Skąd mo­że­my wie­dzieć, cze­go Pan Bóg od nas ocze­ku­je? Po czym mo­że­my po­znać, że peł­ni­my Je­go wo­lę?

Jest spo­sób. Po­zna­je­my to po owo­cach Du­cha Świę­te­go. Nie na­le­ży my­lić ich z sied­mio­ma da­ra­mi Du­cha Świę­te­go, z któ­rych wy­ni­ka­ją.

W li­ście do Ga­la­tów św. Pa­weł za­chę­ca ich, aby „po­stę­po­wa­li we­dług du­cha” i po­zwo­li­li mu się pro­wa­dzić. Po­stę­po­wa­nie „we­dług cia­ła”, a więc z przy­ziem­nych po­bu­dek, owo­cu­je wy­łącz­nie wy­stęp­ka­mi – choć­by­śmy nie chcie­li nic złe­go uczy­nić. Ich prze­ci­wień­stwem są owo­ce Du­cha Świę­te­go. Św. Pa­weł wy­mie­nia ich dzie­więć: mi­łość, ra­dość, po­kój, cier­pli­wość, uprzej­mość, do­broć, wier­ność, ła­god­ność, opa­no­wa­nie (Ga 5, 16–23). To ozna­ki, że dzia­ła­my zgod­nie z Du­chem Świę­tym.

foto_01-01_11-2014

Mi­łość

Trze­cia Oso­ba Bo­ska jest mi­ło­ścią łą­czą­cą po­zo­sta­łe dwie Oso­by – Oj­ca z Sy­nem. Kie­dy Duch Świę­ty w nas dzia­ła, ob­ja­wia się ja­ko mi­łość w na­szym ży­ciu. To mi­łość ja­ko akt wo­li: praw­dzi­wie ko­cha­my, kie­dy chce­my do­bra dla dru­giej oso­by i zgod­nie z tym dzia­ła­my. Wszyst­kie po­zo­sta­łe owo­ce po­cho­dzą z mi­ło­ści i w niej się za­wie­ra­ją.

Ra­dość

To nie­moż­li­we, by ktoś, kto awan­so­wał na współ­pra­cow­ni­ka Du­cha Świę­te­go, nie cie­szył się. Bar­dziej se­rio: to On na­peł­nia nas praw­dzi­wą ra­do­ścią. Ta­ką ra­do­ścią, ja­ką ob­da­rzył Apo­sto­łów w dniu Pięć­dzie­siąt­ni­cy – że mo­gli wyjść na uli­ce i gło­sić Chry­stu­sa. To szczę­ście pły­ną­ce z ży­cia w har­mo­nii z Bo­giem.

Po­kój

Po­kój bie­rze się ze złą­cze­nia sie­bie z Bo­giem i Je­go wo­lą. Po­cho­dzi ze świa­do­mo­ści, że tu i te­raz je­stem po­wo­ła­ny do jej peł­nie­nia. Dla­te­go ten we­wnętrz­ny po­kój jest nie­za­leż­ny od oko­licz­no­ści ze­wnętrz­nych.

Cier­pli­wość

Na­kie­ro­wa­nie na dru­gie­go czło­wie­ka wy­ma­ga od nas cier­pli­wo­ści. Ale tak­że na­sze wa­dy, sła­bo­ści po­wo­du­ją, że po­trze­bu­je­my du­żo cier­pli­wo­ści w pra­cy nad so­bą. Jesz­cze in­nej wy­trwa­ło­ści wy­ma­ga cier­pie­nie. Wszyst­kie za­wie­ra­ją się w tym jed­nym owo­cu Du­cha Świę­te­go.

Uprzej­mość

Pew­nie nie­wie­lu z was po­my­śla­ło­by, że zwy­kłe „dzię­ku­ję” mo­że po­cho­dzić z obec­no­ści Du­cha Świę­te­go. Tym­cza­sem to, w ja­ki spo­sób od­no­si­my się do in­nych, jest bar­dzo czy­tel­nym zna­kiem na­szej łącz­no­ści z Pa­nem Bo­giem. Świad­czy o sta­nie na­sze­go du­cha.

Do­broć

Zna­cze­nie te­go owo­cu bliż­sze jest wiel­ko­dusz­no­ści – hoj­no­ści w da­wa­niu sie­bie dru­gie­mu czło­wie­ko­wi. Jak stwier­dził ks. Edward Sta­niek, gdzie brak do­bro­ci, tam jest obec­ny zły duch. Nie po­win­ni­śmy za­tem daw­ko­wać na­szej do­bro­ci lub ob­dzie­lać nią tyl­ko wy­bra­nych, któ­rzy we­dług nas na to za­słu­gu­ją.

Wier­ność

Kto ce­chu­je się wier­no­ścią, opie­ra się na trwa­łym fun­da­men­cie Chry­stu­sa i dzię­ki te­mu sam jest so­lid­ny. Na sło­wie ta­kie­go czło­wie­ka moż­na po­le­gać.

Ła­god­ność

Św. Fran­ci­szek Sa­le­zy miał wy­bu­cho­wy cha­rak­ter, jed­nak w wy­ni­ku współ­pra­cy z Du­chem Świę­tym za­sły­nął z ła­god­no­ści. Wy­mie­niał trzy jej wy­mia­ry: ła­god­ność wo­bec Bo­ga, któ­re­mu da­je­my się prze­nik­nąć; ła­god­ność wo­bec sa­me­go sie­bie oraz ła­god­ność wo­bec in­nych. Ta­ka po­sta­wa nie wy­klu­cza sta­now­czo­ści, z ja­ką po­win­ni­śmy roz­róż­niać do­bro od zła.

Opa­no­wa­nie

Czło­wiek pa­nu­je nad so­bą, nad wszyst­kim swo­imi pa­sja­mi, któ­re wszyst­kie są pod­po­rząd­ko­wa­ne mi­ło­ści. Dzię­ki te­mu bro­ni się przed cha­osem i za­cho­wu­je rów­no­wa­gę, po­kła­da­ją za­ufa­nie w Bo­gu.

Po owo­cach nas po­zna­ją

Je­śli od­naj­du­je­cie te owo­ce w swo­im ży­ciu, to z pew­no­ścią dzia­ła w nim Duch Świę­ty. Je­ste­ście więc na wła­ści­wej dro­dze. Je­śli ich nie od­naj­du­je­cie, to przy­naj­mniej wie­cie już, ja­kie owo­ce po­win­ni­ście upra­wiać.

 

Mi­chał Nie­niew­ski

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: