Światło dotrze tam, gdzie otworzysz okno

Pierw­sze sko­ja­rze­nia ze sło­wem „bierz­mo­wa­nie” to „sa­kra­ment doj­rza­ło­ści” i „doj­rza­łość chrze­ści­jań­ska”. Ale… jak zmie­rzyć doj­rza­łość? I dla­cze­go nie­któ­rzy przyj­mu­ją bierz­mo­wa­nie ja­ko nie­mow­lę­ta?

Od pierw­szych wie­ków bierz­mo­wa­nie na­stę­po­wa­ło po chrzcie. Jed­nak to „po” wy­glą­da­ło róż­nie. I tak na pew­nych eta­pach udzie­la­no bierz­mo­wa­nia bez­po­śred­nio po chrzcie, jak jest do dzi­siaj choć­by w Ko­ścio­łach Wschod­nich, gdzie bierz­mu­je się nie­mow­lę­ta. Naj­czę­ściej jed­nak do bierz­mo­wa­nia do­pusz­cza­no chrze­ści­jan, któ­rzy swo­ją wia­rę już przez pe­wien czas świa­do­mie i ro­zum­nie prak­ty­ko­wa­li. Ka­te­chizm za­zna­cza, że dzi­siaj do otrzy­ma­nia bierz­mo­wa­nia wy­ma­ga się po pro­stu „wie­ku ro­ze­zna­nia” (KKK 1307), przy czym szcze­gó­ło­we gra­ni­ce wie­ko­we w po­szcze­gól­nych kra­jach usta­la­ją bi­sku­pi. Oni też są sza­fa­rza­mi te­go sa­kra­men­tu. Oczy­wi­ście, bierz­mo­wa­nia w nie­bez­pie­czeń­stwie śmier­ci nie tyl­ko mo­że, ale i po­wi­nien udzie­lić każ­dy ka­płan (por. KKK 1314). Przy za­gro­że­niu ży­cia bierz­mu­je się na­wet ma­leń­kie dzie­ci (por. KKK 1307). No do­brze, zna­my już mniej wię­cej „dol­ną gra­ni­cę” przy­ję­cia te­go sa­kra­men­tu, któ­ra w Pol­sce za­wie­ra się mniej wię­cej w prze­dzia­le 13 – 16 lat. A czy ist­nie­je gra­ni­ca gór­na? Oczy­wi­ście, że nie! Co­raz czę­ściej do bierz­mo­wa­nia zgła­sza­ją się lu­dzie do­ro­śli. I to wca­le nie z przy­mu­su! Chcą po­głę­bić swo­ją wia­rę i przy­jąć peł­nię da­rów Du­cha Świę­te­go. Mi­mo że przez la­ta ze­wnętrz­ny ryt bierz­mo­wa­nia ule­gał mo­dy­fi­ka­cjom, to sa­ma isto­ta za­wsze by­ła nie­zmien­na: cho­dzi tu o udzie­le­nie i po­mno­że­nie w czło­wie­ku da­rów Du­cha! I to jest wła­śnie praw­dzi­wa doj­rza­łość w wie­rze.

fot. www.pixabay.com/FreePhotos

Cze­mu „bierz­mo”?

Bierz­mo­wa­nie to po ła­ci­nie: „con­fir­ma­tio”, co do­słow­nie tłu­ma­czy się ja­ko „po­twier­dze­nie”, „umoc­nie­nie”. To do­brze od­da­je sens te­go sa­kra­men­tu. Cho­dzi bo­wiem o „udo­sko­na­le­nie ła­ski chrztu”, jak uczy nas Ka­te­chizm (KKK 1316). Na­zwa pol­ska po­cho­dzi od sta­ro­pol­skie­go sło­wa „bierz­mo”, któ­re mia­ło dwa zna­cze­nia. Po pierw­sze: „pięt­no”, „zna­mię”. Po dru­gie – do dziś na­zy­wa się „bierz­mem” bel­kę pod­trzy­mu­ją­cą strop. Pol­skie okre­śle­nie jest bo­ga­te zna­cze­nio­wo. Oby­dwa je­go zna­cze­nia po­sze­rza­ją spoj­rze­nie na sens sa­kra­men­tu. Bierz­mo­wa­nie jak dach – wień­czy otrzy­my­wa­ne przez nas sa­kra­men­ty wta­jem­ni­cze­nia, a jed­no­cze­śnie „wy­ci­ska w du­szy czło­wie­ka du­cho­we zna­mię” (KKK 1317), jak­by „pie­czę­tu­jąc” de­cy­zję o na­le­że­niu do Je­zu­sa.

Czy je­stem go­to­wy?

Sło­wo „doj­rza­łość” mo­że nie­któ­rych tro­chę onie­śmie­lać. Sko­ro mam być bierz­mo­wa­ny – co z tą mo­ją doj­rza­ło­ścią? Weź spo­koj­ny wdech. Zo­bacz, jak ła­god­nie tłu­ma­czy to Ko­ściół: „Je­śli mó­wi się cza­sem o bierz­mo­wa­niu ja­ko o sa­kra­men­cie doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej, to nie na­le­ży my­lić doj­rza­łe­go wie­ku wia­ry z doj­rza­łym wie­kiem roz­wo­ju na­tu­ral­ne­go” (KKK 1308). Już le­piej, praw­da? Bądź spo­koj­ny. Pa­mię­taj, że wiek mło­dzień­czy kie­ru­je się swo­imi pra­wa­mi. Masz pra­wo po­peł­niać błę­dy, a pew­ne swo­je sła­bo­ści do­pie­ro za­czy­nasz po­zna­wać. Trud­no wy­ma­gać od na­sto­lat­ka, by był już ży­cio­wo doj­rza­ły, sko­ro ca­łe ży­cie do­pie­ro przed nim. Cho­dzi tu­taj ra­czej o we­wnętrz­ną go­to­wość, o sil­ne pra­gnie­nie roz­wi­ja­nia wia­ry. Ko­chasz Je­zu­sa? Chcesz być w peł­ni wy­po­sa­żo­ny w da­ry Du­cha Świę­te­go? Pra­gniesz skoń­czyć ze wsty­dli­wym ukry­wa­niem swo­jej przy­na­leż­no­ści do Ko­ścio­ła? Pięk­nie! Oto wła­śnie jest two­ja doj­rza­łość. Je­steś go­to­wy!

Jak się przy­go­to­wać?

Je­śli chcesz przy­jąć bierz­mo­wa­nie w try­bie „nor­mal­nym”, czy­li ra­zem z ró­wie­śni­ka­mi, w cza­sie wy­zna­czo­nym przez Ko­ściół, to pa­mię­taj, że w przy­go­to­wa­niu nie je­steś zda­ny tyl­ko na sie­bie. To na two­jej pa­ra­fii „spo­czy­wa szcze­gól­na od­po­wie­dzial­ność za przy­go­to­wa­nie kan­dy­da­tów do bierz­mo­wa­nia” (KKK 1309). Za­ufaj swo­im ka­pła­nom. Na pew­no po­mo­gą ci od­po­wied­nio przy­go­to­wać ser­ce. Są jed­nak ta­kie ob­sza­ry przy­go­to­wa­nia, któ­rych nikt za cie­bie nie zro­bi. Pa­ra­fia nie wy­rę­czy cię we wszyst­kim. Na­wet naj­lep­szy pro­gram, sam z sie­bie, nie uczy­ni cię świę­tym „z au­to­ma­tu”. Je­śli więc chcesz dać z sie­bie wszyst­ko, by czas przed bierz­mo­wa­niem prze­żyć naj­le­piej, jak to moż­li­we, to naj­pierw… du­żo się módl! Weź przy­kład z Apo­sto­łów! Oni ocze­ki­wa­li swe­go bierz­mo­wa­nia „na mo­dli­twie” (Dz 1, 14). „Bar­dziej in­ten­syw­na mo­dli­twa po­win­na przy­go­to­wać na przy­ję­cie mo­cy i ła­ski Du­cha Świę­te­go” (KKK 1310) – pod­po­wia­da ci Ko­ściół. A mo­że za­czął­byś mo­dlić się Pi­smem Świę­tym? Al­bo cza­sa­mi ad­o­ro­wać Pa­na Je­zu­sa? A mo­że war­to przy­cho­dzić na Mszę pa­rę mi­nut wcze­śniej i po­sie­dzieć w ci­szy z Naj­lep­szym Przy­ja­cie­lem?

ks. To­masz Pod­lew­ski

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.