Wstępniak

Szczęść Bo­że,

Za­uwa­ży­łem przed kil­ku­na­stu la­ty, że każ­da spo­tka­na oso­ba prę­dzej czy póź­niej za­da­je py­ta­nie: „Jak to się sta­ło, że ksiądz zo­stał księ­dzem?”. Ni­gdy nie ro­bi­łem z te­go ta­jem­ni­cy, od­po­wia­da­łem, sta­ra­jąc się do­sto­so­wać od­po­wiedź do słu­cha­cza. Pa­rę lat póź­niej zro­zu­mia­łem, że to cho­dzi nie tyl­ko o od­sło­nię­cie rąb­ka ta­jem­ni­cy zwią­za­nej z po­wo­ła­niem do ży­cia w ka­płań­stwie. Każ­dy z py­ta­ją­cych, mniej lub bar­dziej uświa­da­mia­jąc so­bie swo­je in­ten­cje, py­tał, czy je­stem szczę­śli­wy. Tak je­stem! Pro­wa­dząc myśl da­lej, każ­dy czło­wiek w na­tu­ral­ny i do­bry spo­sób szu­ka swo­je­go wła­sne­go szczę­ścia. I py­ta o to szczę­ście lu­dzi, któ­rych spo­ty­ka, py­ta, czy im się uda­ło od­na­leźć swo­je miej­sce w ży­ciu, czy lu­bią to, czym się zaj­mu­ją, czy jest im z tym do­brze.

Każ­dy czło­wiek in­tu­icyj­nie czu­je, że jest po­wo­ła­ny do szczę­ścia. Nie wszy­scy pa­mię­ta­ją, ale to wła­śnie jest wo­la Bo­ża wzglę­dem każ­de­go czło­wie­ka: Pan Bóg pra­gnie, aby­śmy by­li zba­wie­ni.

Cza­sem pod­czas ka­za­nia usły­szy­my, że Pan Bóg nie tyl­ko chce, aby­śmy do­szli do miej­sca w Je­go kró­le­stwie (i to miej­sca nie­ja­ko pod­pi­sa­ne­go na­szym imie­niem i na­zwi­skiem, miej­sca prze­zna­czo­ne­go wła­śnie dla nas), ale rów­nież wo­lą Bo­ga jest to, by­śmy by­li szczę­śli­wi na zie­mi, pod­czas ży­cia do­cze­sne­go. Po­ja­wia się wów­czas py­ta­nie, czę­sto od­bie­ra­ne dość dra­ma­tycz­nie: jak od­kryć, co Pan Bóg dla nas prze­zna­czył? Jak osią­gnąć wła­śnie to szczę­ście na zie­mi, któ­re jest za­pi­sa­ne dla mnie w nie­bie? Jak po­znać ta­jem­ni­ce Bo­że­go prze­zna­cze­nia?

Świę­ty To­masz z Akwi­nu tro­chę nas uspo­ka­ja: je­śli na­wet nie od­naj­dzie­my na­sze­go po­wo­ła­nia szcze­gó­ło­we­go (do­ty­czą­ce­go ży­cia na zie­mi), to nie tra­ci­my szan­sy na osią­gnię­cie nie­ba, ty­le że na­sze ży­cie bę­dzie mniej szczę­śli­we tu­taj. Ale prze­cież wo­le­li­by­śmy, aby tak nie by­ło.

Ja­kie za­da­nie stoi przed czło­wie­kiem? Roz­wi­jać wraż­li­wość na zna­ki po­cho­dzą­ce od Pa­na Bo­ga, do­brze roz­po­zna­wać ta­len­ty, ja­ki­mi zo­sta­li­śmy ob­da­ro­wa­ni, słu­chać ko­cha­ją­cych nam lu­dzi i wy­bie­rać umie­jęt­nie to, co nam do­ra­dza­ją (trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że de­cy­zję mu­si­my po­dej­mo­wać sa­mo­dziel­nie, na ni­ko­go nie wol­no jej zrzu­cać).

Znaj­dzie­cie w dzi­siej­szym nu­me­rze za­rów­no świa­dec­twa tych, któ­rzy wy­bra­li swo­ją dro­gę, choć cza­sa­mi mu­sie­li wra­cać z roz­po­czę­tej dro­gi, za­czy­nać od no­wa, znaj­dzie­cie róż­ne ra­dy i moż­li­wo­ści sto­ją­ce przed każ­dym z Was. To jed­nak nie zwol­ni ni­ko­go z ko­niecz­no­ści pod­ję­cia wła­snej de­cy­zji.

Nie za­po­mnij­cie o mo­dli­twie o roz­po­zna­nie po­wo­ła­nia.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski