Wstępniak

Szczęść Bo­że!

Cie­ka­we, ilu spo­śród czy­tel­ni­ków „Dro­giˮ pa­mię­ta pio­sen­kę bra­ci Gol­ców „Pie­nią­dze to nie wszyst­ko”? Sło­wa pio­sen­ki pro­wa­dzą pro­stą ścież­ką do po­chwa­ły, ja­ką bra­cia skła­da­ją wza­jem­nej przy­jaź­ni (przy­po­mnę, że w ostat­nim „wej­ściu” re­fren jest nie­co zmie­nio­ny i brzmi: „Pie­nią­dze jed­nak to nie wszystko,/ Choć na nich twar­do stoi świat./ Li­czy się ktoś, kto jest wciąż blisko,/ Tak jak bliź­nia­czy bra­tˮ). Czy nie moż­na by po­ku­sić się o stwier­dze­nie, że przy­jaźń w ogó­le ma nie­po­rów­na­nie więk­szą war­tość od ma­jęt­no­ści, a tym bar­dziej przy­jaźń z Je­zu­sem Chry­stu­sem, Bo­giem w ludz­kim cie­le? Ale prze­cież sam Pan Je­zus po­wie­dział kie­dyś: „Po­zy­skuj­cie so­bie przy­ja­ciół nie­go­dzi­wą ma­mo­ną” (Łk 16, 9b). Sło­wo „ma­mo­na” zwy­kle jest od­bie­ra­ne ja­ko okre­śle­nie pie­nię­dzy zdo­by­tych nie­uczci­wie, ale w tej wy­po­wie­dzi nie­ko­niecz­nie o to cho­dzi. Mam w no­tat­kach za­pi­sa­ną cie­ka­wą re­flek­sję księ­dza Ja­na Słom­ki: „Nad pie­nią­dzem trze­ba pa­no­wać, bo ina­czej pie­niądz za­pa­nu­je nad czło­wie­kiem. Tu nie ma kom­pro­mi­su, nie moż­na uznać, że wal­kę wy­gra­ło się raz na za­wsze. Nie jest tak­że istot­na ilość po­sia­da­nych pie­nię­dzy. Jak mó­wi po­pu­lar­ne stwier­dze­nie, »każ­de­mu na coś bra­ku­je«. Choć ni­by pie­niądz jest tyl­ko umow­nym środ­kiem płat­ni­czym, wy­god­nym na­rzę­dziem umoż­li­wia­ją­cym wy­mia­nę to­wa­rów, ma w so­bie tak­że ja­kąś si­łę po­ku­sy”.

W tym nu­me­rze „Dro­giˮ po­zna­cie, co na­si au­to­rzy ma­ją do po­wie­dze­nia na te­mat pie­nię­dzy. Wie­le spraw mu­si­cie so­bie sa­mi do­po­wie­dzieć, po­ukła­dać w ży­ciu, pod­jąć wie­le de­cy­zji, ale ma­my na­dzie­ję, że sło­wa przez nas za­pi­sa­ne po­mo­gą Wam w szer­szym, mą­drzej­szym spoj­rze­niu na te­mat. A mą­drość to prze­cież umie­jęt­ność zbli­ża­nia się do wła­sne­go zba­wie­nia: osta­tecz­nie ma­my od­po­wia­dać so­bie na py­ta­nie, jak ko­niecz­ną prze­cież tro­skę o co­dzien­ny byt po­łą­czyć ze zbli­ża­niem się do ce­lu na­sze­go ży­cia. Jak sa­me­mu być wol­nym od rze­czy, któ­re się po­sia­da, jak uczci­wie mno­żyć wła­sną ma­jęt­ność, jak po­ma­gać in­nym, ja­kie pro­por­cjo­nal­nie kwo­ty pie­nię­dzy, ja­ki­mi dys­po­nu­je­my, prze­zna­czyć na wy­po­czy­nek i tro­skę o zdro­wie, jak i z kim się dzie­lić, ko­mu po­móc, a ko­mu ku­pić pre­zent.

Chciał­bym też zwró­cić Wa­szą uwa­gę na świę­te­go, któ­ry za­pre­zen­to­wa­ny jest w na­szej „Au­re­oli” – bar­dzo cie­ka­wa jest cy­to­wa­na tu­taj je­go mo­dli­twa, ale war­to też pa­mię­tać, że ten sam świę­ty na­pi­sał wspa­nia­łe hym­ny – „Zbli­żam się w po­ko­rze” i „Sław ję­zy­ku ta­jem­ni­cę”.

Ży­czę mi­łej lek­tu­ry i wzra­sta­ją­cej mą­dro­ści, nie tyl­ko w za­kre­sie sto­sun­ku do pie­nię­dzy.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski