Wstępniak

Jola Tęcza-ĆwierzPa­try­cja by­ła naj­lep­sza ze wszyst­kich przed­mio­tów. Wy­gry­wa­ła kon­kur­sy i olim­pia­dy. Świet­na z na­uk ści­słych i hu­ma­ni­stycz­nych. Jed­no­cze­śnie bar­dzo mi­ła, ko­le­żeń­ska i po­moc­na. Na za­koń­cze­nie szko­ły do­sta­ła na­wet spe­cjal­ną na­gro­dę dy­rek­to­ra. Po la­tach oka­za­ło się jed­nak, że do­bre wy­ni­ki w szko­le nie mia­ły prze­ło­że­nia na rze­czy­wi­stość. Ina­czej by­ło z Prze­mkiem. Kie­dy przy­szedł do na­szej kla­sy nie umiał na­wet pły­wać. Śmia­li­śmy się z nie­go, bo był nie­zdar­ny i ta­ki za­gu­bio­ny. A po­tem po­szedł na kurs ra­tow­nic­twa me­dycz­ne­go i zo­stał ra­tow­ni­kiem. Kie­dy pew­ne­go ra­zu w kla­sie za­sła­bła ko­le­żan­ka i nikt nie umiał jej po­móc, tyl­ko on za­cho­wał spo­kój i wie­dział, jak się za­cho­wać.

Cza­sem my­śli­my z za­zdro­ścią: jej to do­brze, uczy się bły­ska­wicz­nie, a ja ślę­czę go­dzi­na­mi nad książ­ką i ra­no ni­cze­go nie pa­mię­tam. Al­bo: chciał­bym cho­ciaż raz na me­czu ko­szy­ków­ki rzu­cić za trzy punk­ty, jak Mar­cin, któ­ry tra­fia raz za ra­zem. W tym mo­men­cie przy­po­mi­na mi się cy­tat z wier­sza ks. Twar­dow­skie­go: „gdy­by każ­dy miał to sa­mo – nikt ni­ko­mu nie był­by po­trzeb­ny”.

Po­dob­nie jest z na­mi. Ktoś jest świet­ny z ułam­ków, in­ny do­sta­je sa­me szóst­ki z dyk­tand, trze­ci od ra­zu ła­pie an­giel­skie słów­ka an­giel­skie. Jed­ni gra­ją na gi­ta­rze, in­ni zna­ko­mi­cie orien­tu­ją się w te­re­nie al­bo po­tra­fią zro­bić coś z ni­cze­go. Każ­dy coś ma, mu­si tyl­ko to coś w so­bie od­kryć i do­sko­na­lić, by te­go nie zmar­no­wać. Pa­try­cja nie koń­czy­ła żad­nej kla­sy ina­czej, jak tyl­ko z wy­róż­nie­niem. I co? I nic. W do­ro­słym ży­ciu nie­wie­le z te­go wy­ni­kło. Zo­sta­ły jej tyl­ko… świa­dec­twa z pa­skiem w szu­fla­dzie. A ty dla ko­go się uczysz? Co cię po­py­cha i na­pę­dza? Oce­ny czy pa­sja? Mo­ty­wa­cja to pew­ne­go ro­dza­ju si­ła psy­chicz­na, któ­ra nie­ja­ko „zmu­sza” czy pro­wo­ku­je nas do roz­po­czę­cia da­nej czyn­no­ści i jej kon­ty­nu­owa­nia. Jak mó­wi Li­sa Ni­chols: „Je­steś pro­jek­tan­tem swo­je­go prze­zna­cze­nia. Je­steś je­go au­to­rem. Sam pi­szesz hi­sto­rię. Pió­ro tkwi w Two­im rę­ku, a wy­nik za­le­ży od te­go, co wy­bie­rzesz”. Nie po­zwól więc, by oce­ny by­ły dla cie­bie waż­niej­sze niż wie­dza i umie­jęt­no­ści. Roz­wi­jaj w so­bie cie­ka­wość i chęć po­zna­nia, a zo­ba­czysz, że na­uka jest fa­scy­nu­ją­ca. Od­kryj jej atrak­cyj­ność i daj się po­nieść no­wej pa­sji!

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go