Jola Tęcza-Ćwierz

Matka Boża wy­biera różne formy kon­taktu z ludźmi. Czę­sto po­słu­guje się wi­ze­run­kami, które krwa­wią lub pła­czą. Cza­sem świad­ko­wie ob­ja­wień sły­szą głos we­wnętrzny, jak np. w Aki­cie. Nie­któ­rzy nic nie wi­dzą, mają je­dy­nie prze­świad­cze­nie obec­no­ści Ma­ryi. Inni wi­dzą tylko świa­tłość, jesz­cze inni za­rys po­staci. Są wresz­cie tacy, któ­rzy wi­dzą Matkę Bożą w spo­sób bar­dzo rzeczywisty.

W bie­żą­cym roku przy­pada setna rocz­nica ob­ja­wień Matki Bo­żej w Fa­ti­mie i sto czter­dzie­sta rocz­nica ob­ja­wień w Gie­trz­wał­dzie. Po co nam ob­ja­wie­nia? Czy nie wy­star­czy Do­bra No­wina i słowa, które zo­sta­wił Chry­stus? Przez Ma­ryję Bóg prze­ma­wia do każ­dego z nas, wska­zu­jąc ko­niecz­ność na­wró­ce­nia i po­kuty, prze­miany serca i ży­cia. Ob­ja­wie­nie to wi­zja i głę­bo­kie prze­ży­cie re­li­gijne, które naj­czę­ściej służy temu, aby nas na­wró­cić, po­głę­bić na­szą więź z Bo­giem i umoc­nić na dro­dze wiary. To po­moc, którą otrzy­mu­jemy z nieba. Spójrz­cie na mapę (s. 6–7) i prze­czy­taj­cie, o co prosi Ma­ryja, ob­ja­wia­jąc się w róż­nych miej­scach na świecie.

Jola Tęcza-Ćwierz

p.o. re­dak­tora naczelnego

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: