Wstępniak

Jola Tęcza-Ćwierz

Od dziec­ka dzie­li­łam po­kój z sio­strą, któ­ra mia­ła zwy­czaj zo­sta­wia­nia ubrań na krze­śle. Ja do­sta­wa­łam sza­łu, bo nie mo­głam usiąść, za­nim nie zdję­łam z krze­sła jej ciu­chów. Kłó­ci­ły­śmy się o to wiecz­nie. Cza­sem by­ły to awan­tu­ry, że aż szy­by w oknach drża­ły, a cza­sem ma­łe sprzecz­ki, bo któ­raś z nas od­pusz­cza­ła.

Po­dej­rze­wam, że kwe­stia sprzą­ta­nia roz­grze­wa do czer­wo­no­ści nie­je­den dom. Zro­bi­łam re­se­arch wśród zna­jo­mych i co się oka­za­ło? Je­śli cho­dzi o po­rząd­ki – po­tra­fi­my się po­kłó­cić do­słow­nie o wszyst­ko np. o wy­pra­ne (i nie­scho­wa­ne do sza­fy) ubra­nia, nie­umy­tą de­skę do kro­je­nia, zwi­ja­nie brud­nych skar­pe­tek w kul­ki czy nie­spłu­ka­ną po ką­pie­li wan­nę.

Nie­któ­rzy (jak ja!) uwa­ża­ją, że aby czło­wiek mógł pra­wi­dło­wo funk­cjo­no­wać, mu­si po­ukła­dać ota­cza­ją­cą go prze­strzeń. Za­czy­na­jąc od miej­sca pra­cy, przez po­rzą­dek w sza­fie, aż po skru­pu­lat­ny plan dnia. In­ni twier­dzą, że ba­ła­gan mo­że być twór­czy, że uwal­nia złe emo­cje i po­ma­ga w kre­atyw­nym my­śle­niu... Kto ma ra­cję? Praw­da pew­nie le­ży po­środ­ku. Źle, je­śli ktoś sprzą­ta „non stop”, przy­na­glo­ny ja­kimś we­wnętrz­nym przy­mu­sem, za­nie­dbu­jąc z te­go po­wo­du ro­dzi­nę, re­zy­gnu­jąc z przy­jem­no­ści, ży­cia to­wa­rzy­skie­go czy od­po­czyn­ku. Źle też, gdy kurz za­le­ga na pół­kach, w zle­wie ki­szą się nie­umy­te od kil­ku dni na­czy­nia a ubra­nia krzy­czą o wy­pra­nie. Zwłasz­cza je­że­li do­cho­dzi do sy­tu­acji, w któ­rej brud­na szklan­ka czy okrusz­ki na sto­le są po­wo­dem ro­dzin­nych kłót­ni. War­to wów­czas szcze­rze po­roz­ma­wiać i usta­lić re­gu­ły dba­nia o wspól­ną prze­strzeń. Aby nie by­ło tak, że jed­na oso­ba sprzą­ta a po­zo­sta­łe nie przej­mu­ją się po­rząd­ka­mi.

Skraj­no­ści nie są do­bre w żad­nej dzie­dzi­nie ży­cia. By­wa i tak, że ba­ła­gan mo­że być do­bry, a po­rzą­dek zły. Jak pi­sze Mag­da Urlich: o gra­ni­cy, w któ­rej mie­ści się zwy­kły ba­ła­gan, in­for­mu­je su­biek­tyw­ne po­czu­cie es­te­ty­ki oraz utrzy­ma­nie pod­sta­wo­wej hi­gie­ny. Wszyst­ko za­le­ży od nas sa­mych, od dy­stan­su, ja­ki za­cho­wa­my wo­bec oto­cze­nia i wo­bec sie­bie a tak­że od te­go, czy po­tra­fi­my ze so­bą roz­ma­wiać.
Mo­że u pro­gu No­we­go Ro­ku war­to prze­pra­co­wać kwe­stie ba­ła­ga­nu i cha­osu al­bo pe­dan­tycz­ne­go sprzą­ta­nia? Mam na­dzie­ję, że ten nu­mer „Dro­gi” Wam w tym po­mo­że.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

p.o. re­dak­to­ra na­czel­ne­go