Ludzkość potrzebuje świadectwa młodych

Wia­ra i ro­zum są jak dwa skrzy­dła, na któ­rych duch ludz­ki uno­si się ku kon­tem­pla­cji praw­dy. En­cy­kli­ka Fi­des et ra­tio

Ro­dzi­na jest so­bą, je­że­li bu­du­je się (...) na wza­jem­nym za­ufa­niu, na za­wie­rze­niu wza­jem­nym. Tyl­ko na ta­kim fun­da­men­cie moż­na też bu­do­wać pro­ces wy­cho­wa­nia, któ­ry sta­no­wi pod­sta­wo­wy cel ro­dzi­ny i jej pierw­szo­rzęd­ne za­da­nie. Wro­cław, 1983 r.

De­ka­log jest jak kom­pas na burz­li­wym mo­rzu, któ­ry umoż­li­wia nam trzy­ma­nie kur­su i do­pły­nię­cie do lą­du. Lwów, 2001 r.

Pa­mięć o prze­szło­ści ozna­cza za­an­ga­żo­wa­nie w przy­szłość. Hi­ro­szi­ma, 1981 r.

Nic tak nie jest po­trzeb­ne czło­wie­ko­wi jak Mi­ło­sier­dzie Bo­że – owa mi­łość ła­ska­wa, współ­czu­ją­ca, wy­no­szą­ca czło­wie­ka po­nad je­go sła­bość ku nie­skoń­czo­nym wy­ży­nom Świę­to­ści Bo­ga. Kra­ków – Ła­giew­ni­ki, 1997 r.

Po­wiedz mi, ja­ka jest two­ja mi­łość, a po­wiem ci, kim je­steś. Czę­sto­cho­wa, 1983 r.

Po­śród tych wie­lu dróg ro­dzi­na jest dro­gą pierw­szą i z wie­lu wzglę­dów naj­waż­niej­szą. Jest dro­gą po­wszech­ną, po­zo­sta­jąc za każ­dym ra­zem dro­gą szcze­gól­ną, je­dy­ną i nie­po­wta­rzal­ną, tak jak nie­po­wta­rzal­ny jest każ­dy czło­wiek. Ro­dzi­na jest tą dro­gą, od któ­rej nie mo­że on się odłą­czyć. List do ro­dzin, 1994 r.

Ludz­kość po­trze­bu­je świa­dec­twa mło­dych, gło­szą­cych z wia­rą i en­tu­zja­zmem swo­ją wia­rę w Bo­ga. Orę­dzie na VIII Świa­to­wy Dzień Mło­dzie­ży, 2003 r.

Być czło­wie­kiem su­mie­nia to zna­czy wy­ma­gać od sie­bie, pod­no­sić się z wła­snych upad­ków i cią­gle na no­wo się na­wra­cać. Sko­czów, 1995 r.

Czło­wiek jest po­wo­ła­ny do od­no­sze­nia zwy­cię­stwa w Je­zu­sie Chry­stu­sie. War­sza­wa, 1983 r.

Bo­ża mi­łość nie na­kła­da na nas cię­ża­rów, któ­rych nie mo­gli­by­śmy unieść, ani nie sta­wia nam wy­ma­gań, któ­rym nie mo­gli­by­śmy spro­stać, je­śli wzy­wa, przy­cho­dzi z ko­niecz­ną po­mo­cą. Wstań­cie, chodź­my!

Ewan­ge­lia (...) to pro­roc­two o czło­wie­ku. Po­za Ewan­ge­lią czło­wiek po­zo­sta­je dra­ma­tycz­nym py­ta­niem bez od­po­wie­dzi. Pa­mięć i toż­sa­mość

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Szukajcie tej prawdy tam, gdzie ona rzeczywiście się znajduje!

Dziś czło­wiek tak czę­sto nie wie, co no­si w so­bie, w głę­bi swej du­szy, swe­go ser­ca. Jak czę­sto jest nie­pew­ny sen­su swe­go ży­cia na tej zie­mi. Ogar­nia go zwąt­pie­nie, któ­re prze­ra­dza się w roz­pacz. List do Mło­dych, 2011 r.

Czło­wie­ko­wi ko­niecz­nie po­trzeb­ne jest mi­łu­ją­ce spoj­rze­nie Chry­stu­sa. Mo­że naj­bar­dziej w chwi­li do­świad­cze­nia, upo­ko­rze­nia, prze­śla­do­wa­nia, klę­ski – wte­dy gdy na­sze czło­wie­czeń­stwo zo­sta­je jak­by prze­kre­ślo­ne w oczach ludz­kich, znie­wa­żo­ne i po­de­pta­ne – wte­dy świa­do­mość te­go, że (...) Chry­stus mi­łu­je każ­de­go i za­wsze, (...) po­zwa­la nam prze­trwać. List do Mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Ni­gdy nie jest tak, że­by czło­wiek, czy­niąc do­brze dru­gie­mu, tyl­ko sam był do­bro­czyń­cą. Jest rów­no­cze­śnie ob­da­ro­wy­wa­ny, ob­da­ro­wa­ny tym, co ten dru­gi przyj­mu­je z mi­ło­ścią. Płock, 1991 r.

Czu­jesz się osa­mot­nio­ny. Po­sta­raj się od­wie­dzić ko­goś, kto jest jesz­cze bar­dziej sa­mot­ny. So­pot, 1999 r.

Sta­raj­my się tak po­stę­po­wać i tak żyć, by ni­ko­mu w na­szej Oj­czyź­nie nie bra­kło da­chu nad gło­wą i chle­ba na sto­le, by nikt nie czuł się sa­mot­ny, po­zo­sta­wio­ny bez opie­ki. Ełk, 1999 r.

Czło­wie­ka (...) nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. A ra­czej: czło­wiek nie mo­że sie­bie sam do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. Nie mo­że zro­zu­mieć ani kim jest, ani ja­ka jest je­go wła­ści­wa god­ność, ani ja­kie jest je­go po­wo­ła­nie i osta­tecz­ne prze­zna­cze­nie. War­sza­wa 1979 r.

Broń­my się przed po­zo­ra­mi mi­ło­ści, nie mi­łuj­my sło­wem i ję­zy­kiem, ale czy­nem i praw­dą. Rzym, 1979 r.

Szu­kaj­cie tej praw­dy tam, gdzie ona rze­czy­wi­ście się znaj­du­je! Je­śli trze­ba, bądź­cie zde­cy­do­wa­ni iść pod prąd obie­go­wych po­glą­dów i roz­pro­pa­go­wa­nych ha­seł! Nie lę­kaj­cie się Mi­ło­ści, któ­ra sta­wia czło­wie­ko­wi wy­ma­ga­nia. List do Mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Mi­łość to za­da­nie, któ­re Bóg wciąż nam wy­zna­cza, mo­że po to, by za­grze­wać nas, aby­śmy sta­wia­li wy­zwa­nia lo­so­wi. Gdańsk, 1987 r.

Su­mie­nie jest dla każ­de­go czło­wie­ka spra­wą o za­sad­ni­czym zna­cze­niu. Jest ono je­go we­wnętrz­nym prze­wod­ni­kiem i jest tak­że sę­dzią je­go czy­nów. Sko­czów, 1995 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa

Czło­wie­ka (...) nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. A ra­czej: czło­wiek nie mo­że sie­bie sam do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. Nie mo­że zro­zu­mieć ani kim jest, ani ja­ka jest je­go wła­ści­wa god­ność, ani ja­kie jest je­go po­wo­ła­nie i osta­tecz­ne prze­zna­cze­nie. War­sza­wa, 1979 r.

Szu­kaj­cie tej praw­dy tam, gdzie ona rze­czy­wi­ście się znaj­du­je! Je­śli trze­ba, bądź­cie zde­cy­do­wa­ni iść pod prąd obie­go­wych po­glą­dów i roz­pro­pa­go­wa­nych ha­seł! Nie lę­kaj­cie się Mi­ło­ści, któ­ra sta­wia czło­wie­ko­wi wy­ma­ga­nia. List do mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Bo­ża mi­łość nie na­kła­da na nas cię­ża­rów, któ­rych nie mo­gli­by­śmy unieść, ani nie sta­wia nam wy­ma­gań, któ­rym nie mo­gli­by­śmy spro­stać, je­śli wzy­wa, przy­cho­dzi z ko­niecz­ną po­mo­cą. Frag­ment książ­ki „Wstań­cie. Chodźmy!ˮ, 2004 r.

Praw­dzi­wa mi­łość nie jest mgli­stym uczu­ciem ani śle­pą na­mięt­no­ścią. Jest we­wnętrz­ną po­sta­wą, ogar­nia­ją­cą ca­łe je­ste­stwo czło­wie­ka. Jest pa­trze­niem na bliź­nie­go nie po to, by się nim po­słu­żyć, ale by mu słu­żyć. Wa­ty­kan, 1994 r.

Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni ko­chać Bo­ga! Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni do­ko­nać wiel­kie­go dzie­ła mi­ło­ści, ja­kim jest mał­żeń­stwo! Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni słu­żyć dru­gim! (...) Nie po­zwól­cie, aby nisz­czo­no wa­szą przy­szłość! Nie po­zwól­cie ode­brać so­bie bo­gac­twa mi­ło­ści! Chroń­cie wa­szą wier­ność; wier­ność wa­szych przy­szłych ro­dzin, któ­re za­ło­ży­cie w mi­ło­ści Chry­stu­sa. San­do­mierz, 1999 r.

Mło­dzie­ży, mo­ja za­tem od­po­wiedź jest ta­ka: ko­chaj­cie Chry­stu­sa, a wte­dy za­ak­cep­tu­je­cie wy­ma­ga­nia, któ­re Ko­ściół w Je­go imie­niu na was na­kła­da, po­nie­waż są to wy­ma­ga­nia po­cho­dzą­ce od Bo­ga-Stwór­cy i Od­ku­pi­cie­la czło­wie­ka; za­ak­cep­tuj­cie te wy­ma­ga­nia w wa­szym ży­ciu, a od­kry­je­cie ich war­tość. Amers­fo­ort, 1985 r.

Pra­ca nad so­bą, jest jak naj­bar­dziej oso­bi­stą współ­pra­cą z Je­zu­sem Chry­stu­sem, na po­do­bień­stwo tej, ja­ka do­ko­na­ła się w uczniach, wy­bra­nych przez Nie­go, gdy za­we­zwał ich do swo­jej bli­sko­ści. Mu­si­cie my­śleć o so­bie w ka­te­go­riach uczniów Chry­stu­sa. Kra­ków, 1987 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Kościół w sposób szczególny widzi siebie samego w młodych

Ko­ściół wi­dzi mło­dych – wię­cej: Ko­ściół w spo­sób szcze­gól­ny wi­dzi sie­bie sa­me­go w mło­dych – w was wszyst­kich, a za­ra­zem w każ­dej i w każ­dym z was. Tak by­ło od po­cząt­ku, od cza­sów apo­stol­skich. Szcze­gól­nym świa­dec­twem mo­gą być sło­wa św. Ja­na z je­go 1 Li­stu: „Pi­szę do was, mło­dzi, że zwy­cię­ży­li­ście Złe­go. Na­pi­sa­łem do was, dzie­ci, że zna­cie Oj­ca... Na­pi­sa­łem do was, mło­dzi, że je­ste­ście moc­ni i że na­uka Bo­że trwa w wa­sˮ. Rzym 1985 r.

Nie lę­kaj­cie się wa­szej mło­do­ści i wa­szych głę­bo­kich pra­gnień szczę­ścia, praw­dy, pięk­na i trwa­łej mi­ło­ści! Mó­wi się cza­sem, że spo­łe­czeń­stwo boi się owych po­tęż­nych pra­gnień mło­dzie­ży, że się ich bo­icie tak­że i wy sa­mi. Nie lę­kaj­cie się! Wa­ty­kan, 1984 r.

Bądź­cie mi­ło­śni­ka­mi kon­tem­pla­cji i mo­dli­twy; po­stę­puj­cie zgod­nie z wy­zna­wa­ną wia­rą i służ­cie ofiar­nie bra­ciom ja­ko ży­we człon­ki Ko­ścio­ła i bu­dow­ni­czo­wie po­ko­ju. Aby zre­ali­zo­wać ten nie­ła­twy pro­gram ży­cio­wy, wsłu­chaj­cie się w sło­wo Bo­że i czerp­cie si­ły z sa­kra­men­tów, zwłasz­cza z Eu­cha­ry­stii i z sa­kra­men­tu po­ku­ty. Wa­ty­kan, 1999 r.

Wy, Mło­dzi, je­ste­ście pierw­szy­mi apo­sto­ła­mi i ewan­ge­li­za­to­ra­mi mło­dzie­ży. Nie wy­star­czy od­kryć Chry­stu­sa, trze­ba Go nieść in­nym! Chry­stus wam ufa i li­czy na wa­szą współ­pra­cę. Chry­stus was po­trze­bu­je. Od­po­wiedz­cie na Je­go we­zwa­nie z od­wa­gą i za­pa­łem wa­szej mło­do­ści. Wa­ty­kan, 1988 r.

Chry­stus py­ta każ­de­go i każ­dą z was: „Czy mi­łu­jesz?”. Chry­stus py­ta: „Czy mi­łu­jesz Mnie?”. Chry­stus py­ta: „Czy mi­łu­jesz Mnie bar­dziej?”. Wejdź w głę­bię swe­go mło­de­go ser­ca. Tam znaj­dziesz od­po­wiedź. Mi­łość jest w to­bie. To Bo­ży dar. A za­tem patrz w przy­szłość i nie bój się po­wie­dzieć Chry­stu­so­wi: tak. Choć to mi­łość wy­ma­ga­ją­ca, nie bój się ko­chać Chry­stu­sa. On pierw­szy nas umi­ło­wał – umi­ło­wał do koń­ca. Po­la Led­nic­kie, 2004r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Pozwólcie Chrystusowi się odnaleźć

Po­zwól­cie Chry­stu­so­wi się od­na­leźć. Nie­raz czło­wiek, mło­dy czło­wiek, by­wa za­gu­bio­ny w so­bie sa­mym, w ota­cza­ją­cym świe­cie, w ca­łej sie­ci spraw ludz­kich, któ­re go oplą­tu­ją. Po­zwól­cie się zna­leźć Chry­stu­so­wi. Niech wie o was wszyst­ko i niech was pro­wa­dzi. To praw­da, że – aby za Nim iść, po­dą­żać – trze­ba rów­no­cze­śnie od sie­bie sa­me­go wy­ma­gać, ale ta­kie jest pra­wo przy­jaź­ni. Je­śli ma­my iść ra­zem, mu­si­my pil­no­wać dro­gi, po któ­rej idzie­my. Je­śli po­ru­sza­my się w gó­rach, trze­ba prze­strze­gać zna­ków. Je­śli je­ste­śmy na wspi­nacz­ce, nie wol­no po­pu­ścić li­ny. Po­dob­nie trze­ba też za­cho­wy­wać łącz­ność z tym Bo­skim Przy­ja­cie­lem, któ­re­mu na imię Je­zus Chry­stus. I trze­ba z Nim współ­pra­co­wać. Rzym, 1979 r.

W was jest na­dzie­ja, po­nie­waż wy na­le­ży­cie do przy­szło­ści, a za­ra­zem przy­szłość do was na­le­ży. Na­dzie­ja zaś jest za­wsze zwią­za­na z przy­szło­ścią, jest ocze­ki­wa­niem „dóbr przy­szły­chˮ. Ja­ko cno­ta „chrze­ści­jań­skaˮ jest ona zwią­za­na z ocze­ki­wa­niem tych dóbr wiecz­nych, któ­re Bóg przy­obie­cał czło­wie­ko­wi w Je­zu­sie Chry­stu­sie. Rzym, 1985 R

Je­stem prze­ko­na­ny, że wszy­scy chce­cie bu­do­wać swo­je ży­cie na moc­nych pod­sta­wach, po­zwa­la­ją­cych prze­trwać pró­by, któ­rych nie brak ni­gdy, że chce­cie bu­do­wać je na fun­da­men­cie ze ska­ły. I oto sta­je przed wa­mi Ma­ry­ja, Dzie­wi­ca z Na­za­re­tu, po­kor­na Słu­żeb­ni­ca Pań­ska, któ­ra wska­zu­jąc na swe­go Sy­na, mó­wi: „Zrób­cie wszyst­ko, co­kol­wiek wam po­wieˮ, to zna­czy słu­chaj­cie Je­zu­sa, idź­cie za Nim, bądź­cie Mu po­słusz­ni, bądź­cie po­słusz­ni Je­go przy­ka­za­niom, za­ufaj­cie Mu. Wa­ty­kan, 1987 r.

Dro­dzy Mło­dzi, sta­je­cie wo­bec cier­pie­nia: sa­mot­ność, bra­ku suk­ce­sów i roz­cza­ro­wa­nia w ży­ciu oso­bi­stym, trud­no­ści od­na­le­zie­nia się w świe­cie do­ro­słych i w ży­ciu za­wo­do­wym, ro­zej­ścia i ża­ło­ba w wa­szych ro­dzi­nach, przez moc wo­jen i śmierć nie­win­nych. Wiedz­cie jed­nak, że w trud­nych chwi­lach, któ­rych nie bra­ku­je w ży­ciu każ­de­go czło­wie­ka, nie je­ste­ście sa­mi: tak jak Ja­no­wi u stóp krzy­ża, tak i wam Je­zus da­je swo­ją Mat­kę, aby po­cie­sza­ła was swo­ją czu­ło­ścią. Wa­ty­kan, 2003 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Człowiek nie może stać się niewolnikiem swoich różnych skłonności i namiętności

Chry­stus py­ta każ­de­go i każ­dą z was: „Czy mi­łu­jesz?”. Chry­stus py­ta: „Czy mi­łu­jesz Mnie?”. Chry­stus py­ta: „Czy mi­łu­jesz Mnie bar­dziej?”. Wejdź w głę­bię swe­go mło­de­go ser­ca. Tam znaj­dziesz od­po­wiedź. Mi­łość jest w to­bie. To Bo­ży dar. A za­tem patrz w przy­szłość i nie bój się po­wie­dzieć Chry­stu­so­wi: tak. Choć to mi­łość wy­ma­ga­ją­ca, nie bój się ko­chać Chry­stu­sa. On pierw­szy nas umi­ło­wał – umi­ło­wał do koń­ca. Led­ni­ca, 2004 r.

Duch te­go świa­taˮ ofe­ru­je wie­le fał­szy­wych złu­dzeń oraz ka­ry­ka­tur szczę­ścia. Nie ma chy­ba głęb­szej ciem­no­ści niż ta, któ­ra prze­ni­ka du­szę mło­dych lu­dzi, kie­dy to fał­szy­wi pro­ro­cy ga­szą w nich świa­tło wia­ry, na­dziei i mi­ło­ści. Naj­więk­szym pod­stę­pem i naj­głęb­szym źró­dłem nie­szczę­ścia jest złu­dze­nie od­kry­wa­nia ży­cia po­przez wy­klu­cze­nie Bo­ga, od­naj­dy­wa­nia wol­no­ści po­przez wy­klu­cze­nie prawd mo­ral­nych oraz oso­bi­stej od­po­wie­dzial­no­ści. Do­wn­sview, 2002 r.

Eu­cha­ry­stia jest sa­kra­men­tem obec­no­ści Chry­stu­sa, któ­ry da­je nam sie­bie, bo nas ko­cha. Ko­cha On każ­de­go z nas w spo­sób oso­bi­sty i je­dy­ny w kon­kret­nym ży­ciu każ­de­go dnia: w ro­dzi­nie, wśród przy­ja­ciół, w stu­diach i w pra­cy, w wy­po­czyn­ku i roz­ryw­ce. Ko­cha nas, kie­dy na­peł­nia świe­żo­ścią dni na­szej eg­zy­sten­cji i tak­że wów­czas, gdy w go­dzi­nie cier­pie­nia do­pusz­cza, by przy­szedł na nas czas pró­by. Rów­nież bo­wiem przez naj­cięż­sze do­świad­cze­nia da­je nam sły­szeć swój głos. Tor Ver­ga­ta, 2000 r.

Czło­wiek nie mo­że stać się nie­wol­ni­kiem swo­ich róż­nych skłon­no­ści i na­mięt­no­ści, nie­kie­dy ce­lo­wo pod­sy­ca­nych. Przed tym nie­bez­pie­czeń­stwem trze­ba się bro­nić. Trze­ba umieć uży­wać swo­jej wol­no­ści, wy­bie­ra­jąc to, co jest do­brem praw­dzi­wym. Nie daj­cie się znie­wa­lać! Nie daj­cie się znie­wo­lić, nie daj­cie się sku­sić pseu­do­war­to­ścia­mi, pół­praw­da­mi, uro­kiem mi­ra­ży, od któ­rych póź­niej bę­dzie­cie się od­wra­cać z roz­cza­ro­wa­niem, po­ra­nie­ni, a mo­że na­wet ze zła­ma­nym ży­ciem. Wro­cław, 1997 r.

 

 Św. Jan Pa­weł II

 

Wypłyń na głębię

Rze­czy­wi­ście szu­ka­cie Je­zu­sa, kie­dy ma­rzy­cie o szczę­ściu. To On na was cze­ka, gdy nic z te­go, co znaj­du­je­cie, nie za­do­wa­la was. To On jest pięk­nem, któ­re tak was po­cią­ga. To On wzbu­dza w was pra­gnie­nie ra­dy­kal­no­ści, któ­re nie po­zwa­la wam iść na kom­pro­mi­sy. To On po­bu­dza was do zrzu­ca­nia ma­sek, któ­re czy­nią ży­cie fał­szy­wym. To On czy­ta wam w ser­cach de­cy­zje naj­bar­dziej au­ten­tycz­ne, któ­re in­ne chcie­li­by przy­tłu­mić. To Je­zus wzbu­dza w was pra­gnie­nie, by­ście uczy­ni­li ze swo­je­go ży­cia coś wiel­kie­go. Bu­dzi w was wo­lę pój­ścia za ide­ałem. Skła­nia do te­go, by­ście nie da­li się po­chło­nąć prze­cięt­no­ści. Wzbu­dza od­wa­gę po­kor­ne­go i wy­trwa­łe­go za­an­ga­żo­wa­nia, by ulep­szać sa­mych sie­bie i spo­łe­czeń­stwo, czy­niąc je bar­dziej ludz­kim i bra­ter­skim”. Tor Ver­ga­ta, 2000 r.

Świat, któ­ry otrzy­mu­je­cie w dzie­dzic­twie, jest świa­tem, któ­ry roz­pacz­li­wie po­trze­bu­je no­we­go sen­su bra­ter­stwa oraz ludz­kiej so­li­dar­no­ści. Jest to świat, któ­ry po­trze­bu­je uzdro­wie­nia po­przez do­tyk pięk­nem i bo­gac­twem Bo­żej mi­ło­ści. Ten świat po­trze­bu­je świad­ków ta­kiej mi­ło­ści. Po­trze­bu­je Was – aby­ście by­li so­lą dla zie­mi i świa­tło­ścią dla świa­ta”. Do­wn­sview, 2002 r.

Wy­płyń na głę­bię! Za­wierz Chry­stu­so­wi, po­ko­naj sła­bość i znie­chę­ce­nie, i na no­wo wy­płyń na głę­bię! Od­kryj głę­bie wła­sne­go du­cha. Wni­kaj w głę­bie świa­ta. Przyj­mij sło­wo Chry­stu­sa, za­ufaj Mu i po­dej­mij swą ży­cio­wą mi­sję. Lu­dzie no­we­go wie­ku ocze­ku­ją two­je­go świa­dec­twa. Nie bój się! Wy­płyń na głę­bię! Jest przy to­bie Chry­stus”. Led­ni­ca, 2001 r.

Pierw­szym i za­sad­ni­czym za­da­niem kul­tu­ry jest wy­cho­wa­nie czło­wie­ka. A w wy­cho­wa­niu cho­dzi głów­nie o to, aże­by „czło­wiek sta­wał się co­raz bar­dziej czło­wie­kiem — o to, aże­by bar­dziej »był«, a nie tyl­ko wię­cej »miał« — aże­by po­przez wszyst­ko, co »ma«, co »po­sia­da«, umiał bar­dziej i peł­niej być czło­wie­kiem — to zna­czy, że­by rów­nież umiał bar­dziej »być« nie tyl­ko »z dru­gi­mi«, ale tak­że i »dla dru­gich«”. Po­znań, 1997 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Życie to czas, który został nam podarowany

Ży­cie to czas, któ­ry zo­stał nam po­da­ro­wa­ny i w któ­rym każ­dy z nas sta­je wo­bec wy­zwa­nia, ja­kie nie­sie sa­mo ży­cie: to wy­zwa­nie po­le­ga na zna­le­zie­niu swo­je­go ce­lu, prze­zna­cze­nia i na wal­ce o nie. Al­ter­na­ty­wą jest prze­ży­cie te­go cza­su w spo­sób po­wierz­chow­ny, „utra­ce­nieˮ ży­cia dla mar­no­ści; nie­umie­jęt­ność od­kry­cia w so­bie zdol­no­ści do do­bra i tym sa­mym tak­że dro­gi do praw­dzi­we­go szczę­ścia. Zbyt wie­lu mło­dych lu­dzi nie zda­je so­bie spra­wy, że sa­mi są w głów­nej mie­rze od­po­wie­dzial­ni za nada­nie głę­bo­kie­go sen­su wła­sne­mu ży­ciu. Ta­jem­ni­ca wol­no­ści na­le­ży do sa­mej isto­ty tej wiel­kiej przy­go­dy, ja­ką jest ży­cie do­brze prze­ży­te. Ma­ni­la, 1995 r.

Dla­cze­go po­trze­bu­je­my Chry­stu­sa? Bo Chry­stus ob­ja­wia praw­dę o czło­wie­ku, o je­go ży­ciu i prze­zna­cze­niu. Po­ka­zu­je, ja­kie jest na­sze miej­sce przed Bo­giem – ja­ko stwo­rzeń i grzesz­ni­ków, ja­ko od­ku­pio­nych przez Je­go wła­sną śmierć i zmar­twych­wsta­nie, ja­ko piel­grzy­mów do do­mu Oj­ca. Uczy nas naj­waż­niej­sze­go przy­ka­za­nia mi­ło­ści Bo­ga i bliź­nie­go. Pa­pua-No­wa Gwi­nea, 1995 r.

Mo­że od was nie bę­dzie się wy­ma­gać prze­la­nia krwi, ale wier­no­ści Chry­stu­so­wi – z pew­no­ścią tak! Wier­no­ści, któ­rą na­le­ży za­cho­wy­wać każ­de­go dnia. Mam na my­śli na­rze­czo­nych i trud­no­ści, ja­ką spra­wia w dzi­siej­szym świe­cie ży­cie w czy­sto­ści w ocze­ki­wa­niu na mał­żeń­stwo. Mam na my­śli mło­de pa­ry i pró­by, na ja­kie jest na­ra­żo­ne ich przy­rze­cze­nie wza­jem­nej wier­no­ści. Rzym, 2000 r.

Moi Dro­dzy! Po­staw­cie Eu­cha­ry­stię w cen­trum swo­je­go ży­cia oso­bi­ste­go i wspól­no­to­we­go. Ko­chaj­cie ją, ad­o­ruj­cie ją, spra­wuj­cie ją przede wszyst­kim w nie­dzie­lę, dzień Pań­ski. Żyj­cie Eu­cha­ry­stią, da­jąc świa­dec­two mi­ło­ści Bo­ga do lu­dzi. Tor Ver­ga­ta, 2000 r.

Je­zus – za­ży­ły przy­ja­ciel każ­de­go mło­de­go czło­wie­ka – ma sło­wa ży­cia. Do­wn­sview, 2002 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Biada wam, jeśli nie zdołacie obronić życia

Bia­da wam, je­śli nie zdo­ła­cie obro­nić ży­cia. Ko­ściół po­trze­bu­je wa­szej ener­gii, wa­sze­go en­tu­zja­zmu, wa­szych mło­dzień­czych ide­ałów, aby prze­nik­nąć ca­łą tkan­kę spo­łecz­ną Ewan­ge­lią Ży­cia, któ­ra prze­kształ­ci ludz­kie ser­ca i struk­tu­ry spo­łecz­ne, tak aby po­wsta­ła cy­wi­li­za­cja praw­dzi­wej spra­wie­dli­wo­ści i mi­ło­ści. Dziś bar­dziej niż w prze­szło­ści, w świe­cie czę­sto po­zba­wio­nym świa­tła i wy­zu­tym z od­wa­gi, ja­ką da­ją szla­chet­ne ide­ały, lu­dzie po­trze­bu­ją no­wej, ożyw­czej du­cho­wo­ści Ewan­ge­lii. De­nver, 1993 r.

Nie bój­cie się iść na uli­ce i do miejsc, gdzie gro­ma­dzą się lu­dzie, aby jak apo­sto­ło­wie gło­sić Chry­stu­sa i Do­brą No­wi­nę zba­wie­nia na pla­cach miast, osie­dli i wsi. Nie czas te­raz wsty­dzić się Ewan­ge­lii, ale czas gło­sić ją na da­chach. Nie lę­kaj­cie się po­rzu­cić wy­god­ne­go, usta­lo­ne­go spo­so­bu ży­cia, aby pod­jąć wy­zwa­nie gło­sze­nia Chry­stu­sa we współ­cze­snej me­tro­po­lii. To wy mu­si­cie „wyjść na roz­staj­ne dro­gi” (por. Mt 22, 9) i za­pra­szać wszyst­kich na­po­tka­nych na ucztę, któ­rą Bóg przy­go­to­wał dla swe­go lu­du. Strach bądź obo­jęt­ność nie mo­gą nas po­wstrzy­my­wać od gło­sze­nia Ewan­ge­lii, bo nie ma ona być spra­wą oso­bi­stą, pry­wat­ną. De­nver, 1993 r.

Nie­raz je­ste­ście bar­dzo kry­tycz­ni wo­bec świa­ta do­ro­słych – ja sam by­łem ta­ki jak wy, a cza­sem oni są bar­dzo kry­tycz­ni wo­bec was – to też jest praw­dą. Nie ma w tym nic no­we­go i cza­sem ta kry­ty­ka ma re­al­ne pod­sta­wy. Pa­mię­taj­cie jed­nak za­wsze, że za­wdzię­cza­cie swo­im ro­dzi­com ży­cie i wy­cho­wa­nie. Ma­ni­la, 1995 r.

Dziś Chry­stus zwra­ca się z py­ta­niem do każ­de­go z was: „Czy ko­chasz Mnie?ˮ. Pro­si was, by­ście Go ko­cha­li! Wszyst­ko in­ne ma z te­go wy­ni­kać. De­cy­zja pój­ścia za Je­zu­sem nie ozna­cza, że na­tych­miast trze­ba coś ro­bić al­bo coś mó­wić, ale przede wszyst­kim ko­chać Go, być z Nim, przy­jąć Go bez za­strze­żeń we wła­snym ży­ciu. Ca­stel Gan­dol­fo, 2000 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Nie wstydźcie się odmawiać Różańca

Chry­stus, Dro­ga Mło­dzie­ży, jest wa­szym je­dy­nym roz­mów­cą, któ­re­mu mo­że­cie za­ufać, któ­re­mu mo­że­cie sta­wiać py­ta­nia naj­istot­niej­sze, do­ty­czą­ce war­to­ści i sen­su ży­cia: nie tyl­ko ży­cia w zdro­wiu i szczę­ściu, ale tak­że ży­cia peł­ne­go cier­pie­nia, na­zna­czo­ne­go upo­śle­dze­niem fi­zycz­nym lub trud­ną sy­tu­acją ro­dzin­ną czy spo­łecz­ną. Tak, Chry­stus jest je­dy­nym kom­pe­tent­nym roz­mów­cą tak­że wte­dy, gdy sta­wia­cie dra­ma­tycz­ne py­ta­nia, gdy sło­wa nie wy­star­cza­ją, by wy­ra­zić ból i cier­pie­nie. Py­taj­cie Go i słu­chaj­cie! San­tia­go de Com­po­ste­la, 1989 r.

Bądź­cie wy­ma­ga­ją­cy wo­bec ota­cza­ją­ce­go was świa­ta, ale przede wszyst­kim wy­ma­gaj­cie od sie­bie sa­mych. Je­ste­ście sy­na­mi Bo­ży­mi: bądź­cie z te­go dum­ni! Nie po­pa­daj­cie w prze­cięt­ność, nie ule­gaj­cie dyk­ta­tom zmie­nia­ją­cej się mo­dy, któ­ra na­rzu­ca styl ży­cia nie­zgod­ny z chrze­ści­jań­ski­mi ide­ała­mi, nie po­zwól­cie się ma­mić złu­dze­niom kon­sump­cjo­ni­zmu. Chry­stus wzy­wa was do rze­czy wiel­kich. Nie spraw­cie Mu za­wo­du, bo w ten spo­sób wy sa­mi spo­tka­li­by­ście się z za­wo­dem. Czę­sto­cho­wa, 1991 r.

Nie wstydź­cie się od­ma­wiać Ró­żań­ca sa­mi, kie­dy idzie­cie do szko­ły, na uczel­nię czy do pra­cy, na uli­cy i w środ­kach ko­mu­ni­ka­cji pu­blicz­nej; przy­zwy­cza­ja­cie się od­ma­wiać go ze so­bą, w wa­szych gru­pach, ru­chach i sto­wa­rzy­sze­niach; nie wa­haj­cie się pro­po­no­wać go w do­mu wa­szym ro­dzi­com i ro­dzeń­stwu gdyż on oży­wia i umac­nia wię­zy po­mię­dzy człon­ka­mi ro­dzi­ny. Ta mo­dli­twa po­mo­że wam być moc­ny­mi w wie­rze, sta­ły­mi w mi­ło­ści i ra­do­sny­mi i wy­trwa­ły­mi w na­dziei. Wa­ty­kan, 2003 r.

Słu­cha­nie Chry­stu­sa i od­da­wa­nie Mu czci pro­wa­dzi do do­ko­ny­wa­nia od­waż­nych wy­bo­rów, do po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji nie­kie­dy he­ro­icz­nych. Je­zus jest wy­ma­ga­ją­cy, gdyż pra­gnie na­sze­go praw­dzi­we­go szczę­ścia. Wzy­wa nie­któ­rych do po­zo­sta­wie­nia wszyst­kie­go, aby po­szli za Nim w ży­ciu ka­płań­skim lub kon­se­kro­wa­nym. Ca­stel Gan­dol­fo, 2004 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Bóg stworzył nas, ponieważ nas kocha

Dro­dzy mło­dzi, aby ro­sło w was pra­gnie­nie zo­ba­cze­nia Świa­tła, roz­sma­ko­wa­nia się w bla­sku Praw­dy, po­zwól­cie, by Je­zus spo­glą­dał w wa­sze oczy. Czy je­ste­śmy te­go świa­do­mi, czy nie, Bóg stwo­rzył nas, po­nie­waż nas ko­cha oraz aby­śmy i my Je­go ko­cha­li. Oto przy­czy­na nie­od­par­tej tę­sk­no­ty za Bo­giem, któ­rą czło­wiek nie­sie w ser­cu: „Szu­kam, o Pa­nie, Two­je­go ob­li­cza; swe­go ob­li­cza nie za­kry­waj przede mnąˮ (Ps 27, 8). To Ob­li­cze – wie­my to – Bóg ob­ja­wił nam w Je­zu­sie Chry­stu­sie. Wa­ty­kan, 2004 r.

Od­ma­wiać Ró­ża­niec ozna­cza bo­wiem uczyć się pa­trzeć na Je­zu­sa oczy­ma Je­go Mat­ki, ko­chać Je­zu­sa ser­cem Je­go Mat­ki. Wam rów­nież, dro­dzy mło­dzi, prze­ka­zu­ję dzi­siaj sym­bo­licz­nie ko­ron­kę Ró­żań­ca. Niech przez mo­dli­twę i roz­wa­ża­nie ta­jem­nic Ma­ry­ja pro­wa­dzi was bez­piecz­nie do swe­go Sy­na! Wa­ty­kan, 2003 r.

Wy­cisz­cie się we­wnętrz­nie. Po­zwól­cie, by z głę­bi ser­ca wy­pły­nę­ło to go­rą­ce pra­gnie­nie uj­rze­nia Bo­ga, pra­gnie­nie tak czę­sto tłu­mio­ne przez zgiełk świa­ta i uro­ki przy­jem­no­ści. Po­zwól­cie wy­pły­nąć te­mu pra­gnie­niu, a do­świad­czy­cie cu­dow­ne­go spo­tka­nia z Je­zu­sem. Chrze­ści­jań­stwo nie jest je­dy­nie dok­try­ną; jest spo­tka­niem w wie­rze z Bo­giem, któ­ry stał się obec­ny w na­szej hi­sto­rii przez wcie­le­nie Je­zu­sa. Wa­ty­kan, 2004 r.

Sta­raj­cie się na wszel­ki spo­sób uczy­nić to spo­tka­nie moż­li­wym, wpa­tru­jąc się w Je­zu­sa, któ­ry po­szu­ku­je was z pa­sją. Szu­kaj­cie Go oczy­ma cia­ła w zda­rze­niach ży­cia i w twa­rzach in­nych; szu­kaj­cie Go tak­że oczy­ma du­szy po­przez mo­dli­twę i me­dy­ta­cję sło­wa Bo­że­go, al­bo­wiem „kon­tem­pla­cja ob­li­cza Chry­stu­sa win­na czer­pać in­spi­ra­cję z te­go, co mó­wi o Nim Pi­smo Świę­te. Wa­ty­kan, 2004 r.

Ży­cie, któ­re da­je Je­zus i któ­re­go moż­na do­świad­czyć tyl­ko przez mi­łość, jest od­da­niem sa­me­go sie­bie; ta­ka mi­łość za­wsze wią­że się z ja­kąś for­mą ofia­ry: „Je­że­li ziar­no psze­ni­cy wpadł­szy w zie­mię nie ob­umrze, zo­sta­nie tyl­ko sa­mo, ale je­że­li ob­umrze, przy­no­si plon ob­fi­ty” (J 12, 24). Oto cze­go uczy nas Krzyż. De­nver, 1993 R

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Otwórzcie wspaniałomyślnie serce na miłość Chrystusa

Nie po­zwól­cie umrzeć tej na­dziei. Po­staw­cie swo­je ży­cie na niej. Nie je­ste­śmy su­mą na­szych sła­bo­ści i upad­ków. Je­ste­śmy su­mą mi­ło­ści Oj­ca dla nas, na­szej praw­dzi­wej zdol­no­ści sta­wa­nia się ob­ra­zem je­go Sy­na. To­ron­to, 2002 r.

Sta­raj­cie się od­kry­wać pięk­no mo­dli­twy ró­żań­co­wej. Oby ró­ża­niec stał się dla was wier­nym to­wa­rzy­szem na ca­łe ży­cie. Wa­ty­kan, 1988 r.

Dro­dzy Mło­dzi, tyl­ko Je­zus zna wa­sze ser­ce, wa­sze naj­głęb­sze pra­gnie­nia. Tyl­ko On, któ­ry umi­ło­wał was aż do śmier­ci jest zdol­ny wy­peł­nić wa­sze pra­gnie­nia. On ma sło­wa ży­cia wiecz­ne­go; sło­wa, któ­re na­da­ją sens ży­ciu. Nikt po­za Chry­stu­sem nie mo­że dać wam praw­dzi­we­go szczę­ścia. Na­śla­du­jąc przy­kład Ma­ryi, umiej­cie po­wie­dzieć Mu wa­sze bez­wa­run­ko­we „tak”. Niech nie bę­dzie w wa­szym ży­ciu miej­sca na ego­izm i le­ni­stwo. Dzi­siaj bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek po­trze­ba, aby­ście by­li „stró­ża­mi po­ran­ka”, któ­rzy ob­wiesz­cza­ją świa­tło świ­tu i no­wą wio­snę Ewan­ge­lii, któ­rej za­ląż­ki już są wi­docz­ne. Wa­ty­kan, 2003 r.

Otwórz­cie wspa­nia­ło­myśl­nie ser­ce na mi­łość Chry­stu­sa, je­dy­ną, któ­ra jest w sta­nie nadać peł­ny sens ca­łe­mu wa­sze­mu ży­ciu. Bu­enos Aires, 1987 r.

Je­śli mi­łu­je­cie Je­zu­sa, mi­łuj­cie i Ko­ściół! Nie znie­chę­caj­cie się grze­cha­mi i upad­ka­mi nie­któ­rych z je­go człon­ków. Zło wy­rzą­dzo­ne przez księ­ży oraz oso­by du­chow­ne lu­dziom mło­dym i wraż­li­wym na­peł­nia nas głę­bo­kim smut­kiem i po­czu­ciem wsty­du. To­ron­to, 2002 r.

Za­pro­ście Go do wa­szych serc, do wa­szych ro­dzin. Niech bę­dzie pierw­szym Go­ściem wa­szych ra­do­ści i trosk. Co dnia Go za­pra­szaj­cie, co dnia Go za­pra­szaj­cie ra­zem z Ma­ry­ją pod dach wa­sze­go do­mu. Led­ni­ca, 2002 r.

Sa­mo­wy­cho­wa­nie zmie­rza do te­go wła­śnie, aby bar­dziej „być” czło­wie­kiem, być chrze­ści­ja­ni­nem, aby od­kry­wać i roz­wi­jać w so­bie ta­len­ty otrzy­ma­ne od Stwór­cy i re­ali­zo­wać wła­ści­we każ­de­mu po­wo­ła­nie do świę­to­ści. Po­znań, 1997 r.

Podążajcie z entuzjazmem swych młodych serc za Chrystusem

Dro­dzy chłop­cy i dziew­czę­ta, po­dą­żaj­cie z en­tu­zja­zmem swych mło­dych serc za Chry­stu­sem. Tyl­ko On mo­że uci­szyć lęk czło­wie­ka. Pa­trz­cie na Je­zu­sa głę­bią wa­szych serc i umy­słów! On jest wa­szym nie­od­łącz­nym przy­ja­cie­lem. Po­znań, 1997 r.

Ma­ry­ja, po­nie­waż jest Mat­ką Au­to­ra ła­ski, jest Mat­ką ła­ski Bo­żej. Za­wierz­cie się Jej z peł­ną uf­no­ścią! Za­ja­śnie­je­cie pięk­no­ścią Chry­stu­sa. Otwar­ci na po­wiew Du­cha stań­cie się nie­ustra­szo­ny­mi apo­sto­ła­mi, zdol­ny­mi roz­prze­strze­niać wo­kół was ogień mi­ło­ści i świa­tło praw­dy. W szko­le Ma­ryi od­kry­je­cie kon­kret­ne za­da­nia, któ­rych Chry­stus od was ocze­ku­je, na­uczy­cie się sta­wiać Go na pierw­szym miej­scu w wa­szym ży­ciu, ukie­run­ko­wy­wać na Nie­go my­śli i dzia­ła­nia. Orę­dzie do mło­dych ca­łe­go świa­ta, Wa­ty­kan, 2003 r.

Pra­gnie­nie uj­rze­nia Bo­ga za­miesz­ku­je w ser­cu każ­de­go męż­czy­zny i każ­dej ko­bie­ty. Wa­ty­kan, 2004 r.

Mi­łość bo­wiem to nie tyl­ko uczu­cie; to akt wo­li, któ­ry po­le­ga na sta­łym wy­bo­rze do­bra in­nych po­nad do­bro wła­sne: „Nikt nie ma więk­szej mi­ło­ści od tej, gdy ktoś ży­cie swo­je od­da­je za przy­ja­ciół swo­ichˮ (J 15, 13). Wa­ty­kan, 2004 r.

Nie lę­kaj­cie się! Otwórz­cie, otwórz­cie na oścież drzwi Chrystusowi!ˮ. Otwórz­cie swo­je ser­ca, swo­je ży­cie, swo­je wąt­pli­wo­ści, swo­je trud­no­ści, swo­je ra­do­ści i swo­je uczu­cia na Je­go zbaw­czą moc i po­zwól­cie Mu wejść do wa­szych serc. „Nie lę­kaj­cie się! Chry­stus wie, co jest w czło­wie­ku. On jeden!ˮ. Plac św. Ja­na na La­te­ra­nie, 2000 r.

Tak, Dro­dzy Przy­ja­cie­le! Chry­stus nas ko­cha i to ko­cha nas za­wsze! Ko­cha nas tak­że wte­dy, kie­dy Go za­wo­dzi­my, kie­dy nie od­po­wia­da­my na Je­go ocze­ki­wa­nia wzglę­dem nas. Ni­gdy nie za­my­ka przed na­mi ra­mion swo­je­go mi­ło­sier­dzia. Tor Ver­ga­ta, 2000 r.

Ma­ry­ja jest wam da­na, by po­móc wam wejść w bar­dziej szcze­ry i oso­bi­sty kon­takt z Je­zu­sem. Swo­im przy­kła­dem Ma­ry­ja uczy was utkwie­nia spoj­rze­nia mi­ło­ści w Nim, któ­ry uko­chał nas ja­ko pierw­szy. Swo­im wsta­wien­nic­twem for­mu­je w was ser­ce uczniów zdol­nych słu­chać Sy­na, któ­ry ob­ja­wia au­ten­tycz­ne ob­li­cze Oj­ca i praw­dzi­wą god­ność czło­wie­ka. Wa­ty­kan, 2002 r.

 

Św. Jan Pa­weł II

 

Nie lękajcie się patrzeć w wieczność

Cha­ry­zma­ty Du­cha Świę­te­go po­ma­ga­ją wam spo­tkać Chry­stu­sa, po­głę­bić za­ży­łość z Nim, two­rzyć ko­mu­nię Ko­ścio­ła i cie­szyć się nią. Wa­ty­kan, 1997 r.

Choć dro­ga do świę­to­ści jest trud­na, wszyst­ko mo­że­my w Tym, któ­ry jest na­szym Od­ku­pi­cie­lem. Nie zwra­caj­cie się za­tem do ni­ko­go po­za Je­zu­sem. Nie szu­kaj­cie gdzie in­dziej te­go, co tyl­ko On mo­że wam dać. Z Chry­stu­sem świę­tość, cel ży­cia każ­de­go ochrzczo­ne­go, sta­je się osią­gal­na. Licz­cie na Nie­go: wierz­cie w nie­zwy­cię­żo­ną moc Ewan­ge­lii, i z wia­ry uczyń­cie fun­da­ment swo­jej na­dziei. Je­zus idzie z wa­mi, od­na­wia wa­sze ser­ca i po­mna­ża wa­sze si­ły mo­cą Du­cha Świę­te­go. Wa­ty­kan, 1997 r.

Dro­ga mło­dzie­ży, wy ma­cie być stró­ża­mi po­ran­ka zwia­stu­ją­cy­mi na­dej­ście słoń­ca, któ­rym jest Chry­stus zmar­twych­wsta­ły! Ca­stel Gan­dol­fo, 2001 r.

Chrze­ści­ja­nie wie­dzą, że nie jest moż­li­we od­rzu­ce­nie lub igno­ro­wa­nie Bo­ga bez po­ni­że­nia czło­wie­ka. Do­wn­sview, 2002 r.

Ja­ką mia­rą mie­rzyć czło­wie­ka? Czy mie­rzyć go mia­rą sił fi­zycz­nych, któ­ry­mi dys­po­nu­je? Czy mie­rzyć go mia­rą zmy­słów, któ­re umoż­li­wia­ją mu kon­takt z ze­wnętrz­nym świa­tem? Czy mie­rzyć go mia­rą in­te­li­gen­cji, któ­ra spraw­dza się po­przez wie­lo­ra­kie te­sty czy eg­za­mi­ny? Czło­wie­ka trze­ba mie­rzyć mia­rą „ser­ca”. War­sza­wa, 1979 r.

Pod­nie­ście gło­wy. Nie lę­kaj­cie się pa­trzeć w wiecz­ność. Tam cze­ka Oj­ciec, Bóg, któ­ry jest mi­ło­ścią. Dla tej mi­ło­ści war­to żyć. Miej­cie od­wa­gę żyć dla mi­ło­ści. Miej­cie od­wa­gę! Niech wszel­ki lęk znaj­dzie uko­je­nie u Te­go, do któ­re­go wo­ła­my „Ab­ba Oj­cze!”. Po­la led­nic­kie, 1999 r.

Moc­na wia­ra, z któ­rej ro­dzi się na­dzie­ja, cno­ta tak bar­dzo dziś po­trzeb­na, uwal­nia czło­wie­ka od lę­ku i da­je mu si­łę du­cho­wą do prze­trwa­nia wszyst­kich burz ży­cio­wych. Nie lę­kaj­cie się Chry­stu­sa! Za­ufaj­cie Mu do koń­ca! On je­dy­ny „ma sło­wa ży­cia wiecz­ne­go”. Chry­stus nie za­wo­dzi. Po­znań, 1997 r.

Mu­si­cie od sie­bie wy­ma­gać, na­wet gdy­by in­ni od was nie wy­ma­ga­li. Wbrew wszyst­kim mi­ra­żom uła­twio­ne­go ży­cia mu­si­cie od sie­bie wy­ma­gać. To zna­czy wła­śnie „wię­cej być”. Gdańsk, 1987 r.

 

Bł. Jan Pa­weł II

 

Jezus jest przyjacielem wymagającym, który wytycza wzniosłe cele

Je­zus jest przy­ja­cie­lem wy­ma­ga­ją­cym, któ­ry wy­ty­cza wznio­słe ce­le, na­ka­zu­je za­po­mnieć o so­bie, aby wyjść Mu na­prze­ciw i zło­żyć w Je­go rę­ce ca­łe swo­je ży­cie. Ta pro­po­zy­cja wy­da­je się trud­na, a w nie­któ­rych sy­tu­acjach mo­że na­wet bu­dzić lęk. Lecz py­tam was: czy le­piej zgo­dzić się na ży­cie po­zba­wio­ne ide­ałów, na świat zbu­do­wa­ny wy­łącz­nie na ob­raz czło­wie­ka, czy ofiar­nie szu­kać praw­dy, do­bra, spra­wie­dli­wo­ści, pra­co­wać dla świa­ta, któ­ry bę­dzie od­bi­ciem pięk­na Bo­że­go, na­wet za ce­nę cięż­kich prób, któ­rym trze­ba sta­wić czo­ło? Ca­stel Gan­dol­fo, 1996 r.

Chrze­ści­ja­nin nie szu­ka cier­pie­nia dla nie­go sa­me­go, ale szu­ka mi­ło­ści. Przy­ję­cie krzy­ża sta­je się zna­kiem mi­ło­ści i cał­ko­wi­te­go da­ru. Wa­ty­kan, 2001 r.

Ludz­kość ma na­glą­cą po­trze­bę świa­dec­twa mło­dych wol­nych i od­waż­nych, któ­rzy ośmie­lą się pójść pod prąd i gło­sić z mo­cą i en­tu­zja­zmem wła­sną wia­rę w Bo­ga, Pa­na i Zbaw­cę. Wie­cie tak­że, dro­dzy przy­ja­cie­le, że mi­sja ta nie jest ła­twa. Sta­je się wręcz nie­moż­li­wa, je­śli li­czy się tyl­ko na sa­mych sie­bie. Lecz to, „co nie­moż­li­we jest u lu­dzi, moż­li­we jest u Bo­ga” (Łk 18, 27; 1, 37). Praw­dzi­wi ucznio­wie Chry­stu­sa ma­ją świa­do­mość wła­snej sła­bo­ści. Wa­ty­kan, 2003 r.

Mło­dzi lu­dzie wie­dzą, że ich ży­cie ma sens, o ile sta­je się da­rem bez­in­te­re­sow­nym dla dru­gich. Dla­te­go przed każ­dym z was sta­je py­ta­nie: czy je­steś zdol­ny po­dzie­lić się sa­mym so­bą – swo­im cza­sem, si­ła­mi, ta­len­ta­mi – dla do­bra in­nych? Czy po­tra­fisz ko­chać? Je­śli tak, to Ko­ściół i spo­łe­czeń­stwo mo­gą ocze­ki­wać od cie­bie wiel­kich rze­czy. Bu­enos Aires, 1987 r.

Chrze­ści­ja­nie nie są unia­mi ja­kie­goś sys­te­mu fi­lo­zo­ficz­ne­go. Są męż­czy­zna­mi i ko­bie­ta­mi, któ­rzy po­przez wia­rę do­świad­czy­li spo­tka­nia z Chry­stu­sem. Ca­stel Gan­dol­fo, 1996 r.

Za­cho­wu­jąc do­sko­na­łą czy­stość, chce­cie da­wać świa­dec­two, że Bóg jest cen­niej­szy niż wszyst­ko in­ne, choć nie umniej­sza to war­to­ści in­nych ludz­kich wy­bo­rów, i że czło­wiek znaj­du­je szczę­ście, po­świę­ca­jąc się Bo­gu. Pa­ryż, 1997 r.