Wstępniak

Jola Tęcza-Ćwierz

I trze­ba umieć cie­szyć się słoń­cem, desz­czem, wia­trem, je­sie­nią, zi­mą, la­tem, wio­sną. Trze­ba umieć się cie­szyć pięk­nem, stwa­rza­nym przez czło­wie­ka. A na­de wszyst­ko trze­ba cie­szyć się Je­zu­sem Chry­stu­sem. Bo to jest ra­dość z obec­no­ści Bo­ga. On mó­wi do nas wciąż. W każ­dym ka­wa­łecz­ku dnia. W każ­dym ka­wa­łecz­ku rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej uczest­ni­czy­my, w któ­rą je­ste­śmy za­nu­rze­ni” – te sło­wa na­pi­sał w dniu śmier­ci ks. Mie­czy­sław Ma­liń­ski, pi­sarz, pu­bli­cy­sta i wie­lo­let­ni przy­ja­ciel św. Ja­na Paw­ła II.

Ten nu­mer „Dro­gi” za­ty­tu­ło­wa­li­śmy „Wa­len­tyn­ka od Pa­na Bo­ga”. Ja­ka jest Bo­ża mi­łość? Po czym ją po­znać? Czy Bóg ko­cha mnie tak­że wte­dy, gdy jest trud­no i pię­trzą się pro­ble­my? Gdy wca­le te­go nie czu­ję?

Mar­ga­ret Fi­sh­back Po­wers na­pi­sa­ła: „Pew­ne­go dnia śni­ło mi się, że spa­ce­ro­wa­łam pla­żą z Pa­nem. Na ciem­nym nie­bie roz­bły­ski­wa­ły sce­ny z me­go ży­cia. Po każ­dej z nich na pia­sku po­ja­wia­ły się dwie pa­ry stóp: jed­ne na­le­ża­ły do mnie a dru­gie do Pa­na. Kie­dy bły­snę­ła przede mną ostat­nia sce­na, spoj­rza­łam zno­wu za sie­bie. Nie za­uwa­ży­łam śla­dów stóp Pa­na. Uświa­do­mi­łam so­bie, że był to naj­gor­szy i naj­smut­niej­szy czas w mo­im ży­ciu. »Pa­nie – rze­kłam – kie­dy po­sta­no­wi­łam iść za To­bą, po­wie­dzia­łeś mi, że za­wsze bę­dziesz przy mnie. Jed­nak w naj­trud­niej­szych chwi­lach mo­je­go ży­cia na pia­sku wid­nia­ły śla­dy tyl­ko jed­nych stóp. Pa­nie, dla­cze­go, gdy naj­bar­dziej Cię po­trze­bu­ję, Ty mnie zo­sta­wiasz?«. »Mo­je dro­gie dziec­ko – wy­szep­tał – ko­cham cię i ni­gdy cię nie opusz­czę, ni­gdy i ni­gdzie w chwi­lach prób i do­świad­czeń. Gdy wi­dzia­łaś śla­dy tyl­ko jed­nych stóp to znak, że cię nio­słem«.

Każ­dy z nas nie­stru­dze­nie szu­ka mi­ło­ści. Ma­rzy­my, by być ko­cha­nym, ce­nio­nym, sza­no­wa­nym, po­trzeb­nym. Bo­ża mi­łość jest in­na. Bóg nie sta­wia czło­wie­ka w cen­trum uwa­gi, tak jak to ro­bią oso­by za­ko­cha­ne czy za­pa­trzo­ne w sie­bie na­wza­jem. Uczy nas mi­ło­ści bez ocze­ki­wa­nia cze­goś w za­mian, bez pra­gnie­nia po­sia­da­nia cze­goś lub ko­goś dla sie­bie. Je­śli za­ko­chasz się w Bo­gu, wte­dy za­znasz praw­dzi­we­go szczę­ścia. Je­go mi­łość nie ma koń­ca, jest sza­leń­cza, po­nad wszyst­ko, po­nie­waż tyl­ko ta­ka mi­łość da­je peł­nię. 14 lu­te­go przy­pa­da świę­to za­ko­cha­nych. Ży­czę Ci, abyś wśród wie­lu in­nych odnalazł/ a rów­nież wa­len­tyn­kę od Pa­na Bo­ga i uwierzył/a w Je­go wiel­ką mi­łość.
Jo­la Tę­cza-Ćwierz p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go