją­cych uf­ność w bo­gac­twach zgro­ma­dzo­nych na dro­dze nad­użyć (por. Jk 5,1- 6). Na ten te­mat Ce­za­ry z Ar­les, w jed­nej ze swych mów stwier­dza: „Bo­gac­two nie mo­że za­szko­dzić czło­wie­ko­wi do­bre­mu, po­nie­waż da­je je z mi­ło­sier­dziem, tak jak nie mo­że po­móc czło­wie­ko­wi złe­mu, do­pó­ki łap­czy­wie je trzy­ma lub mar­nu­je pro­wa­dząc do strat” (Ka­za­nie 35, 4). Sło­wa apo­sto­ła Ja­ku­ba, prze­strze­ga­jąc przed próż­ną po­żą­dli­wo­ścią dóbr ma­te­rial­nych sta­no­wią po­tęż­ne we­zwa­nie do ko­rzy­sta­nia z nich w per­spek­ty­wie so­li­dar­no­ści i do­bra wspól­ne­go, dzia­ła­jąc za­wsze spra­wie­dli­wie i mo­ral­nie, na wszyst­kich po­zio­mach.

Dro­dzy przy­ja­cie­le, za wsta­wien­nic­twem Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny, mó­dl­my się, aby­śmy po­tra­fi­li się cie­szyć z każ­de­go ge­stu i ini­cja­ty­wy do­bra, bez za­wi­ści i za­zdro­ści, oraz po­tra­fi­li mą­drze ko­rzy­stać z dóbr do­cze­snych w nie­ustan­nym po­szu­ki­wa­niu dóbr wiecz­nych.

 

Ka­te­che­za Be­de­dyk­ta XVI pod­czas mo­dli­twy Anioł Pań­ski – 30.09.2012

 

Wywiad z Panem Bogiem

Nie ma wąt­pli­wo­ści, że naj­waż­niej­sze zda­nie w chrze­ści­jań­stwie, to: „BÓG KOCHA CZŁOWIEKA”. Wszyst­kie in­ne praw­dy wia­ry al­bo z tej pierw­szej wy­ni­ka­ją, al­bo do niej pro­wa­dzą. Ko­ściół ka­to­lic­ki for­mu­łu­je te praw­dy wia­ry, by się Bo­żej Mi­ło­ści przyj­rzeć bli­żej, szcze­gó­ło­wo, by co­raz ser­decz­niej tę Mi­łość przyj­mo­wać i co­raz peł­niej na Nią od­po­wia­dać. To od­naj­dy­wa­nie Bo­żej Mi­ło­ści mo­że­my po­trak­to­wać, jak wy­wiad z Pa­nem Bo­giem.

Czy Pan Bóg mil­czy?

Py­ta­nie to jest sta­re jak świat. Bo daw­niej – choć­by za cza­sów Sta­re­go Te­sta­men­tu – ni­ko­mu nie przy­szło­by do gło­wy po­wie­dzieć, że Bo­ga nie ma. Two­rzo­no ja­kieś wy­obra­że­nia Bo­ga, cza­sa­mi to by­ły bar­dziej ka­ry­ka­tu­ry niż sen­sow­ne ob­ra­zy, ale też in­tu­icja czło­wie­ka dość czę­sto mo­że być prze­sło­nię­ta sil­ny­mi emo­cja­mi.

Dzi­siaj to py­ta­nie sta­wia­ją nie tyl­ko świad­ko­wie wo­jen i obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych. Wy­star­czy, że na złą dro­gę zej­dzie dziec­ko, w któ­re­go wy­cho­wa­nie ro­dzi­ce wło­ży­li ser­ce i la­ta wy­sił­ku. Wy­star­czy, że ktoś, kto od­kła­dał pie­nią­dze na coś po­trzeb­ne­go i upra­gnio­ne­go, mu­si nie­ocze­ki­wa­nie za­pła­cić du­żą su­mę za nie­spo­dzie­wa­ną na­pra­wę.
Czy­taj da­lej Wy­wiad z Pa­nem Bo­giem

Właśnie w nim znaleźli ojca

XII Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży miał miej­sce w Pa­ry­żu w sierp­niu 1997 r., a licz­ba je­go uczest­ni­ków prze­kro­czy­ła mi­lion. Nie­spo­ty­ka­ne do­tąd w za­chod­niej Eu­ro­pie tłu­my mło­dych lu­dzi z ca­łe­go świa­ta przy­by­ły, by wspól­nie się mo­dlić. Ocze­ki­wa­no co naj­wy­żej 250 ty­się­cy...

W la­ic­kim kra­ju, bi­ją­cym w oczy pu­sty­mi ko­ścio­ła­mi, tak sze­ro­ki od­zew mło­dzie­ży na we­zwa­nie Ja­na Paw­ła II mu­siał bu­dzić zdu­mie­nie. To wła­śnie wte­dy na­ro­dzi­ło się okre­śle­nie tak czę­sto póź­niej w Pol­sce uży­wa­ne, choć w róż­nych zna­cze­niach: „po­ko­le­nie JP2”.

Jed­ną z osób, któ­re roz­po­wszech­ni­ły to okre­śle­nie, był o. Da­niel An­ge, fran­cu­ski ewan­ge­li­za­tor i dusz­pa­sterz mło­dzie­ży. Ma­jąc na uwa­dze, że po­przed­nie po­ko­le­nie wal­czy­ło o bez­tro­skie ży­cie bez re­guł i zo­bo­wią­zań, sfor­mu­ło­wał te­zę, że po­ko­le­nie JP2 „wi­dzi obec­ne­go Pa­pie­ża ja­ko swe­go oj­ca i pro­ro­ka. Jest to po­ko­le­nie, któ­re nie mia­ło oj­ców, któ­re by­ło ode­pchnię­te. Wła­śnie w Ja­nie Paw­le II zna­leź­li oni oj­ca”. Tak śmia­łe sło­wa nie by­ły wy­po­wie­dzia­ne bez­pod­staw­nie.
Czy­taj da­lej Wła­śnie w nim zna­leź­li oj­ca

Królowa z Południa

Rów­nież i kró­lo­wa Sa­by, usły­szaw­szy roz­głos [mą­dro­ści] Sa­lo­mo­na, przy­by­ła, aby oso­bi­ście się o niej prze­ko­nać. Przy­je­cha­ła więc do Je­ro­zo­li­my ze świet­nym or­sza­kiem i wiel­błą­da­mi, dźwi­ga­ją­cy­mi won­no­ści i bar­dzo du­żo zło­ta oraz dro­go­cen­nych ka­mie­ni. Na­stęp­nie przy­szła do Sa­lo­mo­na i od­by­ła z nim roz­mo­wę o wszyst­kim, co ją nur­to­wa­ło. Sa­lo­mon zaś udzie­lił jej wy­ja­śnień we wszyst­kich za­gad­nie­niach przez nią po­ru­szo­nych. Nie by­ło za­gad­nie­nia, nie­zna­ne­go kró­lo­wi, któ­re­go by jej nie wy­ja­śnił. (1 Krl 10,1–3)

Bi­blia nie po­da­je imie­nia kró­lo­wej: w Sta­rym Te­sta­men­cie fi­gu­ru­je nie­odmien­nie ja­ko „kró­lo­wa Sa­by”, a Je­zus na­zy­wa ją „kró­lo­wą z Po­łu­dnia”, któ­ra mia­ła przy­być z „krań­ców zie­mi” (Mt 12,42, Łk 11,31). Jej po­stać wy­stę­pu­je w arab­skim folk­lo­rze ja­ko Bil­kis, na­to­miast u Etiop­czy­ków ja­ko Ma­ke­da, sta­no­wiąc je­den z fun­da­men­tów ich toż­sa­mo­ści: we­dług le­gen­dy mia­ła z Sa­lo­mo­nem sy­na i sta­ła się za­ło­ży­ciel­ką dy­na­stii.
Czy­taj da­lej Kró­lo­wa z Po­łu­dnia

Wstępniak

Szczęść Bo­że!

Mam to szczę­ście, że mo­gę ja­ko pierw­szy prze­czy­tać to, co Re­dak­cja przy­go­to­wa­ła do no­we­go nu­me­ru DROGI. Tak, wra­ca­my do daw­ne­go ty­tu­łu w nie­co zmie­nio­nym for­ma­cie. Trzy­masz w rę­ku, Dro­gi Czy­tel­ni­ku efekt na­sze­go wspól­ne­go my­śle­nia i pra­cy – nu­mer te­ma­tycz­ny, któ­re­mu nada­li­śmy ty­tuł „Po­ko­le­nie JPII”.

Kil­ka­krot­nie wra­ca­my do py­ta­nia, czy to po­ko­le­nie to fakt hi­sto­rycz­ny, czy tyl­ko pew­ne so­cjo­lo­gicz­ne okre­śle­nie? A mo­że ja­kaś ka­te­go­ria fi­lo­zo­ficz­no – mo­ral­na? Po­zna­cie jed­nak kon­kret­nych lu­dzi, któ­rych po­stać bło­go­sła­wio­ne­go Ja­na Paw­ła II za­in­spi­ro­wa­ła do zmia­ny ży­cia, do pod­ję­cia no­wych ini­cja­tyw. We­dług te­go, co sa­mi o so­bie my­ślą i mó­wią, do te­go po­ko­le­nia na­le­żą i ci, któ­rzy uro­dzi­li się mniej wię­cej wte­dy, gdy wy­bra­no Ka­ro­la Woj­ty­łę na pa­pie­ża ale i ta­cy lu­dzi, któ­rzy pod wpły­wem je­go ży­cia i na­ucza­nia wy­raź­nie w in­ną stro­nę prze­kie­ro­wa­li swo­je ży­cie.

Co cie­ka­we­go zna­la­złem w tym nu­me­rze? Szcze­rze po­wiem, że prze­czy­ta­łem wszyst­ko i nic mnie nie znu­dzi­ło….

Ale spró­bu­ję przy­bli­żyć treść przy­go­to­wa­nych ar­ty­ku­łów, by po swo­je­mu wy­bie­rać ko­lej­ność ich po­chła­nia­nia.

Ci, któ­rzy chcą so­bie przy­po­mnieć syl­wet­kę Ja­na Paw­ła II znaj­dą tekst o je­go ży­ciu (9), ele­men­ty za­wsze fa­scy­nu­ją­ce­go na­ucza­nia pol­skie­go pa­pie­ża jest w tek­stach o mo­dli­twie (12–13), i we frag­men­tach, któ­re przy­po­mi­na­ją, że Chry­stus jest praw­dzi­wym cu­dem i że mi­łość Bo­ga jest za­mknię­ta w ser­cu każ­de­go czło­wie­ka (18–19) My­ślę, że war­to „po­słu­chać”, co o po­ko­le­niu JP II mó­wią Wa­si ró­wie­śni­cy (10–11).

Po­zna­je­my cie­ka­we i war­to­ścio­we po­sta­cie. Mo­że­my do­wie­dzieć się dzi­siaj, któ­ry z nie­daw­no bło­go­sła­wio­nych lu­bił cho­dzić po drze­wach (20), i któ­ry pol­ski ge­ne­rał prze­brał się za Ara­ba (27–29). A«propos ge­ne­ra­łów i hi­sto­rii II woj­ny świa­to­wej…. Gdy czy­ta­łem tekst o ge­ne­ra­le Macz­ku nie­co po­nio­sło mi się ci­śnie­nie, bo jest to frag­ment hi­sto­rii mo­jej ma­my – by­ła w obo­zie je­niec­kim Obe­rlan­gen i waż­ne miej­sce w hi­sto­rii jej ży­cia by­ło spo­tka­nie z pol­ski­mi żoł­nie­rza­mi na ob­cej zie­mi.

Jak za­wsze w DRODZE spo­ro stron któ­re po­ma­ga­ją Wam ja­sno spoj­rzeć we wła­sną przy­szłość. Do­wie­my się, że si­ła prze­bi­cia nie mu­si być kom­bi­no­wa­niem i agre­syw­nym po­dej­ściem do in­nych (16–17), przy oka­zji jest spo­sob­ność, by przy­po­mnieć so­bie sło­wa „Duc in al­tum” – Jan Pa­weł II skie­ro­wał je do mło­dzie­ży za­chę­ca­jąc do od­wa­gi w ży­ciu (wiesz, co zna­czą te sło­wa?). Jest też w nu­me­rze cie­ka­wy ar­ty­kuł o emo­cjach – jak so­bie z ni­mi ra­dzić i czy oskar­żać się, je­śli czę­sto po­ja­wia­ją się emo­cje ne­ga­tyw­ne.

Jak za­wsze – jest dzi­siaj spo­ro no­wo­ści, opo­wie­ści o cu­dach (9) i od­po­wie­dzi ks. Rad­ka na przy­sła­ne przez Was py­ta­nia (6) i za­pro­sze­nie do po­zna­wa­nia li­tur­gii – sys­te­ma­tycz­nie w ko­lej­nych nu­me­rach.

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski