Święć się imię Twoje

Kto sza­nu­je dru­gą oso­bę, ten z sza­cun­kiem i wdzięcz­no­ścią wy­ma­wia jej imię.

Bóg sam ob­ja­wił lu­dziom swo­je imię. Po­dał Moj­że­szo­wi, że Je­go imię to Jah­we. Po he­braj­sku sło­wo to ozna­cza ko­goś, kto jest. Bóg nie tyl­ko jest w tym zna­cze­niu, że ist­nie­je. Bóg jest obec­ny, czy­li jest cią­gle przy nas, dla nas, z na­mi. On wczu­wa się w na­sze my­śli i prze­ży­cia, sku­pia się na każ­dym z nas, jak by­śmy by­li je­dy­ni na tej zie­mi. Naj­bar­dziej na­wet ko­cha­ją­cy ro­dzi­ce nie są w sta­nie być dzień i noc przy swo­ich dzie­ciach. Cza­sa­mi mu­szą za­jąć się so­bą czy in­ny­mi ludź­mi. Bóg ni­gdy nie zaj­mu­je się so­bą. On jest Em­ma­nu­elem, czy Bo­giem z na­mi. Ko­chać to być obec­nym dla ko­cha­nej oso­by.

Mi­łość i świę­tość to naj­więk­sze po­wo­dy do świę­to­wa­nia.

Je­zus po­dał jesz­cze jed­no imię Bo­ga. Wy­ja­śnił, że Stwór­ca to Ab­ba, czy­li czu­le ko­cha­ją­cy ta­tuś. Bóg nie jest ani ko­bie­tą, ani męż­czy­zną, gdyż jest peł­nią. Stwór­ca nie jest ogra­ni­czo­ny by­ciem na spo­sób jed­nej z płci. Mo­że­my na­zy­wać Go naj­bar­dziej i naj­czu­lej ko­cha­ją­cym Ro­dzi­cem. Każ­dy z nas ma pra­wo w ser­cu na­zy­wać Bo­ga na swój nie­po­wta­rzal­ny spo­sób, po­dob­nie jak uko­cha­ni na­zy­wa­ją sie­bie po swo­je­mu.

Fot. unsplash.com / ale­xan­der brac­ken

Bóg nie po­trze­bu­je re­kla­my

Po­win­ni­śmy świę­cić imię Bo­ga dla­te­go, że On jest świę­ty, a nie dla­te­go, że­by ro­bić Mu re­kla­mę al­bo wy­ra­biać Mu do­brą opi­nię. Ta­kich rze­czy Bóg nie po­trze­bu­je. W świę­to­wa­niu imie­nia Bo­ga cho­dzi o na­szą po­sta­wę wo­bec Nie­go. Im bar­dziej od­kry­wa­my, jak wier­nie i ofiar­nie Bóg nas ko­cha, tym wię­cej jest w nas wzru­sze­nia i za­chwy­tu Nim i Je­go wy­jąt­ko­wą mi­ło­ścią. Imię Bo­ga to sy­no­nim mą­dro­ści, mi­ło­ści, wier­no­ści, czu­ło­ści, ofiar­no­ści, bli­sko­ści, szczę­ścia. Gdy świę­ci­my imię Bo­ga, wte­dy za­chwy­ca­my się Je­go mi­ło­ścią i uczy­my się od­po­wia­dać mi­ło­ścią na mi­łość. Po­win­ni­śmy świę­to­wać imię Bo­ga nie­skoń­cze­nie bar­dziej ra­do­śnie niż świę­tu­je­my imie­ni­ny czy uro­dzi­ny lu­dzi, któ­rych bar­dzo ko­cha­my. Mi­łość i świę­tość to naj­więk­sze po­wo­dy do świę­to­wa­nia. Imię Bo­ga ozna­cza Ko­goś, kto jest mi­ło­ścią i świę­to­ścią, i kto przy­no­si nam ra­dość, ja­kiej ten świat dać ani za­brać nie mo­że.

Jak świę­to­wać Imię Bo­ga?

Każ­dy z nas po swo­je­mu do­świad­cza mi­ło­ści Bo­ga. Każ­dy z nas ma też pra­wo na swój nie­po­wta­rzal­ny spo­sób świę­to­wać Je­go imię. Kto nie ma sza­cun­ku do imie­nia Bo­ga, ten lek­ce­wa­ży Je­go i Je­go mi­łość. Kto nie sza­nu­je imie­nia Bo­ga, ten nie od­bie­ra Stwór­cy do­bre­go imie­nia, lecz krzyw­dzi sa­me­go sie­bie. Po­dob­nie dzie­je się mię­dzy ludź­mi. Gdy ja­kiś na­sto­la­tek wpa­da w nar­ko­ma­nię czy in­ne uza­leż­nie­nie, a mi­mo to jest ko­cha­ny przez ro­dzi­ców, to by­wa, że im zło­rze­czy i wy­ma­wia ich imio­na bez sza­cun­ku – po to, że­by za­głu­szyć wy­rzu­ty su­mie­nia. Na­sze do­bre lub złe imię nie za­le­ży od oce­ny lu­dzi, lecz od na­sze­go po­stę­po­wa­nia. Nie je­ste­śmy w sta­nie do­bre­mu Bo­gu ani do­brym lu­dziom ode­brać do­bre­go imie­nia, ale mo­że­my to do­bre imię znie­wa­żyć. Wte­dy da­je­my świa­dec­two o so­bie, a nie o Bo­gu czy Bo­żych lu­dziach. Kto bez sza­cun­ku mó­wi o Bo­gu, ten wcze­śniej czy póź­niej za­cznie prze­kli­nać in­nych i sa­me­go sie­bie. Kto świę­tu­je imię Bo­ga, ten wcho­dzi na dro­gę ra­do­snej świę­to­ści.

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki