Więcej słońca!

Unsplash (2)Licz­ba sło­necz­nych go­dzin w Pol­sce wy­no­si ok. 1600 rocz­nie. Ozna­cza to, że w cią­gu dnia słoń­ce po­ja­wia się na ok. 4,5 go­dzi­ny. Dla po­rów­na­nia: w Hisz­pa­nii czy Gre­cji świe­ci po­nad 8 go­dzin dzien­nie, a w Egip­cie – na­wet po­nad 10. Czy w tym tkwi se­kret opty­mi­stycz­nie na­sta­wio­nych do ży­cia miesz­kań­ców Po­łu­dnia?

Pół­noc – po­łu­dnie

Je­śli przej­dzie­my się uli­ca­mi Lon­dy­nu czy Ko­pen­ha­gi, zo­ba­czy­my nie­ustan­nie spie­szą­cych się prze­chod­niów z po­waż­ny­mi mi­na­mi. Jak­że in­ny na­strój pa­nu­je w We­ne­cji czy Li­zbo­nie! Za­do­wo­le­ni lu­dzie, któ­rzy ni­gdzie nie pę­dzą, cie­sząc się roz­mo­wą ze zna­jo­my­mi i słoń­cem. To wła­śnie dzię­ki nie­mu miesz­kań­cy po­łu­dnio­wej pół­ku­li ma­ją po­god­ną na­tu­rę. Nie mu­szą zno­sić de­pre­syj­nej at­mos­fe­ry li­sto­pa­da czy mar­ca. My na­to­miast od­czu­wa­my w tym okre­sie przy­gnę­bie­nie i ospa­łość. Od­ży­wa­my do­pie­ro na wio­snę, gdy słoń­ce za­czy­na świe­cić sil­niej i dłu­żej.

Za­le­ży­my od słoń­ca

Sło­necz­ny, po­god­ny po­ra­nek na­wet w środ­ku zi­my, na­stra­ja nas opty­mi­stycz­nie. Spra­wia, że chęt­niej za­bie­ra­my się do co­dzien­nych obo­wiąz­ków, je­ste­śmy peł­ni za­pa­łu, bar­dziej cier­pli­wi i wy­ro­zu­mia­li dla in­nych. Wsta­je­my do szko­ły peł­ni ener­gii. Hu­mo­ru nie psu­je nam na­wet test z ma­te­ma­ty­ki. Ale gdy nie­bo za­snu­ją chmu­ry, naj­chęt­niej prze­spa­li­by­śmy resz­tę dnia. Czy wie­cie, że jed­na z daw­nych tor­tur po­le­ga­ła na za­mknię­ciu ska­zań­ca w ciem­ni­cy? Tam, po­zba­wio­ny świa­tła, wkrót­ce cho­ro­wał i umie­rał. Spró­buj­cie to so­bie wy­obra­zić: ma­ła, ciem­na i wil­got­na piw­ni­ca. Nie­zbyt mi­ło, praw­da? Nie bez przy­czy­ny śre­dnio­wiecz­ne wię­zie­nia bu­do­wa­no w lo­chach za­mczysk.

Za­le­ży­my od słoń­ca w więk­szym stop­niu, niż nam się wy­da­je. Wy­wie­ra ono do­bro­czyn­ny wpływ za­rów­no na na­sze zdro­wie fi­zycz­ne, jak i psy­chicz­ne. Pro­mie­nie sło­necz­ne po­bu­dza­ją wy­dzie­la­nie se­ro­to­ni­ny, tzw. hor­mo­nu szczę­ścia. Na­sza emo­cjo­nal­na re­ak­cja na słoń­ce to czy­sto fi­zjo­lo­gicz­ny pro­ces.

Po­god­ny na­strój

Na Uni­wer­sy­te­cie Hel­siń­skim pro­wa­dzo­no ba­da­nia, któ­re wy­ka­za­ły, że ilość świa­tła sło­necz­ne­go w mie­sią­cach let­nich wpły­wa na na­sze zi­mo­we sa­mo­po­czu­cie. Na­ukow­cy od­kry­li, że zwięk­szo­na daw­ka świa­tła sło­necz­ne­go w mie­sią­cach let­nich mo­że w znacz­nym stop­niu ogra­ni­czać zi­mo­we pro­ble­my z na­stro­jem. Co cie­ka­we, w nie­któ­rych przy­pad­kach po­gor­sze­nie na­stro­ju po­ja­wia się już pod ko­niec la­ta. Mo­że to ozna­czać, że oso­by, któ­rych to do­ty­ka, zbyt ma­ło prze­by­wa­ły na słoń­cu i świe­żym po­wie­trzu. De­pre­sja se­zo­no­wa, na­zy­wa­na też zi­mo­wą, jest więc wprost zwią­za­na z nie­do­bo­rem świa­tła sło­necz­ne­go. Nie­któ­rzy na­ukow­cy twier­dzą na­wet, że w przy­pad­ku de­pre­sji se­zo­no­wej na­świe­tla­nie da­je szyb­szą po­pra­wę niż le­ki an­ty­de­pre­syj­ne.

Łap­my słoń­ce! Je­śli ro­bi­my to z gło­wą (np. uni­ka­jąc po­pa­rzeń sło­necz­nych), nasz or­ga­nizm bę­dzie wdzięcz­ny za każ­dą je­go daw­kę!

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Świa­tło sło­necz­ne:

– wspo­ma­ga pro­duk­cję wi­ta­mi­ny D;

– ła­go­dzi bó­le mię­śni i sta­wów;

– dzia­ła ja­ko an­ty­de­pre­sant;

– wspo­ma­ga pro­ce­sy re­ge­ne­ra­cji skó­ry, przy­spie­sza go­je­nie ran;

– uła­twia od­chu­dza­nie.

 

Tekst uka­zał się w nu­me­rze 11/2015 Dro­gi