Na pol­skim pa­ni za­da­ła dwa za­da­nia. Od­ro­bi­łem w do­mu oba, a na lek­cji wy­dar­ła się na mnie (nikt ni­gdy tak na mnie nie krzy­czał), że zro­bi­łem o jed­no za du­żo, dru­gie ma­my ro­bić na lek­cji, więc do­sta­ję je­dyn­kę. Za­py­ta­łem, dla­cze­go do­sta­ję je­dyn­kę za od­ro­bio­ne za­da­nie, a pa­ni wpi­sa­ła mi uwa­gę za py­sko­wa­nie. Nic z te­go nie ro­zu­miem. Od tej po­ry mia­łem prze­gwiz­da­ne. Za­wsze na mnie krzy­cza­ła, choć sie­dzia­łem jak mysz pod mio­tłą.

Pew­ne­go dnia pa­ni tra­ci pa­no­wa­nie i krzy­czy: do ja­snej chol..., szlag mnie... Czy ja je­stem ja­kieś NIC, że­by tak mnie po­ni­żać? Nie prze­szka­dzam, za­wsze mam od­ro­bio­ne za­da­nia, pra­cu­ję ak­tyw­nie na lek­cji, ale jak ko­goś trze­ba upo­mnieć, to ja je­stem na pierw­szej li­nii strza­łu.

Pa­ni od ma­te­ma­ty­ki na­praw­dę uczy, ale ja cią­gle je­stem w sta­gna­cji. Mam piąt­ki, chciał­bym wziąć udział w kon­kur­sie, lecz pro­po­zy­cje do­sta­ją in­ni ucznio­wie. Raz się ośmie­li­łem i zgło­si­łem, ale usły­sza­łem, że za póź­no, bo zgło­sze­nia by­ły wcze­śniej. In­nym ra­zem pa­ni po­sa­dzi­ła mnie na lek­cji ma­te­ma­ty­ki z naj­bar­dziej nie­grzecz­nym uczniem i da­ła za­da­nia na kon­kurs. By­ły ła­twe, bez pro­ble­mu mógł­bym roz­wią­zać, lecz ko­le­ga nie po­zwa­lał mi, ca­ły czas trą­ca­jąc mnie, wy­ry­wa­jąc pió­ro i ga­da­jąc. Po­wie­dzia­łem pa­ni, że nie mo­gę pi­sać, bo on mi prze­szka­dza, a pa­ni na to, że jak chcia­łem mieć spo­kój, to po­wi­nie­nem przyjść do szko­ły o pią­tej ra­no. Zre­zy­gno­wa­łem z kon­kur­su, ale żal po­zo­stał.

foto_01-01_18-2017

Je­stem prze­wod­ni­czą­cym kla­sy. Mam bar­dzo du­żo po­my­słów. Ko­le­ga i ko­le­żan­ka, któ­rzy rok te­mu by­li prze­wod­ni­czą­cy­mi, po­wie­dzie­li: „Ty de­bi­lu, nie na­da­jesz się na prze­wod­ni­czą­ce­go, bo to na­sza funk­cja”. Po­wie­dzia­łem wy­cho­waw­czy­ni, że chciał­bym zro­bić to i to dla kla­sy, ale ko­le­żan­ka mi nie po­zwa­la. Pa­ni po­wie­dzia­ła, że prze­sa­dzam, na pew­no tak nie jest. Po­przed­nia prze­wod­ni­czą­ca nie­wie­le dla kla­sy ro­bi­ła, by­ła nie­ko­le­żeń­ska, wul­gar­na, a mia­ła wzo­ro­we za­cho­wa­nie. Ja ni­gdy ta­kiej oce­ny nie do­sta­łem, mi­mo że wie­lu oso­bom po­ma­ga­łem w na­uce i or­ga­ni­zo­wa­łem dla kla­sy róż­ne ak­cje.

Naj­smut­niej­sze jest, że uczeń wul­gar­ny, ha­ła­śli­wy, agre­syw­ny po­tra­fi wy­mu­sić lep­sze oce­ny, zwłasz­cza z za­cho­wa­nia. Naj­bar­dziej krzyw­dzą­ce dla mnie jest po­ni­ża­nie ucznia przez nie­spra­wie­dli­we po­dej­ście, lek­ce­wa­że­nie próśb o po­moc i trak­to­wa­nie go jak zło ko­niecz­ne. A prze­cież uczeń też jest czło­wie­kiem, któ­ry czu­je i my­śli. Mo­że wy­god­niej­sza by­ła­by szko­ła bez uczniów?

Pa­tryk

 

Ko­men­tarz

Czy­ta­jąc po­wyż­szy tekst, moż­na od­nieść wra­że­nie, że nic ta­kie­go się nie dzia­ło. Nie­jed­na oso­ba do­ro­sła po­wie­dzia­ła­by, że to tyl­ko prze­wraż­li­wio­ny uczeń. Jed­nak to uczeń, któ­ry z ra­cji choć­by wie­ku emo­cjo­nal­nie nie jest doj­rza­ły do zmie­rze­nia się ze świa­tem osób do­ro­słych, nie­czu­łych na proś­by o po­moc i nie przej­mu­ją­cych się je­go od­czu­cia­mi. Dla­cze­go do­ro­słym bra­ku­je em­pa­tii, spra­wie­dli­wo­ści, na któ­rej tak uczniom za­le­ży? I zwy­kłej ludz­kiej życz­li­wo­ści?

Każ­dy ma swój próg wraż­li­wo­ści i wy­trzy­ma­ło­ści. Do­ro­śli nie mo­gą mie­rzyć swo­ją mia­rą, bo – jak na­pi­sał Pa­tryk – „Uczeń jest też czło­wie­kiem, któ­ry czu­je i my­śli”. Ni­ko­mu nie wol­no po­zba­wiać mło­dych na­tu­ral­nej ra­do­ści i za­ufa­nia do wy­cho­waw­ców. Nic nie uspra­wie­dli­wia agre­syw­nych słów, kie­ro­wa­nych do ucznia, ani bra­ku sza­cun­ku do dziec­ka.

Ewe­li­na Ma­ci­szew­ska, spe­cja­li­sta w za­kre­sie opie­ki pe­da­go­gicz­nop­sy­cho­lo­gicz­nej nad dzieć­mi i mło­dzie­żą

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: