Drodzy Czytelnicy!


Za­wsze w dniu, w któ­rym od­da­je do dru­ku ko­lej­ny nu­mer „Dro­gi do Bierz­mo­wa­nia” pod­no­si mi się po­ziom ad­re­na­li­ny. Nie jest mi po­trzeb­na ka­wa, by się po­bu­dzić. Chce, że­by wszyst­ko by­ło do­pię­te na ostat­ni gu­zik. Nie chce ni­cze­go prze­oczyć. Po raz ostat­ni czy­tam ca­ły nu­mer, że­by wy­ła­pać li­te­rów­ki, któ­re wcze­śniej mi umknę­ły. Przez ca­ły dzień. to­wa­rzy­szy mi stres.

W tym nu­me­rze roz­kła­da­my stres na czyn­ni­ki pierw­sze. Pi­sze­my, skąd się bie­rze i pod­po­wia­da­my, jak go unik­nąć. Chce­cie mieć lep­sze oce­ny? Z pew­no­ścią: ) Jak je zdo­by­wać? – wy­ja­śni dr Klau­dia Mar­ty­now­ska. Pi­sze­my też o do­brym od­po­czyn­ku. Jest on bar­dzo waż­ny, je­śli chce się mniej stre­so­wać.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych prze­czy­ta­cie, dla­cze­go za­le­ca się, że­by w cza­sie Bierz­mo­wa­nia zo­sta­wić imię, któ­re otrzy­ma­li­śmy przy Chrzcie św. Do­wie­cie się, jak zo­stać rycerzem/rycerka Bo­ga i po­zna­cie chło­pa­ka, któ­ry stwo­rzył apli­ka­cje, któ­ra po­ma­ga w przy­go­to­wa­niu się do sa­kra­men­tu doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej.

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na

Spotkać Miłość

Gdy mia­łem sie­dem lat, od­kry­łem, że ma­ma cho­dzi­ła co­dzien­nie na Eu­cha­ry­stię. Wy­cho­dzi­ła o 5.30 i szła pie­szo dwa ki­lo­me­try do ko­ścio­ła, że­by za­osz­czę­dzić na au­to­bu­sie. W tam­tych cza­sach li­czył się każ­dy grosz. Po­pro­si­łem ją, by nie cho­dzi­ła co­dzien­nie do ko­ścio­ła, bo wte­dy mo­że dłu­żej spać i bę­dzie mia­ła wię­cej sił. Ma­ma uśmiech­nę­ła się i od­po­wie­dzia­ła: „Mam si­łę wła­śnie dla­te­go, że co­dzien­nie spo­ty­kam się z Je­zu­sem i no­szę Go w ser­cu”.

fot. pixabay.com – he­bi­moh

 Wy­obraź­my so­bie, że któ­re­goś dnia przy wyj­ściu ze szko­ły pięt­na­sto­let­ni chło­pak pro­po­nu­je swo­jej ko­le­żan­ce z kla­sy, że od­pro­wa­dzi ją do do­mu. Lu­bią ze so­bą roz­ma­wiać, więc ona chęt­nie się zga­dza. Gdy są już bli­sko jej do­mu, chło­pak wi­dzi, że prze­jeż­dża­ją­cy wła­śnie obok nich sa­mo­chód wjeż­dża na chod­nik pro­sto w dziew­czy­nę. Rzu­ca się w jej kie­run­ku, że­by uchro­nić ją przed ude­rze­niem au­ta. Uda­je mu się, ale sam zo­sta­je po­waż­nie ran­ny. Dziew­czy­na jest wzru­szo­na do łez tym, że chło­pak za­ry­zy­ko­wał dla niej ży­cie. Bę­dzie co­dzien­nie – wzru­szo­na i wdzięcz­na za je­go po­świę­ce­nie – od­wie­dzać go w szpi­ta­lu, a póź­niej w do­mu. Śla­dy ran na je­go cie­le bę­dą jej cią­gle przy­po­mi­na­ły, jak waż­na jest dla te­go chło­pa­ka i jak on stał się waż­ny dla niej. Każ­da wi­zy­ta u ran­ne­go ko­le­gi bę­dzie jej do­da­wa­ła sił, że­by mą­drze po­stę­po­wać i ko­rzy­stać z da­ru ist­nie­nia, sko­ro ktoś za­ry­zy­ko­wał ży­cie, że­by ona mo­gła żyć.

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Nowe życie – nowy ja!

Abra­mo­wi Bóg zmie­nił imię na Abra­ham, Ja­kub zo­stał Izra­elem, Szy­mon Pio­trem, a Sza­weł stał się Paw­łem. A ty kim zo­sta­niesz?

fot. pixabay.com – Fo­to­rech

Zmia­na imie­nia w tra­dy­cji chrze­ści­jań­skiej jest obec­na od wie­ków. W świe­cie po­gań­skim gdy ktoś przyj­mo­wał chrzest i sta­wał się chrze­ści­ja­ni­nem, zmie­niał rów­nież swo­je imię. Każ­dy no­wo wy­bra­ny pa­pież wy­bie­ra so­bie no­we imię. Po­dob­nie za­kon­ni­cy i za­kon­ni­ce przy skła­da­niu ślu­bów wie­czy­stych.

Imię, czy­li po­wo­ła­nie

No­we imię ozna­cza no­we­go czło­wie­ka. Każ­da z po­wyż­szych sy­tu­acji wią­że się z waż­ną zmia­ną w ży­ciu, no­wym po­wo­ła­niem, do któ­re­go wzy­wał Bóg. Przy chrzcie do­ro­słe­go no­we imię ozna­cza zu­peł­nie no­we­go czło­wie­ka, za­nu­rzo­ne­go w Chry­stu­sie. Jest to zmia­na, któ­ra do­ko­nu­je się w głę­bi ser­ca, a jej zna­kiem jest wła­śnie zmia­na imie­nia. W świe­cie bi­blij­nym imię zwy­kle ma ja­kieś głęb­sze zna­cze­nie, ko­ja­rzy się z kon­kret­nym za­da­niem, do któ­re­go wzy­wa Bóg. Piotr, czy­li opo­ka, miał stać się ska­łą i opar­ciem dla ca­łe­go Ko­ścio­ła. Abra­ham stał się oj­cem wie­lu na­ro­dów. Wy­bór imie­nia za­tem nie mo­że być czymś przy­pad­ko­wym, wią­że się bo­wiem z no­wym wy­zwa­niem; dro­gą, któ­rą dla czło­wie­ka wy­bie­ra Bóg.

ks. Ka­mil Go­łusz­ka

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Postaw dobrze żagle

Z dr Klau­dią Mar­ty­now­ską, psy­cho­lo­giem, o stre­sie i ma­lo­wa­niu kred­ka­mi wy­obraź­ni roz­ma­wia Aga­ta Goł­da.

fot. pixabay.com – na­stya gepp

Czym jest stres?

- Stres jest re­ak­cją na­sze­go or­ga­ni­zmu na sy­tu­acje, któ­rych do­świad­cza­my w ży­ciu. Kie­dy się stre­su­je­my, nasz or­ga­nizm my­śli, że sy­tu­acja jest za­gro­że­niem i au­to­ma­tycz­nie uru­cha­mia me­cha­nizm: „wal­ka al­bo uciecz­ka”. Naj­ła­twiej jest to zro­zu­mieć, prze­no­sząc się do świa­ta zwie­rząt. Kie­dy dra­pież­ca zbli­ża się do ofia­ry, np. lew do an­ty­lo­py, wów­czas or­ga­nizm an­ty­lo­py mo­bi­li­zu­je si­ły do uciecz­ki lub do wal­ki. Jej mózg wy­dzie­la „do­dat­ko­we pa­li­wo” w po­sta­ci hor­mo­nów, np. ad­re­na­li­nę, któ­ra przy­spie­sza bi­cie ser­ca i do­star­cza wię­cej tle­nu do mię­śni. Dzię­ki te­mu an­ty­lo­pa szyb­ko za­bie­ra się do uciecz­ki.

A jak to jest u lu­dzi?

- Gdy się stre­su­je­my, czę­sto od­czu­wa­my przy­spie­szo­ne bi­cie ser­ca. Na­sze cia­ło po­ci się, nie­któ­rzy z nas ob­le­wa­ją się ru­mień­cem, a in­ni „za­mie­ra­ją”. Ta ostat­nia re­ak­cja na­sze­go or­ga­ni­zmu czę­sto to­wa­rzy­szy uczniom pod­czas ust­nej od­po­wie­dzi, kie­dy oka­zu­je się, że nie pa­mię­ta­ją ma­te­ria­łu, któ­re­go uczy­li się dzień wcze­śniej lub nie są w sta­nie wy­du­sić z sie­bie sło­wa.

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.