Szkoła modlitwy. Jak modlił się Kościół od początku?

Apo­sto­ło­wie i pierw­si ucznio­wie Je­zu­sa mie­li jesz­cze świe­żo w pa­mię­ci za­le­ce­nia Zba­wi­cie­la co do mo­dli­twy. Pa­mię­ta­li sam przy­kład Chry­stu­sa, któ­ry mo­dlił się w każ­dym cza­sie, do Oj­ca, któ­re­go na­zy­wał Ab­ba, z wiel­ką pew­no­ścią wy­słu­cha­nia. Pa­mię­ta­li przy­po­wie­ści o sztu­ce mo­dli­twy: o fa­ry­ze­uszu i cel­ni­ku, o na­tręt­nej wdo­wie, o przy­ja­cie­lu, mie­li w uszach tre­ści z Ka­za­nia na Gó­rze. Pier­wot­ny Ko­ściół kon­ty­nu­ował wier­nie dro­gę swe­go Mi­strza.

foto_01-01_02-2015

Nie za­po­mnij­my ni­gdy, że chrze­ści­ja­nie od po­cząt­ku sta­wia­li mo­dli­twę na za­szczyt­nym miej­scu w wy­zna­wa­niu wia­ry. Prze­ję­li oni tra­dy­cje Izra­ela (Ewan­ge­lia Łu­ka­sza koń­czy się w świą­ty­ni, „gdzie sta­le prze­by­wa­li, bło­go­sła­wiąc Bo­ga”), ale nada­li im uni­ka­to­wy i od­ręb­ny cha­rak­ter. Ko­rzy­sta­li ob­fi­cie z Psal­mów; uda­wa­li się na mo­dli­twę w po­rach skła­da­nia ofiar (o „ go­dzi­nie szó­stej i dzie­wią­tej”); wzno­si­li rę­ce do nie­ba sto­jąc lub klę­cząc. Świę­ty Łu­kasz za­pi­sał w Dzie­jach, że „wszy­scy oni trwa­li jed­no­myśl­nie na mo­dli­twie” (Dz 1,14), a ta po­sta­wa wspól­nych bła­gań i uwiel­bień Bo­ga przy­go­to­wa­ła w koń­cu Ze­sła­nie Du­cha Świę­te­go. Ce­chą cha­rak­te­ry­stycz­ną mo­dli­twy pierw­szych chrze­ści­jan jest to, że by­ła ona wspól­na; gdy Piotr znaj­do­wał się w ta­ra­pa­tach, ca­ły Ko­ściół mo­dlił się za nie­go nie­ustan­nie do Bo­ga, a wszy­scy mo­dli­li się za ochrzczo­nych przez Fi­li­pa w Sa­ma­rii. O mo­dli­twę pro­sił apo­stoł Pa­weł. Czę­sto o niej pi­sał: wska­zy­wał, że jest nie­raz wal­ką, że trwa nie­ustan­nie, mo­dlił się o owoc­ność swo­ich po­czy­nań dusz­pa­ster­skich, usta­wicz­nie prze­cho­dził od bła­gań do uwiel­bie­nia Bo­ga. Wi­dzi­my tu za­ląż­ki czte­rech wiel­kich ty­pów mo­dli­twy: uwiel­bie­nia, dzięk­czy­nie­nia, prze­bła­ga­nia i proś­by.

Naj­wspa­nial­szą mo­dli­twą chrze­ści­jan by­ła i jest Eu­cha­ry­stia. Spra­wu­jąc Pa­miąt­kę Pa­na, Je­go ucznio­wie czy­ni­li to, co na­ka­zał, uobec­nia­jąc Je­go zbaw­czą mę­kę, śmierć i zmar­twych­wsta­nie – tak, jak im to prze­ka­zał w Wie­czer­ni­ku pod­czas Ostat­niej Wie­cze­rzy. Eu­cha­ry­stia, mi­mo iż opar­ta na ob­cho­dach ży­dow­skiej Pas­chy, szyb­ko na­bra­ła spe­cy­ficz­nie chrze­ści­jań­skich cech. Za­czę­to ją spra­wo­wać nie tyl­ko raz do ro­ku, ale co ty­dzień, w nie­dzie­lę, na pa­miąt­kę zmar­twych­wsta­nia Je­zu­sa, któ­re­go uzna­wa­no za Zba­wi­cie­la. Nie spra­wo­wa­no też Eu­cha­ry­stii w świą­ty­ni je­ro­zo­lim­skiej (czy­li „w ko­ście­le”), a po do­mach – cho­rym za­no­szo­no Naj­święt­szy Sa­kra­ment od­dziel­nie. Eu­cha­ry­stia pierw­szych chrze­ści­jan za­czę­ła po­wo­li przy­bie­rać kształt dzi­siej­szej Mszy świę­tej – do po­wta­rza­nia słów prze­isto­cze­nia z Ostat­niej Wie­cze­rzy do­łą­cza­no tek­sty Pi­sma Świę­te­go, wy­ja­śnia­nie ich, wspól­ne mo­dli­twy, a tak­że ge­sty ta­kie jak akt po­kut­ny, skład­ka na po­trze­by bied­nych czy prze­ka­za­nie po­ko­ju. Stop­nio­wo two­rzy­ły się tek­sty tzw. Mo­dlitw eu­cha­ry­stycz­nych. Roz­wój kul­tu na­stą­pił po 313 ro­ku, gdy uzna­no chrze­ści­jań­stwo za re­li­gię pań­stwo­wą i po­zwo­lo­no wy­znaw­com Je­zu­sa ko­rzy­stać z bu­dyn­ków uży­tecz­no­ści pu­blicz­nej (m. in. ba­zy­lik) dla ce­lów li­tur­gicz­nych.

For­ma­mi mo­dli­twy by­ły też wy­zna­nia wia­ry, jak np. sfor­mu­ło­wa­nia „Pan Je­zus”, „Je­zus jest Pa­nem”. Sa­mo wy­zna­nie wia­ry, Cre­do, po­ja­wi­ło się po so­bo­rach w Ni­cei i w Kon­stan­ty­no­po­lu (r. 325, 381). Czę­sto po­słu­gi­wa­no się Pi­smem Świę­tym. Z roz­wa­ża­nia Bo­skiej Księ­gi po­wsta­ło Po­zdro­wie­nie Aniel­skie („Zdro­waś Ma­ry­jo”), póź­niej „Anioł Pań­ski”. Usta­lił się tekst mo­dli­twy „Chwa­ła Oj­cu” i „W imię Oj­ca”. Od IV wie­ku, w na­stęp­stwie gwał­tow­ne­go roz­wo­ju ru­chu mo­na­stycz­ne­go i wschod­nich klasz­to­rów pu­styn­nych, roz­wi­ja­ją się ta­kie for­my mo­dli­twy jak me­dy­ta­cja, ra­chu­nek su­mie­nia, prak­ty­ka kie­row­nic­twa du­cho­we­go. Nie­pi­śmien­ni mni­si ma­ją za za­da­nie po­wta­rzać „Oj­cze nasz” i „Zdro­waś Ma­ry­jo” ty­le ra­zy, ile jest Psal­mów (150); tu na­le­ży szu­kać po­cząt­ków mo­dli­twy ró­żań­co­wej. Po­wsta­ją hym­ny i pie­śni li­tur­gicz­ne (św. Efrem, św. Da­ma­zy), na Wscho­dzie po­ja­wia się roz­wi­nię­ty kult Mat­ki Bo­żej (np. „Pod Two­ją obro­nę”, świę­ta ma­ryj­ne) i kult ikon. Bu­do­wa­ne są od pod­staw chrze­ści­jań­skie świą­ty­nie, w tym naj­waż­niej­sza – ba­zy­li­ka pa­pie­ska św. Ja­na na La­te­ra­nie.

Ćwi­cze­nie: Spró­buj wy­my­śleć „swo­je wła­sne” wy­zna­nie wia­ry, to zna­czy krót­kie we­zwa­nie do Je­zu­sa, któ­re mógł­byś po­wta­rzać czę­ściej (np. „Je­zu, Pa­nie, troszcz się Ty”). Skon­sul­tuj je z ka­te­che­tą.

In­ten­cja: Na Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży przy­je­dzie róż­na mło­dzież, mo­że wie­rzą­ca ina­czej, mo­że nie­wie­rzą­ca. Po­mó­dl­my się jak Je­zus na Ostat­niej Wie­cze­rzy, aby wszy­scy by­li jed­no: dą­żą­cy do Oj­ca, z Je­zu­sem, w Du­chu Świę­tym.

 

Ks. Piotr Wró­bel