Śledztwo osiemnastolatki

Li­la Ro­se kie­ru­je naj­więk­szą i naj­bar­dziej wpły­wo­wą or­ga­ni­za­cją pro–life w USA – Li­ve Ac­tion. Za­ło­ży­ła ją w wie­ku 15 lat…

Śledz­two 11 …a trzy la­ta póź­niej, ja­ko 18-lat­ka po­ru­szy­ła Sta­ny Zjed­no­czo­ne pu­bli­ka­cją na­grań, w któ­rych ujaw­ni­ła, że naj­więk­sza sieć kli­nik abor­cyj­nych na świe­cie Plan­ned Pa­ren­tho­od nie prze­strze­ga pra­wa (już i tak bar­dzo li­be­ral­ne­go). Z włą­czo­ną ukry­tą ka­me­rą uda­ła się do jed­nej z kli­nik i – od­po­wied­nio ucha­rak­te­ry­zo­wa­na – po­da­ła się za trzy­na­sto­lat­kę, chcą­cą do­ko­nać abor­cji bez wy­ma­ga­nej zgo­dy i wie­dzy ro­dzi­ców. W przy­pad­ku po­ten­cjal­nej cią­ży u tak mło­dej dziew­czy­ny, za­cho­dzi po­dej­rze­nie, że zo­sta­ła przy­mu­szo­na do sto­sun­ku sek­su­al­ne­go i dla­te­go in­for­ma­cja o tym po­win­na być prze­ka­za­na do or­ga­ni­za­cji chro­nią­cych dzie­ci przed wy­ko­rzy­sty­wa­niem.

foto_01-02_02-2016

Pra­cow­ni­ca kli­ni­ki stwier­dzi­ła, że nie chce znać wie­ku oj­ca dziec­ka, a wie­ku dziew­czy­ny „nie usły­sza­ła” i wo­li, że­by tak zo­sta­ło. Abor­cję uzna­ła, oczy­wi­ście, za naj­lep­sze roz­wią­za­nie i za­ofe­ro­wa­ła swo­ją po­moc. Nie skoń­czy­ło się na jed­nym na­gra­niu. Dzien­ni­kar­skie pro­wo­ka­cje po­wtó­rzo­no w kli­ni­kach w róż­nych czę­ściach kra­ju.

Z po­dob­nym skut­kiem. Li­lę za­stą­pi­ły in­ne oso­by, bo krót­ko po wy­pusz­cze­niu pierw­szych taśm, wszy­scy pra­cow­ni­cy Plan­ned Pa­ren­tho­od otrzy­ma­li jej zdję­cie z ad­no­ta­cją „tej pa­ni nie wpusz­czać”. Oka­za­ło się, że kli­ni­ki nie mia­ły obiek­cji mo­ral­nych w kwe­stii abor­cji wy­ko­ny­wa­nych ze wzglę­du na płeć dziec­ka (pod­sta­wio­na ko­bie­ta, któ­ra nie chcia­ła dziew­czyn­ki, usły­sza­ła, że „płód moż­na usu­nąć i mo­że na­stęp­nym ra­zem uda się z chłop­cem”). Abor­cjo­ni­ści obie­cy­wa­li „po­moc” tak­że oso­bom pro­wa­dzą­cym dom pu­blicz­ny i za­ła­twie­nie wszyst­kie­go tak, że­by po abor­cji pro­sty­tut­ki jak naj­szyb­ciej mo­gły wró­cić do „pra­cy”. Dzia­ła­nia Li­li i jej przy­ja­ciół z Li­ve Ac­tion przy­czy­ni­ły się do znacz­ne­go ob­cię­cia rzą­do­wych do­ta­cji, pły­ną­cych do­tąd do abor­cyj­ne­go gi­gan­ta i do za­mknię­cia z po­wo­dów fi­nan­so­wych czę­ści kli­nik Plan­ned Pa­ren­tho­od.

Li­la Ro­se po­cho­dzi z ro­dzi­ny wie­lo­dziet­nej. Ma aż sied­mio­ro ro­dzeń­stwa i za­wsze pod­kre­śla wpływ otrzy­ma­ne­go wy­cho­wa­nia na jej po­sta­wę ży­cio­wą. W cza­sie stu­diów za­ło­ży­ła ma­ga­zyn „The Ad­vo­ca­te” po­świę­co­ny obro­nie ży­cia, a obec­nie wy­da­wa­ny w na­kła­dzie 200 tys. eg­zem­pla­rzy. Na uni­wer­sy­te­cie, na któ­rym stu­dio­wa­ła, ini­cjo­wa­ła kam­pa­nie pro–life, w któ­re an­ga­żo­wa­ła wie­le osób, co spo­ty­ka­ło się ra­czej z ne­ga­tyw­nym od­bio­rem ze stro­ny uczel­ni. Wśród lu­dzi, któ­rzy ją in­spi­ru­ją, wy­mie­nia bł. Mat­kę Te­re­sę z Kal­ku­ty, św. Jo­an­nę d’Arc i Mar­ti­na Lu­the­ra Kin­ga (ame­ry­kań­skie­go dzia­ła­cza na rzecz praw czar­no­skó­rej lud­no­ści). W jed­nym z wy­wia­dów tak tłu­ma­czy swo­je za­an­ga­żo­wa­nie: „My­śla­łam w ten spo­sób: je­że­li w mo­im ro­dzin­nym mie­ście San Jo­sé, w pro­mie­niu 5 mil od mo­je­go do­mu, za­bi­ja się co ty­dzień 50 dzie­ci, a ja nic nie ro­bię w tej spra­wie, to wca­le nie je­stem lep­sza od tych, któ­rzy po­pie­ra­ją abor­cję”. Dla spra­wy obro­ny ży­cia zgro­ma­dzi­ła po­nad mi­lion fa­nów na Fa­ce­bo­oku na ofi­cjal­nym pro­fi­lu Li­ve Ac­tion i set­ki lu­dzi w re­alu. Pre­zen­tu­ją oni praw­dę o abor­cji w me­diach, pod­czas spo­tkań z mło­dzie­żą, prze­ko­nu­ją po­li­ty­ków do dzia­łań pro–life.

Li­la Ro­se nie­daw­no go­ści­ła w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim. Chce po­ka­zać, że jej po­ko­le­nie mo­że stać się po­ko­le­niem, któ­re po­wstrzy­ma abor­cję. Mó­wi, że jej ży­cio­wą mi­sją jest wal­ka o każ­de ludz­kie ży­cie.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc