Zapytaj Magdę

Szczęść Bo­że!

Pi­szę, bo sa­ma nie wiem, co mam ze so­bą zro­bić. Bo­ję się o to, co bę­dzie i o to, co mam te­raz. Nie raz za­sta­na­wiam się nad tym, dla­cze­go mu­szę prze­ży­wać trud­ne do znie­sie­nia roz­ter­ki ser­co­we (męż­czyź­ni, któ­rzy mi się po­do­ba­ją, są nie­do­stęp­ni), dla­cze­go tak cięż­ko przy­cho­dzi mi zno­sić nie­ga­sną­ce uczu­cie sa­mot­no­ści... Czy­ta­łam Księ­gę Hio­ba, Ewan­ge­lie i nie tyl­ko, i wiem, że po­win­ni­śmy brać swój krzyż i iść za Nim, ale cza­sem już bra­ku­je mi sił i wspar­cia. Sa­mot­ność, brak za­in­te­re­so­wa­nia od osób, na któ­rych mi za­le­ży, po­wo­du­je wiel­ki ból w mo­jej du­szy. Brak mi od­wa­gi, by iść da­lej i bo­ję po­dzie­lić się ty­mi pro­ble­ma­mi z księ­dzem, by mógł mi po­móc. Nę­ka­ją mnie my­śli ty­pu: „Nikt mnie ko­cha”. Pro­szę o po­moc Pa­na w ta­kich chwi­lach... „Niech Cię żal mój wzru­szy. Po­ciesz mnie. Prze­ba­cze­niem, da­ruj mi wi­ny, zbrod­nie. Uświęć mnie... No, ale cóż, bra­ku­je mi sił.

Po­zdra­wiam!

foto_01-03_12-2014

Dro­ga Czy­tel­nicz­ko!

Nie jest mi ła­two od­po­wie­dzieć na Twój list. Wi­dzę w nim tę­sk­no­tę za od­wza­jem­nio­ną mi­ło­ścią, zre­zy­gno­wa­nie, zra­nie­nia. I że to wszyst­ko skła­da się na smut­ną dla Cie­bie sa­mot­ność. Da­le­ko mi więc do „zło­tych rad” ty­pu: gło­wa do gó­ry, wszyst­ko bę­dzie do­brze!

Ale – co waż­ne – masz świa­do­mość, że na­wet w tej trud­nej sy­tu­acji wie­le za­le­ży od Cie­bie. To cen­ne, że nie ob­ra­żasz się na świat i nie mó­wisz: „Jest mi źle, bo wszyst­ko wo­kół jest złe”. Co mo­żesz zro­bić, kie­dy czu­jesz się sa­mot­na?

Na przy­kład po­dzie­lić się swo­im cza­sem z ty­mi, któ­rzy go pra­gną i po­trze­bu­ją. Mo­że wo­lon­ta­riat w ja­kimś klu­bie al­bo or­ga­ni­za­cji? To do­sko­na­ły spo­sób na po­zna­nie no­wych osób, któ­re my­ślą po­dob­nie jak Ty.

Po dru­gie, jak naj­wię­cej roz­ma­wiaj z in­ny­mi ludź­mi, nie izo­luj się, nie od­py­chaj tych, któ­rzy chcą się do Cie­bie zbli­żyć. Każ­da na­po­tka­na oso­ba ma wie­le do za­ofe­ro­wa­nia – tak­że Ty, pa­mię­taj o tym! Naj­gor­sze, co mo­żesz te­raz zro­bić, to za­mknąć się w do­mu i z ni­kim nie spo­ty­kać, bo w ten spo­sób nie da­jesz so­bie szan­sy na zmia­nę trud­nej sy­tu­acji.

Mo­żesz tak­że spo­rzą­dzić li­stę rze­czy, któ­re spra­wia­ją, że czu­jesz się sa­mot­na. Je­śli już do­kład­nie wiesz, dla­cze­go czu­jesz się źle, wi­dzisz, od cze­go za­cząć zmia­ny. Nie na­sta­wiaj się jed­nak na szyb­ki suk­ces, bo mo­że Ci to za­jąć tro­chę cza­su.

Po­myśl, czy masz w swo­im oto­cze­niu oso­bę, któ­rej ufasz i któ­rej mo­gła­byś opo­wie­dzieć o swo­ich uczu­ciach. Wspo­mnia­łaś o roz­mo­wie z księ­dzem. To mo­że być do­bry trop. War­to za­sta­no­wić się nad du­cho­wym kie­row­nic­twem. Ale spró­buj też od­wie­dzić psy­cho­lo­ga szkol­ne­go. Jest zo­bo­wią­za­ny do ta­jem­ni­cy i nie bę­dzie ni­ko­mu opo­wia­dał o tym, co mu wy­znasz.

I jesz­cze jed­no – nie ob­wi­niaj sie­bie za te uczu­cia. Tak­że Pan Je­zus nie­jed­no­krot­nie do­świad­czał po­czu­cia pust­ki i osa­mot­nie­nia, choć­by wte­dy, gdy mo­dlił się w Ogro­dzie Oliw­nym al­bo umie­rał na krzy­żu. On Cie­bie ro­zu­mie i na pew­no Ci po­mo­że!

Po­zdra­wiam i obie­cu­ję mo­dli­twę w Two­jej in­ten­cji

 

Mag­da