Wstępniak

Szczęść Bo­że!

Po­ru­sza­my pe­wien waż­ny aspekt na­sze­go ży­cia, ja­kim jest czas, a pre­cy­zyj­nie rzecz uj­mu­jąc, ten je­go frag­ment, któ­ry na­zy­wa­my „wol­nym cza­sem”. Na róż­nych wy­ciecz­kach uczest­ni­cy sły­sząc o wol­nym cza­sie, czę­sto prze­zna­cza­ją go na za­ku­py, in­ni wo­lą usiąść, bo do­tych­cza­so­we za­ję­cia ich zmę­czy­ły, jesz­cze in­ni sia­da­ją po­roz­ma­wiać ze zna­jo­mym, mo­że z kimś no­wo po­zna­nym.

Czym in­nym jest wol­ny czas w na­szej co­dzien­no­ści – koń­czą się ja­kieś za­ję­cia, wszyst­ko po po­sił­ku jest sprząt­nię­te, to, co trze­ba przy­go­to­wać na ju­tro, jest zro­bio­ne… I co wte­dy? Wca­le nie ma­my za­mia­ru kłaść się spać, na to przyj­dzie po­ra, trze­ba się czymś za­jąć, czymś mi­łym, po­ży­tecz­nym, war­to­ścio­wym. Nie­któ­rzy sia­da­ją al­bo się kła­dą, by spo­koj­nie po­słu­chać mu­zy­ki, ale war­to też po­świę­cić uwa­gę te­mu, co nas roz­wi­ja w in­nych aspek­tach. Mo­że­my za­jąć się na­szym hob­by, moż­na sprząt­nąć klat­kę cho­mi­ka, moż­na po­czy­tać o sa­mo­lo­tach, moż­na po­szu­kać w in­ter­ne­cie wia­do­mo­ści o spo­rcie czy cie­ka­wych książ­kach, fil­mach. Jak mó­wią – czło­wiek in­te­li­gent­ny ni­gdy się nie nu­dzi. To, co przy­go­to­wa­li­śmy do te­go nu­me­ru, to prze­gląd róż­nych pro­po­zy­cji, po­my­słów, któ­re moż­na wy­ko­rzy­stać w na­szym ży­ciu.

Na mar­gi­ne­sie war­to do­dać, że za­rów­no z przy­ka­zań Bo­żych, jak i pro­stej lo­gi­ki wy­ni­ka, że wol­ny czas jest czło­wie­ko­wi po­trzeb­ny, że na­szym obo­wiąz­kiem jest go so­bie za­pew­nić i zor­ga­ni­zo­wać. Ze zna­jo­mo­ści ludz­kiej na­tu­ry wy­ni­ka rów­nież fakt, że za­rów­no na­sze cia­ło, jak i umysł się mę­czą i po­trze­bu­ją od­po­czyn­ku. Ni­czym nie za­stą­pi­my od­po­wied­niej ilo­ści snu, ale rów­nie po­trzeb­ny jest od­po­czy­nek czyn­ny, pod­ję­cie ja­kiejś ak­tyw­no­ści, któ­ra roz­wi­nie nas w wie­lu aspek­tach, któ­rych nie do­ty­ka speł­nia­nie na­szych zwy­kłych obo­wiąz­ków.

Wie­my, że są lu­dzie, dla któ­rych za­dzi­wia­ją­co du­żym pro­ble­mem jest zor­ga­ni­zo­wa­nie so­bie wol­ne­go cza­su, nie­któ­rzy ro­bią wszyst­ko, aby go nie mieć. Je­den z je­zu­itów tak za­pi­sał swo­je ob­ser­wa­cje: „Spo­ty­ka­my lu­dzi, któ­rych – je­śli nie od­dzia­łu­ją na nich róż­ne i licz­ne ze­wnętrz­ne bodź­ce – ogar­nia nu­da. Ich ży­cie we­wnętrz­ne jest zbyt ubo­gie, a si­ły twór­cze zbyt ni­kłe, by mo­gli za­jąć się so­bą i za­in­te­re­so­wać się zwy­czaj­ny­mi ży­cio­wy­mi spra­wa­mi”. By­wa to na­zy­wa­ne „ner­wi­cą nie­dziel­ną”.

Świę­ty Mak­sy­mi­lian Kol­be po­wie­dział w jed­nej ze swo­ich kon­fe­ren­cji, że czło­wiek ma na to czas, na co chce mieć czas. Do­strze­ga­jąc traf­ność te­go spo­strze­że­nia, weź­my spra­wę w swo­je rę­ce.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski