Rok Wiary zakończony

Skoń­czył się Rok Wia­ry. W ka­len­da­rzu oczy­wi­ście. A co w na­szych ser­cach? Czy Rok Wia­ry cho­ciaż o mi­li­metr przy­bli­żył nas do Pa­na Bo­ga?

Przez ca­ły rok od­mie­nia­li­śmy wy­ra­że­nie „Rok Wia­ry” przez wszyst­kie przy­pad­ki, mo­że po­za wo­ła­czem. Ka­pła­ni w na­szych ko­ścio­łach bar­dziej lub mniej pra­co­wa­li nad tym, by or­ga­ni­zo­wać róż­ne uro­czy­sto­ści, im­pre­zy, „even­ty” zwią­za­ne z te­ma­ty­ką wia­ry. Po­cząw­szy od Wa­ty­ka­nu, aż po ma­łe miej­sco­wo­ści i wsie, mie­li­śmy do czy­nie­nia z róż­ny­mi spo­so­ba­mi prze­ży­cia te­go cza­su. Nie­kie­dy wo­kół Ro­ku Wia­ry dzia­ło się coś, co moż­na na­zwać zbęd­nym mno­że­niem słów. Za du­żo en­tu­zja­zmu, za du­żo ha­ła­su, za ma­ło po­kor­nej ci­szy, któ­ra za­sta­na­wia się, dla­cze­go Ko­ściół za­le­cił nam prze­ży­cie te­go cza­su.

Dla­cze­go zo­stał usta­no­wio­ny?

Ko­ściół za­wsze ogła­sza ja­kiś rok wte­dy, gdy da­na część na­szej wia­ry jest za­gro­żo­na. Wspo­mnij­my cho­ciaż­by Rok Eu­cha­ry­stii ogło­szo­ny przez bł. Ja­na Paw­ła II, któ­re­go przy­czy­ną by­ło co­raz więk­sze odej­ście od czci dla Naj­święt­sze­go Sa­kra­men­tu w kra­jach Eu­ro­py Za­chod­niej. Po­dob­nie by­ło z Ro­kiem Ka­płań­stwa, kie­dy Ko­ścio­łem wstrzą­sa­ły ata­ki me­dial­ne na księ­ży. Pa­pież Be­ne­dykt XVI chciał nas za­chę­cić, by­śmy wię­cej mo­dli­li się za tych, któ­rzy spra­wu­ją sa­kra­men­ty.

foto_01-01_23-2013

A co z Ro­kiem Wia­ry? Dla­cze­go zo­stał usta­no­wio­ny?

Na to py­ta­nie od­po­wie­dział Be­ne­dykt XVI w li­ście apo­stol­skim „Por­ta fi­dei”, w któ­rym ogło­sił Rok Wia­ry:

Są­dzę, że in­au­gu­ra­cja Ro­ku Wia­ry w związ­ku z pięć­dzie­sią­tą rocz­ni­cę otwar­cia So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II mo­że być do­brą oka­zją, aby zro­zu­mieć tek­sty po­zo­sta­wio­ne przez oj­ców so­bo­ro­wych, któ­re zda­niem bło­go­sła­wio­ne­go Ja­na Paw­ła II „nie tra­cą war­to­ści ani bla­sku. Ko­niecz­ne jest, aby by­ły na­le­ży­cie od­czy­ty­wa­ne, po­zna­wa­ne i przy­swa­ja­ne ja­ko mia­ro­daj­ne i nor­ma­tyw­ne tek­sty Ma­gi­ste­rium, na­le­żą­ce do Tra­dy­cji Ko­ścio­ła (…). Chcę też moc­no pod­kre­ślić to, co po­wie­dzia­łem na te­mat So­bo­ru kil­ka mie­się­cy po mo­im wy­bo­rze na Na­stęp­cę Pio­tra: »Je­śli go od­czy­tu­je­my i przyj­mu­je­my w świe­tle pra­wi­dło­wej her­me­neu­ty­ki, mo­że on być i co­raz bar­dziej sta­wać się wiel­ką mo­cą słu­żą­cą za­wsze po­trzeb­nej od­no­wie Ko­ścio­ła«„.

Od­czy­ta­nie So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II

Po­praw­ne od­czy­ta­nie So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II zo­sta­ło za­tem uzna­ne przez Be­ne­dyk­ta XVI za jed­no z naj­waż­niej­szych za­dań w mi­ja­ją­cym Ro­ku Wia­ry. Moż­na za­sta­na­wiać się, dla­cze­go na­le­ży „po­praw­nie” od­czy­ty­wać orę­dzie ostat­nie­go so­bo­ru? Czy są oso­by, któ­re źle in­ter­pre­tu­ją wy­da­rze­nia z lat sześć­dzie­sią­tych XX wie­ku?

Tak. Nie­ste­ty wśród wie­lu ka­to­li­ków, prze­siąk­nię­tych „du­chem świa­ta”, roz­wi­ja­na jest od dzie­się­cio­le­ci kon­cep­cja „her­me­neu­ty­ki ze­rwa­nia”, czy­li po­strze­ga­nia So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II ja­ko swo­istej re­wo­lu­cji w Ko­ście­le, któ­ra zu­peł­nie zmie­ni­ła dok­try­nę ka­to­lic­ką. Tym­cza­sem jest to nie­praw­da. So­bór Wa­ty­kań­ski II zo­stał przez bł. Ja­na XXIII okre­ślo­ny ja­ko so­bór pa­sto­ral­ny, a nie do­gma­tycz­ny, któ­ry ma wska­zać ka­to­li­kom kie­run­ki dzia­ła­nia, ale nie ma two­rzyć no­wych prawd wia­ry, a już – broń Bo­że! – zmie­niać za­sa­dy wia­ry. Ani Pan Bóg, ani Ko­ściół ka­to­lic­ki nie zmie­nił po­glą­dów po ostat­nim so­bo­rze! Tek­sty so­bo­ro­we, szcze­gól­nie te naj­bar­dziej istot­ne, czy­li kon­sty­tu­cje, na­le­ży od­czy­ty­wać w kon­tek­ście Ewan­ge­lii i Tra­dy­cji Ko­ścio­ła, a więc je­dy­nie w or­to­dok­syj­ny spo­sób.

Za­cy­tuj­my więc cho­ciaż frag­ment z pism so­bo­ro­wych, do­ty­czą­cy świę­tej li­tur­gii, by po­sta­rać się re­ali­zo­wać za­mie­rze­nie zgłę­bie­nia tek­stów So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II, cze­go chciał od nas Be­ne­dykt XVI.

Dla urze­czy­wist­nie­nia tak wiel­kie­go dzie­ła Chry­stus jest za­wsze obec­ny w swo­im Ko­ście­le, szcze­gól­nie w czyn­no­ściach li­tur­gicz­nych. Jest obec­ny w ofie­rze Mszy Świę­tej, czy to w oso­bie od­pra­wia­ją­ce­go, gdyż »Ten sam, któ­ry kie­dyś ofia­ro­wał się na krzy­żu, obec­nie ofia­ru­je się przez po­słu­gę ka­pła­nów«, czy też zwłasz­cza pod po­sta­cia­mi eu­cha­ry­stycz­ny­mi. Obec­ny jest mo­cą swo­ją w sa­kra­men­tach tak, że gdy ktoś chrzci, sam Chry­stus chrzci. Jest obec­ny w swo­im sło­wie, al­bo­wiem gdy w Ko­ście­le czy­ta się Pi­smo Świę­te, wów­czas On sam mó­wi. Jest obec­ny wresz­cie, gdy Ko­ściół mo­dli się i śpie­wa psal­my, gdyż On sam obie­cał: »Gdzie dwaj al­bo trzej są zgro­ma­dze­ni w imię mo­je, tam i ja je­stem po­śród nich« (Mt 18, 20).

Słusz­nie prze­to uwa­ża się li­tur­gię za wy­ko­ny­wa­nie ka­płań­skie­go urzę­du Je­zu­sa Chry­stu­sa, w niej przez zna­ki wi­dzial­ne wy­ra­ża się, i w spo­sób wła­ści­wy po­szcze­gól­nym zna­kom i urze­czy­wist­nie­nia uświę­ce­nie czło­wie­ka, a mi­stycz­ne Cia­ło Je­zu­sa Chry­stu­sa, to jest Gło­wa ze swy­mi człon­ka­mi, wy­ko­nu­je cał­ko­wi­ty kult pu­blicz­ny.

Dla­te­go każ­dy ob­chód li­tur­gicz­ny, ja­ko dzie­ło Chry­stu­sa – Ka­pła­na i Je­go Cia­ła, czy­li Ko­ścio­ła, jest czyn­no­ścią w naj­wyż­szym stop­niu świę­tą, a żad­na in­na czyn­ność Ko­ścio­ła nie do­rów­nu­je jej sku­tecz­no­ści z te­go sa­me­go ty­tu­łu i w tym sa­mym stop­niu”.

Waż­ne wy­da­rze­nia

W mi­nio­nym Ro­ku Wia­ry do­szło do wie­lu wy­da­rzeń, z któ­rych kil­ka po­sta­ra­my się przy­po­mnieć:

11 paź­dzier­ni­ka 2012 – w pięć­dzie­sią­tą rocz­ni­cę otwar­cia So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II pa­pież Be­ne­dykt XVI na Pla­cu św. Pio­tra od­pra­wił Mszę św. wraz z prze­wod­ni­czą­cy­mi kon­fe­ren­cji epi­sko­pa­tów państw ca­łe­go świa­ta oraz z bi­sku­pa­mi zgro­ma­dzo­ny­mi na Sy­no­dzie Bi­sku­pów o no­wej ewan­ge­li­za­cji. Z Pol­ski na Sy­nod po­je­cha­li: kard. Ka­zi­mierz Nycz, kard. Sta­ni­sław Dzi­wisz, abp Jó­zef Mi­cha­lik i abp Sta­ni­sław Gą­dec­ki.

21 paź­dzier­ni­ka 2012 – Be­ne­dykt XVI ka­no­ni­zo­wał sied­mio­ro bło­go­sła­wio­nych, wśród nich Ka­ta­rzy­nę Te­ka­kwi­tha. By­ła z po­cho­dze­nia In­dian­ką, jej oj­ciec był po­ga­ni­nem, na­to­miast mat­ka chrze­ści­jan­ką. Ka­ta­rzy­na w wie­ku dwu­dzie­stu lat przy­ję­ła chrzest w Ko­ście­le ka­to­lic­kim. By­ła prze­śla­do­wa­na przez swo­ich ro­da­ków. Zmar­ła w wier­no­ści Chry­stu­so­wi i ślu­bo­wi czy­sto­ści, któ­ry uprzed­nio zło­ży­ła, w 1680 r. Mia­ła 24 la­ta.

11 lu­te­go 2013 – Be­ne­dykt XVI ogło­sił in­for­ma­cję o swo­jej ab­dy­ka­cji. Z dniem 28 lu­te­go od go­dzi­ny 20.00 prze­stał być Oj­cem Świę­tym. Wkrót­ce roz­po­czę­ło się kon­kla­we.

13 mar­ca 2013 – wy­bór na 265. Na­stęp­cę św. Pio­tra kard. Jor­ge Ma­rio Ber­go­glio SJ z Ar­gen­ty­ny, któ­ry przy­brał imię Fran­ci­szek.

5 lip­ca 2013 – w Wa­ty­ka­nie zo­sta­ła za­pre­zen­to­wa­na pierw­sza en­cy­kli­ka pa­pie­ża Fran­cisz­ka „Lu­men fi­dei” („Świa­tło wia­ry”). Oto jej frag­ment: „Dla po­słu­gi jed­no­ści wia­ry i jej in­te­gral­ne­mu prze­ka­zo­wi, Pan dał Ko­ścio­ło­wi dar suk­ce­sji apo­stol­skiej. Dzię­ki jej po­śred­nic­twu za­gwa­ran­to­wa­na jest cią­głość pa­mię­ci Ko­ścio­ła i moż­li­we sta­je się bez­piecz­ne czer­pa­nie z czy­ste­go źró­dła, z któ­re­go ro­dzi się wia­ra. Gwa­ran­cję łącz­no­ści ze źró­dłem da­ją za­tem oso­by ży­we, a od­po­wia­da to ży­wej wie­rze, któ­rą Ko­ściół prze­ka­zu­je. Opie­ra się ona na wier­no­ści świad­ków, wy­bra­nych przez Pa­na do te­go za­da­nia. Dla­te­go Urząd Na­uczy­ciel­ski Ko­ścio­ła wy­po­wia­da się za­wsze w po­słu­szeń­stwie wo­bec pier­wot­ne­go Sło­wa, na któ­rym opie­ra się wia­ra, i jest wia­ry­god­ny, po­nie­waż za­wie­rza Sło­wu, któ­re­go słu­cha, strze­że i któ­re wy­kła­da. W po­że­gnal­nej mo­wie do star­szych z Efe­zu w Mi­le­cie, któ­rą św. Łu­kasz prze­ka­zu­je w Dzie­jach Apo­stol­skich, św. Pa­weł za­świad­cza, że speł­nił po­wie­rzo­ne mu przez Pa­na za­da­nie »gło­sze­nia (…) ca­łej wo­li Bo­żej« (Dz 20, 27). Wła­śnie dzię­ki Ma­gi­ste­rium Ko­ścio­ła mo­że do nas do­trzeć nie­na­ru­szo­na ta wo­la, a wraz z nią ra­dość, że mo­że­my ją re­ali­zo­wać w peł­ni”.

 

 Ka­je­tan Raj­ski