Wstępniak

Jola Tęcza-Ćwierz

Nie je­ste­śmy stwo­rze­ni do sa­mot­no­ści. Cier­pi­my, kie­dy in­ni o nas za­po­mi­na­ją, gdy nas lek­ce­wa­żą czy igno­ru­ją. Po­trze­bu­je­my wię­zi jak tle­nu, dla­te­go szu­ka­my bli­sko­ści, spo­tkań, re­la­cji... Przy­jaźń jest nie­zwy­kłą for­mą kon­tak­tu, po­nie­waż da­je po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Przy­ja­ciel to wi­dzial­na wer­sja anio­ła stró­ża. Dzię­ki nie­mu nie bo­ję się wyjść na spo­tka­nie z ota­cza­ją­cą mnie rze­czy­wi­sto­ścią. Przy­ja­ciel sza­nu­je mnie po­mi­mo te­go, że bar­dziej niż in­ni zda­je so­bie spra­wę z mo­ich wad i sła­bych stron. To po­cie­sza­ją­ce... Jed­nak wbrew po­wszech­ne­mu prze­ko­na­niu, przy­ja­ciel nie jest kimś, kto wie o mnie wszyst­ko. Ale po­tra­fi mnie ko­chać nie­za­leż­nie od te­go, cze­go się o mnie do­wie.

Przy­jaźń mię­dzy ludź­mi wy­ma­ga cza­su i cier­pli­wo­ści. Wy­ma­ga też wza­jem­ne­go po­zna­nia, kie­ro­wa­nia się po­dob­ny­mi war­to­ścia­mi i za­sa­da­mi mo­ral­ny­mi. Pięk­nie pi­sze o tym An­to­ine de Sa­int-Exu­péry w „Ma­łym Księ­ciu”. Bo­ha­ter po­wie­ści za­czy­na bu­do­wa­nie przy­jaź­ni od opusz­cze­nia wła­snej pla­ne­ty – nie sku­pia się na sa­mym so­bie, uwal­nia się od ego­izmu. Wie, że przy­jaź­ni nie zbu­du­je ktoś nie­uf­ny, prze­ce­nia­ją­cy sa­me­go sie­bie al­bo prze­ko­na­ny, że nie ma na świe­cie ko­goś rów­nie szla­chet­ne­go i wraż­li­we­go, jak on sam. Kie­dy Ma­ły Ksią­żę spo­ty­ka li­sa, ten wy­ja­śnia mu za­sa­dy bu­do­wa­nia przy­jaź­ni. Po pierw­sze, trze­ba być bar­dzo cier­pli­wym. Praw­dzi­wa przy­jaźń wy­ma­ga cza­su. Po dru­gie, trze­ba umieć mil­czeć, bo mo­wa by­wa źró­dłem nie­po­ro­zu­mień. Trze­ba stop­nio­wo oswa­jać dru­gą oso­bę w spo­sób de­li­kat­ny, nie­na­tar­czy­wy. Trze­ba wi­dzieć w niej to, co mo­że być nie­wi­dzial­ne dla oczu in­nych: god­ność, wraż­li­wość, aspi­ra­cje i pra­gnie­nia. Po trze­cie, trze­ba być wier­nym i od­po­wie­dzial­nym za to, co się oswo­iło.

Cóż wiel­kie­go – przy­ja­ciel – po­my­ślisz. Prze­cież mam zna­jo­mych, ko­le­gów, ku­zy­na, sio­strę i psa. Czy to są re­la­cje przy­ja­ciel­skie? Za­sta­nów się, tak uczci­wie – czy masz choć jed­ną oso­bę, z któ­rą mo­żesz po­roz­ma­wiać o spra­wach po­waż­nych i trud­nych, na któ­rą mo­żesz li­czyć w każ­dej sy­tu­acji? Afry­kań­skie przy­sło­wie mó­wi, że „czło­wiek jest dla czło­wie­ka naj­lep­szym le­kar­stwem”. Z ca­łe­go ser­ca ży­czę Ci ta­kie­go le­ku.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go