ŚDM w Kra­ko­wie już daw­no za na­mi, ale wspo­mnie­nia ra­do­snych, mo­dlą­cych się piel­grzy­mów są wciąż ży­we w ser­cach wie­lu star­szych osób.

Pierw­szy raz go­ści­łam piel­grzy­mów w cza­sie Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży w Czę­sto­cho­wie. By­li to trzej uro­czy, sym­pa­tycz­ni i we­se­li Fran­cu­zi. Bar­dzo mi­le ich wspo­mi­nam. W cza­sie ŚDM w Kra­ko­wie miesz­ka­li u mnie trzej Chiń­czy­cy. Za­sko­czy­ło mnie to, po­nie­waż mo­ja pa­ra­fia przyj­mo­wa­ła Bra­zy­lij­czy­ków. Moi go­ście róż­ni­li się pod wzglę­dem upodo­bań ku­li­nar­nych, ale wszy­scy mó­wi­li po an­giel­sku. Czu­li jed­ność na­ro­do­wą. Więź mię­dzy ni­mi by­ła bar­dzo moc­na, mi­mo że po­cho­dzi­li z róż­nych za­kąt­ków świa­ta. Je­den był z Ka­na­dy, dru­gi z Ma­le­zji a trze­ci z Chin. Dwaj pierw­si przy­wieź­li ze so­bą bar­dzo du­żo elek­tro­ni­ki i by­li ba­ła­ga­nia­rza­mi. By­li we­se­li, du­żo się śmia­li i kła­nia­li mi się, gdy spo­ty­ka­li­śmy się w no­cy po ich po­wro­cie z ŚDM. Je­den chciał cią­gle jeść pie­roż­ki, b o tak mu sma­ko­wa­ły.

Chiń­czyk z Szan­gha­ju był od nich zu­peł­nie in­ny: ogrom­nie cie­pły, cią­gle się do mnie przy­tu­lał, jak do ma­my. Po­dej­rze­wam, że był sie­ro­tą. Jadł kieł­ba­sę z dże­mem. Są­dzę, że był kle­ry­kiem lub chciał nim zo­stać. Dał mi bar­dzo ład­ny ob­ra­zek Mat­ki Bo­żej Tro­nu­ją­cej z Dzie­ciąt­kiem na wzór Tej, któ­ra uka­za­ła się w Szan­gha­ju w cza­sie wiel­kiej woj­ny chiń­sko-ja­poń­skiej. Ma­ry­ja oca­li­ła je­go ro­dzi­nę. Ofia­ro­wa­łam mu wi­ze­ru­nek „Je­zu, ufam To­bie”. Bar­dzo się wzru­szył i uca­ło­wał. Gdy wy­jeż­dża­li, bar­dzo pła­kał. Wszy­scy chłop­cy by­li bar­dzo ser­decz­ni, uczyn­ni, otwar­ci, szcze­rzy i zdy­scy­pli­no­wa­ni. Mi­le za­sko­czy­ło mnie, że mo­dli­li się na ró­żań­cu. Wi­dać by­ło, że są wie­rzą­cy i prak­ty­ku­ją­cy. To by­ła bar­dzo do­bra mło­dzież, peł­na ra­do­ści. W mo­im blo­ku wie­le osób przyj­mo­wa­ło piel­grzy­mów. Wszy­scy ma­ją bar­dzo po­zy­tyw­ne wspo­mnie­nia z ŚDM.

Ma­ria, 80 lat

foto_01-02_08-2017

Od wie­lu lat jeż­dżę do pra­cy au­to­bu­sem miej­skim, któ­ry do­wo­zi stu­den­tów na uczel­nie. Za­uwa­ży­łem, że ci mło­dzi lu­dzie za­raz po wej­ściu do au­to­bu­su szu­ka­ją miej­sca sie­dzą­ce­go. Są zmę­cze­ni. W cza­sie ŚDM ty­mi sa­my­mi au­to­bu­sa­mi jeź­dzi­li go­ście z za­gra­ni­cy. By­li uśmiech­nię­ci i ra­do­śni. Wi­dać by­ło, że prze­by­wa­nie w Pol­sce, kra­ju ka­to­lic­kim, spra­wia im wiel­ką przy­jem­ność. Pró­bo­wa­łem z kil­ko­ma z nich roz­ma­wiać oraz z ich opie­ku­na­mi. By­li za­sko­cze­ni na­szą go­ścin­no­ścią i tym, że pu­blicz­nie mo­gą oka­zy­wać swo­ją wia­rę.

Tam, gdzie miesz­kam, by­ło du­żo piel­grzy­mów z Bra­zy­lii, Uru­gwa­ju i Hisz­pa­nii. Za­cho­wy­wa­li się bar­dzo ży­wio­ło­wo i kul­tu­ral­nie. Nie go­ści­łem ni­ko­go, ale wi­dy­wa­łem się z ni­mi pra­wie co­dzien­nie po po­łu­dniu. Do­ku­men­to­wa­łem fo­to­gra­ficz­nie ich po­byt w na­szej pa­ra­fii i w Kra­ko­wie. By­łem uczest­ni­kiem wie­lu na­bo­żeństw z ich udzia­łem. Pod­czas ka­te­chez i ho­mi­lii na ich twa­rzach wi­dać by­ło wiel­kie sku­pie­nie. Nie da się te­go za­po­mnieć. Za­ska­ki­wa­li wie­dzą re­li­gij­ną i teo­lo­gicz­ną.

Kil­ka ra­zy by­łem też pod oknem pa­pie­skim. Za­uwa­ży­łem jed­ność i wspól­no­tę wia­ry lu­dzi z róż­nych za­kąt­ków świa­ta. Wszy­scy czu­li się zwią­za­ni z Je­zu­sem Chry­stu­sem i nie wsty­dzi­li się te­go oka­zy­wać. Zmu­sza­li do uśmie­chu i po­go­dy du­cha. Ża­łu­ję, że ci mło­dzi lu­dzie nie zo­sta­li na dłu­żej w Pol­sce, że­by tro­chę wpły­nąć na tę część pol­skiej mło­dzie­ży, któ­ra jest da­le­ko od Pa­na Bo­ga.

Wo­lon­ta­riu­sze z na­szej pa­ra­fii mie­li przy­go­dę. Nie zdo­ła­li do­trzeć na spo­tka­nie z pa­pie­żem Fran­cisz­kiem w TAURON Are­nie. Po kil­ku mie­sią­cach gru­pa po­nad 30 osób po­sta­no­wi­ła od­wie­dzić Oj­ca Świę­te­go w Rzy­mie. Uda­ło im się! Wie­lu z wo­lon­ta­riu­szy ŚDM pi­sze ar­ty­ku­ły do na­sze­go pa­ra­fial­ne­go mie­sięcz­ni­ka i zaj­mu­je się je­go roz­pro­wa­dza­niem.

Zdzi­sław, 71 lat

 

oprac. Aga­ta Goł­da

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: