Drodzy Czytelnicy!

Już, już za chwi­lę Bo­że Na­ro­dze­nie, czy­li je­den z naj­bar­dziej „ro­dzin­nych” okre­sów w ro­ku. Usią­dzie­my ra­zem do sto­łu, po­dzie­li­my się opłat­kiem i zje­my pysz­ną ko­la­cję wi­gi­lij­ną. Bę­dzie­my śpie­wać ko­lę­dy i pój­dzie­my na pa­ster­kę. Spę­dzi­my du­żo cza­su z ro­dzi­ca­mi i ro­dzeń­stwem. Nie­któ­rych od­wie­dzą bab­cie i dziad­ko­wie, in­ni po­ja­dą na świę­ta do ro­dzi­ny. Nie wszy­scy jed­nak ma­ją to szczę­ście, że ich bli­scy są na wy­cią­gnię­cie rę­ki. Nie wszy­scy spę­dzą świę­ta z ma­mą i ta­tą. Dla­cze­go? Nie­któ­rzy ro­dzi­ce wy­jeż­dża­ją do pra­cy za­gra­ni­cę, zo­sta­wia­jąc w Pol­sce swo­je ro­dzi­ny. Czę­ści z nich nie uda się wziąć urlo­pu i wró­cić do do­mu na świę­ta. Co zro­bić, gdy mo­że­my ma­mę lub ta­tę wi­dy­wać raz na ja­kiś czas i jak pod­trzy­mać tę trud­ną re­la­cję? Pod­po­wie­dzi znaj­dzie­cie w ar­ty­ku­łach Mag­dy Urlich.

W czę­ści dla kan­dy­da­tów do Bierz­mo­wa­nia znaj­dzie­cie świa­dec­two Ali­cji, któ­ra przy­ję­ła już ten sa­kra­ment i któ­ra czę­sto py­ta Du­cha Świę­te­go, jak po­win­na po­stą­pić, gdy nie ma po­ję­cia, co na­le­ży zro­bić. Do­wie­cie się, ja­kie są za­sa­dy wy­bo­ru świad­ka do Bierz­mo­wa­nia i dla­cze­go chrze­ści­ja­ni­na moż­na po­rów­nać do wę­giel­ka. Na koń­cu cze­ka na was nie­sa­mo­wi­ta hi­sto­ria Grze­go­rza, któ­ry choć od­rzu­cił wia­rę, to się na­wró­cił, bo... po­czuł za­pach Pa­na Bo­ga. Szcze­gó­ły prze­czy­ta­cie w je­go przej­mu­ją­cym świa­dec­twie.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Nie wyrzucaj słoni

Zdo­bądź się na gest dla śro­do­wi­ska. Bądź eko. Wy­rzu­caj mniej. Bo uto­nie­my, ale nie w wo­dzie, lecz w śmie­ciach.

Da­ne są alar­mu­ją­ce. Każ­dy z nas wy­rzu­ca rocz­nie ok. 311 kg od­pa­dów. Po­wiesz, że to mniej niż śred­nia dla kra­jów Unii Eu­ro­pej­skiej, któ­ra wy­no­si bli­sko 500 ki­lo­gra­mów na miesz­kań­ca? Tak, ale wy­rzu­ca­my z ro­ku na rok co­raz wię­cej. Słoń afry­kań­ski po uro­dze­niu wa­ży ok. 110 kg. Na­sze śmie­ci wa­żą za­tem ty­le, co trzy ta­kie sło­nie. Licz­by ro­bią wra­że­nie.

Fot. 123RF.com / Za­val­ny­uk Ser­gey

Pro­du­ko­wać mniej śmie­ci

Roz­wią­za­nie? Za­cząć do sie­bie i pro­du­ko­wać mniej śmie­ci. Nie od ra­zu mu­sisz do­łą­czyć do eks­tre­mal­nych eko­lo­gów, któ­rych śmie­ci z ca­łe­go ro­ku (!) miesz­czą się w pu­deł­ku po bu­tach (!). Nie od ra­zu też mu­sisz za­kła­dać na bal­ko­nie ho­dow­lę dżdżow­nic ka­li­for­nij­skich, któ­re w kom­po­stow­ni­ku bę­dą zja­dać od­pad­ki or­ga­nicz­ne, czy­li m.in. skór­ki owo­ców, reszt­ki wa­rzyw, ogryz­ki ja­błek, i wy­da­lać je w for­mie bio­hum­mu­su, czy­li skład­ni­ka bar­dzo ży­znej gle­by (do­sko­na­łe­go dla ogrod­ni­ków). Co mo­żesz za­tem zro­bić? Do­łą­czyć do ru­chu ze­ro wa­ste na wła­snych za­sa­dach. Krok po kro­ku. Ruch ten opie­ra się na trzech głów­nych fi­la­rach. Ko­lej­no: re­duk­cji ku­po­wa­nych rze­czy, któ­re ge­ne­ru­ją póź­niej od­pa­dy, tra­fia­ją­ce na wy­sy­pi­ska śmie­ci. Po­now­nym uży­ciu te­go, co już ma­my, czy­li np. stwo­rze­niu ze szkla­nej bu­tel­ki wa­zo­nu na kwia­ty a z pu­deł­ka po bu­tach po­jem­ni­ka na prze­cho­wy­wa­nie pa­mią­tek. Re­cy­klin­gu, czy­li se­gre­ga­cji śmie­ci, któ­re dzię­ki te­mu zo­sta­ją po­now­nie prze­ro­bio­ne np. na pa­pier to­a­le­to­wy.

Eko, czyli...pyszne!

Jest wie­le co­dzien­nych eko­lo­gicz­nych roz­wią­zań, któ­re mo­gą świet­nie spraw­dzić się u cie­bie. Na wy­ciecz­kę w gó­ry czy nad rze­kę za­bierz wo­rek na śmie­ci, któ­re tra­fią póź­niej do do­mo­we­go ko­sza i zo­sta­ną pod­da­ne re­cy­klin­go­wi. Se­gre­guj wszyst­kie od­pa­dy w do­mu. Chcesz się po­zbyć do­brych ubrań? Po­da­ruj je lo­kal­nej or­ga­ni­za­cji cha­ry­ta­tyw­nej lub zrób ze zna­jo­my­mi ich wy­mia­nę. Po­ma­ga­jąc ro­dzi­com w do­mo­wych po­rząd­kach, na­mów ich na ko­rzy­sta­nie z eko­lo­gicz­nych środ­ków do czysz­cze­nia, by zu­żyć mniej pla­sti­ko­wych opa­ko­wań. Dłu­go­pi­sy i przy­bo­ry szkol­ne wsadź do ozdo­bio­ne­go przez cie­bie sło­ika, by nadać mu dru­gie ży­cie. Prze­czy­ta­ną książ­kę za­nieś do bi­blio­te­ki lub po­da­ruj ko­le­dze. Za­miast wo­dy w pla­sti­ko­wych bu­tel­kach ko­rzy­staj z tej z kra­nu lub prze­fil­tro­wa­nej w spe­cjal­nym dzban­ku, i wle­waj ją do eko­lo­gicz­nej bu­tel­ki wie­lo­krot­ne­go użyt­ku. Na spo­tka­niach ze zna­jo­my­mi nie ko­rzy­staj z jed­no­ra­zo­wych ta­le­rzy­ków i sztuć­ców. Ogra­nicz pla­sti­ko­we od­pad­ki, re­zy­gnu­jąc z uży­wa­nia sło­mek i po­móż ro­dzi­com zro­bić prze­two­ry na zi­mę, że­by ogra­ni­czyć ku­po­wa­nie mro­żo­nych wa­rzyw i sa­ła­tek w pla­sti­ko­wych opa­ko­wa­niach. Pij her­ba­tę li­ścia­stą a nie w to­reb­kach. Skle­po­we so­ki za­stąp wy­ci­ska­ny­mi ze świe­żych wa­rzyw i owo­ców w do­mu. Nie dru­kuj nie­po­trzeb­nych ma­te­ria­łów, któ­re póź­niej i tak tra­fią do ko­sza. Pre­zen­ty dla zna­jo­mych pa­kuj w ład­ne to­reb­ki, w któ­rych sam coś otrzy­ma­łeś. W dro­dze do szko­ły nie ku­puj ba­to­ni­ków. Zrób so­bie sam smacz­ną i zdro­wą prze­ką­ską. In­ter­net jest ko­pal­nią po­my­słów na do­mo­we, pysz­ne sma­ko­ły­ki.

Sprzą­ta­nie świa­ta

Je­śli chcesz dzia­łać na szer­szą ska­lę, to za­pro­po­nuj w szko­le eko­lo­gicz­ne wy­da­rze­nie. 22 kwiet­nia ob­cho­dzi­my Dzień Zie­mi. To do­sko­na­ła oka­zja, by na­mó­wić na­uczy­cie­li, by te­go dnia wspól­nie się za­sta­no­wić nad pro­ble­mem śmie­ci. Chęt­ni mo­gą przy­go­to­wać pre­zen­ta­cję, by po­ka­zać, jak du­ży to pro­blem i jak moż­na go roz­wią­zać. Wszy­scy mo­gą się włą­czyć w wy­mia­nę ksią­żek, któ­re prze­czy­ta­ne le­żą na do­mo­wych pół­kach. In­ną do­brą oka­zją do za­dba­nia o śro­do­wi­sko jest Sprzą­ta­nie świa­ta, któ­re od­by­wa się w trze­ci week­end wrze­śnia. Mo­żesz na­mó­wić wy­cho­waw­cę i kla­sę na po­sprzą­ta­nie ka­wał­ka oko­licz­ne­go la­su, oko­lic szko­ły czy lo­kal­ne­go par­ku z po­roz­rzu­ca­nych w tych miej­scach śmie­ci. Do wrze­śnia da­le­ko? Nie cze­kaj. Stwórz wasz dzień sprzą­ta­nia.

Na­sza uci­ska­na i zde­wa­sto­wa­na zie­mia

Pa­pież Fran­ci­szek na­pi­sał w 2015 r. en­cy­kli­kę Lau­da­to si» o eko­lo­gii. Za­czął ją sło­wa­mi: „Lau­da­to si’, mi’ Si­gno­re – Po­chwa­lo­ny bądź, Pa­nie mój, śpie­wał świę­ty Fran­ci­szek z Asy­żu. W tej pięk­nej pie­śni przy­po­mniał, że nasz wspól­ny dom jest jak sio­stra, z któ­rą dzie­li­my ist­nie­nie, i jak pięk­na mat­ka, bio­rą­ca nas w ra­mio­na: « Po­chwa­lo­ny bądź, mój Pa­nie, przez sio­strę na­szą, mat­kę zie­mię, któ­ra nas ży­wi i cho­wa, wy­da­je róż­ne owo­ce z barw­ny­mi kwia­ta­mi i tra­wa­mi ». Ta sio­stra pro­te­stu­je z po­wo­du zła, ja­kie jej wy­rzą­dza­my nie­od­po­wie­dzial­nym wy­ko­rzy­sty­wa­niem i ra­bun­ko­wą eks­plo­ata­cją dóbr, któ­re Bóg w niej umie­ścił. Do­ra­sta­li­śmy my­śląc, że je­ste­śmy jej wła­ści­cie­la­mi i rząd­ca­mi upraw­nio­ny­mi do jej ogra­bie­nia. Prze­moc, ja­ka ist­nie­je w ludz­kich ser­cach zra­nio­nych grze­chem, wy­ra­ża się rów­nież w ob­ja­wach cho­ro­by, ja­ką do­strze­ga­my w gle­bie, wo­dzie, po­wie­trzu i w isto­tach ży­wych. Z te­go wzglę­du wśród naj­bar­dziej za­nie­dba­nych i źle trak­to­wa­nych znaj­du­je się na­sza uci­ska­na i zde­wa­sto­wa­na zie­mia, któ­ra «ję­czy i wzdy­cha w bó­lach ro­dze­nia » (Rz 8, 22)”. To znak, że Ko­ściół rów­nież trosz­czy się o nasz wspól­ny ziem­ski dom.

Po­mo­żesz swo­jej swo­jej sio­strze, mat­ce zie­mi? Dla eko­lo­ga nie ma miej­sca na sło­wa „nie chce mi się” czy „za­cznę, ale od ju­tra”. Krok po kro­ku, w nie­uciąż­li­wy spo­sób mo­żesz zre­du­ko­wać śmie­ci i za­pa­łem za­ra­zić ko­le­żan­ki i ko­le­gów. Po­dzię­ku­je ci za to mat­ka zie­mia. Do dzie­ła!

En­cy­kli­ka Lau­da­to si» w ca­ło­ści tu­taj.

Aga­ta Goł­da

 

Świadek Bierzmowania

Świa­dek Bierz­mo­wa­nia to ktoś wy­róż­nio­ny. Wy­bra­ny przez oso­bę przy­stę­pu­ją­cą do te­go sa­kra­men­tu. To ktoś, kto do­stę­pu­je za­szczy­tu po­ma­ga­nia bierz­mo­wa­ne­mu w osią­gnię­ciu doj­rza­ło­ści, czy­li w sta­wa­niu się do­brym i mą­drym.

Jak by­ło daw­niej?

W pierw­szych wie­kach chrze­ści­jań­stwa Chrztu świę­te­go udzie­la­no zwy­kle oso­bom do­ro­słym, któ­re by­ły do te­go so­lid­nie przy­go­to­wy­wa­ne i wy­ka­zy­wa­ły się du­żym stop­niem doj­rza­ło­ści. To dla­te­go ochrzczo­ny w ra­mach tej sa­mej uro­czy­sto­ści przyj­mo­wał rów­nież sa­kra­ment Bierz­mo­wa­nia. W kon­se­kwen­cji świad­ko­wie Chrztu by­li jed­no­cze­śnie świad­ka­mi Bierz­mo­wa­nia. Od­kąd po­wszech­na sta­ła się prak­ty­ka chrzcze­nia ma­łych dzie­ci, przyj­mo­wa­nie Bierz­mo­wa­nia zo­sta­ło prze­su­nię­te na póź­niej­szy okres ży­cia. Sta­ło się tak, by ochrzczo­ny mógł zo­stać od­po­wied­nio przy­go­to­wa­ny do sa­kra­men­tu chrze­ści­jań­skiej doj­rza­ło­ści. W tej no­wej sy­tu­acji po­ja­wi­ła się no­wa funk­cja, czy­li świa­dek Bierz­mo­wa­nia.

Fot. unsplash.com / Ma­theus Fer­re­ro

Ro­la świad­ka bierz­mo­wa­nia

Kan­dy­dat do Bierz­mo­wa­nia tym traf­niej wy­bie­rze od­po­wied­nią oso­bę na świad­ka, im bar­dziej uświa­do­mi so­bie za­da­nia, ja­kie na ta­kiej oso­bie spo­czy­wa­ją. Nie cho­dzi tu je­dy­nie o to, by w cza­sie uro­czy­sto­ści świa­dek Bierz­mo­wa­nia sta­nął za bierz­mo­wa­nym, by po­ło­żył rę­kę na je­go pra­wym ra­mie­niu i by po­dał je­go imię bi­sku­po­wi czy ka­pła­no­wi, któ­ry udzie­la te­go sa­kra­men­tu. Cho­dzi o coś znacz­nie wię­cej. Świa­dek Bierz­mo­wa­nia to ktoś, kto ma na co dzień świad­czyć wo­bec bierz­mo­wa­ne­go o Je­zu­sie, o Je­go mi­ło­ści i mą­dro­ści. A tak­że o tym, że naj­bar­dziej doj­rza­li i naj­szczę­śliw­si sta­je­my się wte­dy, gdy słu­cha­my Je­zu­sa nie tyl­ko bar­dziej niż in­nych lu­dzi, ale też bar­dziej niż sa­mych sie­bie – niż na­sze­go cia­ła, na­szych po­pę­dów, emo­cji czy jak­że czę­sto omyl­nych prze­ko­nań.

Za­sa­dy wy­bo­ru świad­ka

Po­za wy­jąt­ko­wy­mi sy­tu­acja­mi, świa­dek Bierz­mo­wa­nia po­wi­nien być tej sa­mej płci, co bierz­mo­wa­ny. Sko­ro ma po­ma­gać bierz­mo­wa­ne­mu w wier­nym na­śla­do­wa­niu Je­zu­sa, to war­to o tę funk­cję po­pro­sić jed­ne­go z ro­dzi­ców chrzest­nych. Dla chłop­ców jest to oj­ciec chrzest­ny, a dla dziew­cząt – mat­ka chrzest­na. Cza­sem są po­wo­dy, by wy­brać in­ną oso­bę, na przy­kład wte­dy, gdy ro­dzic chrzest­ny jest cho­ry czy gdy prze­ży­wa du­cho­wy kry­zys i sam po­trze­bu­je po­mo­cy. Świad­kiem nie mo­że być ro­dzic bierz­mo­wa­ne­go, bo ro­dzi­ce z mo­cy sa­kra­men­tu mał­żeń­stwa są już zo­bo­wią­za­ni do ka­to­lic­kie­go wy­cho­wy­wa­nia swo­ich dzie­ci. Naj­ła­twiej wy­brać świad­ka Bierz­mo­wa­nia wte­dy, gdy bierz­mo­wa­ny tu i te­raz czu­je się szcze­gól­nie moc­no wspie­ra­ny na dro­dze Bo­żej mi­ło­ści i mą­dro­ści przez ja­kąś oso­bę spo­śród krew­nych czy przy­ja­ciół. Ta­ka oso­ba bę­dzie z pew­no­ścią do­brym świad­kiem.

Ko­go wy­brać?

Ko­ściół po­da­je kon­kret­ne kry­te­ria, któ­re ma speł­niać oso­ba zdol­na do by­cia świad­kiem Bierz­mo­wa­nia. Ma to być ktoś ochrzczo­ny i bierz­mo­wa­ny w Ko­ście­le ka­to­lic­kim. Mu­si mieć skoń­czo­ne 16 lat. Ta­ka oso­ba ma być za­przy­jaź­nio­na z Chry­stu­sem, co prze­ja­wia się po­przez uczest­ni­cze­nie w nie­dziel­nej Eu­cha­ry­stii, oso­bi­stą mo­dli­twę, re­gu­lar­ne ko­rzy­sta­nie z sa­kra­men­tów po­ku­ty i po­jed­na­nia, włą­cze­nie się do ka­to­lic­kiej gru­py for­ma­cyj­nej oraz po­stę­po­wa­nie zgod­ne z De­ka­lo­giem i przy­ka­za­nia­mi mi­ło­ści. Nie mo­że być świad­kiem Bierz­mo­wa­nia ktoś, kto odłą­czył się od wspól­no­ty Ko­ścio­ła czy kto ła­mie pod­sta­wo­we nor­my mo­ral­ne (bo na przy­kład ży­je w kon­ku­bi­na­cie, od­szedł od mał­żon­ka czy jest w związ­ku ho­mo­sek­su­al­nym). Świa­dek Bierz­mo­wa­nia ma naj­pierw świad­czyć o tym, że sam jest doj­rza­łym uczniem Je­zu­sa, a tak­że o tym, że je­go du­mą i ra­do­ścią jest po­ma­ga­nie in­nym lu­dziom, by wy­bie­ra­li tę dro­gę, któ­rą wska­zu­je Je­zus, czy­li dro­gę bło­go­sła­wień­stwa i ży­cia.

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki

Po co nam Kościół?

Je­stem księ­dzem, za­kon­ni­kiem, pi­ja­rem i uwa­żam się za szczę­śliw­ca.

W Ko­ście­le – pi­sa­nym wiel­ką li­te­rą „k” – i w ko­ście­le – pi­sa­nym ma­łą „k” – ni­gdy się nie nu­dzę. Mo­że dla­te­go tak do­brze się w nim czu­ję. Ko­ściół ko­ja­rzy mi się z nie­ustan­ną ak­tyw­no­ścią.

A ty: ja­kie masz sko­ja­rze­nia ze sło­wem „ko­ściół”? Od­po­wie­dzi bę­dzie ty­sią­ce. Ktoś mo­że nie naj­le­piej po­my­śleć o księ­żach, in­ny mo­że przy­po­mni so­bie swo­ją bab­cię, któ­ra scho­ro­wa­na z tru­dem cho­dzi­ła do ko­ścio­ła i dzi­wi­ła się, że wnu­ki nie chcą do nie­go cho­dzić. Ko­muś in­ne­mu ko­ściół w ogó­le ko­ja­rzy się z gru­pą star­szych osób, któ­re ni­by po ci­chu, ale tak na­praw­dę szep­tem od­ma­wia­ją ró­ża­niec, jesz­cze in­ne­mu ko­ja­rzy się on z twar­dy­mi i nie­wy­god­ny­mi ław­ka­mi. In­nym przy­po­mi­na­ją się du­ży krzyż, ob­ra­zy, fi­gu­ry, ma­lo­wi­dła, wi­tra­że…

Fot. unsplash.com / Ja­mes Owen

Ni­czym kart­ka w książ­ce

Czym jest Ko­ściół? Jest on po­dob­ny do mał­żeń­stwa. Czy isto­tę mał­żeń­stwa moż­na spro­wa­dzić do ob­rą­czek, ce­re­mo­nii za­ślu­bin czy kon­trak­tu? Mał­żeń­stwo to coś wię­cej – to re­la­cja opar­ta na mi­ło­ści, za­ufa­niu i wier­no­ści. Po­dob­nie isto­tą Ko­ścio­ła nie jest je­dy­nie in­sty­tu­cja, ale re­la­cja po­mię­dzy Bo­giem a Je­go lu­dem. I nie ozna­cza to re­la­cji po­mię­dzy Bo­giem a każ­dym po­je­dyn­czym czło­wie­kiem, ale mię­dzy Bo­giem a wspól­no­tą lu­dzi. Wia­ra chrze­ści­jań­ska za­kła­da tzw. re­la­cję pio­no­wą, czy­li więź czło­wie­ka z Bo­giem oraz re­la­cję po­zio­mą, czy­li na­sze re­la­cje z in­ny­mi. Każ­dy ochrzczo­ny jest ni­czym kart­ka pa­pie­ru włą­czo­na do książ­ki ja­ko jej część. W ten spo­sób hi­sto­ria każ­de­go chrze­ści­ja­ni­na, tak he­ro­icz­ność je­go świę­to­ści, jak i tra­ge­dia je­go grze­chu, skła­da się na hi­sto­rię ca­łe­go Ko­ścio­ła. No­wy Te­sta­ment zna wie­lu po­je­dyn­czych bo­ha­te­rów, ale nie sa­mot­ni­ków. Dwóch rze­czy na pew­no nie moż­na zro­bić w sa­mot­no­ści: żyć w mał­żeń­stwie i być chrze­ści­ja­ni­nem.

Chrze­ści­ja­nin po­za wspól­no­tą jest jak wę­gie­lek po­za ogni­skiem: za­czy­na przy­ga­sać, chłod­nie­je…

Pe­wien mło­dy czło­wiek od­wie­dził swo­je­go dziad­ka, by opo­wie­dzieć mu o swo­ich wąt­pli­wo­ściach w wie­rze. Sie­dzie­li wte­dy obaj przy ko­min­ku. Dzia­dek – nic nie mó­wiąc – pod­szedł do ko­min­ka, szczyp­ca­mi wy­jął z pło­mie­ni roz­pa­lo­ny do czer­wo­no­ści wę­gie­lek i po­ło­żył go obok pa­le­ni­ska. Na­dal nic nie mó­wił. Po pa­ru mi­nu­tach wę­gie­lek prze­stał się ża­rzyć i w koń­cu wy­gasł. Wte­dy wło­żył go z po­wro­tem do ognia. I wkrót­ce znów był pe­łen bla­sku. Dzia­dek na­dal ni­cze­go nie tłu­ma­czył, nie prze­ko­ny­wał, ale ów mło­dy czło­wiek zro­zu­miał… Chrze­ści­ja­nin po­za wspól­no­tą jest jak wę­gie­lek po­za ogni­skiem, za­czy­na przy­ga­sać, chłod­nie­je…

By świe­ci­ło wszyst­kim, któ­rzy są w do­mu

Pro­wa­dząc ży­cie du­cho­we zda­rza się, że Pan Bóg nie tyl­ko za­pa­la, ale wręcz roz­pa­la w nas pło­mień wia­ry. „Nie za­pa­la się świa­tła i nie sta­wia pod kor­cem, ale na świecz­ni­ku, aby świe­ci­ło wszyst­kim, któ­rzy są w do­mu. Tak niech świe­ci wa­sze świa­tło przed ludź­mi, aby wi­dzie­li wa­sze do­bre uczyn­ki i chwa­li­li Oj­ca wa­sze­go, któ­ry jest w nie­bie” Mt 5, 15–16.

Jak dziec­ko po­trze­bu­je ro­dzi­ny, tak chrze­ści­ja­nin po­trze­bu­je wspól­no­ty. Je­zus mó­wił o so­bie, że jest Do­brym Pa­ste­rzem. Na­tu­rą owiec nie jest ży­cie sa­mot­ne, ale ży­cie w sta­dach. Ktoś kie­dyś po­wie­dział, że ra­dość dzie­lo­na z dru­gą oso­bą to po­dwój­na ra­dość, a smu­tek dzie­lo­ny z dru­gim czło­wie­kiem to po­ło­wa smut­ku.

Po co nam Ko­ściół? Naj­kró­cej mó­wiąc, do zba­wie­nia. W ka­te­chi­zmie dla mło­dych Youcat czy­ta­my: „Bóg chce Ko­ścio­ła, po­nie­waż chce zba­wić nas nie po­je­dyn­czo, lecz we wspól­no­cie. Chce uczy­nić z ca­łej ludz­ko­ści swój lud. Nikt nie po­dą­ża do nie­ba aspo­łecz­ną dro­gą. Kto my­śli je­dy­nie o so­bie i zba­wie­niu wła­snej du­szy, ży­je aspo­łecz­nie. A to, tak w nie­bie, jak i na zie­mi, jest nie­moż­li­we. Sam Bóg nie jest aspo­łecz­ny”. Bóg Oj­ciec, Syn Bo­ży i Duch Świę­ty to wspól­no­ta Osób Bo­skich. A czło­wiek zo­stał prze­cież stwo­rzo­ny na Je­go ob­raz i po­do­bień­stwo.

o. Ja­cek Wo­lan SchP