Wstępniak

Magda Guziak-NowakDro­dzy Czy­tel­ni­cy!

Kto by po­my­ślał, że to już dru­gi nu­mer „Dro­gi” w No­wym Ro­ku? Czas pę­dzi jak sza­lo­ny, koń­czy­my śpie­wać ko­lę­dy, roz­bie­ra­my cho­in­ki, a w re­dak­cji my­śli­my już o… Wiel­kim Po­ście, bo rów­no­cze­śnie pra­cu­je­my nad nu­me­rem, któ­ry za­ha­czy o śro­dę po­piel­co­wą… Czu­je­my pre­sję, bo co­raz mniej cza­su na na­ukę do spraw­dzia­nu, na pra­cę, na ży­cie ro­dzin­ne itd. Wy­da­wa­ło­by się więc, że ży­jąc w ta­kiej rze­czy­wi­sto­ści, po­dej­mu­je­my prze­my­śla­ne, sta­now­cze de­cy­zje, któ­rych nie zmie­nia­my pod wpły­wem by­le ja­kie­go pre­tek­stu. Choć­by dla­te­go – zu­peł­nie pro­za­icz­ny po­wód – że szko­da nam cza­su na cią­głe ana­li­zo­wa­nie tej sa­mej kwe­stii, w kół­ko od no­wa. Iść na uro­dzi­ny czy zo­stać w do­mu? Po­je­chać po no­we łyż­wy czy po­grać w plan­szów­ki? Za­pi­sać się na re­ko­lek­cje czy dzień sku­pie­nia? I tu pa­ra­doks. Bo oka­zu­je się, że z po­dej­mo­wa­niem de­cy­zji to my jed­nak ma­my pro­blem. I to po­waż­ny.

Za­chę­cam Was go­rą­co do lek­tu­ry ar­ty­ku­łu o po­ko­le­niu mo­że (str. 16–17), czy­li lu­dziach, któ­rzy po­dej­mo­wa­nie de­cy­zji od­wle­ka­ją w nie­skoń­czo­ność. Na­wet je­śli cho­dzi o łyż­wy al­bo plan­szów­ki. By­wa, że ta­kie po­stę­po­wa­nie jest wy­ra­zem ego­izmu: „Po co mam się de­kla­ro­wać na plan­szów­ki, sko­ro mo­że za­raz po­ja­wi się in­na, lep­sza opcja?”.

In­nym ra­zem jest to ob­jaw głęb­sze­go pro­ble­mu, ja­kim jest brak ro­ze­zna­nia, brak od­kry­cia swo­je­go ży­cio­we­go po­wo­ła­nia. I tu za­czy­na­ją się scho­dy, bo dy­le­mat „łyż­wy czy plan­szów­ki?” sta­je się na­gle dy­le­ma­tem „po co za­rę­czać się z Anią, sko­ro mo­że jesz­cze po­znam lepszą/ładniejszą/zgrabniejszą/mądrzejszą?”. A z te­go bio­rą się ludz­kie dra­ma­ty. Po­wia­ło gro­zą, ale nie za­mie­rzam dra­ma­ty­zo­wać. Po pro­stu – przyj­rzyj­my się, czy w na­szych re­la­cjach z in­ny­mi ludź­mi je­ste­śmy uczci­wi. Je­śli jest uczci­wość i trak­to­wa­nie dru­gie­go jak oso­bę, któ­rej na­le­ży się sza­cu­nek i któ­ra ma swo­ją god­ność, nie bę­dzie­my na nie­go pa­trzeć jak na lep­szą lub gor­szą „par­tię” czy „opcję”.

Do­brej lek­tu­ry!

 

Mag­da Gu­ziak-No­wak

re­dak­tor na­czel­ny