Wstępniak

Szczęść Bo­że!

Nie zdra­dzę ta­jem­ni­cy spo­wie­dzi, je­śli stwier­dzę, że te­mat dzi­siej­sze­go nu­me­ru po­ja­wia się szcze­gól­nie czę­sto w kon­fe­sjo­na­le. To zna­czy, że ko­rzy­sta­nie z te­le­wi­zji, ra­dia, pra­sy i in­ter­ne­tu jest fak­tycz­nym pro­ble­mem dla bar­dzo wie­lu lu­dzi…

Za­cznę jed­nak od pew­ne­go nie­po­ko­ju, ja­ki zro­dził się we mnie, gdy za­uwa­ży­łem, że kom­pu­ter coś po­pra­wił w mo­jej or­to­gra­fii, a – jak do­brze pa­mię­tam – ni­gdy nie mia­łem z nią pro­ble­mu. Zna­my to ozna­cze­nie: po na­pi­sa­niu ja­kie­goś sło­wa i spa­cji po­ja­wia się czer­wo­ny wę­żyk. Aby nie zgu­bić my­śli skoń­czy­łem aka­pit, za­trzy­ma­łem wzrok na pod­kre­ślo­nym sło­wie i… „zdę­bia­łem”. Nie by­ła to li­te­rów­ka wy­ni­ka­ją­ca z mniej spraw­nych pal­ców, kom­pu­ter pod­kre­ślił sło­wo „in­ter­net”. Wpa­tru­ję się uważ­nie, i nie wi­dzę nic błęd­ne­go, włą­czam pro­po­no­wa­ne przez kom­pu­ter po­praw­ki i wi­dzę, że bez­myśl­ne urzą­dze­nie su­ge­ru­je, że po­win­no być „In­ter­net”. Czy­li mam pi­sać o pew­nym na­rzę­dziu, roz­po­czy­na­jąc sło­wo od wiel­kiej li­te­ry? To zna­czy, że za­raz po­tem bę­dzie „Te­le­wi­zja”, a nie „te­le­wi­zja”, „Pra­sa”, a nie „pra­sa”, „Ra­dio” a nie „ra­dio”? Po­czu­łem się wte­dy jak oso­ba, z li­te­ra­tu­ry s-f i za­da­łem so­bie py­ta­nie: „czy to zna­czy, że ktoś chce mną rzą­dzić”? Teo­rię wiel­kie­go spi­sku od­rzu­cam z za­ło­że­nia, ale wte­dy zro­zu­mia­łem, dla­cze­go po­ja­wia się ona w umy­słach lu­dzi o słab­szej oso­bo­wo­ści…

Mó­wiąc o me­diach, za­wsze bę­dzie­my mó­wić o wol­no­ści, za­wsze bę­dzie­my za­chę­cać do roz­trop­no­ści i umie­jęt­no­ści wy­bie­ra­nia. Dla­te­go zmu­sza do my­śle­nia py­ta­nie za­cy­to­wa­ne na s. 8: „Czy wy w ogó­le jesz­cze ży­je­cie?” – jest to py­ta­nie po­sta­wio­ne Po­la­kom przez miesz­kań­ców Afry­ki. Ze stro­ny 9 do­wie­my się, o czym mil­czą me­dia, na waż­ne py­ta­nia zwią­za­ne z ko­rzy­sta­niem z me­diów od­po­wia­da dzi­siaj ksiądz bi­skup Adam Le­pa, od wie­lu lat zwią­za­ny z me­dia­mi (s. 10–11), a ze stron 12 i 13 do­wie­my się o ma­ni­pu­la­cji i o uza­leż­nie­niach, któ­re są zwią­za­ne z na­szym dzi­siej­szym te­ma­tem. Dość nie­po­ko­ją­co brzmi stwier­dze­nie, że kre­owa­nie pew­ne­go sty­lu mo­że za­cząć się od wpro­wa­dze­nia na ry­nek no­we­go ro­dza­ju lal­ki (tekst o Bar­bie – s. 17). Pan Jan Po­spie­szal­ski pod­su­wa od­po­wiedź na py­ta­nie, jak uchro­nić się przed ma­ni­pu­la­cją w me­diach (s. 14–15), a na stro­nie 16 znaj­dzie­my „10 przy­ka­zań mą­dre­go ko­rzy­sta­nia z me­diów”.

Mam na­dzie­ję, że wie­lu z na­szych Czy­tel­ni­ków za­uwa­ży­ło spo­łecz­ne ini­cja­ty­wy zmie­rza­ją­ce do przy­wró­ce­nia peł­ne­go wy­mia­ru na­uki hi­sto­rii w pol­skich szko­łach… Ale pó­ki to nie na­stą­pi, za­chę­ca­my do lek­tu­ry na­szych ar­ty­ku­łów – dzi­siaj na przy­kład mo­że­my się do­wie­dzieć, kim był „ostat­ni Żoł­nierz Wy­klę­ty” (s. 28) i dla­cze­go po woj­nie mor­do­wa­no osiem­na­sto­let­nie dziew­czy­ny (s. 29).

Do­tkną­łem tu je­dy­nie po­ło­wy ar­ty­ku­łów przy­go­to­wa­nych do te­go nu­me­ru, w po­zo­sta­łych też jest spo­ro cie­ka­wych tre­ści.

 

ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski