Z pozytywną energią Bez śmiertelnych eksperymentów

Ule­ga­nie pre­sji gru­py, nu­da, po­trze­ba uciecz­ki od co­dzien­no­ści czy chęć eks­pe­ry­men­to­wa­nia – te po­wo­dy się­ga­nia po nar­ko­ty­ki czy do­pa­la­cze są ma­ło roz­sąd­ne. Nie są jed­nak bez zna­cze­nia. Za każ­dym kry­je się ja­kaś nie­speł­nio­na po­trze­ba.

Wie­le wia­do­mo o sub­stan­cjach psy­cho­ak­tyw­nych. Tak­że o do­pa­la­czach i skut­kach ich za­ży­wa­nia. Czę­sto jed­nak po­ja­wia się myśl: „Mnie to nie do­ty­czy, to mo­że spo­tkać nar­ko­ma­na”. Za­tru­cie? Udar mó­zgu? Za­wał ser­ca? Nie­wy­dol­ność krą­że­nio­wo-od­de­cho­wa? Nie­wy­dol­ność ne­rek? Na­pa­dy pa­ni­ki i agre­sji? Brzmi abs­trak­cyj­nie. A jed­nak – ta­kie sy­tu­acje się zda­rza­ją. Do­pa­la­cze, tzw. no­we sub­stan­cje psy­cho­ak­tyw­ne, sta­no­wią rów­nie wiel­kie za­gro­że­nie co nar­ko­ty­ki. Są nie tyl­ko uza­leż­nia­ją­ce, ale rów­nież śmier­tel­nie nie­bez­piecz­ne. W ubie­głym ro­ku do­pa­la­cza­mi za­tru­ło się po­nad czte­ry ty­sią­ce osób, rok wcze­śniej po­nad sie­dem ty­się­cy (34 zmar­ły).

foto_01-02_lipec-2017

Nu­da w wa­ka­cje?

Wa­ka­cje to czas od­po­czyn­ku, re­lak­su, po­dró­ży, na­wią­zy­wa­nia no­wych zna­jo­mo­ści. Ale dla wie­lu z nas to tak­że sa­mot­ność i brak wię­zi. To czas na­si­la­nia się róż­nych pro­ble­mów: nie­zro­zu­mie­nia, po­czu­cia od­rzu­ce­nia, bra­ku wspar­cia. A nie­kie­dy czas bez­gra­nicz­nej nu­dy. Nu­da to nie tyl­ko brak za­jęć. To tak­że stan znie­chę­ce­nia no­wy­mi sy­tu­acja­mi, po­rzu­ca­nia po­ja­wia­ją­cych się moż­li­wo­ści, bra­ku za­cie­ka­wie­nia świa­tem czy przy­tło­cze­nia i emo­cjo­nal­ne­go za­mro­że­nia.

Nu­da sta­je się pa­ra­dok­sem na­szych cza­sów – w któ­rych kró­lu­ją prze­cież roz­ryw­ka i za­ba­wa. Przy­tła­cza­ją­cy nad­miar in­for­ma­cji, pro­duk­tów i bodź­ców, mo­no­to­nia po­wta­rza­nych au­to­ma­tycz­nie bez­war­to­ścio­wych czyn­no­ści, nie­wy­ma­ga­ją­cych za­an­ga­żo­wa­nia czy my­śle­nia, przy­zwy­cza­je­nie do ko­rzy­sta­nia z wie­lu źró­deł tech­no­lo­gicz­nej sty­mu­la­cji (te­le­fo­ny ko­mór­ko­we, in­ter­net, gry kom­pu­te­ro­we, te­le­wi­zja), po­wierz­chow­ność w re­la­cjach i brak za­an­ga­żo­wa­nia w sen­sow­ne dzia­ła­nia mo­gą wy­wo­łać po­czu­cie prze­cią­że­nia i we­wnętrz­ne­go cha­osu. Splą­ta­nia, któ­re trud­no upo­rząd­ko­wać. Kie­dy ten stan wy­da­je się nie­moż­li­wy do znie­sie­nia, po­ja­wia się od­cię­cie i stłu­mie­nie, w efek­cie cze­go tra­ci­my kon­takt z wła­sny­mi emo­cja­mi i po­trze­ba­mi. Po­ja­wia się psy­chicz­ne odrę­twie­nie (znu­dze­nie).

Nie­bez­piecz­ne ilu­zje

Każ­da nu­da do­ma­ga się no­wych bodź­ców. Zda­rza się, że po­dą­ża­jąc za tą po­trze­bą, da­je­my się po­nieść złu­dze­niom i su­ge­stiom in­nych. Ktoś, ko­mu ufa­my, my­śląc, że chce na­wią­zać z na­mi więź lub po­móc nam roz­wią­zać pro­blem, mo­że oka­zać się po pro­stu bez­względ­nym di­le­rem, któ­ry bez skru­pu­łów za­ofe­ru­je swój pro­dukt. W at­mos­fe­rze wa­ka­cyj­ne­go lu­zu, im­pre­zy, to­wa­rzy­skie­go spo­tka­nia w gru­pie ła­twiej za­chę­cić do spró­bo­wa­nia. Trud­niej być też aser­tyw­nym i nie przy­jąć. Lęk przed tym, że zo­sta­nie­my wy­śmia­ni, izo­lo­wa­ni czy od­rzu­ce­ni, nie­kie­dy od­bie­ra od­wa­gę. Jed­nak moż­na być od­waż­nym i de­cy­do­wać mą­drze. Wie­lu od­ma­wia.

Ci, któ­rzy ofe­ru­ją sub­stan­cje psy­cho­ak­tyw­ne, li­czą na zysk, prze­kra­cza­jąc wszel­kie ba­rie­ry. Naj­częst­szy­mi ilu­zja­mi mar­ke­tin­go­wy­mi są slo­ga­ny: „Do­pa­la­cze są le­gal­ne, gdy­by by­ły nie­bez­piecz­ne jak nar­ko­ty­ki, by­ły­by za­ka­za­ne”. „Do­pa­la­cze są bez­piecz­ną al­ter­na­ty­wą nar­ko­ty­ków i al­ko­ho­lu”. „Do­pa­la­cze to środ­ki uspraw­nia­ją­ce funk­cje mó­zgu”. „Do­pa­la­cze są po­cho­dze­nia na­tu­ral­ne­go, w od­róż­nie­niu od nar­ko­ty­ków ma­ją moc na­tu­ry”. Słu­żyć ma im tak­że okre­śla­nie do­pa­la­czy ja­ko: „le­gal hi­ghs”, „her­bal hi­ghs” czy „smart drugs” a miejsc na­by­wa­nia – „fun sho­pa­mi”. Sprze­daw­cy ofe­ru­ją swo­je pro­duk­ty pod róż­ny­mi po­sta­cia­mi, zwią­za­ny­mi z ry­tu­ałem, ma­gią, „ko­lek­cjo­ner­stwem”, so­la­mi do ką­pie­li itp. W rze­czy­wi­sto­ści do­pa­la­cze to sub­stan­cje bar­dzo nie­bez­piecz­ne, o nie­zna­nym skła­dzie che­micz­nym, czę­sto od­mien­nym od de­kla­ro­wa­ne­go na opa­ko­wa­niu, za­wie­ra­ją­cym tok­sy­ny w daw­kach za­gra­ża­ją­cych zdro­wiu lub ży­ciu. Na­wet jed­no­ra­zo­we przy­ję­cie do­pa­la­cza jest bar­dzo nie­bez­piecz­ne. Jest też nie­prze­wi­dy­wal­ne w skut­kach. Dla­te­go tak trud­no ra­to­wać ży­cie oso­bom, któ­re za­tru­ły się do­pa­la­czem, gdy le­ka­rze nie wie­dzą, z ja­ki­mi związ­ka­mi ma­ją do czy­nie­nia.

Po­ko­nać nu­dę. Żyć by być

Kie­dy za­czy­na­my od­czu­wać nu­dę (pust­kę, znie­chę­ce­nie, apa­tię, nie­po­kój), war­to przyj­rzeć się te­mu sta­no­wi. Co mo­że nam po­wie­dzieć nu­da, ja­ki brak i prze­syt nam sy­gna­li­zu­je? Ja­kie są na­sze re­ak­cje emo­cjo­nal­ne na nu­dę? Iry­ta­cja, nie­po­kój, po­bu­dze­nie?

Gdy czu­je­my, że ży­je­my tyl­ko wów­czas, gdy zro­bi­my coś eks­cy­tu­ją­ce­go, ma­my trud­ność z po­dej­mo­wa­niem de­cy­zji, nie wie­my, co ze so­bą zro­bić w wol­nym cza­sie, ma­my trud­no­ści w sku­pie­niu się na wy­ko­ny­wa­niu ja­kie­goś za­da­nia, nie­cier­pli­wi­my się i de­ner­wu­je­my w sy­tu­acjach przy­mu­so­wych (np., gdy mu­si­my na coś dłu­żej po­cze­kać lub udać się w da­le­ką po­dróż) i nie­wie­le jest w na­szym ży­ciu rze­czy, któ­re spra­wia­ją nam przy­jem­ność, naj­wyż­szy czas, by coś zmie­nić, po­szu­kać no­wych roz­wią­zań i in­spi­ra­cji.

Spró­buj­my wy­łą­czyć się z cy­wi­li­za­cyj­ne­go zgieł­ku – być „off-li­ne” (naj­pierw przez chwi­lę, po­tem dłu­żej). Spę­dzaj­my mniej cza­su na prze­szu­ki­wa­niu in­ter­ne­tu pod ką­tem in­for­ma­cji, któ­re „war­to wie­dzieć”. Uczmy się znaj­do­wać ra­dość w ci­szy, wsłu­chać się w od­gło­sy przy­ro­dy, od­naj­dy­wać stan uspo­ko­je­nia.

Afir­muj­my i ce­le­bruj­my wdzięcz­ność. Za­trzy­muj­my ra­dość te­go, co nas za­chwy­ca. Co­dzien­ną przy­jem­ność moż­na czer­pać z ma­łych rze­czy: oglą­da­nia fil­mów, słu­cha­nia mu­zy­ki, roz­mo­wy, spa­ce­ru, za­an­ga­żo­wa­nia w dzia­ła­nie, uśmie­chu oso­by, któ­rej po­dzię­ko­wa­li­śmy za wspól­ne spę­dze­nie cza­su.

Wsłu­chi­wa­nie się w to, co czu­je­my, uczy od­naj­dy­wać emo­cje, któ­re kry­ją się za ja­kimś bra­kiem, a dzię­ki te­mu oswa­jać fru­stra­cję, na­pię­cie, nu­dę. Zwra­caj­my uwa­gę na to, czy po­tra­fi­my wy­ra­żać uczu­cia. Uczmy się in­ter­pre­to­wać my­śli i uczu­cia in­nych, pró­buj­my do­strze­gać spra­wy z cu­dzej per­spek­ty­wy.

Nu­da nie mu­si koń­czyć się głu­pio. Mo­że mieć war­tość mo­ty­wu­ją­cą do za­chwy­tu, ra­do­ści, roz­wi­ja­nia pa­sji, al­tru­istycz­ne­go dzia­ła­nia, em­pa­tycz­ne­go prze­ży­wa­nia re­la­cji z in­ny­mi.

Po­trzeb­ny te­le­fon do przy­ja­cie­la

Zda­rza się, że aby po­ko­nać trud­no­ści, po­trze­bu­je­my dru­gie­go czło­wie­ka – przy­ja­cie­la, któ­ry wy­słu­cha i wes­prze lub spe­cja­li­sty. Dla osób, któ­re chcą po­roz­ma­wiać z kimś o tym, co prze­ży­wa­ją, utwo­rzo­no bez­płat­ny, ano­ni­mo­wy Te­le­fon Za­ufa­nia dla Dzie­ci i Mło­dzie­ży. Pod nu­me­rem 116 111 dy­żu­ru­ją kom­pe­tent­ne oso­by, któ­re po­mo­gą w roz­wią­za­niu kło­po­tu. Je­śli prze­ży­wasz trud­no­ści zwią­za­ne z uza­leż­nie­niem sie­bie lub bli­skich, mo­żesz sko­rzy­stać z kon­sul­ta­cji spe­cja­li­stów dy­żu­ru­ją­cych w Ogól­no­pol­skim Te­le­fo­nie Za­ufa­nia pod nu­me­rem 801 199 990.

 

Ka­ta­rzy­na Pa­dło

Au­tor­ka pra­cu­je w ze­spo­le pra­so­wym Ko­men­dy Wo­je­wódz­kiej Po­li­cji w Kra­ko­wie.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.