Spotkać Miłość

Gdy mia­łem sie­dem lat, od­kry­łem, że ma­ma cho­dzi­ła co­dzien­nie na Eu­cha­ry­stię. Wy­cho­dzi­ła o 5.30 i szła pie­szo dwa ki­lo­me­try do ko­ścio­ła, że­by za­osz­czę­dzić na au­to­bu­sie. W tam­tych cza­sach li­czył się każ­dy grosz. Po­pro­si­łem ją, by nie cho­dzi­ła co­dzien­nie do ko­ścio­ła, bo wte­dy mo­że dłu­żej spać i bę­dzie mia­ła wię­cej sił. Ma­ma uśmiech­nę­ła się i od­po­wie­dzia­ła: „Mam si­łę wła­śnie dla­te­go, że co­dzien­nie spo­ty­kam się z Je­zu­sem i no­szę Go w ser­cu”.

fot. pixabay.com – he­bi­moh

 Wy­obraź­my so­bie, że któ­re­goś dnia przy wyj­ściu ze szko­ły pięt­na­sto­let­ni chło­pak pro­po­nu­je swo­jej ko­le­żan­ce z kla­sy, że od­pro­wa­dzi ją do do­mu. Lu­bią ze so­bą roz­ma­wiać, więc ona chęt­nie się zga­dza. Gdy są już bli­sko jej do­mu, chło­pak wi­dzi, że prze­jeż­dża­ją­cy wła­śnie obok nich sa­mo­chód wjeż­dża na chod­nik pro­sto w dziew­czy­nę. Rzu­ca się w jej kie­run­ku, że­by uchro­nić ją przed ude­rze­niem au­ta. Uda­je mu się, ale sam zo­sta­je po­waż­nie ran­ny. Dziew­czy­na jest wzru­szo­na do łez tym, że chło­pak za­ry­zy­ko­wał dla niej ży­cie. Bę­dzie co­dzien­nie – wzru­szo­na i wdzięcz­na za je­go po­świę­ce­nie – od­wie­dzać go w szpi­ta­lu, a póź­niej w do­mu. Śla­dy ran na je­go cie­le bę­dą jej cią­gle przy­po­mi­na­ły, jak waż­na jest dla te­go chło­pa­ka i jak on stał się waż­ny dla niej. Każ­da wi­zy­ta u ran­ne­go ko­le­gi bę­dzie jej do­da­wa­ła sił, że­by mą­drze po­stę­po­wać i ko­rzy­stać z da­ru ist­nie­nia, sko­ro ktoś za­ry­zy­ko­wał ży­cie, że­by ona mo­gła żyć.

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.